Przyznaję się, nie jestem wielką miłośniczką programów typu
variety show, ale nie będę zaprzeczać, że są niewyczerpaną kopalnią wiedzy
wszelakiej o członkach zespołów i aktorach. Raz po raz, przeglądając soompi czy
allkpop, trafiam na newsy, poparte wyznaniami idoli, właśnie z takowych
programów. Zazwyczaj powaga tych informacji mnie powala. Już dawno temu zdałam
sobie sprawę, że pytania zadawane podczas wywiadów i zadania, z jakimi
przychodzi się mierzyć gwiazdom w telewizyjnych shows, są… delikatnie mówiąc…
głupkowate. Tudzież nie na miejscu. Przynajmniej w moim odczuciu.
![]() |
[Soohyun z U-KISS] |
Ostatnimi czasy jak bumerang powraca pytanie, którego
zadawanie na pewno nie jest najbardziej naturalną rzeczą, jaką można sobie
wyobrazić. Bo ilu osób w swoim życiu zapytaliście o to, czy oglądają porno
(pomijając romantycznych partnerów)? Być może tylko ja jestem taka zaściankowa
w tej materii… Nie zrozummy się źle. Nikomu nie bronię „sobie popatrzeć”, jeśli
odczuwa taką potrzebę, ale chwalenie się tym wszem i wobec jest dość… Ekhm…
![]() |
[U-KISS] |
Znając absurdalność pytań, jakie padają w koreańskiej TV,
można by jeszcze pominąć takie wycieczki wymownym milczeniem. Jednak reakcja
pytanych gwiazd zdecydowanie na komentarz zasługuje. Najbardziej brawurowy przypadek
przyznania się do oglądania filmów dla dorosłych mają na swoim koncie chłopcy z
U-KISS. Podczas wywiadu dla stacji ETN (dość leciwa rzecz, bo z 2010 roku, kiedy w grupie byli jeszcze Alexander i
Kibum) padło niedyskretne pytanie, który z członków najbardziej lubi porno. Bez
chwili zastanowienia, ręką Soohyuna
poszybowała w powietrze, a zaraz po nim, nieco skromniej, swoją rękę uniósł Kibum. Alexander, który miał image najbardziej niewinnego i czystego
niczym ta ukradkiem uroniona łza, wyznał speszony, że pozostali członkowie
zespołu wiedzieli tego typu filmy tylko i wyłącznie z inicjatywy Soohyna.
Dziwnym trafem zaś, wokół głównego „zboczucha” zespołu wcześniej krążyły
plotki, jakoby miał być w związku z Jo-Kwonem (z 2AM). Stąd moje elokwentne
podejrzenie, że taka nagła szczerość Soohyuna nie była zupełnie bezinteresowna.
A skoro już mówimy o Jo-Kwonie, w marcu tego roku chłopcy z 2AM wzięli udział w programie
„KBS 2 Star Life Theater”, w ramach którego zafundowali widzom wycieczkę po
ich wspólnym mieszkanku. Gdy Jo-Kwon prezentował swój pokój, „zupełnym
przypadkiem” oko kamery zatrzymało się na podkładce pod jego myszkę.
Nie
przeczę, na pewno jest to wygodna rzecz, aczkolwiek śmiem twierdzić, że nie
znalazła się tam przypadkiem. Co prawda właściciel tłumaczył się później, że
był to prezent od fanów z Japonii, ale nie ze mną te numery! Gdyby nie chciał
jej pokazać, na pewno by się na nagraniu nie znalazła!
![]() |
[Rzeczona podkładka] |
A kto jeszcze lubi „sobie popatrzeć”? Ho-ho! A kto nie
lubi?! Ze swoimi zainteresowaniami nie kryli się: G.O. z MBLAQ (podobno ma
specjalnego laptopa tylko dla wiadomych celów), Seungri z Big Bang
(przyłapany przez GD na ściąganiu wiadomo-czego),
Nichkhun z 2PM (wyznał, że pierwszy raz w swoim życiu obejrzał film dla
dorosłych, gdy miał 15 lat), Jang Geun Suk
(ten z kolei ma osobny dysk na takie przyjemności), nawet Lee Seung Gi i Changmin
z DBSK, przyparci do muru, przyznali
się do oglądania porno.
Skąd taki nagły przypływ szczerości szczególnie w kraju,
który wciąż w bardzo konserwatywny sposób patrzy na sprawy seksu?
Nie zamierzam dawać tutaj żadnej ostatecznej odpowiedzi, bo
jeszcze nikt z mądrych tego świata nie podjął wyzwania, by naukowo
przeanalizować problem. Mam za to kilka własnych podejrzeń, które zaraz
wyłuszczę.
1. Przyznam się, że oglądam porno, bo jestem mężczyzną!
Myślę, że w tej materii za wystarczający komentarz może
posłużyć wypowiedź Nichkhna podczas wywiadu radiowego. Na pytanie „Czy oglądasz porno?” odpowiedział: „Też jestem mężczyzną”.
Wniosek, który płynie z tej wypowiedzi, jest następujący:
jeśli chcesz być 100% facetem, musisz oglądać filmy dla dorosłych. Nie da się
ukryć, że odsetek mężczyzn (nie tylko w Korei, ale i na całym świecie) sięgających
po pornografię jest powalający. Rzecz jasna nie da się stwierdzić dokładnie,
ile osób to robi, ze względu na religijne i kulturowe tabu, ale zgodnie ze
statystykami z 2006 roku, które udało mi się znaleźć (tutaj) 42,7% użytkowników internetu
ogląda pornografię. A jest z czego wybierać, bo w sieci istnieje aż 4,2 miliona
stron o „niegrzecznej” tematyce (co daje 12% wszystkich stron www). W
wyszukiwarki wpisywano zapytania o treści erotyczne aż 68 milionów razy (to
jest ok. 25% wszystkich wyszukiwanych haseł). No i na koniec, 72% odwiedzających
serwisy erotyczne to mężczyźni.
Z innych ciekawostek, wg
wspomnianych wyżej statystyk z 2006 roku, Koreańczycy byli narodem, który
wydawał najwięcej pieniędzy na pornografię w przeliczeniu na mieszkańca.
Podczas gdy przeciętny Japończyk wydał na ten cel 156,75 dolarów (co w
porównaniu z naszymi sąsiadami, Niemcami, którzy na głowę wydali 7,77 dolara, wydaje
się być imponującym wynikiem), Koreańczycy poszli po całości i przepuścili na „niegrzeczne
filmiki” aż 526,76 dolarów na łep!
Nie dajcie się jednak zwieść
pozorom, że Koreańczycy są najbardziej zdeprawowanym narodem! Wręcz przeciwnie.
Podczas gdy w większości państw bez trudu można uzyskać dostęp do darmowej
pornografii (np. na licznych, „niegrzecznych” klonach serwisu YouTube),
Koreańczycy nie mają tak łatwo. W związku z doskonale znanymi nam ministerstwami
do spraw troski o umysły i morale narodu, dostęp do wielu stron zagranicznych
oraz niemal 100% stron lokalnych z treściami dla dorosłych został zablokowany.
Jeśli Koreańczyk ma więc chęć sobie popatrzeć, to zmuszony jest zainwestować co
nie co pieniędzy, by zdobyć dostęp do upragnionych filmików. Dla porównania
wystarczy spojrzeć na dane dotyczące, np. Rosji. Tam średni Rosjanin wydał na
porno 1,76 dolara, podczas gdy ich kraj znajduje się na szóstym miejscu
światowej produkcji porno. Jakoś nie śmiem przypuszczać, by nasi bracia
Słowianie tak cnotliwie się prowadzili… Na top-listach najgorliwszych
poszukiwaczy erotycznych treści znaleźli się (w zależności od wyszukiwanego
słowa) mieszkańcy RPA, Boliwijczycy i Pakistańczycy. USA w ogóle znajduje się
poza wszelką konkurencją i tutaj pokuszono się o konkurs miast, w którym
bezapelacyjnie wygrało niewielkie miasteczko Elmhurst w stanie Illinois (z
populacją nieco ponad 46 tys. mieszkańców).
Strach tam pojechać, normalnie!
2. Przyznam się, że oglądam porno, bo jestem taki męski!
Porzućmy już bezduszne statystyki i skoncentrujmy się kulturowo-społecznych
aspektach zagadnienia. Często mam wrażenie, że wyznania celebrytów, iż oglądają
porno mają na celu podpompować ich męski image. Podejrzanie często zdarza się,
że z takim kwiatkiem gwiazdy wyskakują, gdy pojawiają się plotki o ich
domniemanym homoseksualizmie. Z jednej strony, jest to dość śmieszne, bo niby
czego to dowodzi? Gejowskie porno również istnieje i ma się dobrze. Wydaje mi
się jednak, że działa tutaj zasada: oglądam porno, więc interesuję się sprawami
związanymi z seksem = znam się na rzeczy = jestem gorący jak ta lawa z krateru
wyciekająca…
Wyznanie tego typu zdecydowanie dodaje celebrycie demonicznej
aury. Pokazuje go z innej, „niegrzecznej” strony i akcentuje męskość danego
pana. W końcu nikt girls bandów nie pyta, czy dziewczęta oglądają porno. A
przecież zgodnie ze statystykami aż 28% odwiedzających strony dla dorosłych to
kobiety! W tej materii wciąż pokutują podwójne standardy, które każą
oglądających porno panów traktować z wyrozumiałością i przymrużeniem oka, a
kobietom posyła się pełne oburzenia spojrzenia, przyklejając łatkę „wątpliwie
się prowadzących”, albo czegoś jeszcze gorszego.
Jako że azjatyckie gwiazdy bardziej niż rzadko mają swoje
(choćby tymczasowe) połówki (bo po prostu nie mają na to czasu, a nawet jeśli
by mieli, to im agencje zabraniają), to jednym z nielicznych sposobów, w jaki
mogą dowieść, że są zdrowymi, owładniętymi testosteronem osobnikami, jest
przyznanie się, że sami radzą sobie z własnymi potrzebami.
3. Przyznam się, że oglądam porno, bo najwyższy czas,
byście zobaczyli, że też jestem człowiekiem!
Mówiłam już o tym tysiące razy. Mój ostateczny wniosek
dotyczącym traktowania celebrytów w Azji jest taki, że wg ogółu, nie są to
ludzie. To bogowie/bożyszcze/wzory zachowań wszelakich/gotowe produkty służące
rozrywce/chodzące ideały, ale w żadnym wypadku nie żywi ludzie. Dlatego można
ich maniakalnie kochać, maniakalnie nienawidzić, i wyć z oburzenia, gdy zdarzy im się
zrobić coś głupiego. Z tego właśnie powodu gwiazdy tak lubią wspominać o
różnych swoich słabostkach i śmiesznych przyzwyczajeniach, byle tylko dać
publiczności do zrozumienia, że są takimi samymi ludźmi, jak my, siedzący po
drugiej stronie ekranu. Przyznanie się do oglądania pornografii, jest więc rozpaczliwym
wołaniem: „zobaczcie, też robię takie rzeczy! Wcale nie jestem idealny! Mam
swoje słabości i ludzkie potrzeby, tak jak wy!”.
Tyle moich wywodów. A co Wy myślicie na ten temat? Razi Was,
gdy w wywiadach pada pytanie o oglądanie „niegrzecznych filmów”? Ciekawa
jestem, czy tylko ja jestem taka przewrażliwiona, czy macie podobne odczucia.
Więcej na temat:
Społeczne fenomeny
Muzyka/Idole
Więcej na temat:
Społeczne fenomeny
Muzyka/Idole