piątek, 6 kwietnia 2012

Na randce z Koreańczykiem

Dobra dziewczęta, chwila prawdy. Która z nas, oglądając niewiadomo którą już koreańską dramę i serwując sobie wieczór z variety shows z którymś z ukochanych piosenkarzy, nie zapragnęła (choćby przez chwilę) przygruchać sobie koreańskiego chłopaka? No, ręka w górę. Niby nie miałaś takich pomysłów? Pffff… Akurat…

[czegóż chcieć więcej?
Kang Ji Hwan i Lie to Me]

Nie da się ukryć: można sobie powtarzać, że to wykreowany, nierealny świat. Doskonale wiemy, że to tylko bajki dla większych dziewczynek. Nie ma szans, byśmy wierzył, że to, co oglądamy na ekranie, miało jakikolwiek związek z rzeczywistością, ale… Ale faceci, którzy właśnie pląsają nam na monitorze są tak nieludzko piękni! Do tego, jak już kochają, to po grób, miłością silną i niezłomną. Nie ma takich przeciwności losu, które mogłyby odwieść skośnookiego od zdobycia serca swojej ukochanej. Żadne tam zgryźliwe matki, psychopatyczne byłe narzeczone, upierdliwi adoratorzy białogłowej, padające fortuny, wypadki drogowe ani błotniste lawiny! Nie ma takiej siły, która mogła by go powstrzymać, przed dopięciem swego. A gdy już dopnie, nosi swoją ukochaną na rękach i podsuwa jej jedzonko pod dzióbek. I jak tu nie snuć fantazji o znalezieniu takiego w realnym świecie?


Nie my jedyne mamy takie ciągotki. Japonki poszły po całości i organizują grupowe wyjazdy do Korei z zamiarem przywiezienia sobie jakiejś miłej pamiątki. Najlepiej dwunożnej. I zabójczo przystojnej. Bae Yoon Joon i Winter Sonata mają w tym swój przemożny udział, ale o tym dokładniej przy innej okazji.
Jak wygląda zatem rzeczywistość? Prozaicznie. Koneserki skośnookiego typu urody będą w Korei na pewno dużo bardziej usatysfakcjonowane, niż w naszym nadwiślańskim kraju, ale trudno oczekiwać, by po ichniejszej ulicy przechadzali się sami Lee Min Honi, Kang Ji Hwani czy Kim JaeJoongi. Aczkolwiek ja tam cały czas wierzę w potencjał koreańskiej ulicy, bo skoro takie morze kwiatków działa w show-biznesie, świadczy to jasno, że państwo ma swój potencjał. W końcu nie każdy ładny chłopak pcha się zaraz do telewizji, prawda? Mam nadzieję, dla dobra nauki, już niebawem sprawdzić tę teorię w praktyce. Czego nie robi się w imię dobra ogólnego!

Co zaś tyczy się samych panów i przymiotów ich ducha, myślę, że Koreańczyk (autor strony askakorean.blogspot.com) ma świętą rację, podkreślając na każdym kroku, iż Koreańczyk przede wszystkim jest facetem, a dopiero potem Koreańczykiem. Jasne, istnieją pewne różnice kulturowe, ale mężczyzna jest przecież mężczyzną i trudno oczekiwać od niego cudów, iż nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki opatrzonej napisem „made in Korea”, przeistoczy się w księcia na białym koniu. Niestety, tak dobrze nie ma, a osławione różnice kulturowe mogą być dużo bardziej irytujące, niż czarujące. Nie mam co prawda osobistych doświadczeń w tej materii, ale na podstawie lektury tego i owego oraz serdecznej znajomości z kilkoma młodymi Koreańczykami i Koreankami, pokusiłam się o przedstawienie kilku podstawowych trendów w randkowaniu z panami z półwyspu.
Od razu zaznaczam, że to tylko pewne ogóły i trudno traktować je jako wyrocznię i prawdy objawione. Każdy jest inny i to, co ma zastosowanie dla wielu, nie oznacza prawdy dla wszystkich.

1. Mów mi oppa!


Jak pisałam tutaj, odpowiednio wypowiedziane słowo „oppa”, działa cuda w koreańskich umysłach. „Oppa-centryzm” jest nierozłącznie związany z byciem przez dziewczynę aegyo, czyli promieniowaniem słodkim i niewinnym urokiem osobistym. Nie wszyscy Koreańczycy lubią aegyo, ale jego drobna doza na pewno nie zaszkodzi. Każdy facet lubi prezentować się w oczach swojej wybranki jak prawdziwy mężczyzna, jeśli więc dziewczyna jest odrobinę nieporadna i bezbronna, niewiele trzeba, by nawet najbardziej efemeryczny i androgeniczny pan poczuł się stuprocentowym macho.

Koreańczycy, pomimo dynamicznie następujących zmian, wciąż są społeczeństwem dość konserwatywnym i uważa się, że mężczyzna powinien zapewnić swojej ukochanej godziwe życie i troszczyć się o nią. Coś w tym jest, bo przynajmniej ci Koreańczycy, których ja poznałam, byli bardzo opiekuńczy i zawsze dbali o to, bym nie zgubiła się w tłumie, albo chodziła głodna. Ponieśli ciężką torbę, gdy zauważyli, że jestem zmęczona, podzielili się wodą, gdy usychałam z pragnienia, pomogli przejść przez śliski strumień, bym się nie przewróciła (nie pytajcie, w jakich okolicznościach ich poznałam)… Taki stan rzeczy ma swoje dobre i złe strony. Z jednej – całkiem miło mieć świadomość, że ktoś o nas zadba i dopilnuje, by nie stało nam się nic złego, z drugiej zaś – można odnieść wrażenie, że panowie mają nas za sieroty, które nie poradzą sobie bez męskiego wparcia. Na krótką metę, przyznaję, ich troska była ujmująca (w przeciwieństwie do naszego kraju, gdzie trzeba się prosić, by jakiś facet łaskawie pomógł nam wrzucić wielką walizę na półkę w pociągu), ale czy w dłuższej perspektywie nie byłoby to męczące? Ciężko orzec.

2. SMSuję, więc kocham

[a spóbuj tylko nie napisać...
Secret Garden]

To fakt. Jeśli w przeciągu pięciu minut po zakończonej randce nie dostaniesz SMSa od chłopaka, któremu dopiero co powiedziałaś „do zobaczenia”, nie ma co liczyć na ciąg dalszy znajomości. Im dokładniej twoja skrzynka odbiorcza zawalona jest wiadomościami do niego, tym jego uczucia silniejsze, a chęci bycia z tobą szczersze. Koreański chłopak potrafi zadzwonić o siódmej rano, wyrywając cię z błogiego snu, tylko po to, „by usłyszeć twój głos”. Z jednej strony, na pewno jest to urocze i jasno stawia sprawę, czy mu zależy, czy nie, z drugiej zaś… po setnym SMSie tego samego dnia, tudzież pięćdziesiątym telefonie, tylko po to, by dowiedzieć się, co tam porabiasz, może człowieka trafić szlag…

3. Podepczę, to wydepczę

[przerażająca ściana i Jay Park]

To, co u nas podpada już pod prześladowanie, w Korei wciąż jest uznawane za wyraz szczerości uczucia i wytrwałości. Przypomnijcie sobie tylko klip Jay Park’a Girlfriend. Gościu śledzi swoją wybrankę, robi jej potajemnie zdjęcia, potem wykleja nimi ścianę w swoim domu, jak żywcem wyjęty psychol-prześladowca z jakiegoś thrillera, dziewczyna odkrywa to wszystko i co? Rzuca mu się w ramiona, całuje go namiętnie i potem żyli długo i szczęśliwie. Nie wiem jak Wy, ale gdybym ja odkryła coś podobnego, od razu zadzwoniłabym po policję. Niezależnie, jak przystojny byłby mój prześladowca.

Przeciętny Koreańczyk pewnie nie biega za obiektem swoich westchnień z aparatem w ręku i nie śledzi jej poczynań jak zboczeniec-podglądacz (mam nadzieję!), ale faktem jest, że potrafi być dość… uparty. Coś w myśl zasady, „wezmę ją na zmęczenie przeciwnika”. Jeśli będzie wystarczająco długo się starał i marudził, byś została jego dziewczyną, może w końcu ulegniesz, choćby dla świętego spokoju? Na pewno warto spróbować!

4. Mord w oczach
W ich oczach pojawia się żądza mordu, gdy tylko jakiś facet spojrzy na ciebie w tłumie. Zaborczość i zazdrość koreańskich mężczyzn jest osławiona i jest też jednym z głównych powodów, dla których kobiety zachodniej cywilizacji rozstają się ze swoimi azjatyckimi partnerami. Dla Koreańczyka zazdrosne powarkiwania i wszczynanie kłótni, gdy uśmiechnęłaś się niewinnie do pana sprzedawcy, jest kolejnym sposobem na okazanie, że mu zależy i że jesteś kobietą jego życia (no, przynajmniej na chwilę obecną). Dla nas z kolei to dowód braku zaufania i chęci przywłaszczenia nas sobie, jak przedmiotu.
W dramie Me Too, Flower! jest taka pocieszna scena, gdy główny bohater obrusza się ciężko na swoją lubą za to, że nad jej łóżkiem wisi plakat z jej ulubionym idolem. Jego oburzenie sięga niemal zenitu, gdy dziewczyna oświadcza mu, że wcale nie zamierza plakatu zdejmować. Uśmiałam się zdrowo i bez wątpienia Yoon Si Yoon był w tej scenie niezwykle uroczy (chociaż, kiedy nie był…), jednakże czy chciałabym, by mój ukochany się tak zachowywał? Hmm…

[święte oburzenie]
[mina zbitego psa: "nie zdejmiesz? Nawet dla mnie?"]
[udaremniona próba zerwania plakatu]

5. Powiew egzotyki

Gdy w rozmowie z moimi koreańskimi kumpelami rzuciłam kiedyś, że Koreańczycy chyba nie przepadają za białymi kobietami, nieomal zostałam ogłuszona nagłymi wrzaskami sprzeciwu. Z moich doświadczeń niestety nie wynika, by Azjaci lecieli na Europejki jak muchy na lep (jak na przykład dzieje się w krajach arabskich), moje wątpliwości zostały jednak bardzo szybko rozwiane. Według moich koleżanek (a mniemam, że wiedzą, co mówią) Koreańczycy są po prostu dość nieśmiali, a już na pewno tracą rezon w obliczu dziewczyny z innego kraju. W większości przypadków nie przypuszczają, że mogą podobać się Europejkom (wtf!? @_@), no i sporą barierą jest też komunikacja, bo zazwyczaj ich znajomość języków obcych jest dość… średnia.


Jeśli jednak Koreańczyk odważy się zrobić pierwszy krok, trzeba zachować spokój i trzeźwy osąd (ano, trzeba wziąć się w garść i nie szaleć przedwcześnie z radości, jakkolwiek ciężkie by to nie było!). Lansowany w mediach wizerunek białych kobiet eksponuje w bardzo silny sposób ich seksualność. Gdy Koreanki są zazwyczaj spostrzegane jako te cnotliwe tradycjonalistki, które mają opory, by wskoczyć w jakiś odważny strój dla potrzeb reklamy, czy telewizyjnego show, białe kobiety nie mają z tym zazwyczaj problemów. Ich wdzięki eksponowane są tu i tam, bez żadnej żenady, więc w koreańskim umyśle bardzo prawdopodobnie powstał schemat: biała = łatwa. Trzeba zatem ostrożnie podchodzić do okazywanego nam zainteresowania, bo być może mamy być tylko egzotyczną, jednonocną przygodą (więcej na temat tutaj). Jeśli komuś taki układ odpowiada – czemu nie. Dobrze mieć jednak świadomość, że wyśniony korean romance, może nie mieć finału, do jakiego przyzwyczaiły nas k-dramy.

["subtelna" (acz pomysłowa) koreańska reklama zupek instant]

Nie mówiąc już o tym, że tak samo jak najprawdopodobniej nasza babcia (tudzież rodzice) dostałaby zawału, gdybyśmy przyprowadziły do domu na niedzielny obiadek skośnookiego, tak samo mogą zareagować bliscy naszego wyśnionego. Niestety, zwłaszcza starsze pokolenie bardzo często ma dość konserwatywne poglądy i obcokrajowiec w rodzinie może nie być spełnieniem ich marzeń.
Jak podkreślałam na początku, nawet nie śmiem rościć sobie prawa do wyrażania ostatecznych sądów w tej materii. Wyżej wymienione różnice kulturowe mogą, ale nie muszą mieć zastosowania do każdego przypadku. Miały tylko dać ogólne pojęcie, czego można się po koreańskich panach spodziewać. Wychowanie, podejście do życia, osobiste przekonania, odbyte podróże, ilość poznanych osób z innych krajów, a także cała masa dodatkowych czynników może wpłynąć na to, że dany egzemplarz Koreańczyka ani w 1% nie będzie przystawać do powyżej podanych. W końcu, jak pisze sam Koreańczyk (ze wspomnianej strony www), Koreańczyk jest przede wszystkim facetem, więc możemy się po nim spodziewać wszystkiego, czego oczekiwałybyśmy od mężczyzny z naszego kręgu kulturowego. Kulturowa nadbudówka, jest oczywiście ważna, ale nie czyni z chłopka zupełnie nowego gatunku człowieka.

30 komentarzy:

  1. Faktem jest to, że Koreańczycy są nieśmiali w stosunku do Europejczyków, w szczególności do dziewczyn. To bierze się z kilku aspektów, jak tłumaczył mi to kiedyś znajomy taty, który wyemigrował sobie do Korei, że zarządzać tam jakąś spółką Kii. Mniejsza. Według jego słów, Koreańczycy nie znają języka tak jak Japończycy (ci umieją go o wiele lepiej), przez co europejskie dziewczęta, które przywykły do bardziej odważnych Europejczyków, mogą zrozumieć to opacznie - że facet jej nie chcę czy coś. Po drugie, Koreańczycy nie chcą się wiązać z kobietami nieskośnookimi, gdyż... Przepadają one za kpop'em. Jak ja się tego dowiedziałam, to myślałam, że padnę, ale taka jest prawda. Zawsze, kiedy wirtualnie spotykałam jakiegoś Azjatę, nawet nie koniecznie z Półwyspu Koreańskiego, tylko z Indonezji czy też Japonii, to pierwsze pytanie brzmiało: "czy jestem into kpop?". Nie wiem, czy oni może mają nadwyrężoną pewność siebie, czy też po prostu nie chcą mieć dziewczyny, która szaleje za ich rodzimymi gwiazdami.
    Bardzo podoba mi się to "podsumowanie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z mojego doświadczenia, że Japończycy też baaaaardzo słabo znają angielski. To jest właśnie bolączka azjatyckiego sposobu uczenia, że niby mają angielski tyle lat w szkole, ale uczą się stricte pod testy, czyli jakichś głupkowatych zagadnień gramatycznych i mechanicznego zaznaczania a/b/c/d, co niemal nigdy nie idzie w parze z umiejętnością wysłowienia się.

      A co do k-popu, mój koreański kumpel był głęboko zszokowany, że się tym interesuję i nie wyglądał na zmartwionego. ale może to tylko wyjątek potwierdzający regułę. Pewnie rzeczywiście woleli by, byśmy nie były zbyt "into it", bo wiadomo, wymagania są potem wysokie ;p

      Usuń
  2. uwielbiam takie artykuły - człowiek może się wiele ciekawego dowiedzieć. Od komentarzy nade mną też :)
    To jak? Będę mieć skośnookiego szwagra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że się podobało i mogłam przyczynić się do szerzenia czyjejś wiedzy :D
      co do pytania, kto to wie? obawiam się tylko reakcji opisanej przeze mnie w punkcie "powiew egzotyki" :P

      Usuń
  3. Ja przyznaje ze mam problem. Niestety on się nasila, kompletnie przestali mnie interesować europejczycy. To jest efekt uboczny dram i odrealnionego obrazu skośnookiego.
    Moj mozg pracuje teraz wybiórczo. W tłumie, w poczekalni , McDonaldzie, sklepie, wszędzie wyłapie Azjatów. Wcześniej może i ich widywałam ale nie dostrzegałam.
    Staram się jednak zachowywać zdrowy rozsądek i jednak tłumaczyć mej rozhisteryzowanej podświadomości, że to tylko ułuda, ze z Azjatą wcale nie byłoby tak pięknie i romantycznie. Moim zdaniem,tak jak piszesz, dokładnie tak samo jak z każdym innym facetem.

    Przykład z dzisiejszego dnia. Rano w DDTVN coś tam gotowali świątecznie i byli Koreańczycy. Niestety widziałam tylko końcówkę, ale facet powiedział wprost, że w Korei mężczyźni nie interesują się gotowaniem i najczęściej nie mają o tym pojęcia. Oczywiście powiedział to ze swoim rozbrajającym koreańskim uśmiechem, patrząc na dwie Panie krzątające się przy potrawach. Ba podejrzewam że w tej kwestii jest zapewne jeszcze gorszy konserwatyzm niż u nas w Polsce.
    Facet to facet i basta, choć nie ukrywam że na takim etapie na którym teraz jestem, niezwykle to by było pociągające umówić się z takim na randkę. O gotowaniu i innych przyziemnych sprawach będę myślała później.


    P.S Rozumiem że planujesz już następną wyprawę? Trzymam kciuki by doszła do skutku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahh to tak po pierwsze,od niedawno wchodzę na tej blog i muszę powiedzieć ,że jest bardzo interesujący , zdążyłam nawet przeczytać większość twoich postów i wszystkie mi się podobały, tak iż teraz blog ma miejsce u mnie w zakładkach i regularnie jest sprawdzane czy nie ma żadnej notki ^^ Obecna notka bardzo mi się podoba ;) Zdziwiło mnie u Koreańczyków to,że po spotkaniu od razu esemesują i to świadczy o tym czy mu się spodobałaś gdy w naszym przypadku jest "reguła" 3 dni i maltretowanie się czy zaprosić na facebooka xd Chociaż napisałaś ,że prawdziwy Koreańczyk różni się od tego w dramach to wydaję mi się ,że mają ogromny wpływ na osobowość i wyrabiają u nich... romantyczność.Nie wiedziałam ,że są tacy zazdrośni , troszkę działa to u mnie na minus ale i tak to nic nie zmienia ^^ A i Martan nie martw się nie jesteś jedyna, mam dokładnie to co ty i zaczyna mnie to coraz bardziej przerażać... Dziękuje za notkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że post był dawno ale ostatnio do niego wróciłam i muszę oznajmić. Dziewczyny nie jesteście same, patrzę na tych naszych chłopaków i od razu sobie myślę 'dlaczego nie jestem w Korei/Japonii' i nie mam szansy poznać Koreańczyka? PS mieszkam w małej mieścinie [czyt. Czarnków] i u nas nie ma Azjatów, chyba, że pójdziesz do China Bar lub Chińczyka ale to są 2 przypadki. ;c Trzymajcie się. Doznałam szoku jak czytałam o k-popie. WTF ?! Nie mogę słuchać T.O.P. ' a ? XDDDD Pozdrowionka :D

      Usuń
  5. Martan, Ty jesteś w na tyle dobrej sytuacji, że masz szansę skośnookiego poznać, a tacy przystosowani do życia w naszych warunkach to byłby skarb, że z rąk nie wypuszczać! :D
    A co do wyprawy, opowiem Wam o moich szatańskich planach na zlocie ^^

    Majka, dziękuję za miłe słowa :) Zawsze się cieszę, jeśli komuś moja pisanina przypadnie do gustu :) A z tym wpływem dram na koreańskie, męskie dusze, to raczej bym nie liczyła na zbyt wiele. To kobiety w 80% oglądają tego typu romantyczne produkcje. Chłopak może i będzie się nieco bardziej starał na początku znajomości, żeby swoją lubą przygruchać, ale potem to pewnie back to the reality ;)
    Moja filozofia życiowa, to nie oczekiwać zbyt wiele, bo lepiej się pozytywnie zdziwić, niż rozczarować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam 9 lat w Korei i uwazam, ze Polki sa porabane wychodzac za tych okropnych koreanskich gay-chlopaczkow. Mam wiele przyjaciolek wsrod kobiet anglo-saskich i dla wiekszosci Koreanczyk to nie jest opcja. Niestety Polki leca na kase, a potem jest tragedia - brak manier, dziura kulturowa. Azjacie imponuje obracanie dziewczyny z niebieskimi oczami. Jakis glupi k-pop to nie zwierciadlo koreanskiej plci meskiej. Wystarczy popatrzec na te mordy na ulicy. Czysta ekonomia, a nie milosc. Jak sie sytaucja poprawi w Nigerii, to czarni beda popularni. Wstyd!!!

      Usuń
    2. Nie tylko Polki są w związkach z Koreańczykami i nie wszystkie lubią k-pop. Nie wiem skąd masz informacje, że Polki lecą na kasę. Ja osobiście jeszcze nigdy takiej osoby nie spotkałam. Poza tym nikt nie napisał, że twarz k-popowego idola to zwierciadło koreańskiej płci męskiej. Przecież wiadomo, że gwiazdy są wyidealizowane i tak jest nie tylko w k-popie. Nie wiem czemu, ale wyczułam jakąś dziwną wrogość w twojej wypowiedzi. Napisałaś, że Polki lecą na kasę... Wiesz, jeśli wszystkie Europejki, które zamieszkały w Korei mówią tak o białych kobietach, to nie dziwoty, że potem rasa kaukaska w oczach Azjatów jest uważana za łatwą.

      Usuń
  6. widziałam ten sam program co Martan i mimo że odrobinę zasmuciła mnie ta wypowiedź to niestety wiedziałam, że to prawda i nie ma co tu owijać w bawełnę
    Chociaż jak kilka razy podkreślałaś - Koreańczyk jest przede wszystkim facetem i tak na dobrą sprawę to u nas też można często spotkać się z takimi zachowaniami
    Najbardziej intrygująca jest dla mnie ta kwestia smsów - już kilka razy spotkałam się z tym przy okazji oglądania variety show'ów, oni przekazują sobie nawet informacje o tym co napisać do dziewczyny, żeby ją trochę skołować - bo niby od razu dostała tego smsa, ale wiadomość jest trudna do zinterpretowania, chociaż powiem, że to całkiem rozsądne wyjście, bo nie ma jakiś niedomówień - dostajesz smsa, czyli sygnał jest zainteresowany i odpisujesz, czyli ty też lub ignorujesz olewając faceta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej z psychopatycznym podglądaczem to makabra!!!
    Reklamy zboczone faktycznie robią swoje. Ale mimo tego np: Włosi i Francuzi uważają Amerykanki za cnotki, a ich reklamy nie są takie święte. W sumie to zależy na kogo się patrzy - ja tam łatwa nie jestem (nigdy nikogo nie miałam i nie chcę mieć przez ok 6-7 lat). A obiadek u rodziców to bym się bała bo jak o to choo to nie jestem wszystkożerna (wegetarianka) i nie piję alko, a u nich 1-szy kielich to podstawa i jesz wszystko co podają. Dlatego nie mam zamiaru iść do żadnego Domu albo Restauracji się najeść. A mężczyznę będę mieć z Domu Dziecka z ostrą astmą :D.
    ---------------
    Drogie panie: panowie z Korei oraz Japonii nie zajmują się wcale obowiązkami domowymi chyba ze idą szkolić się na kucharza. O sprzątaniu, myciu, pomaganiu w domu, pracy z dziećmi można pomarzyć - szkoda ale taka tradycja. Jestem pewna że wyjątek się znajdzie każdy mężczyzna bowiem ma inne plany na życie: che być dobrym mężem/ojcem, cudownym pracownikiem. A jak facet się skupia na jednym bo nie jest kobieta i nie myśli wielowątkowo to jest taka kabała że w jednej rzeczy to geniusz a kolejne go nie interesują.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha... jako osoba posiadająca takie cudo jak chłopka Koreańczyka od dobrych miesięcy postanowiłam się do tego odpowiednio odnieść.
    Zgadzam się całkowicie co do pierwszego! Mów do mnie Oppa obowiązkowe. A jak mi się wyrwało to do innego starego kolegi "Oppa", to awantura była na kilka dni..
    Co do całego smsowania, jakiego prześladowania, nic takiego mi się nie zdarzyło, choć znałam go dużo wcześniej. A i on spędził wiele lat za granicą, więc myślę, że przyswoił wiele zachowań według niego zapewne "zachodnich" (co mnie wielokrotnie śmieszy).
    Zazdrość jest i to taka trudna czasem do wykrycia, bo przecież on ci wprost nie powie, że jest zazdrosny i że masz tak nie robić, tylko będzie coś kręcił. Trzeba się po prostu samemu przystosować. Najzabawniejsze jest, że nie reaguje na żadnych moich "europejskich" znajomych, ale jak burza sprawdza wszystkich moich azjatyckich, a już zwłaszcza koreańskich znajomych... (wie co lubię xD). Chociaż nie posunął się do ściągania moich azjatyckich plakatów, to też wielokrotnie mi to wypomina. Mi to nie przeszkadza... On ma na tapecie SNSD to trzeba uszanować.

    Co do nieśmiałości facetów i tych pytań o k-pop też się z tym spotkałam. Nie wiem czy oni mają jakieś kompleksy odnośnie ich, czy boją się, że dziewczyna interesuje się nim tylko dlatego, że jest Koreańczykiem, tak jak ci z kpop (co według mnie też miłe nie jest)albo, że będzie mówić tylko o tym. W drugą stronę niektórzy dalej sie dziwią, że ktoś to moze lubić - ot zależy zapewne od jego wcześniejszych doświadczeń.
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooo! Czujesz już na plecach ten zimny powiew zazdrości, który dmuchmął po Twoim komentarzu? :P
      A tak poważnie, to wielkie dzięki za podziele się swoimi doświadczeniami na temat! Tak jak pisałam, ja osobistych doświadczeń nie mam, więc tak skompilowałam, co wyczytałam tu i ówdzie.
      A jeśli można spytać, to Ty to swoje koreańskie marzenie wyłowiłaś w Korei, czy gdzieś poza granicami? (czyli zawoalowane pytanie, gdzie obecnie mieszkasz ;)
      Trzymam kciuki za wasz związek! Ponoć z połączenia rasy białej i żółtej najładniejsze dzieci powstają! ^^

      Usuń
  9. Na tym zdjęciu przy punkcie 5 to jesteś Ty, czy to po prostu jakieś przypadkowe zdjęcie z Internetu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wpadłam na to, by wrzucać (zwłaszcza do tego postu) swoje zdjęcie z moimi skośnookimi kumplami. Byłoby to niezłe nadużycie ;)

      Usuń
  10. Kurcze, szkoda, ze dopiero teraz znalazłam Twoj blog, bardzo mi sie podoba... Swoja droga, gdzie do diabla w polsce mozna spotkac koreanczykow? Tzn spotkać, tak by móc zagadać, zapoznać sie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Szczecinie na turzynie :D chodzę tam codziennie, bo mam blisko szkołę :D

      Usuń
    2. Pojedź np do Mławy w woj mazowieckim. Głównym miejscem zatrudnienia dla Polaków z tego miasta jest LG Electronics, firma z Korei płd. W mieście i koreańczycy a jak się zatrudnisz to pewnie niejednego poznasz:)Moja siostra pracowała tam i wiele opowiadała mi o nich i że od nich zawsze śmierdzi czosnkiem. No ale jej sposób myslenia jest czysto zachodni ona nie kocha Azji:)

      Usuń
    3. A wiecie gdzie moża spotkać takie ciacha w Warszawie ?

      Usuń
    4. Bo zaraz myslicie ze ktoś by chciał poznać Was...

      Usuń
  11. Świetnie piszesz. Dopiero wczoraj odkryłam twój blog. Jakiś czas interesuję się tymi skośnookimi cudami. Swoją przygodę z Azją zaczęłam z anime :) Zaraziła mnie moja przyjaciółka, która jest rozwalająca. Byłą w zeszłym roku na wakacjach w Turcji i była z jednym Turkiem. Dopiero wczoraj uświadomiłam ją że chodziła z Azjatą hahahaha. Jej mina i uciecha były bezcenne. Piszesz tylko o Korei?? Bo osobiście myślałam o zamieszkaniu w Japonii i za posty o niej byłabym wdzięczna. Wiem że kurs japońskiego to podstawa ale przydałoby się wejść w głąb kultury. Już co nieco wiem ale... to za mało. Zgór dzięki

    OdpowiedzUsuń
  12. oo matko *.* marzy mi się randka z Renem z Nu'est :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz co? Wydaje mi się, że gdybym to ja przyprowadziła do domu na obiad skośnookiego chłopaka, nie byłoby to większym szokiem. Kiedyś rozmawiałam z mamą na ten temat (zn. ogólnie Azjatów), że nie rażą nas tak bardzo. Ich kolor skóry nie wyróżnia się i raczej nie przejawia się wobec nich rasizmu.
    To tylko mój punkt widzenia więc może być błędny. :) A wpisy na blogu są po prostu CUDOWNE *.*

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże, ile ja bym dała aby mieć chłopaka Azjatę.. TT
    To po prostu cuda. Nie wiem jak wy, ale ja się zastanawiam, czemu nie urodziłam się w Azji, i mam wielki żal do świata za to xD
    Blog cudny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie można powiedzieć, że to żal, ale zawsze wydaje mi się, że Europa jest taka "zwykła" a bycie białym człowiekiem "nieciekawe". Wiem, ze to głupio brzmi, w końcu każdy jest takimi samym człowiekiem i raczej trudno mówić, że bycie kimś jest ciekawsze od bycia kimś innym, ale jakoś takie wrażenie zawsze odnoszę :P
      Ciekawe czy Azjaci myślą w druga stronę - czy wydaje im się, że to Europa jest egzotyczna i ciekawa?

      Usuń
  15. Jejku, prowadzisz naprawdę wspaniały blog! Żałuję, że nie znalazłam go szybciej, a dopiero wczoraj. Przesiedziałam pół nocy nad większością Twoich postów :D strasznie mnie ciekawią, masz talent do pisania.
    A, są tu odpowiedzi na wszystkie pytania, które mnie nurtowały, a nawet więcej. Na przykład nie wiedziałam, że są bardzo zazdrośni (co uważam za bardzo słodkie, ale pewnie dlatego, że w prawdziwym życiu tego nie widziałam, a tylko w dramach), a nigdy by mi nawet przez myśl nie przeszło, że są nieśmiali!
    Też zauważyłam, że Japończycy i ogólnie Azjaci słabo znają angielski, sama mam kilku takich znajomych i czasami ciężko się z nimi porozumieć. Tylko do tej pory myślałam, że to ja znam angielski za słabo, a tu okazuje się, że to oni trochę niedouczeni, że tak to ujmę. Chociaż nawet z takim problemem dałabym sobie radę, gdybym przygruchała jakiegoś śliczniutkiego Koreańczyka XD
    są tu super ciekawostki, od dziś (właściwie to od wczoraj) jest to jeden z moich ulubionych blogów! Masz nową zwolenniczkę :3

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiem, że to trochę stary temat, ale i tak się zapytam:) Czy wiesz coś może na temat mężczyzn z Mongolii?:) Poznałam niedawno chłopaka, który pochodzi właśnie z Mongolii, ale studiuje w Polsce. Znamy się od niedawna, ale wydaje się być bardzo normalny - troskliwy, czuły - po prostu "normalny". Próbowałam znaleźć jakies informacje na tematy damsko/męskich realcji w Mongolii, ale nie znalzłam za wiele. Czy może wiesz czego można się spodziewać po Mongołach?:)
    Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć :)

      Wiesz, przyznam Ci się szczerze, że niestety nie znam nikogo z Mongolii i ciężko mi cokolwiek orzec, ale z doświadczenia powiem Ci, że wszystko tak na dobrą sprawę zależy od konkretnego osobnika. Czy wychował się w dużym mieście, czy rodzina jest postępowa, jak długo jest za granicą, jak bardzo ma otwarty umysł. Ja posiadam w domu takie cudo jak Hindus i nie dość, że romantyczny jest jak wszyscy bohaterowie Bollywoodów razem wzięci, raz po raz pada przede mną na kolana, by powiedzieć jak bardzo mnie kocha, zmywa naczynia, sprząta mieszkanie (jak zagonie :P) i generalnie w życiu niczego by mi nie zabronił, czy nakazał. Tak więc musisz swojego ewentualnego wybranka lepiej poznać i sama będziesz wiedzieć najlepiej :)

      Trzymam kciuki! :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...