…ale co się Azjatom podoba.
Wiele Azjatów ma kompleks na punkcie swoich nosów, które wg nich są płaskie, jakby się zderzyli w dzieciństwie ze ścianą. Fakt, że w porównaniu do naszych nochali, ich są w większości niewielkie i zgrabne, ale w życiu bym nie powiedziała, żeby nasze były w jakikolwiek sposób lepsze! Głównie chodzi im o to, żeby chrzęść była bardziej wystająca, tworząc wyraźny grzbiet. I znów, jeśli nie ma się kasy, by sprawić sobie takie „cudo” spod noża, znajdzie się terapia zastępcza! Na rynku są specjalne przybory do masażu, które niby to mają wydłużyć i uwydatnić azjatycki nosek, albo klipsy do noszenia po domu (mam nadzieję, że tylko po domu :>), by nos nie był taki szeroki. Pomijając skuteczność podobnych innowacji, czasem zastanawiam się, kto wpada na te wszystkie urodowe pomysły… Doprawdy… -__-`
Mała buzia i V-line
Do tego jest szczupła, zwiewna i bardzo delikatna. Ubiera się dziewczęco, uśmiecha uroczo i śmieje zakrywając wstydliwie ustka. Czegóż chcieć więcej? Do kopiowania przystąp!
Czyli o standardach urody na dalekim wschodzie.
[Im Yoon Ah]
Czy i Wam zdarzyło się zastanawiać, co takiego szczególnego
jest w Im Yoon Ah z SNSD, że niemal połowa (a może i
więcej?) celebrytów odpowiadając na pytanie, jaka gwiazda jest dla nich ideałem
piękna, wymienia właśnie ją? Nie, żebym twierdziła, że brak jej urody! Jasne,
że jest śliczna, ale… hmm… Czy aż tak? Mi zapewne z wiadomych względów ciężko
oceniać, ale refleksja ta skłoniła mnie do pochylenia się nad zagadnieniem,
jakim są kanony urody obowiązujące u naszych skośnookich braci.
Sprawa jest tym ciekawsza, iż wygląda na to, że zwłaszcza
dla Koreańczyków istnieje uniwersalny zbiór idealnych cech, które razem tworzą
idealnego człowieka. W zachodniej kulturze istnieje presja piękna, ale myślę,
że nie jest ona aż tak daleko posunięta (więcej tutaj). Poza tym, u nas istnieją jakieś tam ogólne wytyczne (np.
gęste włosy, zdrowa cera, pełne usta), jak wygląda piękna kobieta/przystojny
mężczyzna, ale mimo wszystko jest to sprawa bardzo indywidualna. Są tacy,
którzy lubią kościste panie, ale są też tacy, którzy wyznają starą ludową
zasadę, że „bez piersi i brzucha, to nie dziewucha” (serio, nie wymyśliłam
tego! :P). Jedni lubią blondynki, inni brunetki, jeszcze inni szaleją za
rudymi. Dla każdego coś miłego!
[a ja np. lubię pana Kanga ^^]
W Korei zaś istnieją pewne, ustalone cechy, które pojmowane
są przez ogól jako atrakcyjne. Im więcej dany osobnik posiada w sobie tych
cech, tym bardziej jest urodziwy w oczach swoich ziomków. W związku z tym nie
powinny już tak bardzo dziwić zatrważające statystki wykonanych operacji
plastycznych w tym kraju. No bo skoro, by stać się pięknym, wystarczy tylko poprawić
kilka elementów, wysiłek wart jest zachodu!
Czym zatem powinien charakteryzować się piękny mieszkaniec
Azji? (co ciekawe, w przypadku Korei cechy te odnoszą się nie tylko do kobiet,
ale też do mężczyzn! Więcej o męskim dbaniu o siebie: tutaj)
Jasna cera
[Park Bom z 2NE1
trochę do siebie niepodobna, ale na pewno biała]
trochę do siebie niepodobna, ale na pewno biała]
Hordy skwierczących na europejskich plażach, niegdyś białych
ciałek są dla Azjatów wszelkiej maści (od Hindusów, poprzez Tajów, aż po
Japończyków) niczym sceny z horrorów. Tak jak my kochamy słoneczko i z radością
wystawiamy swoje buzie na działanie wiosennych promyków, tak dla Azjaty to wróg
z sortu tych najgorszych. Nigdy nie zapomnę widoku wietnamskich ulic, gdzie w
40-stopniowym upale, z wilgotnością powietrza przekraczającą 110%, przechadzały
się zgrabne panie w skafandrach iście kosmicznych: długie spodnie, kolorowa
kurteczka, rękawiczki, maska na twarzy, kapelusz z rondem i okulary przeciwsłoneczne.
I bez takich widoków normalny człowiek rozpływa się w tym upale i nawet nie
chcę myśleć, jak czułabym się w takim stroju!
Ale dla ochrony przed słońcem nie ma takiej rzeczy, do
której nie posunąłby się Azjata! Parasolki i kremy z wybielaczami i filtrami
(które moje koreańskie koleżanki aplikowały na twarze nawet w Polsce przy
20-sto stopniowym mrozie i śnieżnej zawiei) to chleb powszedni. Koreańskie
ajumy (i ponoć Chinki również) noszą czasem hełmy nieco podobne do tych, które
mieli chłopaki z Big Bang w „Fantastic Baby”, wszystko w trosce o to,
by pozostać białym jak ta śnieżynka.
Duże oczy z podwójną powieką
[Kang Dong Won godnie prezentuje, czym jest podwójna powieka]
Była już o tym mowa (tutaj),
ale dla przypomnienia: podwójna powieka to marzenie nie tylko każdego
Koreańczyka, ale niemal każdego mieszkańca skośnookiej Azji. Japończycy mają
nawet na nią swoją nazwę (czy na coś nie mają?): futae mabuta. Jest to najczęściej wykonywany zabieg plastyczny w
Azji, często robiony od razu z operacją powiększenia oka. Nacina się wtedy
zewnętrzny kącik oka, by je bardziej „otworzyć” i sprawić, by wyglądało na
większe. Sama myśl o podobnych przyjemnościach sprawia, że gałki oczne niemal
same mi z wrażenia wypływają, ale czego się nie robi, by być pięknym…
[jak można mieć coś przeciwko takim cudnym oczętom?! @_@
Yoon Si Yoon i jego boskie pojedyncze powieki]
Jeśli jednak nie ma się na zbyciu 1,2 tysiączka dolarów (cena
stąd), żeby sobie machnąć podwójną powiekę,
można zawsze uciec się do metod dla ubogich. Azjatycki rynek wyspecjalizował
się w specjalnych taśmach i klejach, którymi podkleja się górną powiekę, by
uzyskać upragnione futae mabuta. Miałam
okazję wypróbować ten specyfik i muszę przyznać, że wrażenie jest dziwaczne.
Jakby coś utknęło pomiędzy mózgiem a gałką oczną i nie pozwalało zamknąć do
końca oka. Zdecydowanie nie jest to doznanie, które chciałabym kiedykolwiek
powtarzać!
Tu mała wizualizacja:
Ale to jeszcze nie koniec znęcania się na oczyma! By
wydawały się większe, oprócz kleju tudzież operacji, koniecznie trzeba
zainwestować w tak zwane circle lenses, czyli szkła kontaktowe powiększające tęczówkę oka.
Niektóre naprawdę są ogromne i aż ciężko mi sobie wyobrazić, jak można je
zaaplikować na oko. Choć, jeśli mam być szczera, jest to akurat jeden z
obiektów, które mieszczą się w sferze moich fantazji o ich posiadaniu… Ekhm…
Ostrzegałam już chyba kiedyś, czym grozi nadmierna fascynacja Azją (tutaj)!
Dla zainteresowanych skośnookimi oczyma, więcej na blogu Skośnoocy Flower Boys
I o circle lenses
na Azjatyckim Cukrze.
Prosty, wąski i „wystający” nosek, w zagranicznym stylu
[Lee Min Ho i jego słynny nos]
Wiele Azjatów ma kompleks na punkcie swoich nosów, które wg nich są płaskie, jakby się zderzyli w dzieciństwie ze ścianą. Fakt, że w porównaniu do naszych nochali, ich są w większości niewielkie i zgrabne, ale w życiu bym nie powiedziała, żeby nasze były w jakikolwiek sposób lepsze! Głównie chodzi im o to, żeby chrzęść była bardziej wystająca, tworząc wyraźny grzbiet. I znów, jeśli nie ma się kasy, by sprawić sobie takie „cudo” spod noża, znajdzie się terapia zastępcza! Na rynku są specjalne przybory do masażu, które niby to mają wydłużyć i uwydatnić azjatycki nosek, albo klipsy do noszenia po domu (mam nadzieję, że tylko po domu :>), by nos nie był taki szeroki. Pomijając skuteczność podobnych innowacji, czasem zastanawiam się, kto wpada na te wszystkie urodowe pomysły… Doprawdy… -__-`
Mała buzia i V-line
O literkach w ludzkim ciele było już sporo mowy (tutaj), warto jednak podkreślić, że tak
zwana V-line jest absolutnym obiektem pożądania płci obojga. Myślę, że ten
trend jest akurat najbardziej koreański spośród wszystkich na razie
wymienionych. Nie zauważyłam w reklamach innych azjatyckich krajów, by tak
eksploatowano tę cechę. A o co ten hałas?
[Ga In z Brown Eyed Girls]
V-line to oznaczenie kształtu twarzy, który u nas
określilibyśmy mianem trójkąta. Dolna część buzi powinna być szczupła i tworzyć
z brodą linię V. Z moich obserwacji wynika, iż Hyun Bin może się takową pochwalić i np. Ga In z Brown Eyed Girls.
Generalnie jeśli chodzi o twarz, powinna być ona drobna i w żadnym wypadku nie
posiadać pulchnych pulikasków (tylko co to za przyjemność, jak nie ma za co
złapać i wytarmosić?). Żeby było śmieszniej, większość Koreańczyków posiada
kompleks na tym tle i sądzi, że ich policzki są zbyt wydatne, albo kości
policzkowe zbyt szerokie i zasłaniają je na zdjęciach wszystkim doskonale
znanym gestem „V”. Albo przykładając piąstkę do policzka, albo układając dłonie
w kształt linii V na wysokości brody, albo ustawiają się zawsze tak, by było
widać tylko połowę twarzy (więcej o zdjęciowych trickach: tutaj). Jednym z większych komplementów, jakie możemy zatem usłyszeć
z koreańskich ust jest posiadanie „małej buzi”.
Wracając do otwierającej post Yoony, w ankiecie przeprowadzonej w 2010 roku przepytano niemal 300
nastolatków i aż 67% z nich powiedziało, że chciałoby mieć taką buźkę jak ona.
Jak to ładnie ujęto w artykule: „Linia
jej twarzy wyraża jej przyjazny i niewinny wizerunek”.
Generalnie wydaje się, że Yoon Ah ma na swojej buźce
wszystko, co trzeba:
Do tego jest szczupła, zwiewna i bardzo delikatna. Ubiera się dziewczęco, uśmiecha uroczo i śmieje zakrywając wstydliwie ustka. Czegóż chcieć więcej? Do kopiowania przystąp!
A chirurdzy plastyczni zacierają ręce…
Więcej na temat:
Społeczne fenomeny
Społeczne fenomeny
Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com













