poniedziałek, 17 grudnia 2012

Kobiety, seks, pieniądze i k-pop


Czyli o portrecie współczesnej koreańskiej kobiety, widzianym przez pryzmat najnowszych k-popowych klipów.

[GaIn]

Oglądając k-popowe klipy ciężko być obiektywnym. Mając swoje lata, świadomam (teoretycznie) chwytów, jakimi posługują się wytwórnie i ich artyści, jednakowoż… W obliczu wyskakujących nagle, ni z tego ni z owego, roznegliżowanych i przyjemnie umięśnionych męskich klat, które do tego wirują mi przed oczyma (czytaj: „Love SongRaina), trudno zachować zdrowy osąd. Podjęłam co prawda heroiczną próbę oddania sprawiedliwości nadwerężanym ostatnio klatom w innym poście (tutaj), zazwyczaj jednak kończy się na moim rozanielonym wzroku i piskach zachwytu, podczas gdy nad koreańskimi girls bandami w większości kręcę z niesmakiem nosem.

Mniemam, że dokładnie tak samo jest z girls bandami i odbiorem ich poczynań przez męską część publiczności. To co kobietom od razu rzuca się w oczy i niesmaczy od pierwszej sekundy, mężczyznom jakoś unika… Do tego dochodzi drobna nutka zazdrości, że myśmy nie tacy piękni, gładcy i gibcy jak pląsający na ekranie piosenkarze i skrajne opinie gotowe.

Czegóż się jednak nie robi w walce o zachowanie poziomu w k-popowej dyskusji. Mogę nawet obejrzeć klipy Hyuny! Bo to właśnie ona, a właściwie jej najnowszy „Ice cream” skłonił mnie do napisania tego, co nastąpi.

  
[taaaa.... definitywnie Batman gdzieś przepadł.... 
i też bym chciała wiedzieć chłopcze, kiś zacz :>]

Pisałam już nie raz (np. tu, tu i tu), że społeczeństwo koreańskie ulega gwałtownym przemianom obyczajowym, czego odbicie można znaleźć również w k-popie. W ciągu zaledwie 20 czy coś około lat rola kobiety na scenie przeobraziła się od statecznej diwy, poprzez rozkosznie pląsające aegyo-dziewczątko, do zipiącego seksapilem monstra. Myślę, że to, co przyciągnęło do koreańskiej pop-kultury wielu z nas, była pewna doza niewinności w MV i filmach w porównaniu z zachodnimi odpowiednikami. Im dłużej jednak człowiek siedzi w temacie, tym boleśniej uświadamia sobie, że klipy niewiele mają wspólnego z niewinnością, a fakt, że kawa jeszcze nie została wyłożona na ławę (przynajmniej w klipach, bo na filmach to i owszem) to tylko zasługa mojego ulubionego Ministerstwa do spraw Równouprawnienia i Rodziny, które tnie przy pniu wszystkie próby złamania obowiązujących wzorców. A przynajmniej takie, które nie mieszczą się w ich pojęciu przyzwoitości, a jak wiadomo, łaska pańska na pstrym koniu jeździ. O tym jednak nie dziś (więcej tutaj), bo to temat rzeka, liźnięty już przeze mnie jakiś czas temu tutaj.

Ostatnie dokonania śpiewających pań rzucają nowe światło na temat seksualności kobiet w Korei oraz ich walki o równouprawnienie. Szczególnie trzy klipy wybijają się na tym tle i jest to wspomniana HyunA z jej „Ice cream”, GaIn w „Bloom” oraz Miss A w „I don’t need a man”. Każdy z tych klipów ujmuje kobiecą niezależność i seksualność inaczej i nie każdy wart jest poklasku. Zacznijmy jednak od pozytywnych wzorców.

 [GaIn w "Bloom"]

GaIn, zirytowana faktem, że wspomniane wcześniej Ministerstwo nałożyło restrykcje na jej poprzedni teledysk (choć tak naprawdę nie było ku temu wielkich powodów) postanowiła tym razem dać im takowy. Jak rzekła tak i uczyniła, bo „Bloom” zdecydowanie wybija się ponad przeciętność k-popowej twórczości. Nie dość, że w klipie możemy obejrzeć miłosne igraszki piosenkarki i być może pierwszy utrwalony na k-popowej taśmie kobiecy orgazm, to jeszcze GaIn kocha się sama ze sobą na kuchennej podłodze!

Wow.

GaIn już od dłuższego czasu wyrastała na moją nową ulubienicę, ale tym klipem przechyliła szalę. Pomimo szokujących, jak na k-pop, obrazów, udało jej się dokonać niemożliwego, a mianowicie całemu klipowi daleko jest pornograficznej wulgarności. Jest to przyjemny dla oka, zmysłowy portret kobiety, która kocha, jest kochana, rozkwita seksualnie i czerpie przyjemność z miłości. Klip nie jest wyrwanym z kontekstu dziełem spragnionych sensacji twórców, a stanowi ilustrację do tekstu, który opowiada o miłości, związku łączącym dwojga kochanków i budzącej się zmysłowości. GaIn przyrównuje się do kwiatka, który rozkwita w pełni pod dotykiem swojego ukochanego.


To, co czyni klip wyjątkowym, jest fakt, że kobieca seksualność przedstawiona jest w realistyczny, niewyuzdany sposób. Owszem, GaIn wygina się ponętnie w skąpym stroju, otoczona czwórką tancerzy, jednak w scenach miłosnych jej uwaga skupiona jest jedynie na dokonującym się akcie i przyjemności, jaką on z sobą niesie. Nie ma tu żadnych mrauki-super-duper-sexy min i darcia powietrza pazurami, ani maniakalnego ocierania wyimaginowanych okruszków z twarzy. Jest za to zadowolona, piękna kobieta, na którą przyjemnie popatrzeć nie tylko z męskiego, ale również z damskiego punktu widzenia.


O Hyunie i jej „Ice cream” niestety już tego powiedzieć nie można. Moje zęby mimowolnie zgrzytają, ilekroć widzę tę panią. Jej interpretacja kobiecej seksualności zapewne schlebia panom, bo to dla nich dziewczę tak się wygina i rozchyla usta (żeby tylko usta), z damskiej perspektywy jednak… No cóż…


Główna różnica pomiędzy Hyuną a GaIn polega na tym, że ta pierwsza za wszelką cenę chce podniecić i uwieść męską część publiczności, co staje się dla niej celem samym w sobie, podczas gdy GaIn seksualność wykorzystuje jako ilustrację do historii, którą chce opowiedzieć. Może to drastyczne, ale mniemam, że dobrą metaforą byłby film pornograficzny versus film obyczajowy ze sceną łóżkową. Czasem i w jednym i w drugim mało pozostaje dla wyobraźni, ale cel wykorzystania seksu jest zgoła odmienny.

Hyuna nie oszczędza się w „Ice cream”. Wykorzystuje doskonale nam znane z wszystkich jej poprzednich produkcji chwyty, z pocieraniem się tu i tam i onanizowaniem sobie twarzy włącznie, a nawet idzie kilka kroków dalej, tańcząc (ujeżdżając?) na tyłku jednego ze swoich tancerzy. Jedyne co mnie rozczarowuje, to dlaczego w takim ociekającym tanim erotyzmem klipie zabrakło sztandarowej pozy z ręką wetkniętą pomiędzy nogi?! No jak to tak?! Nieśmiała inauguracja zaszła w „Change”, potem była większa „gracja” w „Bubble Pop”, w „Troublemakerze” Hyuna osiągnęła już niemal tytuł magistra pozy a tu nic?! Why, Hyuna, why?!


Pomijając permanentny problem Hyuny z zamykaniem buzi i utrzymaniem rąk przy sobie, zastanawiające jest też „przesłanie” klipu. Przez 4 minuty trwania piosenki przewija się mrowie kolorowych outfitów, morze drogich dodatków i wielkich jak pięść brylantów. Ciekawe skąd ona na to ma? Sprzedając TAKIE LODY, jakie widzimy na klipie, obawiam się, do wielkiej fortuny dojść ciężko… Przeanalizowawszy, losowe sceny w pianie oraz z roznegliżowanym panem przestają być takie losowe.

 [jeśli jeszcze raz usłyszę w jakiejś piosence "bling bling" zacznę krzyczeć! wrrrrrrrr!]

Skoro już jesteśmy przy pieniądzach i sposobach zarabiania na życie, Miss A niedawno wypuściły piosenkę, która urasta do rangi feministycznego manifestu: „I don’t need a man”. Jest to afirmacja samodzielności i niezależności finansowej kobiet. Dziewczęta z Miss A przekonują, że nie potrzeba im mężczyzny, że same doskonale potrafią o siebie zadbać. Same płacą swój czynsz, same płacą za torebki i obiad w restauracji. Pracują ciężko i nie zawsze starcza im na wszystkie zachcianki, ale ich niezależność napawa ich dumą i miłością do własnej osoby.


Przyznaję, że co do tej pozycji mam mieszane uczucia. Ogólne przesłanie jest jak najbardziej chlubne, szczególnie w patriarchalnym, koreańskim społeczeństwie, gdzie wciąż pokutuje przekonanie, że szczytem kobiecych ambicji powinien być udany mariaż. Z drugiej jednak… Czyżby dotychczas mężczyzna kobiecie był potrzebny tylko i wyłącznie w charakterze chodzącego portfela? Coraz częściej łapię się na tym, jak naiwne bywają moje poglądy, bo mi zawsze wydawało się, że w relacjach damsko-męskich jest nieco więcej romantyzmu. Nie mówiąc już o tym, że takie ujęcie sprawy stawia nas, kobiety, w delikatnie mówiąc, nie najkorzystniejszym świetle. No bo jeśli tak, jedynym sensem kobiecej egzystencji zdaje się być zdobycie odpowiedniej ilości luksusowych produktów, typu designerskie torebki, drogie perfumy i błyszczące buty na wysokim obcasie (jak sugerują wstawki w MV). Pod takim rozumieniem niezależności ja się nie podpisuję.

No, ale nie marudząc za dużo, zadowolona jestem z pierwszych jaskółek zmian, jakie raz po raz przelatują nad k-popowym światkiem. Chciałoby się, by takich odważnych i niesztampowych wystąpień było jak najwięcej. Co zaś tyczy się ujęć kobiecej seksualności, jakim raczy nas HyunA ze swoimi managerami, trzeba pamiętać, że zostały one stworzone dla mężczyzn i ku uciesze ich oczu. I jak długo panom będzie się to podobać, Hyuny będą się mnożyć i sobie wesoło egzystować. Próżno jednak oczekiwać entuzjastycznych okrzyków z damskiej części publiczności. W każdej heteroseksualnej kobiecie, która ma choćby jaki taki szacunek do własnej osoby, podobne przedstawienie tematu musi wywoływać słuszne oburzenie.

A przynajmniej powinno ;)

 
[jedyna scena na której było przynajmniej na czym oko zawiesić ;)]

Więcej na temat u mnie:
 
Źródła:

rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

29 komentarzy:

  1. Och, jak miło wreszcie przeczytać tyle słów rozsądku ^ ^ Nasze zdanie co do Hyuny i Gain pokrywa się w 100%~ Jakiś czas temu tłumaczyłam tę różnice koleżance ;)
    Zauważyłam też, że niektóre tańce & stroje girlsbandów stały się ostatnio bardziej odważne, choćby 2 nowe teledyski Secret (Poison i Talk That).

    OdpowiedzUsuń
  2. Yey znowu mam co czytać *O* ano .. mojemu bratu podobał się od Hyuny teledysk ale chyba bardziej teledysk od GaIn podszedł mu do gustu.Właśnie co do Secret hm ... Poison było takie sobie ale bardzo mi się podoba Talk That.Tak właściwie odchodząc od tematu, widziałaś "Stop it" od B.A.P ? chyba mi jako jednej nie podobał się ich hipsterski styl :O co o tym myślisz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty patrz, wygląda na to, że jeszcze jest nadzieja, skoro nawet facetom klip GaIn bardziej się podoba ^^

      Co do BAP, to przeżyłam drobny szok poznawczy, jak wyposzczona, po 4 miesiącach zaczęłam nadrabiać zaległości i mi chłopcy taki numer wycieli @_@
      Ja tam lubię wiedzieć na czym stoję i nagła wolta z WOOOOOOORRIOR do jesteśmy słodcy i rozkoszni niezbyt mnie przekonuje... Chociaż Bang Yong Gook wygląda całkiem naturalnie w roli uroczego i złośliwego ducha ;)

      Usuń
    2. dokładnie wielka zmiana *___* Crash jeszcze było nawet fajne ale "Stop It" nie wmym guście. Też się z tym zgadzam ,że Bang Yong Gook wygląda całkiem naturalnie ale przesadzili z Daehyunem ( za bardzo ta kreska do oczów :c) już nie mówiąc o stroju Zelo ( tym zielonym o.o) i ... ogonie (?) Banga :o

      Usuń
  3. ja się przy Tobie wyszkolę w koreańskiej muzyce ;)
    GaIn mi się podobała muzycznie a tego drugiego to nawet słuchać się nie dało :/

    OdpowiedzUsuń
  4. W pełni się zgadzam z Tobą w kwestii HyunAh i Gain, w 100%! Nie zmienia to dla mnie jednak faktu, że Hyuna jest piękna i jako kobieta naprawdę mi się podoba. Ale Gain zdecydowanie jest lepsza i cały jej nowy album jest rewelacyjny i 100% razy lepszy od mini Hyuny.

    OdpowiedzUsuń
  5. jeśli chodzi o Hyunę to zabawne jest jak po aferze z IU i Eunhyukiem nagle stała się całkiem porządną dziewczyną, która tylko pozuje na rozpustnicę... jakoś wcześniej nikt nie zwracał na to uwagi, skupiając się jedynie na MV o mocno seksualnym przekazie

    w przypadku Miss A trzeba wziąć pod uwagę koreańskie realia związkowe, a konkretnie te badania mówiące o tym, czym kierują się przy wyborze partnerów - uczucie nie ma żadnego znaczenia, a kobiety po ślubie najczęściej muszą zrezygnować z pracy, więc mam wrażenie, że dziewczyny chciały uderzyć w coś, co tam nakręca cały ten rynek matrymonialny, czyli kasę i wydaje mi się, że w tym kontekście to nabiera większego sensu

    A Gain.. świetna piosenka, świetne MV, tyle w temacie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie no, ja wiem, że to taki miało mieć wydźwięk i dlatego chwalę
      ale cały czas takie ujęcie faceta nie jest zbyt optymistyczne ;/
      biedne te koreańskie chłopaki

      może by ich tak zaimportować i do polskiej piersi przytulić? tak bez większych wymagań? ^^

      Usuń
  6. Co do GaIn i Miss A zgodzę się z Tobą w zupełności, ale co do HyunA to mam nieco inne zdanie. To urocza, dojrzała i seksowna kobieta, ale CUBE (o la Boga!) chce z niej zrobić coś w rodzaju dmuchanej lalki (mam nadzieję, ze nikogo tym stwierdzeniem nie obrażam ^^") mimo to słuchając innych jej utworów z nowej płyty (np. Green Aple, czy To My Boyfriend) stwierdzam, że dziewczę stara się jak może, by pokazać swoje zdolności, ale wytwórnia to wytwórnia i nikt tego nie zmieni (już widzę co by się działo, gdyby była w SM 0-0).
    Ps. Wiesz, że SM i JYJ zakończyli spór? Wiem, że ich lubisz, więc gdybyś nie wiedziała to Ci mówię XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wątpię, że osobiście Hyuna to miła i rozgarnięta dziewczyna, ale niestety, jak się jest w show biznesie to trzeba być świadomym, że tylko znikomy odsetek ludzi śledzi prywatne życie gwiazd. Dla wielu jedyny kontakt i sposób wyrobienia sobie o kimś opinii następuje właśnie przez mv

      a CUBE najwyraźniej chce zrobić wszystko, by przesłonić hyunowe talenta (niezbyt imponujące tak na marginesie, nie oszukujmy się) wokalne tanimi chwytami.

      Tanecznie też nie za bardzo może się wykazać, nie wspominając nawet o możliwości zaprezentowania "prawdziwej siebie". No i nie sądzę, by k-popowe artystki były aż takimi niewolnicami. Jakby jej taka rola zupełnie nie odpowiadała, nikt by jej na siłę w taką pozę nie wrzucił. Stąd mój umiarkowany entuzjazm w stosunku do tej pani.

      A co do JYJ i SM. O matko, naprawdę?! Jeeeeeeeeeeej! Zaraz sobie wygoogluję więcej, ale mam nadzieję, że to oznacza, iż niedługo DBSK znów będzie jedną wielką szczęśliwą rodziną ^^

      Dzięki za news! :*

      Usuń
    2. niestety Twój optymizm jest przedwczesny, bo zdecydowali się nie sądzić właśnie z powodu, że SME uznało, iż JYJ nie zmieni zdania i na pewno nie stanie się ponownie częścią DBSK, więc nie ma sensu już dłużej się bić

      Usuń
    3. Cleo ma racje, więc nie masz za co dziękować, bo ta wiadomość i tak Cię pewnie zasmuciła ;-;. Gomenasai >.<

      Usuń
  7. Mi ta scena też się podobała . Po dłuższym czytaj kilkukrotnym przesłuchaniu Hyuny "Ice cream "niektóre momenty mi się podobały. A widziałaś reklamę z jej udziałem ? Jakiś alkohol reklamuje tam to dopiero pojechali po bandzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie widziałam wcześniej tych reklam soju
      akurat ten gatunek reklam jest dość specyficzny, niezależnie od Hyuny
      aczkolwiek... kobieta ciężko pracuje na swój image, nie ma co ;p

      Usuń
  8. HyunA miała wystąpić z jakimś latynoskim konceptem, lecz po sukcesie Gangnam Style CUBE poszło w to, co wie, że się sprzeda. I - ku oczekiwaniom, były wstępne rozmowy na temat jej kontraktu z menadzerem Biebera. Spotkałam się z komentarzem, że "gdy zrobi kariere w Stanach, wszyscy Amerykanie będą się "do Niej" masturbować".

    Co to TVXQ jestem dumna z JYJ, ponieważ plotki plotkami, ale to co wywalczyli - (kontrakty 30-letnie są zabronione) to świetna sprawa :)

    A mówiąc o plotkach - słyszałaś, że jeden członek FT- Island, U-kwon z Block B ujawnili swoje związki? ;D 2012 to jakaś rewolucja.
    Hanyu

    OdpowiedzUsuń
  9. Chwytliwy temat, więc trzeba było szybciutko przeczytać ;)
    "z pocieraniem się tu i tam i onanizowaniem sobie twarzy włącznie"... eee, co dokładnie miałaś na myśli (tzn. którą scenę z teledysku)? Czy pocieranie koncików ust (ala niektórzy panowie z boysbandów (zresztą to tutaj o tym przeczytałem kiedyś)?
    "... a nawet idzie kilka kroków dalej, tańcząc (ujeżdżając?) na tyłku jednego ze swoich tancerzy.". Jejku jejku, szczerze powiedziawszy, to mój ulubiony układ choreograficzny z tego teledysku, ale nigdy bym go tak nie zinterpretował --' Jak dla mnie to "turtle dance", czyli po prostu przejażdżka na żółwiu (na co wskazuje piasek wokół) :P
    A tak ogólnie, to zarówno "Bloom", jak i "Ice Cream" to różne rodzaje piosenek, pierwsze jest spokojne i zmysłowe, drugie proste i pstrokate. Oba teledyski mi się podobają, choć częściej jednak "Ice Cream" się u mnie wyświetlało (oczywiście ze względu na żółwie ;)
    No i cieszę się, że wróciłaś na bloga ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra, z tym "onanizowaniem sobie twarzy" to była taka liryczna hiperbola ;) wspomnienia z Troublemakera przesłoniły mi obraz Ice Cream.

      a co do skojarzeń, każdy ma swoje, to jak z interpretacją wierszy, wolność i swoboda! ^^

      Usuń
  10. Co do Hyuny trzeba koniecznie zobaczyć występ na MAMA. Reakcje sławnej publiczności są warte uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Masakra- nie mogę ani patrzeć na Hyunę ani jej słuchać. Ledwo wytrzymałam oglądając jej teledysk. Ogólnie- raczej nie gustuję w popie, a osoby takie jak Hyuna tego nie zmienią.
    Co innego piosenka GaIn- słyszałam ją pierwszy raz, wpada w ucho, choć teledysk rzeczywiście kontrowersyjny.
    A "I don't need a men"- racja, jak gdyby facet miał być tylko po to, żeby kupować ciuchy itd.... W sumie to zabrzmiało raczej jak "Nie potrzebuję sponsora" niż "Nie potrzebuję faceta"...
    Takie są moje odczucia ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli chodzi Gain to podoba mi się sam teledysk i muzyka, a z choreografią już gorzej, bo ni to taniec, ni kręcenie tyłkiem.

    Co zaś się tyczy Hyuny... Hm... Wydaje mi się, że to JYP odpowiada za jej image. Przestudiowałam sobie jej choreografię, a także naoglądałam się trochę variety show sprzed kilku lat i doszłam do wniosku, że gdyby JYP nie wykreowało Hyuny na najbardziej seksowną członkinię W.G, to Cube dodałoby ją do 4Minute tylko jako visuala (o ile w ogóle by ją dodali...)

    Notabene jestem bardzo ciekawa jak reszta dziewczyn z 4Minute przyjmuje fakt, że Hyuna wypuszcza kolejne dzieła, które cieszy oko jedynie płci męskiej (chociaż teledysk pod względem kolorów jest przyjemny), a one są ignorowane. Jakoś tak nigdy się nad tym nie zastanawiałam, a teraz - po przeczytaniu twojego posta - dochodzę do wniosku, że to całkowicie nie fair. Twórczość Hyuny przejadła mi się po Bubble Pop, chociaż Trouble Maker był jeszcze znośny. Cieszyłoby mnie wysłuchanie czegoś autorstwa Gayoon (nie związanego z OST do dram) oraz Jiyoon. I powiem teraz szczerze, że szkoda, iż dwie ostatnie nie należą do SM, bo tam z pewnością by o nich nie zapomniano, chociaż możliwe, że wyciśnięcie wszystkiego przy debiucie byłoby bardziej prawdopodobne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Może nie tak ambitnie, jak w Bubble Pop i Trouble Makerze, ale w Ice Cream też się zdarzyła nasza ulubiona poza!
    1:58 i proszę...
    http://zapodaj.net/images/65d3e0fc95837.jpg

    Ale jakoś tak niewinnie...? XD

    OdpowiedzUsuń
  14. Kwestia gustu. Ja tam się zawstydzam jak kolesie bez koszul są i się trzymają w kroczu nie wiedzieć po co...
    Co do Hyuny za dużo się rzuca w oczy. Fakt co do ust - mucha jej wleci i bd mieć - to takie typowe dla tzw białych dziwek, których niestety i w Azji pełno w żółtej versi </3 Jak dla mnie nie wiem po co wzajemne obrażanie nacji ale często słyszę że najgorsze to z Europy i Ameryki. Tu mi wygląda na zależy kto. Gain hmmm jakby co dla mnie wizerunek może ma przesłanie ale masturbacja? :O Szok serio nie chciałabym widzieć bo to żenująco brzmi. W zaciszu proszę ale nie na widok. Według mnie i panie i panowie powinni się hamować. Brrr

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam oba teledyski i obie piosenki - Hyuny i GaIn. Fakt, mają różne przesłania (bądź nie mają ich w ogóle...), ale obie wpadają w ucho. I właśnie lubię to "bling bling" Hyuny xD No, ale nieważne. Co do GaIn...ten moment, gdzie siedzi/tańczy w tym pseudo ogródku, przypomina mi reklamę tamponów albo podpasek... ;____; Ale oba klipy mi się podobają, obie piosenki (jak i piosenkarki) lubię. Myślę, że nie powinno się tak bardzo najeżdżać na wykonawców, bo to wytwórnia ich stylizuje tak, a nie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  16. zawsze mnie zastanawiało dlaczego Hyuna tak się zachowuje w teledyskach.. co dobrego pokazała też w clipie "what's your name"...

    OdpowiedzUsuń
  17. "W każdej heteroseksualnej kobiecie, która ma choćby jaki taki szacunek do własnej osoby, podobne przedstawienie tematu musi wywoływać słuszne oburzenie. "

    W nieheteroseksualnej kobiecie takie ukazanie kobiety jako 'eye candy' i seks-zabawki dla mężczyzn również wywołuje oburzenie...

    A co do GaIn to mam nadzieję, że będzie wypuszczać więcej pozytywnie prowokujących konceptów :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Spóźniłam się z komentarzem jakieś dwa lata hehe, ale chciałam obronić Hyunę.. nie zostawiłaś na niej suchej nitki, negujesz ją, a przecież to wytwórnia decyduje o tym gdzie ona ma się dotykać, pocierać itp, itd.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...