Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bang Yong Guk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bang Yong Guk. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 czerwca 2012

Króliczki B.A.P.


Kto, oglądając „Warrior” i „Power”, nie zastanawiał się, co to ma być za dziwaczny techno-króliczek, który przewija się przez oba teledyski. Zdobi okładki ich singli, bannery reklamowe i zapewne znajduje się na obowiązkowych, k-popowych skarpetkach. Ale oto nadszedł wielki moment! Wreszcie zagadka została rozwiązana!
 
Techno-króliczek B.A.P nie jest samotny. Jest ich więcej! Dokładnie tylu, ilu liczy sobie członków B.A.P. Króliczki przybyły na nasz piękny glob z planety Mato, w poszukiwaniu źródeł energii, które mogłyby u nas pozyskać i wysłać do swojej ojczyzny. Nierozważnym było by jednak objawić się na naszej planecie całą zgrają, dlatego w lud wysłano pierwszego śmiałka, który miał przebadać energetyczne możliwości naszej planety, podczas gdy pozostali pozostawali w ukryciu. I tak w show-biznesie zabłysnął przywódca zgrai, Bang Yong Guk. Bowiem tajemniczym źródłem energii, której króliczki poszukują, okazały się być damskie, rozemocjonowane wrzaski. 

[Shi Shi Mato - Bang Yong Guk]

Wykorzystując przymioty swej urody i głosu, Yong Guk nagrał debiutancką piosenkę i stworzył do niej klip. Po niejakim czasie z cienia wyłonił się następny przybysz z Mato, Him Chan. Wsparł on swego przywódcę talentem konferansjerskim i zaczął występować w jednym z telewizyjnych programów. Yong Guk widząc, że jego kariera zaczyna nabierać rozpędu, postanowił stworzyć sobie pomocnika – robota Zelo. Ów wytwór rąk lidera nie tylko potrafi wystrzeliwywać z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego, ale także swoją buźką anioła przyciąga coraz większe grono fanek. Po kolejnym komercyjnym sukcesie piosenki „Never Give Up” grunt został urobiony wystarczająco, by ściągnąć pozostałą trójkę pozagalaktycznych przybyszy: Dae Hyuna, Young Jae’a i Jong Upa.

[Tatsmato - Him Chan]

Tak oto w skrócie prezentuje się króliczkowa historia B.A.P. Została on stopniowo odsłoniona w pseudo-dokumentalnym programie dla stacji SBS MTV Korea „Ta-Dah! It’s B.A.P”, który zaprezentował członków grupy, prześledził ich przygotowania do debiutu, no i zaopatrzył nas w powyższą mitologię. W pierwszej chwili cały ten pomysł może wydawać się strasznie infantylny. Gdy się jednak nad nim pochylić, trzeba przyznać, że to całkiem sprytne posunięcie!

Króliczki (nazwane Matoki: z połączenia nazwy planety, z której przybyły i słowa toki, znaczącego po koreańsku królik) stały się integralną częścią zespołu, tak samo rozpoznawalne, jak sami chłopcy (jeśli nie bardziej). Łatwiej bowiem zapamiętać schematyczną, kreskówkową postać, niż kolejne sześć twarzy. Z włosami jak jeden mąż pofarbowanymi na blond… Dobre tyle, że było to tylko na potrzeby debiutu i teraz więcej jest dywersyfikacji. 

[Kekemato - Dae Hyun] 

Wracając do króliczków, każdy z nich jest alter ego jednego z członków B.A.P. I tak mamy Shi Shi Mato (Bang Yong Guk), Tats Mato (Him Chan), Dada Mato (Jong Up), Joko Mato (Young Jae), Keke Moto (Dae Hyun) i czeka nas już tylko na prezentacja ostatniego Zelo-króliczka (UPDATE z 11.06.12: już jest i nazywa się Totomato). Każda z tych postaci jest przerysowaną wersją swojego pierwowzoru. Np. Shi Shi Mato jest przedstawiany jako najbardziej agresywny i męski króliczek, gdy Tats Mato urzeka swoim marnie ukrywanym narcyzmem. Przy przedstawianiu każdej postaci pojawia się na facebookowym fan page’u okolicznościowe zdjęcie oraz odpowiedni filmik. Oprócz tego mam też zaczątek komiksu z owymi postaciami pt. „Earthventure”, na razie liczący sobie zaledwie dwa odcinki.

[ - Czy ktoś widział nas, gdy zakopywaliśmy statek?
- Tylko jeden stary dziad... Zająłem się nim. Nie martwcie się.]

Co ciekawe, cała tak Matokowa ofensywa jest publikowana oryginalnie w języku angielskim, jest więc wyraźnie kierowana do zagranicznych fanów. Humor przedstawiany w filmikach i komiksach jest uniwersalny, trafiający zarówno do starszych, jak i młodszych widzów/czytelników. Co prawda nie obyło się bez wielce frapujących momentów, bowiem na statku kosmicznym, który dopiero co rozbił się na Ziemi, jest cała szóstka króliczków, pomimo wcześniejszej wersji, że Zelo jest skleconym przez Shi Shi Mato robotem, ale nie czepiajmy się szczegółów. Może sobie dłubał nad nim podczas długiego lotu, dla zabicia czasu. Kto wie?

[Dadamato - Jong Up]

Tak czy owak, potencjał takiej promocji zespołu jest ogromny! Po pierwsze, kultura obrazkowa łatwo trafia do dzieci, więc nawet jeśli mocno nieletni chłopcy i dziewczynki są zbyt mali, by ekscytować się ludzkimi wersjami B.A.P, mogą tymczasem pooglądać sobie międzygalaktyczne króliczki, budując bazę przyszłych fanów już niemal od pieluch. Do tego aż boję się myśleć o kasie, jaką można zbić na gadżetach z Matoki. Króliczki są zdecydowanie łatwiejsze do umieszczenia na wszystkim co możliwe, niż zdjęcie i są też zdecydowanie bardziej charakterystyczne, niż mangowa wersja danego idola. Pomyślcie o tych wszystkich zeszytach, długopisach, pluszakach, skarpetkach, pudełkach na drugie śniadanie, obudowach na telefon, lampkach nocnych, papuciach, pościelach i łazienkowych dywanikach. Toż to jest studnia bez dna!

[Jokomato - Young Jae]

Jedynym zmartwieniem marketingowców jest teraz odpowiednia promocja wizerunku i dbanie o to, by narastająca popularność zespołu nie przeminęła. Jedynym, czego można się obawiać, to żeby chłopcy z B.A.P nie za bardzo wczuli się w swoje kosmiczne alter ego i by to oni nie stali się parodią swoich kreskówkowych odpowiedników. No, ale zobaczymy, jak potoczy się kariera B.A.P. Póki co, jestem pod nieustającym wrażeniem!

[ - Ej, mówią, że to jest chłopak!!!
- Oż w paszczękę!
- Mam to gdzieś! ♥]

UPDATE (11.06.12)
Króliczek Zelo już został światu przedstawiony i prezentuje się następująco:

[Totomato - Zelo]

Więcej na temat:

Źródła:

sobota, 24 marca 2012

B.A.P. w "Elle Girl"

Dobra chłopaki, nie mam pojęcia jak to zrobiliście, ale macie mnie! Jedna piosenka! Tylko jedna piosenka (plus trzy inne na singlu, ale to się nie liczy), a ja mam fan-gil mode! Jak to możliwe? Nie tylko ja zadaję sobie to pytanie, bo głowi się nad nim cały tłum fanów B.A.P. (no, przynajmniej ta myśląca część. Jest z czego wybierać, więc się ktoś jeszcze znajdzie). Bo to, rzecz jasna, o chłopcach z B.A.P. znów jest mowa.


Ostatnimi czasy zrobiło się naprawdę głośno o B.A.P., a pozytywne recenzje ich debiutanckiego singla sypią się na lewo i prawo (ja z resztą lepsza nie jestem! Moje peany tutaj i tutaj). Nawet dorobili się polskiego fan-page, co jest całkiem niezłym wynikiem dla zespołu, który oficjalnie zadebiutował na początku roku. Managerowie grupy kują żelazo, póki gorące i dbają, by z częstotliwością mniej więcej raz na tydzień pojawił się nowy wywiad, albo sesja zdjęciowa z członkami B.A.P. Najnowsza publikacja ukazała się w kwietniowym wydaniu magazynu „Elle Girl” i zamieszczone tam zdjęcia są tyleż pocieszne, co frapujące. Jakoś te krótkie gacie i chudziutkie nóżki zupełnie mi nie przeszkadzają, bo definitywnie pasują do młodocianego wieku chłopaczków. Z resztą wszystkie te udziwnione stroje, czapeczki i czułki na głowach noszą z jakąś taką niewymuszoną nonszalancją, która sprawia, że przypomina mi się klimat „Alicji w Krainie Czarów”. Zabawne, że w zamyśle twórców miał to być europejsko-monarszy szyk i chłopcy mieli przypominać młodych książąt. Myślę, że chodziło im o ten przebłysk egzotyzmu, jakim jest Europa i niewiele to ma wspólnego z rzeczywistością. No, ale i nie jeden Azjata serdecznie by się uśmiał, gdyby zobaczył, co u nas czasem udaje „azjatycki” styl.


W „Elle Girl” pojawił się też wywiad z B.A.P., który może nie jest jakoś bardzo odkrywczy, ale na pewno jest pocieszny jak i cała sesja, więc wyjątkowo pozwoliłam sobie go przetłumaczyć i zamieścić poniżej.

PYTANIE: Pierwszy singiel „Warrior” osiągnął bardzo dobre rezultaty. Co myślicie o tym singlu?

Yong Guk: Pomimo że jest to pierwszy singiel B.A.P., członkowie zespołu w bardzo dużym stopniu uczestniczyli w jego powstaniu. Dzięki wyborowi społecznego problemu, zamiast tematu miłości oraz wydaniu w sieci, nasza piosenka szybko spotkała się dużym zainteresowaniem. Byliśmy tym miło zaskoczeni i mamy nadzieję, że wszyscy pokochają naszą piosenkę i będą chcieli dowiedzieć się więcej o B.A.P.

Debiut B.A.P. oraz przedstawienie członków zespołu były zupełnie różnymi wydarzeniami. Podczas promocji Bang&Zelo, czuliście jakąś presję? Czy singiel „Never Give Up” jest odbiciem waszych uczuć?

Zelo: Raczej zamiast mówić o presji, powiedziałbym, że czuliśmy jakiś rodzaj misji! Jestem najmłodszym członkiem zespołu i martwiłem się, czy będę potrafił reprezentować grupę. Bardzo dużo ćwiczyłem, więc kiedy stanąłem na scenie, poczułem odpowiedzialności za honor grupy, która spoczywała na moich barkach. Pozwoliło mi to zapomnieć o moich obawach. (Nie wiem gdzie tu logika, ale niech Ci, Zelo, będzie – przypis odautorski)


Yong Guk: Powinniśmy powiedzieć, że w „Never Give Up” odbijają się uczucia wszystkich członków zespołu. Chcieliśmy również przekazać myśli i uczucia, które towarzyszą pogoni za marzeniami i oraz ciężkiej pracy, by je osiągnąć, wszystkim tym, którzy są w podobnym do nas wieku, albo tym, który podążają za swoimi marzeniami. Gdy pracujesz ciężko, by urzeczywistnić swoje marzenie, możesz posłuchać tej piosenki i kibicować innym (w realizacji ich marzeń).

Him Chan podjął wyzwanie zostania MC (master of ceremonies: w muzyce rap, reggae i pokrewnych, raper zabawiający publiczność rymowaną improwizacją, często na zaproponowane przez nią tematy). Interesuje cię to? Co jest najtrudniejszego w pracy MC? Him Chan, zacząłeś się uczyć muzyki tradycyjnej, gdy byłeś dzieckiem i obecnie potrafisz zagrać na wielu tradycyjnych instrumentach. Potem dołączyłeś do B.A.P., który wykonuje muzykę popularną. Czy dla ciebie te dwa gatunki muzyczne się ze sobą kłócą, czy może wzajemnie się uzupełniają?

Him Chan: Dzięki temu, że próbowałem już swoich sił jako MC jeszcze przed debiutem, bardzo dużo się nauczyłem i zyskałem wiele cennego doświadczenia, które jest obecnie bardzo pomocne w moich występach na scenie. Co do muzyki: może przez to, że uczyłem się grać jeszcze jako dziecko, nie szufladkuję muzyki. Silne fundamenty, jakie zbudowałem, ucząc się muzyki tradycyjnej, bardzo mi teraz pomagają.

Jong Up zyskał ksywkę „Tańczący geniusz”. Co myślisz o tym pseudonimie? Gdy uczysz się tańczyć, co jest twoją siłą, która cię wspiera?

Jong Up: Oj, te opowieści są mocno przesadzone! [śmiech] Po prostu lubię tańczyć. Niemniej jednak nauka choreografii do naszej głównej piosenki była ogromnym wyzwaniem. Wspieraliśmy się wzajemnie za każdym razem, gdy któryś z nas był wykończony albo zagubiony. To jest siła, która mnie wspiera.

Dae Hun, ty z kolei zyskałeś pseudonim „Won Bin z Busanu”. Jakie są pozytywne i negatywne strony bycia przystojnym? Jak sądzisz, kiedy wyglądasz najbardziej atrakcyjnie?

Dae Hyun: [śmiech] To nie tak, to tylko wspaniała ksywka, którą wymyślili fani, by wyrazić swoją miłość. Myślę, że jestem najbardziej przystojny, kiedy przygotowuję się do wyjścia na scenę!
Young Jae nazwano „Mózgiem”, czy ktoś z was mógłby to wyjaśnić?

Wszyscy zgodnie: Young Jae może z miejsca poradzić sobie w każdej możliwej sytuacji. Jest bystry i opanowany, zawsze nam pomaga i daje dobre rady.

Young Jae: Nie wydaje mi się, bym był taki mądry. Mam po prostu zwyczaj spokojnego analizowania każdego problemu i sytuacji. To dlatego wszyscy twierdzą, że jestem zorganizowaną osobą.

Od debiutu w występach B.A.P. jest wiele przykuwających uwagę elementów. Czy jest jakaś różnica sprzed i po waszym debiucie? Czy po waszym debiucie jest coś, co sprawia, że czujcie się wyjątkowo wzruszeni albo coś wywiera na was niezwykłe wrażenie?

Him Chan: Zyskaliśmy dużo więcej fanów, niektórzy z nich czekają na nas nawet na zewnątrz, przed salą do ćwiczeń albo budynkiem telewizji. [reszta kiwa głowami]

Yong Guk: Myślę, że wydarzenie, które zrobiło na mnie największe wrażenie i było najbardziej wzruszające, to nasz debiutancki występ. Na stadion, który może pomieścić niemal tysiące ludzi, przybyło wiele fanów, by nas wspierać. Gdy to zobaczyliśmy, byliśmy wzruszeni i od tego czasu zaczęliśmy pracować jeszcze ciężej, by w przyszłości zrewanżować się naszym fanom.

Po debiucie mieliście wiele okazji, by spotkać się z waszymi fanami. Czy wspominacie jakieś szczególne wydarzenie?

Dae Hyun: Było ich wiele. Ale jakiś czas temu przydarzyła nam się ciekawa historia. 14. lutego mieliśmy wystąpić na wyspie Jeju. Przez to, że wszyscy mamy blond fryzury, do tego na lotnisku mieliśmy na głowach czapki i maski i byliśmy bardzo podobnie ubrani, fanki nie mogły nas rozpoznać i przez pomyłkę dały czekoladki nie temu, komu chciały…

Jong Up: Nie tylko fanki, czasami nawet my się mylimy.
[Po usłyszeniu słów Jong Upa, reszta zaczyna się śmiać:] To prawda!! Szczególnie, jeśli ktoś stoi tyłem. Nam też zdarzają się pomyłki.

Wszyscy mieszkacie razem, możecie podzielić się z nami jakimiś ciekawymi momentami z życia pod jednym dachem?

[Nagle wszyscy się uśmiechają i patrzą wymownie na Zelo. Ten uśmiecha się zawstydzony i opuszcza głowę]

Jong Up: Gdy jesteśmy naprawdę zmęczeni, mówimy przez sen. Ale Zelo to szczególny przypadek. Zawsze mówi zabawne rzeczy, kiedy jest na wpół przytomny.

Dae Hyun: Naprawdę żal mi Zelo, ale to jest takie śmieszne! Czasem nawet specjalnie go zaczepiamy, żeby na chwilę go przebudzić i posłuchać, co ma do powiedzenia.

Yong Guk: Ostatnim tematem, na który Zelo się wypowiadał, była torba na zakupy. Ale jako, że Zelo nie pamięta, co powiedział, nie możemy zrozumieć, o co mu dokładnie chodziło.

Zelo [machając rękoma]: Naprawdę tego nie pamiętam!

W koreańskim przemyśle muzycznym, gdzie konkurencja jest bardzo silna, jakim zespołem B.A.P. chciałby się stać?

Yong Guk: Mamy nadzieję, że staniemy się zespołem, który wzmocni falę Hallyu (czyli popularności koreańskiej pop-kultury za granicą). Będziemy kontynuować naszą ciężką pracę, by pokazać wszystkim różne twarze B.A.P. Hwaiting!

niedziela, 18 marca 2012

Wyjść poza stereotyp

Świat muzyki pop, niezależnie o miejsca pochodzenia, zazwyczaj kojarzy się z kolorowymi, pląsającymi młodzianami płci obojga, głupiutkimi tekstami typu „I wanna sex on the beach” i bezwolnym podążaniem za managerem, który decyduje za gwiazdę nawet o tym, w jakim kolorze powinien/-a założyć dziś majtki. Czy w takich warunkach nazywanie kogokolwiek idolem jest uprawnione? Dość to wątpliwe…


[Przełamujący stereotypy Bang Yong Guk z B.A.P.]

W k-popie jest podobnie i piosenkarze często nie tyle co nie chcą, co nie mają nawet możliwości partycypować w powstawaniu swoich albumów, czy decydować o sposobie promocji zespołu. Zgodnie z konfucjańskim systemem wartości, ze starszymi i postawionymi wyżej w hierarchii się nie dyskutuje, tylko grzecznie robi, co karzą. Są jednak talenty tak jasno świecące i osobowości tak silne, że nawet konfucjańska filozofia nie może ich stłamsić, ani powstrzymać przed wzięciem spraw w swoje ręce.

[G-Dragon]

Czy tego typu artykuł miałby w ogóle jakiekolwiek sens, gdyby nie wspomnień o G-Dragonie? To obecnie zdecydowanie jedna z największych postaci w koreańskim show-biznesie. Do agencji talentów YG Enterteinment trafił gdy miał zaledwie 12 lat i tam przez sześć kolejnych wiosen przygotowywał się do swojego debiutu. Najwyraźniej od zawsze zdradzał swoje szczególne uzdolnienia, gdyż wniósł spory wkład w przygotowanie debiutanckiego albumu, pisząc teksty piosenek, pomagając w komponowaniu muzyki a nawet tworząc utwory zupełnie samodzielnie. „Haru Haru”, jeden z największych hitów Big Bang ever, jest właśnie takim jego samodzielnie spłodzonym dzieckiem. Nie ma chyba piosenki Big Bang, do której GD nie przyłożyłby swojej (boskiej, chciałoby się rzec) ręki. Pomógł również przy solowych projektach innych członków zespołu, Taeyangowi i SeungRi. GD nie oparł się pokusie wydania własnego solowego albumu (który tak na marginesie jest jedną z moich ulubionych k-popowych produkcji). „Heartbreaker” odniósł wielki sukces i pokazał nowe spektrum możliwości tego młodego, bądź co bądź (obecnie ma 23 lata), chłopaczka. Zapytany o koncept tej płyty, tak podsumował swoją twórczość:

„Tak jak filmy opowiadają wiele historii i klasyfikuje się je do różnych gatunków: komedii, thrilleru, horroru itp., ja koncentruję się na opowiadaniu historii w tekstach moich piosenek. Chciałem, żeby brzmiały jak prawdziwe historie nawet bez muzyki. Chciałem nadać im jasną fabułę. Myślę, że jest to wpływ zagranicznego rapu, na którym wyrosłem, a który zawsze miał do przekazania jakąś historię.”


Rzeczywiście, GD nie kłamał i każda z zamieszczonych na albumie piosenek to mała perełka. Dla zainteresowanych, można poczytać tłumaczenia tekstów na stronie szczyptaorientu.blogspot.com, polecam szczególnie tekst piosenki „소년이여 (A Boy)”.

Nie wypada również nie wspomnieć o jego szczególnym wyczuciu mody i lansowaniu nowych trendów, ale po więcej szczegółów odsyłam do innych moich postów (tu i tu)

[C.N. Blue, Jung Yong-hwa jest pierwszy z prawej]

GD to nie jedyny muzyk, który robi coś więcej poza śpiewaniem i pląsaniem na scenie. C.N. Blue zapewne nie jest aż tak bardzo indie, na jaki chciałby pozować, ale nie można odmówić chłopcom z zespołu talentu i zaangażowania w muzykę, którą tworzą. Ostatni przebój grupy, „Where Are You”, wydany na japoński rynek, znalazł się na szczycie bardzo popularnej listy przebojów Oricon. Wyczyn to nie byle jaki, bo po raz pierwszy od 41 lat zagraniczny zespół zdołał zająć miejsce pierwsze w tym elitarnym zestawieniu. Już w pierwszym tygodniu od wydania singla, krążek rozszedł się w nakładzie 60 tys. egzemplarzy i obecnie sprzedaż na pewno osiągnęła 100 tys. Dokonanie jest tym większe, że piosenka została w całości skomponowana i wyprodukowana przez Jung Yong-hwa, lidera i, że się tak wyrażę, mózg zespołu, który wcześniej występował w niezależnym, rockowym zespole. Nie można wątpić, że Yong-hwa posiada szczególny talent, ale jego koledzy z zespołu również czynnie angażują się w tworzoną przez nich muzykę. C.N. Blue definitywnie osiągnęło status czołowych gwiazd koreańskiej sceny muzycznej, a członków grupy bez wahania można nazwać ludźmi godnymi tytułu „idoli”.

[Block B]

Jeśli jeszcze po zespołach o „rockowym skrzywieniu” można by się spodziewać twórczego zaangażowania, to zazwyczaj przyjmuje się, że chłopaczki z hip-hopowych i stricte popowych boy bandów są raczej sztucznymi tworami agencji gwiazd. Pozory potrafią jednak mylić i Block B dowodzi, że inteligentnemu człowiekowi myślenie stereotypami nie przystoi. Po debiutanckim mini albumie „New Kids on the Block” (2011) z przebojowym „Freeze!”, można było spodziewać się szybkiego przejścia do fazy nr 2, czyli wydania kolejnego mini albumu, by potwierdzić i przypieczętować dopiero co zdobytą popularność. Chłopcy jednak dość długo zwlekali z powrotem na scenę (jak na koreańskie warunki, rzecz jasna), gdyż, jak donosiła wytwórnia, członkowie zespołu byli zaangażowani w pracę nad komponowaniem piosenek i nie chcieli nadmiernie przyśpieszać prac. Szczególnie lider grupy, Zico, włożył wiele starań w przygotowanie albumu, pisząc tekst do takich piosenek jak: „NalinA”, „LOL”, „Did You Or Did You Not”. Tym bardziej szkoda chłopaków, że jeden głupi wyskok i nienawiść anty-fanów (szczegóły tutaj) przyćmiły ich ciężką pracę i całkiem udany album „Welcome to the Block”.

Miejmy nadzieję, że podobny los nie spotka SHINee, który w poniedziałek wyda w sieci swój 
świeżuteńki mini-album „Sherlock” (premiera namacalnego krążka 21.03). Linia promocji grupy wydaje się być mocno kontrowersyjna (szczegóły tutaj), ale pozostaje mi tylko mieć ufność, że owa nieszczęsna sesja zdjęciowa była wypadkiem przy pracy i teraz czeka nas już jedynie nauszna orgia muzyczna. Tym bardziej, że część chłopców przyłożyła rękę do produkcji ich najnowszego dziecka. Jonghyun jest współautorem tekstu do piosenek „Always There” i „Alarm Clock”, a Minho napisał swoją rapową część do „Alarm Clock”. Może i nie jest to bardzo imponujący wyczyn, ale na pewno zdradza szczytną tendencję gwiazd i gwiazdeczek do partycypowania w powstawaniu muzyki, którą firmują swoimi twarzami i nazwiskami.

[SHINee]

Jednym z zespołów, który zrobił na mnie największe wrażenie ostatnimi czasy, jest B.A.P., debiutujący w styczniu bieżącego roku. Rozwodziłam się już nad tym, jak rewelacyjnym klipem jest ich „Warrior” (tutaj), ale po przeczytaniu, że lider zespołu, Bang Yong Guk, jest aktywnym współtwórcą i producentem muzyki B.A.P., zupełnie się zakochałam! Młodziutki Zelo (16 lat) również stara się pomóc przy produkcji piosenek, co bardzo obiecująco wróży na przyszłość.

[Bang Yong Guk i Zelo]

Nieustannie robią na mnie niesamowite wrażenie tacy młodzi, ambitni i niesłychanie zdolni ludzie. Nie dość, że Yong Guk 31. marca skończy dopiero 22 lata(!), wygląda, jak wygląda...
rapuje jak światowa czołówka, tańczy jak wszyscy finaliści You Can Dance razem wzięci, to jeszcze komponuje i pisze teksty! Nie mogę się doczekać ich kolejnego albumu i pozostaje mi tylko życzyć sobie, by pokładana w nich nadzieja, nie okazała się płonna.

Przyznam, że bardzo obiecująco wygląda ten nowy trend w k-popie i takie postacie jak GD, Jung Yong-hwa, czy Bang Yong Guk bezsprzecznie podnoszą poprzeczkę stawianą „idolom”. Oczywiście, że nie ma nic złego w tym, że ktoś realizuje się jedynie śpiewając cudze kompozycje. Jakby nie patrzeć, po to w zespołach jest tyle osób, by każdy mógł zajmować się tym, co umie robić najlepiej i wspólnie tworzyć poruszającą całość. Czasem żal mi po prostu wszystkich tych genialnych twórców, który skomponowali piosenki, które nuci pod prysznicem cała Azja i nawet niektórzy Polacy, a przez to, że nie byli dostatecznie przystojni, czy tanecznie uzdolnieni, muszą pracować na cudzy sukces. Bo czy ktokolwiek zastanawia się, kto stoi za hitami DBSK, 2PM* czy innych grup tego typu? Może najwyższy czas się tym zainteresować.

*UPDATE:
Jak pisałam, najwyższy czas zastanowić się kto stoi za hitami popularnych grup, bo dotychczas, przyznaję szczerze, również mnie średnio to interesowało. Najwyraźniej wyrastam już z fazy oślego zachwytu i konsumpcjonizmu, a staję się bardziej świadomym i dociekliwym miłośnikiem. No, przynajmniej mam taką nadzieję! :D

Za to m.in. lubię prowadzić blog, bo zawsze od innych można się dowiedzieć czegoś ciekawego.
Miica zwróciła mi uwagę, że przecież i chłopcy z 2PM próbują swoich sił w komponowaniu piosenek. Junsu (tudzież Jun.K) ma na swoim koncie aż cztery kompozycje: „HOT”, „Sunshine”, „Don’t Leave” i solowy „Alive”, Junho pokusił się o napisanie „Give it to me”, nawet Taecyeon złapał się za pióro! Zwracam honor, chłopaki! A Micce bardzo dziękuję za rozszerzenie horyzontów! :)

[2PM]

Tak na marginesie, bardzo podobała mi się wymiana zdań pomiędzy Junho i Junsu na temat swoich piosenek. Podczas programu „2PM Show” (23.07.11) na kanale SBS Plus chłopcy rozmawiali o swoich nowych kompozycjach i Junsu stwierdził, że najnowsza piosenka Junsu „HOT”: „Ma elektroniczne, radosne brzmienie. Myślę, że to piosenka, którą polubią małe dzieci, bo jest trochę jak (zupki) instant.” Biedny Junsu oburzył się nie na żarty takim porównaniem: „Jak możesz tak mówić do swojego hyung’a, kiedy sam ledwo napisałeś jedną piosenkę”. Junho usiłował się szybko wybronić: „Nie chciałem powiedzieć niczego złego… Mówię tylko, jak chwytliwa jest ta piosenka. Zupełnie jak zupa ramen, niezależnie od tego, gdzie i w czym ją robisz, zawsze jest świetna.” Powyższe stwierdzenie najwyraźniej nie usatysfakcjonowało Junsu i ten odbił piłeczkę w stronę Junho, komentując jego dzieło „Give It To Me”: „Słowa (piosenki) są bardzo mięsiste, jak ośmiornica.” Nichkhun poczuł się zobowiązany interweniować i zakończył całą dysputę stwierdzeniem, że Junsu „miał po porostu na myśli, że ludzie szybko polubią tę piosenkę”.

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...