Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IU. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IU. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Przeżyjmy to jeszcze raz: rok 2015 w k-popie (część II)

Kolejny k-popowy rok za nami! Jak zawsze, nie mogliśmy narzekać na nudę. Śluby, rozstania, romanse, zerwane kontrakty i ciąże! Powspominajmy wspólnie najgorętsze ploteczki minionego roku! ^^


W części I przeglądu przypomnieliśmy sobie najważniejsze muzyczne wydarzenia 2015 roku (tutaj), dziś zajmiemy się mniej poważnymi sprawami. Czas na ploteczki! ^^

Zacznijmy od radosnych momentów:

U-KISSki się żenią!

Pamiętacie jak jeszcze niedawno gratulowaliśmy Dongho z okazji wstąpienia na nową drogę życia (tutaj)? Emerytowany, najmłodszy U-KISSek zawarł związek małżeński 28 listopada 2015 roku. Impreza była skromna, ale chociaż się odbyła i zobaczyliśmy z niej kilka zdjęć.

[Dongho i wybranka jego serca]

Co innego Eli! Wyszedł on (ze słusznego poniekąd, jeśli kto mnie pyta) założenia, że jego prywatne życie to nie rzecz tabloidów i nikomu nic do tego, co robi w wolnym czasie. A że w chwili przerwy w lipcu 2014 roku postanowił potajemnie poślubić swoją ukochaną… A czemu by nie?! :D Eli poinformował swoją agencję o zmianie stanu cywilnego dopiero w październiku 2014 roku. Nie mając zbyt wielkiego wyboru, NH EMG musiało pogodzić się z zaistniałą sytuacją i wykombinować, jakby tu ogłosić taką wiadomość fanom U-KISS! Najwyraźniej uznano, że grudzień, jako miesiąc świąteczny, nastrajający pozytywnie, powinien być dobrym momentem na podobne wyznania. Czwartego grudnia Eli opublikował na swoim Instagramie przydługi post, w którym ogłosił news.

[post, jakie Eli zamieścił na swoim Instagramie]

Reakcje fanów, jak się można było spodziewać, były mieszane. Jedni gratulowali, inni czuli się zranieni i oszukani, że Eli krył się ze swoją żona tak długo. Jak to w k-popie ;)

[Eli]

Tak na marginesie, wybranka jego serca jest od niego 11 lat starsza i obecnie jest w ciąży. Eli odgraża się, że niebawem odbędzie się oficjalna uroczystość ślubna, skoro cały świat już wie i nie trzeba się więcej ukrywać. Fajnie by było też przyszłemu U-KISSkowi juniorowi pokazać jakieś zdjęcia ze ślubu mamy i taty. Ciocia Walerianka czeka na owe owoce pracy fotografa i życzy dużo radości i niech miłość kwitnie! ^^

Tao i Sulli żegnają się ze swoimi zespołami

Nienajlepsza passa SM Entertainment trwa. Rok 2015 nie był aż tak zły, jak poprzedni (więcej tutaj), ale wciąż daleki od ideału.

[Sulli]

W 2015 roku z firmą pożegnał się Tao (z EXO) a ze swoją grupą f(x) Sulli. Problemy Sulli z SM zaczęły się już w 2014 roku, kiedy agencja w dość marny sposób zajęła się skandalami oraz nieprzyjemnymi komentarzami krążącymi wokół jej osoby (więcej tutaj i tutaj). W wyniku medialnej nagonki i fali krytycyzmu, Sulli postanowiła wziąć sobie tymczasowy urlop od k-popu. W 2015 ogłosiła, że ostatecznie odchodzi z f(x) i chce skoncentrować się na karierze aktorskiej. f(x) od tego czasu występuje jako kwartet i radzi sobie całkiem nieźle. Ich najnowszy album „4 walls” zebrał dobre recenzje i rozszedł się jak ciepłe bułeczki. Fani tęskną za Sulli, ale k-pop toczy się dalej!

[Z.Tao]

Tao z kolei jest już trzecim chińskim członkiem EXO, który w oparach skandalu opuścił zespół i pozwał agencję do sądu, żądając unieważniania kontraktu. W wywiadzie, który chłopak udzielił dla chińskiej telewizji (z angielskimi napisami, do zobaczenia tutaj), wyznaje, że szalony rytm pracy doprowadził go na skraj wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Tao nie chciał zdradzić zbyt wielu powodów swojej decyzji, gdyż wciąż obowiązuje go kontrakt i póki nie zostanie on anulowany, nie może otwarcie mówić o wielu sprawach. Chłopak wymienił jednak kilka przyczyn swojego odejścia: głównym z nich była niedoleczona kontuzja kostki i presja ze strony agencji, by pomimo bólu, występował na scenie i przed kamerami oraz totalne odcięcie od świata i rodziny. Dla zagranicznych członków k-popowych zespołów sytuacja jest jeszcze cięższa, gdyż są oni zupełnie osamotnieni. Nie mają żadnych przyjaciół, rodzina mieszka bardzo daleko, więc nie ma nawet szans, by ich zobaczyć w te krótkie chwile wolnego, jakie młode gwiazdy czasem dostają od swoich przełożonych w przypływie dnia dobroci dla podopiecznych. Tao mówił, że pierwsze 3-4 miesiące jego szkolenia w SM Entertainment było torturą z powodu problemów komunikacyjnych. Jego koreański był wówczas bardzo słaby, a nikt nie przejmował się młodym i zagubionym Chińczykiem. Przez owe miesiące dusił się w swojej frustracji niemożności zrozumienia, co się wokół niego dzieje i czego się od niego wymaga.

Obecnie Tao czuje się dużo lepiej jako artysta solowy (mi się też podobają jego poczynania! Oj tak, tak! ^^) i z niecierpliwością czeka na rozprawę sądu w sprawie jego kontraktu z SM. Chłopak przyznał, że obecnie jedyne, o czym marzy to o dniu wolnego, który mógłby spędzić ze swoimi bliskimi. Zapytany przez reporterkę, kiedy miał ostatni raz jakąś przerwę, odparł, że około pół roku temu…

Z poślizgiem do sukcesu: GFRIEND


Czasem, by odnieść sukces, trzeba upaść. I to dosłownie. Debiutująca w minionym roku grupa GFRIEND pewnie przeminęłaby niezauważona, jak wiele przed nimi i wiele po nich, gdyby nie pewien upadek, a właściwie seria upadków.

Piątego września dziewczęta miały wystąpić na koncercie w prowincji Gangwon (w północnej części kraju). Przygotowana scena była w opłakanym stanie: w jej centralnej części zebrały się kałuże po dopiero co ustałym deszczu i cała jej powierzchnia była bardzo śliska. Mimo wszystko dziewczęta wystąpiły tego dnia, jednak nie bez wypadków. Członkinie GFRIEND wciąż ślizgały się w trakcie występu, a Yuju wywróciła się kilka razy.

Można by pomyśleć, że występ był w związku z tym słaby, jednak nic bardziej mylnego! Fani i ludzie, którzy jeszcze nie wiedzieli, że zostaną fanami, docenili zaangażowanie i determinację dziewcząt! Klip z owego występu na tę chwilę ma ponad 9 milionów obejrzeń i przysporzył grupie ogromnej popularności nawet w Wielkiej Brytanii i Stanach! To się nazywa mieć szczęście w nieszczęściu! ;)


Filmik ze zdarzenia tutaj.

B1A4 sieje zgorszenie w Malezji

Och te bezbożne gwiazdy! Kto mógł przypuszczać, że tak niewinne buźki, jakie mamy w B1A4, mogą stać się przyczynkiem skandalu! W styczniu zespół zawitał do Malezji z serią koncertów i fan-meetingów. Podczas jednego z owych spotkań pięć uczestniczek meetingu zostało zaproszonych na scenę, by odegrać znane scenki z dram razem z członkami B1A4. Dziewczęta promieniały z radości i w przypływie emocji, uściskały swoich idoli.

[takie bezeceństwa się tam wyprawiały!]

Podobny bliski kontakt cielesny niezamężnych kobiet z przypadkowymi chłopcami z Korei Południowej nie spodobał się opinii publicznej, gdyż Malezja to w przeważającej części kraj muzułmański. Wybuchł skandal, dziewczęta, które wyciskały B1A4 zostały wezwane do stawienia się przed organami władz, by wytłumaczyć się ze swoich niecnych poczynań pod groźbą aresztowań. Na szczęście do podobnych akcji nie doszło, jednak malezyjskie władze uprzejmie, acz stanowczo wyprosiły B1A4 ze swojego kraju, a wszelkie kolejne fan-meetingi oraz zaplanowane koncerty zostały odwołane.


Za karę za wodzenie niewinnych malezyjskich dziewcząt na pokuszenie! O!

IU w ogniu (plotek i krytycyzmu)

Ech, ta IU! Ma taką niewinną buźkę, ziomki zowią ją siostrą narodu, a tu ciągle coś! Mam wrażenie, że dziewczyna raz na jakiś czas lubi podgrzać atmosferę wokół swojej osoby. W tym roku stała się bohaterką aż trzech różnych skandali! Bo jak już, to już!

[Jang Ki Ha i IU]

Pierwszy dotyczył jej domniemanego związku z Jang Ki Ha, członkiem zespołu Jang Ki Ha and the Faces (który, tak na marginesie okazał się być prawdą), dwa kolejne narosły wokół nowego albumu IU „Chat-Shire”.

Najpierw IU zebrała ciężkie cięgi za pedofilskie motywy w piosence „Zeze”, na okładce albumu oraz w teledysku do „Tweenty-Three” (przy czasie pojawi się osobny artykuł na ten temat, bo dużo by pisać), potem jeszcze internauci doszli do wniosku, że bonusowa piosenka na albumie „Chat-Shire” pt. „23” nielegalnie wykorzystuje elementy piosenki Britney Spears „Gimme More”.


Skończyło się na wielu przeprosinach i zapewnieniach o nieumyślnym sugerowaniu nieodpowiednich kwestii. W międzyczasie główny oskarżyciel IU przeprosił i wycofał się ze swoich wcześniejszych wypowiedzi, a całość okazała się być jednym wielkim nieporozumieniem… Agencja zapewnia, że skontaktowała się z wytwórnią Britney, by wyjaśnić sprawę. Niby wszystko jest w porządku, ale niesmak pozostaje.

Clara ofiarą molestowania seksualnego

Clara, aktorka filmowa i serialowa, pod koniec 2014 roku pozwała swoją agencję Polaris Entertainment do sądu, żądając unieważnienia obowiązującego ją kontaktu. W wyjaśnieniu Clara stwierdziła, że dyrektor agencji molestuje ją seksualnie i dlatego nie może pozostać w owej firmie. Jako że zagadnienie molestowania jest dość delikatnej natury i nie jest łatwo je udowodnić, dyrektor Polaris wpadł na świetny pomysł, by odwrócić kota ogonem. Stwierdził, że to Clara jest czarnym charakterem w tej historii i szantażuje niewinnego człowieka podobnymi oskarżeniami, by wymiksować się z kontraktu, który obowiązuje ją do 2018 roku.

[Clara]

Sąd w lipcu 2015 roku uznał jednak Clarę za niewinną zarzutów szantażu, co bardzo złagodziło postawę zarządu Polaris i już we wrześniu obie strony konfliktu osiągnęły porozumienie i problematyczny kontrakt został rozwiązany.

Wyrok uniewinniający Clarę jest przełomowy dla koreańskiego show-biznesu, gdyż dobitnie pokazał, że podstarzałym panom siedzącym na wysokich stołkach jednak nie wszystko wolno i sprawiedliwość może ich dosięgnąć! Tak trzymać!

Ciąg dalszy dramy z udziałem Kim Hyun Joonga i jego eks

Kim Hyun Joong… Skandale z jego udziałem są tak nieprzyjemne, że szczerze, nie mam nawet ochoty o nich pisać. Nie da się jednak podsumować roku bez jego udziału.


Wszystko zaczęło się w 2014 roku, kiedy była dziewczyna aktora oskarżyła go o wielokrotne pobicia (więcej tutaj). Hyun Joong przyznał się do winy i przeprosił swoją eks (znaną jako panna Choi), dziewczyna wycofała zarzuty, ale mimo wszystko aktor został ukarany grzywną w wysokości 5 milionów wonów (ok. 17 tys. zł). Prawnik panny Choi zarzekał się wówczas, że to ostatni raz, kiedy media słyszą imię jego klientki, gdyż sama dziewczyna nie chce już wracać do tego tematu.

Cisza okazała się być jednak bardzo krótka, gdyż na początku 2015 roku panna Choi ogłosiła, że jest w ciąży z dzieckiem Hyun Joonga i znów pozwała go do sądu, żądając zawrotnej sumy 1,6 miliarda wonów (ok 5,5 miliona zł) za wynagrodzenie doznanych krzywd. Dziewczyny dodatkowo stwierdziła, że w ciągu dwuletniego związku z aktorem była w ciąży pięciokrotnie i poroniła wcześniejsze ciąże.

W odpowiedzi Kim Hyun Joong również wystosował pozew przeciwko swojej byłej dziewczynie za oczernianie, wytykając jej brak dowodów na poprzednie poronienia oraz mocno podważając swoje ojcostwo nienarodzonego jeszcze wówczas dziecka.

Dziecko przyszło na świat we wrześniu i w grudniu ukazały się wyniki testu na ojcostwo, które w 100% potwierdziły, że Kim Hyun Joong jest ojcem. Aktor oznajmił, że weźmie całą odpowiedzialność za opiekę nad swoim synem, nie wycofał jednak pozwu przeciw jego matce, twierdząc, że oskarżenia o poronieniach są bezzasadne i godzą w jego imię. Prawnik panny Choi twierdzi, że zebrano 66 różnornodnych dowodów potwierdzających wersję matki. Wygląda więc na to, że to jeszcze nie koniec całej sprawy.


Póki co Kim Hyun Joong zszedł wszystkim z oczu, z ulgą przyjmując powołanie do wojska. Po tym wszystkim nie ma już raczej wątpliwości, że kariera aktora się zakończyła i szanse na jego powrót na ekrany są bardzo nikłe.

To tyle zeszłorocznych ploteczek. Mam nadzieję, że zapomniałam o niczym ważnym!

Ciekawe co przyniesie nam rok 2016!

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

poniedziałek, 23 lipca 2012

WTF (Wielce To Frapujące) momenty w k-popie. Speszyl edyszyn

Kurcze, mój wpływ na k-popowy świat zaczyna mnie coraz bardziej przerażać! Ponabijałam się co nieco z różnych śmiesznych momentów w teledyskach i od tego czasu… posucha! Wszyscy się pilnują, żeby nie dostarczać mi materiału na kolejne wydanie WTF Moments… A tak było pięknie! Co klip to ciekawostka! Eh… Ciężkie życie.

Nie znaczy to jednak, że w ogóle Wielce To Frapujące Momenty nie mają już miejsca w k-popie! Co to, to nie! Dzisiaj będzie coś, na co ostrzyłam ząbki już od dłuższego czasu, czyli nazwy k-popowych zespołów!
 
[widać, nie tylko ja się dziwuję. 
Taecyeon z 2PM też nie ogarnia]

Przyznam, że sprawdzanie genezy i znaczeń nazw przeróżnych grup to moje, swego rodzaju, hobby, bo nic nie poprawia humoru tak, jak rozszyfrowywanie skrótów typu U-KISS czy MBLAQ! Jasne, że zdarzają się też normalne i sensowne (tudzież prawie sensowne) nazwy, jak Infinite, Wonder Girls, Big Bang czy Miss A, albo nawet całkiem kreatywne i błyskotliwe (jak 2NE1, EXO, 2PM i 2AM), ale przeważająca większość bawi mnie nieraz do łez! Na potrzeby dzisiejszego wydania WTF Moments podzieliłam nazwy zespołów i pseudonimy solistów na pięć kategorii, z czego pierwszą z nich:  
1. Normalne, albo prawie normalne, nie będę się zajmować, bo i co tu gadać. Bez dalszych wstępów przystąpmy zatem do mojej kolejnej pogłębionej analizy:

2. Mistrzowie skrótów:

Spoglądając na nazwy koreańskich zespołów, można odnieść wrażenie, że to niemal wyłącznie niezidentyfikowane ciągi literek, cyferek i innych szlaczków. Boys bandy szczególnie się w tym specjalizują, bo większość girls bandów, jeśli nie ma sensownych nazw, to chociaż w miarę normalne i nie prowadzające człowieka w stan głębokiej zadumy pt. „co twórca miał na myśli”. Choć i tu zdarzają się wyjątki…

[1/3 B.A.P.: Zelo i Bang Yong Guk]

Wiele zespołów ma nazwy, które wydają się być przypadkowym zlepkiem najbardzie „cool” angielskich słów, jakie przyszły na myśl podstarzałym panom w garniturkach, siedzących za biureczkiem tej czy innej agencji gwiazd. Taki B.A.P. to skrót od Best Absolute Perfect, czyli najlepszy, absolutny, perfekcyjny. Nie wiem jak to wygląda w Korei, ale mnie w szkole zawsze gonili za tautologię, czyli tzw. „masło maślane”. Żeby im tylko takie zagęszczenie doskonałości na 6 członkach zespołu nie wyszło bokiem…

[MBLAQ]

Ale bez dwóch zdań, jedna z najlepszych nazw EVER! to MBLAQ. Jest to skrót od Music Boys Live in Absolute Quality (muzyczni chłopcy żyją w absolutnej jakości). Nie wiem, kto co brał, tworząc ten epicki skrót, ale powinien się był podzielić!

[Całuśny Kevin z jeszcze bardziej całuśnego U-KISS]

Inny, niemniej lichy pomysł miał ktoś, wymyślający nazwę U-KISS. Tym razem oznacza ona Ubiquitous Korean International idol Super Star (wszechobecni koreańscy międzynarodowi idole (i) super gwiazdy). Twórca zapewne uznał za szpanerski plan, by skrót tak ambitnej grupy, układał się w angielskie „ty całuj/całujesz”, czyniąc tym samym z chłopców najbardziej całuśną grupę na świecie. Dodajmy do tego jeszcze nazwę fanklubu „Kiss Me” (odpowiedź na pytanie grupy, kogo mają pocałować), a tworzy nam się wielogodzinna sesja wymiany buziaczków. Czy tylko ja mam w tym momencie jakieś nieprzystojne myśli… :>

[SS501]

Pamiętacie jeszcze zespół SS501, gdzie pląsał Kim Hyun Joong? Chłopcy od dłuższego czasu mają przerwę w działalności. Dzisiaj widziałam na soompi, że Kim Kyu Jonga  na dwa lata porwała armia, a wspomniana wcześniej gwiazda „Boys Over Flowers” poświęca się solowemu wymachiwaniu bioderkami. Zespół się jednak oficjalnie nie rozpadł, bo nazwa do czegoś zobowiązuje! SS to bynajmniej nie jest nawiązanie do Schutzstaffel, ale znaczy tyle co Superstar Singers. Cyferki również nie są przypadkowe, bo mają znaczyć: „pięć członków (zespołu, zespołu!) złączonych (@___@) jako jedność (omo!) na zawsze…”. Myślę, że to już czas dla mnie, by w tym miejscu zamilknąć…

[Wyspa Pięciu Skarbów :>]

FT Island też miało przebłysk nieskrępowanej twórczości, wymyślając nazwę, gdyż FT to „Five Treasure” (ktoś zeżarł „s”, ale nie bądźmy małostkowi), co w całości można odczytać jako Wyspa Pięciu Skarbów. Domyślam się, że ilość chłopców w zespole nie jest przypadkowa… A skromność to ich drugie imię!

I na koniec coś świeższego, czyli NU’EST. Początkowo nawet nie zastanowiła mnie ich nazwa, bo myślałam, że pisownia to po prostu kolejne dziwactwo bez głębszego znaczenia w stylu F.CUZ, ale nie!  NU’EST to skrót od New Established Style and Tempo, co znaczy tyle co: nowo ustanowiony styl i tempo. Biorąc pod uwagę styl… Hmmm… No niech im będzie. Ren bez dwóch zdań wyznacza nowe standardy bycia kkotminamem, ale to tempo? Mam nadzieję, że nie mają na myśli tempa zniknięcia w odmętach niepamięci swoich fanów, bo innych innowacji to ja nie widzę.

[Ren. I tak, to JEST chłopak. Chyba :>]

3. Nazwy, by skomplikować życie:

Są też nazwy, które nie mają jakiegoś głębszego znaczenia, ale zapisane są w taki sposób, by najwyraźniej zamieszać w głowie potencjalnym fanom. Może twórcy wychodzą z założenia, że jeśli zafrapują odbiorcę, to ten będzie chciał poświęcić moment na zastanowienie się, jak należy prawidłowo przeczytać nazwę zespołu i tym samym zakocha się w którymś z wykonawców? Albo uważają, że zamiana literek na cyferki i wrzucenie kilku kropek do środka sprawi, że nazwa będzie wyglądać bardziej szpanersko? Wspomniany wcześniej F.CUZ, choć mnie kojarzy się z kimś, kto właśnie dostał czkawki, to po prostu „cool” wersja słowa „focus”. B2ST również nie czyta się jak „batoost”, jak niektórzy sugerują, ale po prostu „beast”, bo po koreańsku 2 to이 [i], więc wychodzi, co ma wyjść. 5tion to mniej znany boys band starszej generacji, który dłuuuugo frapował mnie tajemniczością wymowy swojej nazwy. Okazało się, że czyta się to jak angielskie słowo „ocean”, bo 5 po koreańsku to오 [o], a reszta jakimś magicznym sposobem ma się wymawiać jak „szyn”. Idąc tym tropem, nie dziwota, że Simon z eatyourkimchi.com wykoncypował sobie, że B1A4 powinno czytać się jako „bilasa”. No bo 1 to일 [il], 4 to사 [sa], dodać literki i BILASA jak w pysk! Rewelacyjna nazwa, swoją drogą! Tym razem jednak trop okazał się zwieść wszystkich na manowce, bo twórcy mieli na myśli, że w zespole jest jeden chłopak z grupą krwi B i czterech z grupą A i winno się wszystko czytać, jak jest napisane czyli „bi łan ej for”. Ech… Takie rozczarowanie…

[B2ST]

Niekwestionowanymi mistrzami wodzenia na manowce są jednak chłopaki z DBSK, albo Dong Bang Shin Ki, albo TVXQ, albo Tohoshinki. Bo to wszystko jeden zespół! O mamuniu, ile to czasu zajęło mi połapanie się o co w tym wszystkim chodzi! Niezły test inteligencji jak na początek przygody z k-popem! Twórcy zespołu pewnie nie przewidzieli, że chłopaki staną się czołowymi gwiazdami koreańskiej fali i szybko okazało się, że nazwa zespołu Dong Bang Shin Ki (co znaczy tyle, co „wschodzący bogowie wschodu”. Ambitna nazwa, tak na marginesie), skracana często do DBSK, średnio pasuje do międzynarodowych zakusów grupy. Rozwiązaniem okazało się być dokładne przetłumaczenie nazwy na chiński 東方神起 [Tong Vfang Xien Qi], co z kolei zwykło skracać się do TVXQ. W Japonii zaś, jako, że podstawowe znaki kanji mają takie samo znaczenie w kraju kwitnącej wiśni i w Chinach, a różni ich tylko sposób odczytywania, pozostawiono zapis grupy w niezmienionej formie, tyle, że po japońsku czyta się je „Tohoshinki”. Banalnie proste, prawda?

 [DBSK, TVXQ...]

4. Pomysłowe i z sensem:

Trzeba oddać sprawiedliwość, że i agencjom gwiazd zdarzają się kreatywne przebłyski na nazwy swoich zespołów. JJ Project, gdzie dwie litery „J” to po prostu inicjały imion występujących w grupie chłopców, JB (Im Jae Bum) i Jr. (Park Jin Young), albo proste acz zrozumiałe JYJ, utworzone na tej samej zasadzie (JaeJoong, Yoochun, Junsu), nie wprowadzają zamieszania i są na tyle łatwe do zapamiętania, że nie trzeba godzinami medytować, w którym miejscu postawić kropkę albo wmontować cyferkę, żeby wygooglować nowy zespół…

[JJ Project]

JYP Entertainment miało też ciekawy pomysł na zespoły 2PM i 2AM, które pierwotnie były jedną grupą, występującą pod nazwą One Day. Podział na zespoły, gdzie jeden miał być gorący i duszny jak środek dnia, a drugi sączyć senne ballady na dobranoc, jest naprawdę błyskotliwy!

[2PM i ich wyimaginowana kanapka]

Żeby nie było, SM Entertainment również ma swoje momenty twórczego geniuszu. SHINee swoją nazwę wzięło od angielskiego słowa „shine” (błyszczeć, lśnić) oraz koreańskiego sufiksu „ee”, który oznacza osobę, która (w tym przypadku) otrzymuje światło, lub znajduje się w świetle jupiterów. Bardzo odpowiednia i pomysłowa nazwa!

[EXO-K]

EXO też nie jest jakimś głupkowatym zlepkiem przypadkowych superlatyw, ale to skrót od słowa „exoplanet”, czyli planety spoza Układy Słonecznego. Jakkolwiek cała ta historia z drzewem życia i przybyszami z kosmosu, zaprezentowana we wstępie do piosenki „Mama” była dość pokrętna (więcej tutaj)… Całość ma sens i widać, że ktoś chwilkę dłużej zastanowił się nad tym, jak nazwać nową grupę.

5. Mistrzowie pokrętnej logiki:

 [IU]

I na koniec najlepsze, czy odpowiedź na pytanie, co się dzieje, gdy ludzi poniesie fantazja. Niemalże ułańska… Utajone znaczenie niepozornych nazw może onieśmielać swoim głębokim przesłaniem. Weźmy np. taką IU. Jest to skrót od I and You („ja i ty”. Za skromna to panienka nie jest, stawiając siebie na pierwszym miejscu ;), co w teorii ma oznaczać, iż „ja i ty możemy stać się jednością przez muzykę”. Pomijając frapującą tendencję koreańskich gwiazd do łączenia się w jedność, nazwa może sugerować równie dobrze rozdwojenie jaźni albo inną wewnętrzną niespójność. Albo można sobie poczytać dosłownie jako „ijuuuu”, inną wersję poczciwego „fuj”, gdy zobaczy się coś niesmacznego. I to wcale nie ja wymyśliłam tą interpretację! Simon jest dużo bardziej kreatywny niż ja :P

[4minute]

4minute też błysnęły kreatywnością (a dziewczyn w zespole 5, o ironio), gdyż ich nazwa to „cztery minuty, podczas których uwiodą publiczność swoim urokiem” albo (wersja nr 2) z racji tego, że „4” można odczytać literalnie jako cyfrę cztery („four”) albo angielskie „for”, które brzmi dokładnie tak samo, co z kolei tłumaczy się jako „for minute (przez minutę) dziewczyny dadzą z siebie wszystko”. Nie mam pytań… Nie byłam co prawda nigdy na koncercie 4minute, ale średnio zachęcają mnie do zainwestowania kasy w bilet, bo obietnica jednej minuty dobrej zabawy jakoś średnio mnie nie nęci… Chociaż, czy one aby na pewno miały na myśli koncerty?

[f(x)]

To jeszcze nie koniec matematyczno-lingwistyczno-frapujących zagadek. f(x) poszły w swojej filozofii jeszcze krok dalej. Odczytując nazwę wprost, jako matematyczną funkcję, gdzie pod „x” można podstawić dowolną wartości i otrzymać za każdym razem inny wynik, producenci wywiedli teorię, że dziewczęta, analogicznie, potrafią dostosować się i poradzić sobie w każdych warunkach (wow! Głębokie!). Jest jednak i drugie dno! „f” oznacza „flower” a „x” to symbol damskiego chromosomu X, więc nazwa daje nam do zrozumienia, że mamy do czynienia z girls bandem, gdzie niewiasty piękne są i eteryczne niczym polne kwiatuszki… Odnoszę wrażenie, że twórca tej nazwy wciągał to samo, co kreatywny ojciec (matka?) nazwy MBLAQ.

[CN Blue]

Do chłopców z CN Blue najwyraźniej doleciały opary pomysłowości wspomnianych wyżej autorów, bo również się twórczo nie oszczędzali. Zaczyna się niezobowiązująco, bo CN to skrót od Code Name, czyli kryptonim Blue, ale BLUE, to bynajmniej nie niewinny, niebieski kolorek, a kolejny skrót pochodzący od pierwszych liter „indywidualnego wizerunku” każdego z członków. I tak mamy B od „Burining”, a więc płonąco-gorącego Lee Jong Hyuna, potem L od „Lovely”, uroczego Kang Min Hyuka, U od „Untouchable”, nietkniętego (LOL!), albo nie lubiącego, gdy się go dotyka (jeszcze lepiej) Lee Jung Shina oraz E od „Emotional”, uczuciowego lidera Jung Yong Hwa. Jestem pod wrażeniem pomysłowości, chłopaki.

Z resztą, nie tylko waszej…

Pozostałe WTF Moments:

Więcej na temat:
„Ju dzium dzium maj halt lajk e laket”, czyli o angielskim w k-popie

wtorek, 1 maja 2012

WTF (Wielce To Frapujące) Momenty w k-popie powracają!

Tak jak pisałam w części I mojego frapującego zestawienia, k-popowe teledyski to nigdy niekończący się temat kreatywnych interpretacji, nadinterpretacji i całkiem uzasadnionych wniosków. Twórcy dbają o to, bym miała co pisać w moim sławetnym cyklu WFT Moments, czyli Wielce To Frapujących Momentów. Tym razem skromniej, bo tylko sześć klipów znajdzie się na tapecie, ale z tego połowa to zupełne świeżynki, wydane w przeciągu minionego tygodnia. Wooo! To się nazywa wysyp WTF!

[B.A.P. "Power"]

Na pierwszy ogień rzucimy klip, na który czekałam dość długo, starając się przy tym okiełznać mój fan girl mode. B.A.P. powrócili! Jeeeeeej! Znów jest muzyka z przytupem, ryczące wokale, energiczne tańce ze sprayem! Eeee… Ze sprayem? Odnoszę wrażenie, że osoba odpowiedzialna za scenografię w "Power" przegapiła w tym momencie coś bardzo istotnego. Jak na przykład postawienie ściany przed chłopakami, by mieli na czym sprayować… Z mojego doświadczenia życiowego wynika, że powietrze nie jest najbardziej trwałym nośnikiem farby, więc jeśli chłopaki chciały machnąć graffiti, znalezienie jakiegokolwiek muru byłoby na miejscu. No, chyba, że to nie jest farba, tylko odświeżacz powietrza. Poniekąd mogę zrozumieć, że w takim małym pomieszczeniu bez okien może panować zaduch. Tylko dlaczego odświeżają też powietrze na zewnątrz? Aż tak przeszkadza im mały, postapokaliptyczny smrodek? Niby taki mają power i takie z nich waaaaaarrior, a tu co? Nawet jeśli byłaby to woda w sprayu, którą chcieli nawilżyć sobie swoje śliczne buźki, a spudłowali, nadal nie stawia ich to w najlepszym świetle. Zapatrzenie się na demoniczną mamę z Secret Garden w bezbłędnym wykonaniu Daesunga też ich nie tłumaczy!

[Mmm, smell! i najlepsze wykonanie Secret Garden dostępne tutaj: część I i część II]

Istnieje jeszcze trzecia opcja, bardziej pasująca do klimatu piosenki i zaczepnych min chłopaków. Tajemniczy spray to zabójczy gaz bojowy (albo chociaż gaz pieprzowy)! Ale i w tym wypadku rozpylanie go w tak beztroski sposób, nie jest najmądrzejszym pomysłem, jaki im wpadł kiedykolwiek do głowy…

[mina Zelo bardzo przypomina mi ekspresję mojej 15-miesięcznej siostrzeniczki, gdy odkrywa zastosowanie nowych dla niej rzeczy. Szczególnie, gdy z zachwytem obserwuje trajektorię lotu baniek mydlanych.]

F.CUZ również dopiero co wypuścił na rynek swój najnowszy singiel "No. 1" i przyznaję, całkiem nieźle wpisuje się w moje klimaty. Żadnych tam smętów i zawodzenia! Jest wesoło, energicznie i demonicznie. Do tego nie opychamy zmurszałych stereotypów, gdzie rycerz w lśniącej zbroi wyrywa bezbronną białogłową z paszczy smoka. Tym razem to dziewczyna ratuje chłopaków z opresji! Wow! Dobra robota! Jest tylko małe „ale”. Jeśli jeszcze dwóch pierwszych delikwentów faktycznie wyglądało na takich, którzy potrzebowali pomocy, to dwóch kolejnych, to bez wątpienia pozoranci! Spójrzcie tylko na te okucia, które ich więżą! Moja głowa by tam niemal przelazła, a co dopiero szczupły, azjatycki nadgarstek?! Ładnie to tak, panowie, narażać kobietę na niebezpieczeństwa dla własnego widzi-mi-się? Nie łaska była wyjąć stamtąd łapy i samemu otrzaskać mordy oprawcom?

[nawet byś nie udawał, chłopie! Nie możesz niby z tego wyjąć ręki? Niezła naiwniaczka z tej dziewczyny, skoro dała się tak łatwo nabrać...]

[następny symulant...]

 [a kobieta się tak dla nich poświęca... Nieładnie, F.CUZ, nieładnie!]

Kolejnym wielce to frapującym elementem tego klipu są bez dwóch zdań stroje. Mam nadzieję, że stali czytelnicy (których serdecznie z tego miejsca pozdrawiam i mentalnie ściskam!) zdążyli się już zorientować, że moja tolerancja modowych ekstrawagancji jest bardzo duża. Jestem zdania, że kto jak kto, ale celebryci i artyści mają święte prawo i obowiązek ubierać się oryginalnie i lansować nowe trendy. Kto, jak nie oni? Stąd uwielbiam wszystkie modowe szaleństwa G-Dragona (nawet po dłuższych wahaniach zaakceptowałam jego miniony już, co prawda, męski zwis elegancki -> dla tych, co nie wiedzą, o czym mówię, klik! tutaj), wbrew temu, co się pisze, uważam, że Jang Geun Suk również posiada swój ciekawy, niepowtarzalny styl, lubię nawet kolorowe szaleństwo w wykonaniu chłopaków z SHINee, nie wspominając już nawet o takiej ikonie jak Kang Dong Won (więcej o koreańskiej modzie tutaj: męskiej i damskiej). Są jednak pewne granice, których przekraczać nie należy. A te błyszczące, obcisłe pory w kolorze surowego filetu z piersi kurczaka, wersja metalic to zdecydowanie kilka kroków za daleko!


[takim portkom mówimy zdecydowane NIE!]

A skoro już mówimy o modzie. J.Y. Park kilka dni temu wydał swój, nie wiem już który w karierze, mini-album „Spring – 5 Songs for a New Love”, bardzo przyjemny tak na marginesie. Promująca go piosenka „You’re the one” jest równie ujmująca i wpadająca w ucho, ale to, co J.Y. Park w niej popełnił, napawa mnie zgrozą większą, niż myśl o tym, że muszę w tym tygodniu dokończyć moją pracę dyplomową! J.Y., mimo całej mojej sympatii, którą Cię darzę, kocham te Twoje wygłupy w „Itaewon Freedom”, do porządku dziennego mogę nawet przejść nad tym namiętnym szeptem, oznajmiającym całemu światu, że dana piosenka powstała w Twojej wytwórni… Wszystko mogę zrozumieć, ale te pantalony?!


Nawet różowy garniaczek by przeszedł, ale te białe podkolanówki?! Ustalmy sobie jedno. Jedynym facetem, który dobrze wygląda w takich pantalonach, to T.O.P. A zestawienie: różowa całość i białe buciczki/kozaczki zarezerwowane są dla polskich, słitaśnych dziuń. Idź, J.Y. Park, i nie grzesz więcej!

Teraz sięgnijmy do nieco starszych produkcji, ale wciąż nie porzucając modowego tematu. Myśleliście, że dziewczęta z SNSD są niewinne i słodkie jak ten otrzymany od babci cukiereczek? Może i uśmiechają się uroczo, a aegyo kipi i przelewa się z ich teledysków, ale wprawne oko znajdzie elementy dywersji! Zauważyliście, co jedna z dziewcząt nosi na szyi w klipie „Into the new world”? Nie? Ministerstwo do spraw rodziny i równouprawnienia chyba też nie, bo nikt piosenki z anteny nie zdjął! No ładnie, SNSD, mission completed! Palcie ziele, moi przyjaciele!



Czas na poważniejsze tematy. Jakkolwiek nie przepadam za balladami, to debiutancki singiel IU zdecydowanie do mnie przemówił i był czas, że słuchałam „Lost Child” maniakalnie. Teledysk zaś… Hmm… Powinien być za pewne przerażający i niepokojący, lecz z każdą sekundą oglądania, moja brew uniosła się coraz wyżej. Rozumiem analogię, „zagubione dziecko we mgle” itp., ale zabójcza spostrzegawczość głównej gieroinii może powalić. Tego nie da się opisać słowami, to trzeba zobaczyć!

 [ktoś mnie miźnął po nodze? Nieeee... To na pewno ta gałąź, co to tam powiewa...]

 No i najlepsze. Jeśli Wy zabłąkalibyście się w takim przerażającym lesie, gdzie zewsząd wypełzają dziwaczni ludzie w beżowych gaciach, śmiem przypuszczać, że wialibyście szybciej, niż Wasze nogi mogłyby za Wami nadążyć. Ja również nie podejrzewam się, bym była w tej materii wyjątkiem. A co robi IU? Siedzi sobie wśród wijących się ludzi, jak gdyby nigdy nic, podśpiewując rzewnie i rozglądając się ze znudzeniem.

 
[tralalala... Czym ja się mam tu przejmować?]

Niby ma przebłysk, że jednak należałoby wiać, skoro jest przerażona. Gdy chce uciec, goni ją jeden ze strasznistych mężczyzn, łapie ją, powala na ziemię i… co? Podnosi się i zaczyna tańczyć! WFT?!

[muahahaha! Mam cię!]


[a teraz popatrz, jak ładnie tańczę! No, nie będź taka! Załatw mi robotę w balecie, a cię wypuszczę!]

I na koniec coś, co zauważyła Cleo, ale w swojej wspaniałomyślności pozwoliła mi tę informację wykorzystać! Dzięki Ci, słońce!

Dziewczęta, lubicie bad boysów? To zastanówcie się, czy to aby na pewno dobry pomysł się z takim wiązać. Może i jest męski i podniecający, ale jego męska siła może urwać Wam głowę, gdy gościu się zirytuje. Taki los nieomal spotkał biedną CL z 2NE1. W piosence „Go Away” dziewczyna miała nieszczęście zakochać się w kipiącym testosteronem facecie i gdy zrobiła mu awanturę za to, że ją zostawił i zaraz po tym (albo i przed tym, kto wie?) przygruchał sobie inną panienkę, chłopak odrobinę się zeźlił. Uderzył ją trzy razy w prawy policzek, ale siła, z jaką to zrobił, sprawiła, że siniec wykwitł jej na policzku lewym! To się nazywa walnięcie, dziewczęta! CL przestrzega – dwa razy się zastanów, nim wpakujesz się w związek z „niegrzecznym chłopcem”.


[Zaskakująca siła impetu]

To by było na tyle Wielce To Frapujących Momentów na ten miesiąc. Zobaczymy, co nowego twórcy teledysków zafundują nam w kolejnym! Niewiele jest rzeczy pewnych na tym świecie, ale to, że WTF Moments powróci, macie jak w banku!

Pozostałe WTF Moments:
Special Edition (z udziałem nazw zespołów)
Więcej na temat:
„Ju dzium dzium maj halt lajk e laket”, czyli o angielskim w k-popie

poniedziałek, 9 stycznia 2012

k-fashion (część II)

~moda damska~

Część I poświęcona modzie męskiej znajduje się tutaj.

[Yoon Eun Hye i Kim Hyun Joong]

Z samego faktu, iż jestem kobietą, powinnam zapewne z większym entuzjazmem podchodzić do tematu mody damskiej. No cóż… Moje podejście do tego zagadnienia wygląda następująco: wiem, kto to jest Calvin Klein i Versace, wiem, że obecnie w modzie są getry i… to by było chyba na tyle.
Co mnie zatem podkusiło, by zabierać się za temat mody w Korei? A kto to wie? Najpewniej, wszystko przez te filmy i seriale, w których skośnookie piękności wyglądają tak olśniewająco i kobieco w swoich strojach, że podświadomie zachciało mi się coś tam od nich zaimportować do własnej szafy. Tak sobie klikałam i klikałam po internecie, aż w końcu doszłam do wniosku, że skoro już się tyle doedukowałam, to może warto uczynić jeszcze trochę wysiłku, zgłębić temat i podzielić się zdobytą widzą? Tak oto wyzwanie zostało przyjęte! 

Jak zaznaczałam już w pierwszej części, opisując męskie stroje, wszystkie poniższe opisy i rozróżnienia są moją radosną twórczością. Opartą, rzecz jasna na długich i wnikliwych poszukiwaniach, ale wciąż moją własną. Jakiekolwiek komentarze lub sprostowania są mile widziane!

Moda męska, drodzy czytelnicy, to była pestka. Trzy style, kilka odnóg, banał. Jak wiadomo, kobiety są bardziej skomplikowanymi stworzeniami, więc i ich garderoba zbyt jednolita być nie może. Po długich dywagacjach i analizach, moja konkluzja na podział damskich trendów w k-fashion jest następująca:

Jak łatwo zauważyć, główne style pokrywają się z grubsza z tym, co opisywałam w męskim wydaniu. Na pierwszy ogień rzućmy najpopularniejszy i najbardziej zróżnicowany



Tutaj mamy dwa główne nurty. Zacznijmy od city romantic. Czym się charakteryzuje? Przede wszystkim jest to styl bardzo dziewczęcy i świeży. Łagodne, pastelowe kolory, zwiewne tkaniny, wstążki, kokardki, rozkloszowane spódnice i bufiaste bluzeczki. Wszystko wygląda jednak skromnie i nigdy nie jest przesłodzone. Jak tego dokonać?

  • zakładaj na siebie neutralne kolory, pastele lub czerń
  • jeśli masz na sobie obcisły dół, góra powinna być luźna (bardzo popularne bluzki tak zwany „over size”)
  • wskazana jest obecność koronek
  • tkaniny powinny być miękkie, delikatne i naturalne
  • noś dziewczęce, zwiewne sukienki i spódniczki
  • jeśli zakładasz spodnie (muszą być dopasowane, najlepiej rurki), to skontrastuj je ze zwiewną bluzeczką
  • wszelkiego typu „łączki”, drobne kropeczki i inne urocze rzuciki są mile widziane
  • pokochaj „cebulkę” czyli noś kilka warstw ubrań. Nie może to być jednak przypadkowa mieszanina kolorów i tkanin. Zestawiaj ubrania w stonowanych odcieniach, pasujących do siebie
  • krój ubrań powinien być prosty, bez zbędnych udziwnień formy
  • zainwestuj w subtelne, urocze dodatki (kolczyki w kształcie owoców lub kokardek, klasyczny naszyjnik z pereł lub subtelnie połyskujących kamieni, nie bój się wstążek i kokardek)
  • nadrzędną zasadą jest kobiecość
  • z obecnych trendów, bardzo modny jest wzór „panterka”
  • buty: na wysokim obcasie lub kolorowe balerinki
  • [dobrym miejsce na zakupy jest G-Market]
Myślę, że to dobre miejsce na poczynienie pewnej uwagi, bo zapewne nie raz zastanawialiście się, jak to jest, że robi się takie wielkie „halo”, bo ktoś tam, gdzieś tam błysnął bielizną, lub podotykał się intensywniej, niż by wypadało, a kobiety nawet na ulicach chodzą w takich mini spódniczkach, że z lupą ich szukać. Po prostu Koreańczycy mają nieco inne poczucie tego, co wypada, a co nie. U nas głęboki dekolt, czy odsłonięte ramiona nikogo nie szokują, bo i czym by miały. W Korei zaś pokazanie dekoltu to wielka sprawa, a odsłonięte nogi to rzecz banalna i nie wymagająca nawet komentarza. Oczywiście, jeśli ktoś przekracza rozsądną barierę, pojawiają się zgryźliwe komentarze (tak jak pod adresem Tiffany z SNSD – czytaj: tutaj), ale nie oszukujmy się. Jeśli u nas ktoś biegałby z dekoltem do pępka, też wzbudziłby sensację.

Przeglądając zdjęcia na różnych portalach znalazłam mnóstwo stylizacji, które przywiodły mi na myśl „Alicję w krainie czarów”. Tak też roboczo nazwałam tę podgrupę. Czym się wyróżnia?

  • też, oczywiście, kładzie niezwykły nacisk na dziewczęcość
  • nawiązuje do dawnych lat, niemal pensjonarskich tradycji
  • podstawą są sukienki o rozkloszowanym dole, zapinane na guziczki i wykończone koronkowym, białym kołnierzykiem
  • jeśli bluzka, to również z obowiązkowym, okrągłym kołnierzykiem w kontrastowym kolorze, lub ewentualnie duża koronkowa wstawka, zestawiona jedynie ze spódnicą (może być krótka i obcisła)
  • kolory: biel, czerń, granat, brąz, szarości
  • ubrania raczej gładkie, ewentualnie drobny rzucik w groszki
  • oszczędność w dodatkach
  • na miejscu są wstążki i kokardki, oraz długie zakolanówki


Sławną przedstawicielką tego stylu jest IU. Jej ostatni teledysk (do piosenki „You and I”) wygląda jak żywcem wycięty ze stron „Alicji…”

[IU w klipie "You and I"]


Innym nurtem stylu ulicznego jest tak zwany casual mix. Nie jest łatwo go usystematyzować, gdyż jak sama nazwa wskazuje, jest bardzo różnorodny i najszybciej się zmienia. Jest on reprezentowany najczęściej przez nastolatki, ale myślę, że dozwolony jest i dla późnych dwudziestek. Nadrzędne zasada? Wygoda, spontaniczność i dziewczęcość. Co ponad to?

  • dobrze nam znane getry
  • do tego obszerne, luźne tuniki, bluzy lub swetry „over size”
  • warstwowość, ale w bardziej odważnym wydaniu. Wciąż nie znajdziemy tu pstrokacizny, ale często grube swetry kontrastowane są ze zwiewnymi, delikatnymi spódnicami, a mini spódniczki ukrywają się pod długimi bluzami
  • kolorowe i urocze nadruki na koszulkach/bluzach
  • jednym z ulubionych patentów Koreanek jest noszenie shortów na grube, wełniane rajstopy w kontrastowym kolorze
  • długie zakolanówki są luźno opuszczone i zmarszczone wokół kostek
  • co do butów: powinny być przede wszystkim wygodne. Zestawienie zwiewnej sukienki z trampkami lub adidasami, to nie grzech, ale równie dobrze mogą to być balerinki lub kozaki. Buty na obcasie są w porządku, jak długo nie są za wysokie i przez to niewygodne
  • dodatki: wełniane szaliki i czapki, długie wisiory, duże torby i generalnie wszystko, co wpadnie nam w oko






ma również swoje damskie wydanie i ciężko powiedzieć, gdzie właściwie powinien się uplasować. Można zauważyć w nim wiele wpływów stylu ulicznego, ale jak i w przypadku męskiego odpowiednika, panujące w nim zasady posunięte są do ekstremum, przez co trącają ekstrawagancją, a to nie jest zbyt popularne na ulicy. Cechy stylu dla obu płci w większości przypadków się pokrywają:

  • duuuuuużo warstw
  • przydługie rękawki
  • dominacja przydymionych, stonowanych kolorów
  • z wzorów: kwiatki, łączki, groszki
  • naturalne, miękkie i miłe tkaniny
  • długie i jakby o dwa rozmiary za duże swetry
  • suknie do ziemi w hippisowskim stylu
  • zwiewne sukienki zestawione z grubymi swetrami
  • płaszcze typu pelerynka
  • rozkloszowane spódnice
  • długie, ciepłe i wełniane szaliki (niekoniecznie jeden), wełniane czapki
  • oszczędność w dodatkach


Nawet BoA zdarzył się krótki romans z bohemian style.

Jednak, jak dla mnie, wzorem jest Mary (Moon Geun Young) z dramy „Mary stayed out all night”. Tworzyli z Jang Geun Sukiem taką miłą parę ^^

[jak ja bym chciała taki płaszczyk! @_@]



To styl dla starszych kobiet, panienek z bogatych rodzin lub każdej z nas, gdy raz w życiu uda nam się wyjść na wielki bal. Jak i w męskim wariancie, podstawą jest elegancja oraz dobra marka. Byle kogo nie stać, by się tak ubierać na co dzień. Tak jak dla mężczyzn nieodłącznym elementem był garnitur, tutaj jest doskonale skrojona, dopasowana princeska. Dodatki powinny błyszczeć w subtelny, acz nie dający się przeoczyć sposób. Gwiazdy bardzo często występują w takich stylizacjach, przez co, jak sądzę, styl ten jest cichym obiektem pożądania. Tutaj lista cech:

  • elegancja rodem z Audrey Hepburn
  • doskonała jakość ubrań
  • dopasowane stroje, podkreślające kobiece kształty
  • eleganckie płaszcze w wyrazistych kolorach
  • dozwolone są mocne kolory i odważniejsze wzory, chociaż tylko, jeśli towarzyszy im stonowana, klasyczna oprawa
  • dominacja czerni i bieli
  • przewaga spódnic i sukienek, jeśli spodnie, to tylko eleganckie i dopasowane
  • tylko prawdziwa, acz subtelna biżuteria
[Yoon Eun Hye]


Podrozdziałem wysokiego połysku jest victorian style, wyraźnie inspirowany europejskim klimatem lat dwudziestych. Wszystko, co obecne jest w wysokim połysku, występuje i tutaj, ale zintensyfikowane, w bogatszej wersji i z większą dozą ekstrawagancji. Styl zdecydowanie nie jest skromny, przez co nie jest zbyt popularny, ale na pewno inspirujący:

  • wyszukane formy
  • duża ilość drapowań i marszczeń
  • obowiązkowy kapelusik rodem z lat 20-tych
  • ołówkowa spódnica za kolano
  • koszule z żabotem
  • żakiety z grubych, chropowatych tkanin
  • perły i torebki kopertówki
  • eleganckie buty na wysokim obcasie



Tym oto sposobem przebrnęliśmy przez główne nurty w k-fashion. Który ze styli najbardziej przypadł Wam do gustu?
Jak zapowiadałam, w następnej części(-ach?) cyklu weźmiemy pod lupę lubiane gwiazdy koreańskiej estrady i kina i poszperamy im trochę w garderobie.
Ale teraz, dziękuję Wam, moi drodzy, za czas poświęcony na lekturę!
감사합니다!
[
kamsahamnida]

Źródła:
niezliczone
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...