środa, 12 grudnia 2012

„Oppan Gangnam Style!”


Mniemam, że spora część czytelników, zobaczywszy ten tytuł, doznała nagłych spazmów. „Gangnam Style” jest tak bardzo popularny, że zdążył już większości porządnie obrzydnąć. Do mnie jednak, na moją indyjską wioseczkę, konikowy szał nie dotarł, więc możecie sobie tylko wyobrazić moje zaskoczenie, gdy odkryłam, iż nawet Barack Obama odgrażał się, że zatańczy „Gangnam Style”, jeśli ponownie wygra wybory prezydenckie*.


A tak poza tym, czym byłby ten blog, gdybym nie napisała choć kilku słów o tym fenomenie?

Przyznaję szczerze, że nie wiem co jest zabawniejsze: sam klip, czy reakcje nań. A właściwie pogłębiony dyskurs „naukowy” narosły wokół fenomenu. No bo jak to tak?! – grzmią media (a już na pewno te amerykańskie) – żeby jakiś „gruby facet” z jakiegoś „Jang-jang” stał się z dnia na dzień bardziej popularny niż Justin Bieber i Brad Pitt razem wzięci?!

Zapisane kursywą określenia bynajmniej nie są moim wymysłem, a cytatami z ust Billa O’Reilly, gospodarza popularnego amerykańskiego talk-show The O’Reilly Factor. Mnie pan nie jest znany, ale śmiem twierdzić, że jeśli ktoś dorobił się programu w FOX News Channel i do tego pozwolono mu zatytułować show własnym nazwiskiem, jest ważnawą publiczną personą. W jednym z ostatnich odcinków swojego programu O’Reilly postanowił dotrzeć do jądra popularności PSY, analizując fenomen z psychiatrą, doktorem Ablo. Mniemam, że w zamyśle twórcy rozmowa miała być prowadzona lekko i z przymrużeniem oka na całe to szaleństwo, ale wyszło cynicznie, ignorancko, by nie rzec: rasistowsko. Pan O’Reilly nie zadał sobie nawet trudu sprawdzenia z jakiego kraju pochodzi PSY, imitując przy opisywaniu jego narodowości chińsko-brzmiące (zapewne w jego przekonaniu dowcipne) dźwięki. Co więcej, kilkakrotnie w rozmowie przewija się stwierdzenie, że „Gangnam Style” pozbawione jest jakiegokolwiek znaczenia (gdyż nie jest śpiewana po angielsku i biedaczek, prowadzący, nie może zrozumieć ani słowa), a pan doktor radośnie przyrównał hit PSY do niebezpiecznego narkotyku.

 [Bill O'Reilly i doktor Ablo 
dla zainteresowanych i znających angielski cały wyjątek z programu
TUTAJ]

Jeszcze lepsze są artykuły napisane dla poważnych amerykańskich dzienników czy magazynów, jak np. The Atlantic, który doszukuje się w „Gangnam Style” głębi, o którą sam PSY zapewne się nawet nie podejrzewa, czy Wall Street Journal, który tak dogłębnie analizuje korzenie fenomenu, że wywodzi styl PSY od stylu śpiewaków-artystów gwang-dae. Gwang-dae dosłownie znaczy „klaun” i rzeczywiście, kilka wieków temu owi grajkowie robili furorę na dworach, ale… Takowe porównanie… To coś jakbyśmy stwierdzili, że dzisiejsza popularność Piotra Rubika wywodzi się w prostej linii od panów śpiewających w chorałach gregoriańskich. No co, u niego też się chóralne śpiewy przewijają w piosenkach, nie? Nie?

Co do szarych ludków, to reakcje są podzielone. Niektórzy kochają, niektórzy nienawidzą i za nic w świecie nie mogą pojąć narosłego wokoło szału. Ot, życie. Zastanawiająca bywa natomiast reakcja niektórych miłośników k-popu. Tu i ówdzie w sekcji z komentarzami natknęłam się na zrozpaczone wyznania, że popularność „Gangnam Style” zupełnie k-popowi nie służy, a tak w ogóle to woleli, gdy ich koreańskie szaleństwo pozostawało owiane nimbem tajemniczości i znane było tylko wąskiemu kręgowi wybranych.


Trochę to przykre, nazywać się czyimś fanem i skąpić swojemu ulubieńcowi popularności. Niestety, niektórzy lubią snobizować się znajomością czegoś, co dla innych jest niedostępne i tracą zainteresowanie, gdy tylko wiedza tajemna, przestaje być tajemna. Tak jakby z wstąpieniem do ogólnoświatowego nurtu dana muzyka przestawała być dobra, bo ściera się, docierając do zbyt wielu uszu… Zabawnie wygląda to zwłaszcza w przypadku k-popu, który jest tak popularny w Azji, że bardziej byłoby już trudno.

Tak na marginesie, śmiem wątpić, by sukces PSY miał znacząco przysłużyć się promowaniu k-popu na zachód. Nie bez przyczyny to właśnie PSY robi furorę a nie Big Bang czy SHINee. Czołowy ujeżdżacz wyimaginowanego konika nie za wiele ma wspólnego z typowym przedstawicielem wycyckanego i błyszczącego świata k-popu. Nie jest ani uderzająco piękny (co kto lubi), daleko mu do muskulatury Raina tudzież zwiewności Taemina, miny które strzela do obiektywu nie do końca mają na celu porażenie drapieżnym seksapilem damskiej części populacji (czyżby? :>), a już na pewno tańcowi daleko do wystudiowanych wygibasów z „Lucifera”. Jest za to chwytliwy bicik, mnóstwo prostego humoru i zabawy.

[jak lubię chłopaków, to tutaj ktoś wyraźnie przesadził...
SHINee]

Myślę, że przeciętnemu zjadaczowi zachodniego chleba ciężko jest przełknąć fakt, że koreańskie zespoły w 99% przypadków nie są spontanicznym przebłyskiem lubiących muzykować kumpli, a wyprodukowanym ogromnym nakładem pracy i środków produktem. Nam, osobom co nieco bardziej wgryzionym w temat, ten drobny detal już zupełnie nie przeszkadza, albo przynajmniej uporaliśmy się z nim na tyle, by przejść nad nim do porządku dziennego. Poza tym nie wydaje mi się, by w jakikolwiek sposób ujmowało to coś koreańskim twórcom. Jak by nie patrzeć, to ich talent i ciężka praca zaprowadziły ich tam, gdzie znajdują się dziś. Inną rzeczą, która może odpychać jest fakt, że występujący w klipach artyści są tak przeraźliwie… perfekcyjni. Piękni, z buźkami gładszymi niż pupy niemowlaków. Cudnie tańczą, rewelacyjnie śpiewają, przed kamerami prezentują się jak marzenie. Czasem aż ciężko uwierzyć, że ci pląsający na ekranie ludzie są naprawdę istotami z gatunku homo sapiens.

Oglądając zaś wygłupy PSY… Wszystkie powyższe problemy znikają. Jest szalony facet, z którego można się pośmiać, jest uzależniająca muzyczka, jest łatwy do naśladowania ruch sceniczny. Coś a’la Lambada czy Macarena obecnego lata. Jasne, że może dzięki „Gangnam Style” znajdzie się kilka osób, które będą na tyle zafascynowane kolorowym światem koreańskiego show-biznesu, że zechcą poznać i innych artystów, ale na masowe googlowanie pojęcia „k-pop” bym nie liczyła.

 [Czy jest ktoś, kto choć raz w swoim życiu nie tańczył "Macareny"?
Wesołe pląsanie na paraolimpiadzie]

K-pop ma jednak potencjał, bo gdyby nie jego rosnąca na zachodzie popularność, PSY w ogóle nie miałby szans zaistnieć w masowej świadomości. Popularność „Gangnam Style” za oceanem zaczęła się od producenta i rapera T-Pain, który zamieścił link do MV na swoim Twitterze. Później Katy Perry i Nelly Furtado również zaczęły komentować piosenkę i klip. Telewizja CNN podchwyciła temat i nadała hitowi PSY nowego rozgłosu. Wszystko to nie byłoby jednak możliwe, gdyby T-Pain nie słyszał wcześniej o k-popie i nie zadał sobie trudu, by choć pobieżnie śledzić losy branży muzycznej na maleńkim i odległym półwyspie. Tak więc wysiłek naszych ulubionych gwiazd jak Big Bang czy Girls’ Generation, by zabłysnąć w Ameryce, niezupełnie poszedł na marne.

Cóż, można nazwać popularność „Gangnam Style” „kultem badziewia” i mieć serdecznie dość całej tej wrzawy wokół głupkowatej piosenki wesołego faceta w średnim wieku. Jednym może wydawać się zabawne, gdyż ośmiesza wszystkie sztywne standardy i prawdy objawione w k-popie, innych może bawić, bo ot niezbyt przystojny skośnooki wydurnia się przed kamerą, potwierdzając czyjeś wyobrażenia o dziwaczności Azjatów. Jedni oczekują od muzyki poruszenia duszy i zszargania emocji, inni lubią poprawić sobie humor słuchając skocznych hitów. PSY ze swoją muzyką nigdy nie pretendował do miana Schuberta epoki, ani nawet nie zabiegał o międzynarodową popularność. Jego piosenki bez wątpliwości pisane są po to, by bawić nie tyle publiczność, co samego twórcę i jak długo wszyscy się przy ich tworzeniu i słuchaniu dobrze bawią, nie ma na co narzekać.


Więcej na temat:

Źródła:

rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com


* Małe sprostowanie. Ponoć mr Obama wcale nie odgrażał się, że zatańczy publicznie „Gangnam Style”, tylko stwierdził, że byłby w stanie to uczynić. Spytany przez dziennikarza, czy zaprezentuje swoje umiejętności taneczne po ewentualnej reelekcji oznajmił skromnie: Nie jestem pewien czy bal inauguracyjny to odpowiednie miejsce na przełamanie się… Może zrobię to prywatnie dla Michelle.

24 komentarze:

  1. Ja nie nazwałabym k-popu "kulturą badziewia" dlatego zgadzam się z Tobą, że nie dla wszystkich wszystko :)
    Jako stare porzekadło ludowe rzecze" jeden lubi córkę drugi teściową ":P
    Własnie sobie uświadomiłam , że chyba ja tak trochę byłam w nurcie stojącym za tym , aby k-pop był nadal dla wybranych. Widać zaborczość ma granic nie zna :P Poprawiam sie już , naprawdę :)
    Ale teraz przede wszystkim WITAMY PONOWNIE!!!!
    Jak to dobrze znowu zobaczyć te małe złośliwości przeciwko nie zaangażowanym. A wszystko w imię miłości do chłopców ( tych mniej i bardziej wymuskanych) , nie zapominajmy tez też o dziewczynkach z lunaparku zwanego K-pop !

    OdpowiedzUsuń
  2. fenomen PSY w Polsce trwał tylko chwilę, bo teraz nikt już o tym nie pamięta. W sumie PSY zrobił furorę i tyle go było słychać. A ja do tej pory nie oglądałam teledysku Xd I choć człek by chciał by jego ukochany koreański zespół był znany w Polsce, to jak widzę, tych wszystkich "fanów" k-popu-bo znają "Gangnam Style" i już fani, to aż wolę, żeby kochane SHINee było tam sobie znane w tej Azji. A tak poza tym to strasznie się ciesze, że wróciłaś, bo brakowało mi twoich postów <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą.

      Usuń
  3. W Polsce ekspresem podchwycono i namnożyło się mnóstwo "poważnych" artykułów pisanych na podstawie wikipedii, których autorzy nawet nie zadali sobie trudu sprawdzenia podstawowych faktów. Najbardziej chyba rozśmieszyło mnie stwierdzenie, że k-popowi muzycy zarabiają krocie oraz to, że anime jest częścią Hallyu Wave o.O
    Powstała nawet strona gangnamstyle.pl, z której autorem/ką miałam przeprawę na temat "pożyczenia" sobie mojego tłumaczenia bez umieszczenia źródła:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko! Nie wiedziałam, że ktoś podkrada Ci tłumaczenia. Nieładnie ;/ I do tego wygląda, że to nie jest jakaś fanowska strona, bo skoro ktoś zainwestował w domenę pl, to miał jakiś głębszy cel niż tylko wyrażenie swojego zauroczenia piosenką :/

      Ano, widać światowy trend, udawać, że wszyscy znają się na wszystkim. A wystarczyło waleriance fuchę zaproponować... Napisałoby się artykulik ^^

      Usuń
    2. podejrzewam, że Ty napisałabyś to o wiele lepiej ^^ nawet pamiętam, że napisałam prostujący komentarz pod artykułem, ale się nie zamieścił, a był zbyt długi, żeby jeszcze raz go pisać, więc dałam sobie spokój

      a z kradzieżą tłumaczeń walczę już od jakiegoś czasu i w sumie zorientowałam się dzięki Gangnam style, więc ten szał na coś się przydał ^^
      robią to głównie użytkownicy tekstowa.pl (np. wszsytkie utwory z nowej płyty GD zostały przekopiowane) i przez jakiś czas miałam nawet grzmiące info na blogu

      Usuń
  4. fakt faktem, że fascynujący to fenomen

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie smuci co Zachód (głównie Amerykanie) zrobili z tą piosenką. Nie dziwię się ludziom, którzy mają dosyć Gangnam Style, bo jak można nie mieć dosyć czegoś co słyszy się co pięć minut w radiu i czyta o tym w co drugiej gazecie. Kiedy oglądałam ten teledysk kilka dni po premierze przez myśl mi nie przeszło, że urośnie do rangi takiego fenomenu. No bo jak to, moi koledzy, którzy przez dwa lata wmawiają mi, że to czego słucham, czym się interesuję to jedno wielkie chińskie...wiadomo co, mieliby nagle zacząć tego słuchać, ba; ekscytować się tym tak, żeby ciągle to tańczyć i podśpiewywać?
    No i byłam w wielkim szoku gdy właśnie to się stało. Ja nie mam nic do PSY, uważam że to dobry człowiek xDD Ale na litość boską, czy ta piosenka naprawdę jest warta AŻ TAKIEGO ZAMIESZANIA? Mnie osobiście irytuje wciskanie "Gangnam Style" wszędzie gdzie się da. Chcesz wygrać wybory prezydenckie? Zrób własną wersję Gangnam Style! Chcesz zapewnić dennemu serialowi większą oglądalność? Nic prostszego, puść na początku Gangnam Style! Chcesz być taki oryginalny, a nie masz innego pomysłu na przedstawienie klasowe? Nie martw się, zatańcz Gangnam Style, przecież ludzkość musi zobaczyć, że ty też potrafisz wykonać ten skomplikowany układ choreograficzny ;__;
    Przepraszam, ale mnie po prostu denerwuje takie nadmierne ekscytowanie się tą piosenką, tak jak irytują mnie fani k-popu, którzy uważają, że inni nie mają prawa tego słuchać, no bo przecież w ogóle się nie interesują Koreą itp. Nie spotkałam się jeszcze osobiście z kimś kto znał by tylko Gangnam Style i uważał się za fana k-popu(tacy ludzie pewnie są, ale ja na szczęście nie miałam przyjemności ich napotkać)Dlaczego? Ponieważ większości ludzi, którzy tego słuchają nie wiedzą czym jest k-pop. Jakoś dwa miesiące temu chodziłam po szkole i zadawałam moim znajomym pytania odnośnie Gangnam Style. Oni nawet nie wiedzieli co znaczy "Oppan Gangnam Style", które ciągle podśpiewują, więc trudno wymagać, żeby mieli wiedzieć czym jest k-pop, jak się nazywa PSY, o czym jest piosenka itd :D
    ( dodam, że nie mam (już) do czynienia z debilami, w większości to całkiem mądrzy ludzie.
    Tak więc zgadzam się z tym co napisałaś w poście; k-pop raczej nie zyskał dzięki temu sławy, jak już to złą. Miałam wielki ubaw jak pod "Crayon" przeczytałam elokwentny komentarz wytykający G-Dragonowi, że żałośnie stara się naśladować PSY.
    Podsumowując ten lejący wodę komentarz: Niech ludzie sobie tego słuchają, fani k-popu nie mają prawa im tego zabronić. Ale czy nie wypadałoby zapoznać się nieco z artystą wokół którego robi się tyle szumu? ;) Komentarze typu " Nie mam pojęcia w jakim to języku, ale i tak to kocham!" czy zastanawianie się, z której Korei to w ogóle jest powodują, że mam ochotę walnąć głową o ścianę. Czasami nie swoją :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie zgadzam się, że jak już media wskoczą na swojego wyimaginowanego konika, to zajeżdżają go do upadłego. A już na pewno do momentu kiedy wszyscy nawet nie mogą patrzeć na dane zjawisko bez odruchu wymiotnego przy tym.
      Co do tego, czy PSY zasługuje na to szaleństwo, czy nie...
      Najwyraźniej trafił ze swoim hitem w aktualne zapotrzebowanie publiczności i poleciało. Niezbadane są wyroki mas ;)
      Podsumowując, cieszę się, że ominęło mi to szaleństwo, dzięki temu mój stosunek do PSY w ogóle się nie zmienił a i Gangnam ciągle moge słuchać ;)
      A co do luckiej ignorancji - niestety, to chyba cecha permanentnie przypisana do ludzkości... -___-`

      Usuń
  6. Tak jak było głośno o Gangnam Style, tak wszyscy o tym zapomnieli. Ludzie się po jarali, po ujeżdżali wyimaginowanego konika i teraz jest spokój. Chociaż to było wielkim zaskoczeniem, że tak nagle wszyscy zaczęli szaleć na tym punkcie.
    Tak po za tym cieszę się, że wróciłaś i nie mogę doczekać się kolejnych notek ^.^

    OdpowiedzUsuń
  7. ha ha i jak po jedne piosence może o kimś stać się głośno ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe chyba jestem hipsterem który właśnie chce żeby kpop był mniej znany, lubiłam Gangnam Style ,a przestałam właśnie wtedy jak zaczęło to być wszędzie. Właśnie nie wiem czy to przez to , że stał się sławny czy przez to że po prostu mi się znudził *___* Pamiętam że pierwszy raz wysłuchałam Gangnam Style jak go poleciłaś na FB <3 Być może gdybyś go nie poleciła popłynęłabym z falą sławy ( ee to by było głupie :P) Bardzo mnie wkurzyło kiedy w wakacje miałam jeszcze szał na GS - śpiewałam go i tańczyłam to koleżanki na mnie się krzywo patrzały ,a potem jak stało się to sławne to one nagle zaczęły to lubić :O No i na koniec , cieszę się że wreszcie wróciłaś <3 Mam nadzieje, że będę miała okazję jeszcze dużo razy poczytać twoje przemyślenia na temat Azji :p przedtem byłam twoim cichym fanem ale teraz to ja ci będę komentować że uhoo ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba muszę zgodzić się z anulak, że też trochę chciałam, by k-pop był mniej znany ;)
    a wracając do "Gangnam Style"- spotkałam się z opiniami, że poznając jedną piosenkę, ludzie uważają się za ekspertów od k-popu; jeden z moich znajomych nawet "docenił" to, z czego wyśmiewał się kilka miesięcy temu, gdy mówiłam coś o k-popie ;/
    cieszę się, że znów pojawiasz się na blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdy pierwszy raz oglądałam ten teledysk (jeszcze przed tą wielką popularnością) moją pierwszą myślą było to, że to jest takie inne... nie jak reszta k-pop'owych piosenek/teledysków... nie takie "sztuczne".. Kocham k-pop i od początku w ucho wpadł mi ten utwór... Fajny taniec i muzyka... jak można tego nie polubić? Lecz również miałam wrażenie, że gdy to jest takie popularne to już staje się nudne... Moim zdaniem wszyscy coraz bardziej mają tego dosyć... w radiu co chwilę to puszczają (monotonia = nuda)....
    Kiedyś w jakimś polskim programie usłyszałam jak dziennikarka mówiła coś w stylu, że Gangnam Style to piosenka składająca się z kilku słów, których nikt nie zna znaczenia/tłumaczenia... (WTF czy ludzie nie wiedzą, że istnieje wiele języków?)
    A tak po za tym cieszę się, że znów piszesz i czekam na kolejną, fajną notkę.. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie racja...nie mamy nic przeciwko temu,że ktoś tego słucha,ale robi się nam delikatnie mówiąc dziwnie jak ktoś mówi,że "to jest takie fajne,taka beka" i są tacy cool bo to jest teraz na topie...w naszej klasie gdzie panuje przekonanie że wszyscy skośnoocy to Chińczyki,które ostatnio zmieniło nazwę na Japońce (skutki oglądania ww SHINee na informatyce :D), jest popularne ,chociaż założymy się,że nikt nie ma pojęcia w jakim to jest języku (obstawiane,że po chińsku).Ale najlepsze było stwierdzenie naszego kolegi wobec Mary-"powinnaś słuchać country".
    P.S. Faaajnie,że wróciłaś :D.

    OdpowiedzUsuń
  12. powiem szczerze, nie lubię tejj piosenki - wedlug mnie jest bezsensowa. z drugiej jednak strony szanuje PSY jako piosenkarza i czlonka YG a tekst Tree Frog wisi na honrowym miejscu w moim pokoju ( choć poznałam tą piosenkę tylko dzieki ft. GD ) nie wspominajac juz o fakcie ze w moim domu po raz pierwszy rozbrzmial k-pop i to nie z mojej playlisty^^ tak wiec, mimo iz tej piosenki nie znoze ( ale ja nie znosze wszystkiego co jest popularne - takie skrzywienie zawodowe ) mimo iz wpada w ucho i jest naprawde zabawne, szanuje go i jestem z niego na swoj sposob dumna......ale i tak go nie znosze - poza tym, na boga, Justin Biber! - jak można chciec miec cos wspolnego z wytwornia Bibera?....ale to tylko moje skromne zdanie i nie chce nim nikogo urazic. Tak wiec, okej, GS mozna posluchac, ale ludzie, nie popadajmy w paranoje!PS: witamy z powritem, choc moze nie jestem zbyt regularnym czytelnikiem....^^'

    OdpowiedzUsuń
  13. Wróciłaś i dajesz czadu!
    Oj fenomen to fenomen. Taki czy owaki, ale (szczęsny lub nieszczęsny)jest ;)


    ~japonia8991~

    OdpowiedzUsuń
  14. zostałaś nominowana do Liebster Award :)
    szczegóły na moim blogu http://clarieslife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe spostrzeżenia, ciekawe ^^
    Jestem na tym blogu pierwszy raz, ale chyba zostanę na dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
  16. widzę pewien błąd: nie oppa, tylko *oppan ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cieszę się, że wróciłaś! (może to brzmi dziwnie, zwłaszcza, że to mój pierwszy komentarz na Twoim blogu, ale śledzę go regularnie)
    Ja lubię Gangnam Style. Jeszcze. Choć rozumiem innych fanów kpop, którzy nie cierpią tej piosenki. Cóż, nawet najlepsze ciastko przestaje smakować jak się jest do niego zmuszanym. A Gangnam Style do najlepszych nie należy. Ot fajna piosenka do poszalenia. Nie wymagam od swoich znajomych aby doszukiwali się w niej głębi. Wiem, że większość z nich nawet nie wie po jakiemu jest śpiewana. I faktycznie szał powoli mija. Ale póki co, korzystając z popularności PSY próbuję w wąskim gronie wypromować Big Bang albo chociaż samego G-Dragona. Na razie z marnym skutkiem niestety :<
    Pozdrawiam
    Mononoke

    (livejournal mnie nie lubi i mnie nie chce zalogować ;__;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wreszcie coś do rzeczy. Hmm co do popularności Psy owszem ma ją ale k-pop na bank na tym nie skorzysta bo jak ktoś zauważył nie umywa się do k-popu nic poza tancerzami nie jest bliskie k-popowi no i może melodia jak w Girls Sweet Bandach :D
    Hmm no parę znajomych wygoglowało Psy i tylko gangnam uznali. Większość fanów ubolewa że K-pop jest postrzegany jako tępa, irytująca, badziewna i bezwartościowa produkcja. Są też tacy co chcą żeby była tajemnicza itp ale jest to tajemnicze tylko na Zachodzie bo Azja już dawno ma Koreańskich idoli dla siebie - my musimy pisać petycje żeby po 2 latach może ktoś zechciał przyjechać... Smutne rozdwojenie jaźni. Chcą koncertów Blisko ale nie chcą żeby Plebs(czyt: ktoś kogo nie lubię, nie szanuję itp) znał i kochał to co ja. Ehmm Amerykanie często się Popisują niezbyt udaną wiedzą prosto z doliny Debilizmu i Ignorancji. Szkoda gadać. Psy jest fenomenem niewątpliwie ale nie robi Doskonałej muzyki. Na pewno wkurza niejednego człowieka ale też należy mu się szacunek że porwał tak wielu. Tak to widzę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...