Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jang Geun Suk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jang Geun Suk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 listopada 2015

Kulisy k-popu: dzieci w show-biznesie

Praca w szow-biznesie nikogo nie oszczędza. Chroniczne przepracowanie, niedożywienie, niedosypianie i praca od świtu do świtu dnia następnego, to chleb powszedni wielu idoli i aktorów. Czy zatem i dzieci, które raz po raz pojawiają się na naszych ekranach, grając młodsze wersje głównych bohaterów dram, lub występują na scenie, też nie znają miłosierdzia od producentów i menagerów?

[Kim Yoo Bin]

W przeszłości na pewno tak. Jang Geun Suk zaczął swoją karierę aktorską w wieku lat 10-ciu i w jednym z wywiadów przyznał, że nie miał chwili wytchnienia w latach swojego dzieciństwa.

“Kiedy patrzę w przeszłość, czuję, że byłem non stop w biegu, bez szansy, by się zatrzymać i rozejrzeć wokoło. W Korei nie ma praw chroniących aktorów dziecięcych, ani żadnych ograniczeń co do czasu ich pracy ani edukacji. Nieletni aktorzy pracują tutaj w zdecydowanie innych warunkach, niż aktorzy dziecięcy w innych krajach. (…)

Nagrywałem ujęcia od rana do poranka dnia następnego i do tego wszystkiego, musiałem jeszcze opuszczać szkołę. Któregoś dnia chciałbym mieć pewność, że zostaną tworzone prawa, które zadbają o przyszłość naszych młodych aktorów. Chciałbym mieć pewność, że będą mieć wolność i czas dla siebie.”

[Jang Geun Suk]

Wygląda na to, że apele Jang Geun Suka zostały wreszcie wysłuchane, gdyż pod koniec lipca 2015 roku w Korei weszło w życie prawo chroniące prawa nieletnich pracowników show-biznesu.  

W świetle nowych rozporządzeń, nieletni aktorzy i trainee agencji gwiazd mają zagwarantowane prawo do nauki, odpoczynku i snu. Jedynym wyjątkiem od tej reguły mogą być dalekie podróże, jednak by zabrać dziecko ze szkoły, niezbędna jest zgoda jego prawnych opiekunów.

Dzieci poniżej 15-tego roku życia nie mogą pracować dłużej niż 35h tygodniowo, podczas gdy godziny pracy młodzieży pomiędzy 15 a 18-tym rokiem życia nie mogą przekroczyć 40h tygodniowo. Nielegalne jest też planowanie jakichkolwiek zajęć pomiędzy 22-gą a 6-tą rano. Prawo przewiduje wyjątek od tej reguły, ale tylko za wyraźną zgodą prawnych opiekunów nieletnich gwiazd. Zabronione są też frywolne stroje oraz dwuznaczne ruchy taneczne w choreografiach nieletnich artystów.

[Choi Ji Woo i Kang Ji Woo]

W przypadku łamania owych praw przez agencje gwiazd, czy managerów programów rozrywkowych, zostanie wystosowane upomnienie od Ministerstwa Kultury, a w przypadku braku poprawy, zostanie nałożona grzywna w wysokości 10 tys. dolarów (niecałe 39 tys. polskich złotych). Zmuszanie dzieci do brania udziału w scenach gwałtu lub molestowania seksualnego dla potrzeb filmu może zakończyć się wyrokiem nawet do 5 lat więzienia. Kara do 2 lat więzienia oraz 10 tys. dolarów grzywny czeka na reżyserów, którzy zatrudnią nieletnich do reklam wszelkich produktów, które są szkodliwe dla młodzieży (np. alkohol czy papierosy).

I tak jak nowe prawo brzmi naprawdę dobrze i bez wątpienia było potrzebne, wciąż jest sporo luk i kruczków, które wciąż pozwalają agencjom kontynuować swoje praktyki. Za pozwoleniem rodziców wciąż można przecież nagrywać sceny dram do późnej nocy, albo ćwiczyć choreografię do upadłego. Wszyscy zdają sobie doskonale sprawę z konkurencji, jaka tylko czeka, by ktoś odmówił brania udziału w nocnych scenach. Zawsze znajdzie się ktoś inny na to samo miejsce, więc albo rodzice wypiszą ten papierek, albo mogą zabierać swojego dzieciaka do domu.

[dla niektórych presja jest zbyt duża]

Ta jedna ustawa, chroniąca prawa dzieci pracujących w show-bizesie, nie rozwiązuje właściwie niczego. To zaledwie wierzchołek góry lodowej. Koreański show-biznes jest tak przepełniony i bezwzględny, że naprawdę nie ma jak chronić młodych ludzi przed wykorzystywaniem. Branża rozrosła się do monstrualnych rozmiarów, z niezliczoną ilością agencji i firm produkcyjnych. Zyski z popularnych grup czy seriali są ogromne, więc kuszą coraz to nowych inwestorów, do wejścia na rynek. Każda z agencji opiekuje się przynajmniej kilkoma zespołami i przygotowuje kolejnych kilkunastu (albo i więcej) trainee do dnia debiutu. By odnieść sukces na rynku muzycznym trzeba być wciąż lepszym niż konkurencja, bardziej szokować, bardziej wyróżniać się w tłumie. To z kolei napędza machinę bezwzględnych treningów i oczekiwań od młodych ludzi, by osiągnęli mistrzostwo w jak najkrótszym czasie.

[na planie "Big"]

Stacje telewizyjne obecnie same nie produkują swoich seriali. Zlecają ich produkcję prywatnym firmom. Wybór takiego przedsiębiorstwa w dużej mierze, oczywiście, zależy od kosztów, jakie dana firma produkcyjna przedstawi stacji telewizyjnej. By dostać zlecenie, często zaniża się więc koszty, licząc na dużą popularność dramy i późniejsze zyski. Dlatego właśnie bardzo często scenariusze pisane są w dzień przed emisją kolejnego odcinka, a nagrania trwają po 24h na dobę, by wyrobić się na czas. Tylko w taki sposób można nanieść oczekiwane przez widzów zmiany i mieć pewność, że serial zyska odpowiednią popularność. Więcej o kręceniu koreańskich dram można poczytać tutaj.

Przy takim systemie pracy, by osiągnąć popularność, a tym samym zyski, nie ma innej opcji, ale trzeba popychać swoje gwiazdy do granic wytrzymałości. A że nie każdy wytrzymuje taką presję… No cóż… Każdy biznes musi liczyć się ze stratami, prawda?

[So Jin]

W lutym tego roku tragicznie zginęła Ahn So Jin, trainee DSP Entertainment. Dziewczynę znaleziono nieprzytomną przed budynkiem, w którym mieszkała. Szybko przetransportowano ją do szpitala, ale niestety, nie udało się jej uratować. Policja, po krótkim dochodzeniu, zamknęła sprawę jako przypadek samobójstwa, stwierdzając, że Sojin wyskoczyła z okna swojego mieszkania na 10-tym piętrze.

Co popchnęło 22-letnią dziewczynę do tak desperackiego kroku? Nikt tego dokładnie nie wie, gdyż nie znaleziono listu pożegnalnego. Można się jednak domyślić, że mogła mieć z tym coś wspólnego decyzja DSP Entertainment o nie przedłużaniu kontraktu z dziewczyną po tym, jak nie udało jej się dostać miejsca w zespole KARA. Przez kilka miesięcy Sojin rywalizowała w programie telewizyjnym „Kara Project: Kara the Beginning” o miejsce w sławnej grupie. Dzięki programowi dziewczyna zdobyła całkiem dużą popularność, to jednak nie wystarczyło, by wygrać show. Po latach treningu opiekująca się nią agencja doszła do wniosku, że Sojin nie przyniesie im oczekiwanych zysków i postanowiła się z nią pożegnać, skoro nadarzyła się okazja.

[Lee Jun Ki i Lee Chae Mi]

Można powiedzieć, że takie życie. Że podpisując kontrakt trainee nikt nie gwarantuje debiutu i sukcesów. Trudno jednak oczekiwać od młodych ludzi, którzy pełni nadziei i ambicji przestępują po raz pierwszy bramy wyśnionej agencji, by rozważali dokładnie wszystkie możliwe konsekwencje i niebezpieczeństwa swojej decyzji. Szczególnie, że gdy podpisują swój pierwszy kontrakt, maja po 14-16 lat.

Stając się tranee, traci się swoje dotychczasowe życie. Adepci muszą przeprowadzić się do mieszkania wynajmowanego przez agencję i dzielić swoją przestrzeń z innymi tranee. Codzienny kalejdoskop zajęć i treningów nie pozostawia żadnego czasu na odpoczynek, młodzi ludzie odcięci są od świata zewnętrznego i mają bardzo ograniczony kontakt ze swoimi bliskimi. Codziennie, przez długie godziny treningów wkłada im się do głowy, że są coś warci, tylko jeśli dadzą z siebie wszystko i odniosą sukces w branży. Przez kilka lat takiego prania mózgu, poczucia, że mieszkający z tobą trainee, są twoimi potencjalnymi konkurentami, braku kontaktu z normalnym światem, rodziną i dawnymi przyjaciółmi, nie trudno stracić poczucie, co jest w życiu naprawdę ważne. A stąd już tylko krok do tragedii.

[oby wszystkie małe gwiazdy były takie zadowolone!]

Czy naprawdę, jako fani, chcemy by nasi ulubieńcy musieli przechodzić przez piekło na ziemi, tylko ku naszej uciesze? Czy chęć zysków rozgrzesza nadużycia w agencjach gwiazd? I przede wszystkim, co można zrobić, by zmienić ten stan rzeczy?

Z mojej strony, nie pozostaje nic innego, jak siedzieć i utyskiwać na smutnym losem koreańskich gwiazd. I mieć nadzieję, że nie tylko mnie obchodzi ich los.

Więcej na temat:
Seria o kulisach k-popu: Część I, II, III, IV, V

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

sobota, 26 maja 2012

O co całe to ujadanie?

Czyli, czy Mężczyźni Korei (organizacja zajmująca się ochroną praw mężczyzn w Korei: Man of Korea) mają jakąś awersję do psów?


Wow, minęło już nieco czasu, od kiedy Baek Ji Young wydała swój pierwszy singiel w karierze (w 1999 roku). Minęło również sporo czasu od wydania ostatniego singla, a obecnie promowany utwór „Good Boy” jest pierwszym od trzech lat tanecznym przebojem, w którym można ją podziwiać. Nie znaczy to jednak, że Ji Young leżała przez ten czas do góry brzuchem. Najbardziej znana jest ze swoich balladowych dokonań i pięknych pieśni umilających oglądanie takich dramowych hitów jak: Iris, Secret Garden, czy Rooftop Prince.

["Good Boy"]
 
Nic w tym dziwnego, że jej powrót z żywszym repertuarem wzbudził sporo zainteresowania w Korei. Ciekawość była tym większa, że w ojczyźnie kimchi panuje obiegowe przekonanie, że mając swoje lata (a Ji Young ma ich 36), nie wypada już pląsać po scenie i wyginać się kusząco w mini spódniczkach. Od dojrzalszych piosenkarek oczekuje się stateczności diwy operowej i cnotliwego prowadzenia się. Pani Baek może i nie zgrzała się za bardzo podczas wykonywania swojego tańca, ale na pewno wysłała rodakom czytelny sygnał: „wsadźcie sobie te wasze głupie zasady i uprzedzenia. I tak będę robić to, na co mam ochotę!”. Dobra robota, Ji Young! Wiek nie powinien być czymś, co ogranicza artystów. Jak długo mają wystarczająco energii i kondycji, by biegać i skakać po scenie, nikt nie powinien im tego zabraniać.

Zaskakująco, to nie próba przełamania stereotypu stała się najgłośniej komentowanym wydarzeniem wokół singla „Good boy”, a piosenka sama w sobie. A właściwie jej tekst.


Utwór opowiada o związku starszej kobiety z młodszym mężczyzną. Nie ma najmniejszych wątpliwości, kto w tym układzie ma władzę. Narzekania mężczyzny porównane są do ujadania, a kobieta przedstawiona jest jako łaskawa pani niegrzecznego psiaka. Z resztą, przeczytajcie tekst sami:

Jesteś grzecznym chłopcem, który się mnie słucha
Robisz wszystko, o co cię poproszę
Ale gdy sprawiasz kłopoty, jesteś niegrzecznym chłopcem
Kiedy cię pochwalę, stajesz się zbyt pewny siebie

[refren]
Więc po tym, jak zaczęłam dobrze cię traktować
Kim ty jesteś, żeby sobie ze mną pogrywać?
Oh oh oh oh oh mama
Spróbuj tylko coś wywinąć, a już po tobie

Miłość jest okrutna, zawsze była
Jeśli myślisz, że dziewczyny są łatwe, będziesz cierpiał
Mówiłam „tak”, prawiłam ci komplementy
A ty serio myślisz, że to naprawdę

Zakochana do szaleństwa, zraniona przez ciebie
Oczywista konkluzja miłości

Twoje słowa stały się szorstkie (kim ty jesteś, twardym facetem?)
Wszystko co mówisz, to kłamstwa (twoja twarz nawet się nie zmienia)
Ale tańczysz mi na dłoni
Kogo ty usiłujesz oszukać? (nie bądź dzieckiem)

[refren]

Obejmujesz mnie i puszczasz mnie, jak tylko masz ochotę
Nie jestem twoją mamą, ten pieprzony dramat (x2)

[Yong Jun Hyung z BEAST]
Nienawidzę tej miłosnej gry
Traktowałem cię jak królową
Ale od kiedy zostałaś moją panią?
Dla ciebie to OK, ale nie dla mnie
Ciągle mnie odpychasz i odpychasz
Przestań mówić, że jestem młody, to co ty robisz, jest takie dziecinne
To, co mówisz, bla bla bla
Jestem tylko kawałkiem z twojej doskonale skrojonej układanki

[Baek Ji Young]
Nie jesteś już po okresie dojrzewania? To takie niedojrzałe. Przestań ujadać

[Yong Jun Hyung]
Jesteś jak kawałek lodu pod moją stopą, zaczyna mnie to już męczyć

[Baek Ji Young]
Ha, tak dobrze cię traktowałam, a to jest jak odpłacasz swojej pani?

[refren]
Miłość jest okrutna…

Jesteś taki sam, a ja też jestem całkiem sfrustrowana
Jestem jeszcze bardziej żałosna, że zaufałam i oddałam moje serce facetowi takiemu jak ty
Mówiłam „tak”, prawiłam ci komplementy
A ty serio myślisz, że to naprawdę

Obejmujesz mnie…

[tłumaczenie z angielskiego: www.kpoplyrics.net]

Wspomniana na samym początku organizacja chroniąca prawa mężczyzn w Korei (wow, jestem pod wrażeniem samej idei zakładania takiej organizacji w tym kraju) złożyła oficjalne wezwanie do władz, by zakazać wyświetlania piosenki, jako uwłaczającej męskiej godności. Uzasadnienie organizacji ze wszech miar warte jest zacytowania:

“[…] W teledysku możemy rzeczywiście zobaczyć psa, który sugeruje, że mężczyźni są traktowani jak psy, które słuchają posłusznie [swojego właściciela]. Młody mężczyzna, który tak jak pies słucha posłusznie starszych kobiet, może wyrażać fantazję [owych starszych kobiet] o romansie i bestialstwie (ciekawe, co mieli na myśli?), ale normalny, zdrowy mężczyzna czuje się całkowicie dotknięty takimi piosenkami. Nawet w czasach, gdy mężczyźni rządzili światem, nigdy nie traktowali kobiet jak psy.”

Faktycznie. Były czasy, kiedy faceci traktowali kobiety gorzej jak psy. Nie ma do czego się przyczepić.

Żeby było zabawniej, ta sama organizacja swojego czasu bezskutecznie wojowała z filmem „You’re my pet” (2011) z Jang Geun Sukiem i Lee Ha-neul w rolach głównych. Był to remake mangi i japońskiej dramy pod tym samym tytułem i opowiadał historię ambitnej kobiety sukcesu, której któregoś pięknego dnia przyszło zamieszkać pod jednym dachem z młodszym od niej tancerzem i lekkoduchem. Warunkiem wspólnego pożycia był fakt, że chłopak zostanie prywatnym zwierzątkiem właścicielki domu, na co zainteresowany bez najmniejszych problemów przystał. Obrońcom praw mężczyzn tak samo jak i teraz, nie spodobała się idea traktowania mężczyzny jak psa i starali się jak mogli, by zdjęto film z ekranów.

Dobra, przyznaję, że idea traktowania faceta jak psa, nie jest może najbardziej szczytnym wymysłem, jaki zrodził się w czyjejś głowie. Z drugiej zaś, ja jakoś nie obrażam się, jak ktoś nazywa mnie kotkiem…

["You're my pet"]

Zoologiczno-lingwistyczne żarty na bok. Poniekąd rozumiem umiarkowany entuzjazm mężczyzn do produkcji takich jak „Good boy” Baek Ji Young, czy filmu „You’re my pet”. Jednak robienie z tych niezbyt częstych przypadków „nieokazywania facetom należnej czci i szacunku” takiego problemu, jest nieco przesadzone. Zwłaszcza w kraju, gdzie (jak jeszcze pisałam dwa dni temu tutaj) co drugi mąż bije albo znęca się psychicznie nad swoją żoną. Najwyraźniej patriarchalny porządek świata mocno chwieje się w Korei, skoro panowie poczuli potrzebę założenia organizacji chroniącej jej prawa. Tylko, że mam wrażenie, że tego typu instytucja potrzebna jest tak samo, jak organizacje chroniące prawa białych w Stanach. Zwłaszcza w świetle ostatniego postu, wydaje mi się to śmieszne, albo nawet bardziej – żenujące. Koreańczykom najwyraźniej mocno doskwiera fakt zmian społecznych i wszelkimi środkami usiłują chronić swoją dawną pozycję. Nie wydaje mi się, żeby tekst „Good boy” był aż tak bardzo uwłaczający, zwłaszcza, że męska rapowa wstawka wyraźnie pokazuje, że chłopak też ma charakterek. Jakoś Mężczyznom Korei nie przeszkadzały występy Teen Top w „No more perfume on you”, który wyraźnie promował zdradę, albo „Shut up” U-KISS, gdzie chłopaki wyśpiewywali głupiutko uśmiechniętej panience, jak bardzo jej nienawidzą i że powinna się przymknąć. To jakoś nie szkodziło wizerunkowi mężczyzn jako takich.

A Ji Young ma powody, by nie odczuwać zbyt wiele szacunku do mężczyzn po tym, jak jej manager, z którym miała romans, nagrał bez jej wiedzy ich romantyczne uniesienia i szantażował ją, że upubliczni ich intymne wideo, gdy chciała zmienić managera w szczycie jej kariery. Sprawiedliwość na szczęście dosięgła owego pana, bo obecnie odsiaduje w więzieniu w Los Angeles karę za seks z nieletnią, który to akt bardzo sprytnie sam nagrał.


Koreankom zaś nie ma co się dziwić, że lubią filmy w stylu „You’re my pet”. Przynajmniej na krótkie dwie godziny mogą uciec od rzeczywistości i dla odmiany poczuć się paniami sytuacji. Chociaż w owym sławetnym filmie i tak Jang Geun Suk pozostaje całkiem męski (w porównaniu do japońskiego pierwowzoru z Matsumoto Junem) i nie bez znaczenia jest fakt, że obu stronom zaproponowany układ doskonale odpowiadał z wielu względów.

Przyznam, że ciekawa jestem odpowiedzi komisji, do których zostało wysłane owo żądanie zakazania piosenki Ji Young. Przy „You’re my pet” się nie ugięli, gdyż zapewne byli niebezinteresowanie stymulowani przez korporacje odpowiedzialne na wypuszczenie filmu. W przypadku pojedynczej piosenki lobby może nie okazać się aż tak silne. Będę monitorować sytuację i dam znać, jak się sprawy mają.

Więcej na temat:

Źródła:

rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

niedziela, 29 kwietnia 2012

Jestem taki męski, bo… oglądam porno?

Przyznaję się, nie jestem wielką miłośniczką programów typu variety show, ale nie będę zaprzeczać, że są niewyczerpaną kopalnią wiedzy wszelakiej o członkach zespołów i aktorach. Raz po raz, przeglądając soompi czy allkpop, trafiam na newsy, poparte wyznaniami idoli, właśnie z takowych programów. Zazwyczaj powaga tych informacji mnie powala. Już dawno temu zdałam sobie sprawę, że pytania zadawane podczas wywiadów i zadania, z jakimi przychodzi się mierzyć gwiazdom w telewizyjnych shows, są… delikatnie mówiąc… głupkowate. Tudzież nie na miejscu. Przynajmniej w moim odczuciu.

[Soohyun z U-KISS]
Ostatnimi czasy jak bumerang powraca pytanie, którego zadawanie na pewno nie jest najbardziej naturalną rzeczą, jaką można sobie wyobrazić. Bo ilu osób w swoim życiu zapytaliście o to, czy oglądają porno (pomijając romantycznych partnerów)? Być może tylko ja jestem taka zaściankowa w tej materii… Nie zrozummy się źle. Nikomu nie bronię „sobie popatrzeć”, jeśli odczuwa taką potrzebę, ale chwalenie się tym wszem i wobec jest dość… Ekhm…

[U-KISS]
Znając absurdalność pytań, jakie padają w koreańskiej TV, można by jeszcze pominąć takie wycieczki wymownym milczeniem. Jednak reakcja pytanych gwiazd zdecydowanie na komentarz zasługuje. Najbardziej brawurowy przypadek przyznania się do oglądania filmów dla dorosłych mają na swoim koncie chłopcy z U-KISS. Podczas wywiadu dla stacji ETN (dość leciwa rzecz, bo z 2010 roku, kiedy w grupie byli jeszcze Alexander i Kibum) padło niedyskretne pytanie, który z członków najbardziej lubi porno. Bez chwili zastanowienia, ręką Soohyuna poszybowała w powietrze, a zaraz po nim, nieco skromniej, swoją rękę uniósł Kibum. Alexander, który miał image najbardziej niewinnego i czystego niczym ta ukradkiem uroniona łza, wyznał speszony, że pozostali członkowie zespołu wiedzieli tego typu filmy tylko i wyłącznie z inicjatywy Soohyna. Dziwnym trafem zaś, wokół głównego „zboczucha” zespołu wcześniej krążyły plotki, jakoby miał być w związku z Jo-Kwonem (z 2AM). Stąd moje elokwentne podejrzenie, że taka nagła szczerość Soohyuna nie była zupełnie bezinteresowna.


A skoro już mówimy o Jo-Kwonie, w marcu tego roku chłopcy z 2AM wzięli udział w programie „KBS 2 Star Life Theater”, w ramach którego zafundowali widzom wycieczkę po ich wspólnym mieszkanku. Gdy Jo-Kwon prezentował swój pokój, „zupełnym przypadkiem” oko kamery zatrzymało się na podkładce pod jego myszkę. 

[Rzeczona podkładka]
Nie przeczę, na pewno jest to wygodna rzecz, aczkolwiek śmiem twierdzić, że nie znalazła się tam przypadkiem. Co prawda właściciel tłumaczył się później, że był to prezent od fanów z Japonii, ale nie ze mną te numery! Gdyby nie chciał jej pokazać, na pewno by się na nagraniu nie znalazła!

A kto jeszcze lubi „sobie popatrzeć”? Ho-ho! A kto nie lubi?! Ze swoimi zainteresowaniami nie kryli się: G.O. z MBLAQ (podobno ma specjalnego laptopa tylko dla wiadomych celów), Seungri z Big Bang (przyłapany przez GD na ściąganiu wiadomo-czego), Nichkhun z 2PM (wyznał, że pierwszy raz w swoim życiu obejrzał film dla dorosłych, gdy miał 15 lat), Jang Geun Suk (ten z kolei ma osobny dysk na takie przyjemności), nawet Lee Seung Gi i Changmin z DBSK, przyparci do muru, przyznali się do oglądania porno.

Skąd taki nagły przypływ szczerości szczególnie w kraju, który wciąż w bardzo konserwatywny sposób patrzy na sprawy seksu?


Nie zamierzam dawać tutaj żadnej ostatecznej odpowiedzi, bo jeszcze nikt z mądrych tego świata nie podjął wyzwania, by naukowo przeanalizować problem. Mam za to kilka własnych podejrzeń, które zaraz wyłuszczę.

1. Przyznam się, że oglądam porno, bo jestem mężczyzną!

Myślę, że w tej materii za wystarczający komentarz może posłużyć wypowiedź Nichkhna podczas wywiadu radiowego. Na pytanie „Czy oglądasz porno?” odpowiedział: „Też jestem mężczyzną”.


Wniosek, który płynie z tej wypowiedzi, jest następujący: jeśli chcesz być 100% facetem, musisz oglądać filmy dla dorosłych. Nie da się ukryć, że odsetek mężczyzn (nie tylko w Korei, ale i na całym świecie) sięgających po pornografię jest powalający. Rzecz jasna nie da się stwierdzić dokładnie, ile osób to robi, ze względu na religijne i kulturowe tabu, ale zgodnie ze statystykami z 2006 roku, które udało mi się znaleźć (tutaj) 42,7% użytkowników internetu ogląda pornografię. A jest z czego wybierać, bo w sieci istnieje aż 4,2 miliona stron o „niegrzecznej” tematyce (co daje 12% wszystkich stron www). W wyszukiwarki wpisywano zapytania o treści erotyczne aż 68 milionów razy (to jest ok. 25% wszystkich wyszukiwanych haseł). No i na koniec, 72% odwiedzających serwisy erotyczne to mężczyźni.

Z innych ciekawostek, wg wspomnianych wyżej statystyk z 2006 roku, Koreańczycy byli narodem, który wydawał najwięcej pieniędzy na pornografię w przeliczeniu na mieszkańca. Podczas gdy przeciętny Japończyk wydał na ten cel 156,75 dolarów (co w porównaniu z naszymi sąsiadami, Niemcami, którzy na głowę wydali 7,77 dolara, wydaje się być imponującym wynikiem), Koreańczycy poszli po całości i przepuścili na „niegrzeczne filmiki” aż 526,76 dolarów na łep!


Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, że Koreańczycy są najbardziej zdeprawowanym narodem! Wręcz przeciwnie. Podczas gdy w większości państw bez trudu można uzyskać dostęp do darmowej pornografii (np. na licznych, „niegrzecznych” klonach serwisu YouTube), Koreańczycy nie mają tak łatwo. W związku z doskonale znanymi nam ministerstwami do spraw troski o umysły i morale narodu, dostęp do wielu stron zagranicznych oraz niemal 100% stron lokalnych z treściami dla dorosłych został zablokowany. Jeśli Koreańczyk ma więc chęć sobie popatrzeć, to zmuszony jest zainwestować co nie co pieniędzy, by zdobyć dostęp do upragnionych filmików. Dla porównania wystarczy spojrzeć na dane dotyczące, np. Rosji. Tam średni Rosjanin wydał na porno 1,76 dolara, podczas gdy ich kraj znajduje się na szóstym miejscu światowej produkcji porno. Jakoś nie śmiem przypuszczać, by nasi bracia Słowianie tak cnotliwie się prowadzili… Na top-listach najgorliwszych poszukiwaczy erotycznych treści znaleźli się (w zależności od wyszukiwanego słowa) mieszkańcy RPA, Boliwijczycy i Pakistańczycy. USA w ogóle znajduje się poza wszelką konkurencją i tutaj pokuszono się o konkurs miast, w którym bezapelacyjnie wygrało niewielkie miasteczko Elmhurst w stanie Illinois (z populacją nieco ponad 46 tys. mieszkańców). Strach tam pojechać, normalnie!

2. Przyznam się, że oglądam porno, bo jestem taki męski!

[Gorące chłopaki z 2PM]
Porzućmy już bezduszne statystyki i skoncentrujmy się kulturowo-społecznych aspektach zagadnienia. Często mam wrażenie, że wyznania celebrytów, iż oglądają porno mają na celu podpompować ich męski image. Podejrzanie często zdarza się, że z takim kwiatkiem gwiazdy wyskakują, gdy pojawiają się plotki o ich domniemanym homoseksualizmie. Z jednej strony, jest to dość śmieszne, bo niby czego to dowodzi? Gejowskie porno również istnieje i ma się dobrze. Wydaje mi się jednak, że działa tutaj zasada: oglądam porno, więc interesuję się sprawami związanymi z seksem = znam się na rzeczy = jestem gorący jak ta lawa z krateru wyciekająca…

Wyznanie tego typu zdecydowanie dodaje celebrycie demonicznej aury. Pokazuje go z innej, „niegrzecznej” strony i akcentuje męskość danego pana. W końcu nikt girls bandów nie pyta, czy dziewczęta oglądają porno. A przecież zgodnie ze statystykami aż 28% odwiedzających strony dla dorosłych to kobiety! W tej materii wciąż pokutują podwójne standardy, które każą oglądających porno panów traktować z wyrozumiałością i przymrużeniem oka, a kobietom posyła się pełne oburzenia spojrzenia, przyklejając łatkę „wątpliwie się prowadzących”, albo czegoś jeszcze gorszego.

Jako że azjatyckie gwiazdy bardziej niż rzadko mają swoje (choćby tymczasowe) połówki (bo po prostu nie mają na to czasu, a nawet jeśli by mieli, to im agencje zabraniają), to jednym z nielicznych sposobów, w jaki mogą dowieść, że są zdrowymi, owładniętymi testosteronem osobnikami, jest przyznanie się, że sami radzą sobie z własnymi potrzebami.

3. Przyznam się, że oglądam porno, bo najwyższy czas, byście zobaczyli, że też jestem człowiekiem!

[myślcie sobie co chcecie, ale ja też jestem człowiekiem!
Jang Geun Suk]
Mówiłam już o tym tysiące razy. Mój ostateczny wniosek dotyczącym traktowania celebrytów w Azji jest taki, że wg ogółu, nie są to ludzie. To bogowie/bożyszcze/wzory zachowań wszelakich/gotowe produkty służące rozrywce/chodzące ideały, ale w żadnym wypadku nie żywi ludzie. Dlatego można ich maniakalnie kochać, maniakalnie nienawidzić, i wyć z oburzenia, gdy zdarzy im się zrobić coś głupiego. Z tego właśnie powodu gwiazdy tak lubią wspominać o różnych swoich słabostkach i śmiesznych przyzwyczajeniach, byle tylko dać publiczności do zrozumienia, że są takimi samymi ludźmi, jak my, siedzący po drugiej stronie ekranu. Przyznanie się do oglądania pornografii, jest więc rozpaczliwym wołaniem: „zobaczcie, też robię takie rzeczy! Wcale nie jestem idealny! Mam swoje słabości i ludzkie potrzeby, tak jak wy!”.

Tyle moich wywodów. A co Wy myślicie na ten temat? Razi Was, gdy w wywiadach pada pytanie o oglądanie „niegrzecznych filmów”? Ciekawa jestem, czy tylko ja jestem taka przewrażliwiona, czy macie podobne odczucia.


Więcej na temat:
Społeczne fenomeny
Muzyka/Idole

sobota, 14 kwietnia 2012

Człowiek-orkiestra

A właściwie – ludzie-orkiestry. 
 
[Lee Min Ho]

Przeczytałam kiedyś, że Azjaci mają talent muzyczny w genach, dlatego niemal każde skośnookie dziecko gra na pianinie prawie jak sam Chopin, a bary karaoke cieszą się takim powodzeniem. Jasna sprawa, że zdarzają się i tacy, którym bozia poskąpiła słuchu i fałszują niemiłosiernie (z czego ogół zazwyczaj nie omieszka robić sobie żartów), ale traktować ich można jako wyjątki potwierdzające regułę.
Azjatyckich celebrytów powyższa reguła, rzecz jasna, również się tyczy. Tak po prawdzie, czy jest coś, czego skośnookie gwiazdy nie potrafiłyby zrobić? Ci, którzy oryginalnie zajmowali się śpiewaniem, często ze sporym sukcesem próbują swoich sił w aktorstwie, a ci, którzy zaczynali swój romans z show-biznesem od zaliczenia dziesiątej muzy, wyciągają z szafy gitary i ryczą do mikrofonu. Do tego tańczą, gotują, wywijają mieczem, skaczą ze spadochronem i całkiem elokwentnie odpowiadają nawet na najdurniejsze pytania prowadzących variety shows.

Jakkolwiek fani zapewne cieszą się, że mogą zobaczyć swojego idola w nowej odsłonie, nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. Nie oszukujmy się – idol o wyrobionej pozycji, któremu nagle zachce się zabłysnąć w nowej dziedzinie odbiera chleb młodym, nierozpoznanym jeszcze talentom. Zwłaszcza młodzi, wykształceni aktorzy skarżą się, że przez k-popowe gwiazdy, które hurtem szturmują filmy i dramy, nie mają szans przedostać się do branży. Producentom zaś trudno się dziwić, że wolą zainwestować w coś, co przyniesie pewny zysk. Niezależnie od tego, jak film (czy drama) będzie beznadziejny i kiczowaty (np. Attack On The Pin Ups Boys z udziałem wszystkich chłopców z Super Junior.


Do dziś nie wierzę, że naprawdę to obejrzałam!), jeśli zagra w nim popularny piosenkarz – sukces jest murowany! Która fanka odmówi sobie przyjemności pooglądania swojego bożyszcze na dużym (albo i mniejszym) ekranie? Lista grywających piosenkarzy jest dłuuuuga, żeby tylko tak wymienić dla przykładu: 

  • Rain zaliczył bodaj największy sukces, bo oprócz rodzimych mega-produkcji (np. Full House, Fugative Plan B, I’m a Cyborg, but That’s OK), razem z Joonem z MBLAQ wystąpili w hollywoodzkiej produkcji Ninja Assassin.
  • Z kolei T.O.P. z Big Bang ma na koncie udział w aż 5 dramach (z Iris na czele) i 4 filmach.
  • Siwon-ssi z Super Junior zagrał w dramie Athena, Skip Beat! i całej masie innych
  • Park Yoochun (vel Kamienna Twarz) wystąpił w hicie Sungkyunkwan Scandal, a obecnie popracował nad swoją mimiką i bawi mnie do łez w rewelacyjnym Rooftop Prince.
  • Kim JaeJoong również z sukcesem pojawia się i na dużym i na małym ekranie, żeby wymienić chociaż role w Postman to Heaven i dramie Protect the Boss.
  • Nawet młodziutki L (Kim Myung Soo) z Infinite zaliczył w tym roku swój aktorski debiut, zaskakująco dobrze radząc sobie w dramie Shut up! Flower Boy Band.
  • Z innych niespodziewanie udanych występów trzeba wspomnieć o Goo Ha-ra z girls bandu KARA, która zagrała córkę prezydenta w City Hunter. Goo Ha-ra oczywiście nie jest jedyną piosenkarka, którą można zobaczyć w dramach.
  • Im Yoon Ah z SNSD ma na koncie całkiem sporo występów w telewizji, ale nie będę się w tym miejscu wypowiadać na temat jakości jej aktorstwa, bo nie miałam jeszcze okazji jej oglądać. Chodzą jednak słuchy, że „szału nie ma”. Tak czy owak, można to samemu ocenić, oglądając np. najnowszy, jeszcze ciepły Love Rain.
  • Najbardziej błyskotliwą karierę aktorską uczyniła bez wątpienia Yoon Eun Hye, która w wieku 15 lat zadebiutowała w popularnym wówczas zespole Baby Vox, a obecnie jest jedną z najbardziej znanych i lubianych koreańskich aktorek. Niemal każda z dram, w których wystąpiła, była wielkim sukcesem.
Długo by można tak jeszcze wymieniać. Jakkolwiek powyższy wywód na to nie wskazuje, w tym poście planowałam skupić się głównie na śpiewających aktorach i przedstawić Wam tych, których podśpiewywanie szczególnie lubię. Na pierwszy ogień rzućmy Jang Geun Suka, którego bez wątpienia można nazwać królem OST, czyli muzyki do filmów i dram. Ma ich na koncie tyle, że aż się oczom wierzyć nie chce, gdy przewija się stronę na Wikipedii. Niektóre piosenki są naprawdę niezłe (jak np. te z dramy Mary Stayed out All Night), ale ja nie o tym. Geun Suk występuje też w zespole Team H razem z raperem Big Brother i ich piosenki od długiego czasu królują na mojej playliście i nie zanosi się, by się stamtąd szybko wyniosły.


Mini album Team H: Loung H z pewnością można zaliczyć do dokonań dziwnych, niestandardowych i zapewne nie przypadających wszystkim do gustu. Gdy pierwszy raz usłyszałam (i zobaczyłam) promującą album piosenkę Gotta Getcha, sama nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim myśleć. Niby piosenka z życiem (co już w wielu przypadkach wystarczy, by mnie urzec), niby ciekawy bicik… No, ale jakoś tak… ten refren… Magia kilkakrotnego przesłuchania jak zwykle sprawiła cuda i zachciało mi się przesłuchać cały album. Właściwie każda piosenka na nim, to swoista perełeczka, z Shake It na czele (i to niezapomniane „Łiiii-huuuuu, łiiii-huuuuuu”). Zdecydowanie jest to propozycja dla tych, którzy lubią muzykę z przytupem, zachrypnięte krzyki i zakręcone klimaty.

[najnowszy singiel Team H Can't Stop, promujący album na japońskim rynku]

Następny na liście znajduje się pan, którego urok odkryłam stosunkowo niedawno, a czego mocno żałuję, bo urok to on ma nieodparty. Lee Min Ki znany jest głównie z roli w Haeundae oraz Quick, a ostatnio można go było obejrzeć w początkowych odcinkach dramy Shut Up! Flower Boy Band i filmie Chilling Romance. Jego solowy album nie jest najświeższym wydarzeniem muzycznym (rok produkcji 2009), ale odkąd dowiedziałam się o jego istnieniu (jakieś dwa miesiące temu), cały czas przewija się w mojej codziennej liście odtwarzania.


Album No Kidding nie jest wcale aż tak poważny, jak by sugerował tytuł. Min Ki zapewne chciał jednak, by poważnie traktowano jego muzykę i rzeczywiście czuć, że stworzone przez niego piosenki nie są skompilowaną pod publiczkę łupanką. Utwory na albumie można sklasyfikować jako pogranicze popu i rocka, z takim jakiś niezależnym posmakiem, który ma większość zespołów z nurtu indie. Mi osobiście ten klimat bardzo się spodobał i stanowi dobrą przeciwwagę dla rozwrzeszczanego Team H.

[Promująca album piosenka 영원한 여름]

Pozostając w klimatach rocko-popowych z udziałem OST z Shut Up! Flower Boy Band. O samym serialu napiszę zapewne innym razem, teraz jednak chciałabym pochylić się nad ścieżką dźwiękową z tej dramy. Lee Min Ki śpiewa tam jedną piosenkę: Not in Love, która ma zdecydowanie większy rockowy pazur, niż te, które zaprezentował na swoim solowym krążku, ale tak po prawdzie, to nie Min Ki jest gwiazdą tego soundtracku. To zaszczytne miano, w moim przekonaniu, zasłużenie przypadło Sung Joonowi, który brawurowo wykonał dwie przewodnie piosenki serialu무단횡단 (Jaywalking) i Wake up. Zwłaszcza ta ostatnia jest niesamowicie chwytliwa i prześladowała mnie długo poza kończeniu oglądania serialu. Sung Joon ma ciekawą, nielandrynkową barwę głosu, która świetnie komponuje się z takimi właśnie rockowymi, niewymuszonymi piosenkami. Ciekawa jestem, jak dalej potoczy się jego kariera, bo zarówno śpiew, jak i jego gra aktorska sprawiają, że mam ochotę na więcej!


Na koniec coś, co znane jest pewnie większości, ale jakoś głupio nie wspomnieć. Lee Jun Ki w 2009 roku wydał swój solowy (mini?) album J Style, udowadniając, że nie tylko świetnie prezentuje się na ekranie, ale śpiewa równie dobrze. Nie będę się sprzeczać, że Jun Ki ma głos naprawdę miły dla ucha i powinien jak najczęściej robić z niego użytek, jednak cała płyta aż tak bardzo nie przypadła mi do serca. Podoba mi się oczywiście promująca album piosenka J Style (z różnych względów, więcej tutaj), bardzo ładna jest ballada한마디만, ale mam niestety wrażenie, że cała reszta, to taka trochę zapchaj-dziura bez szczególnego potencjału. Rzecz gustu, oczywiście. Dać Jun Kiemu szansę oczywiście warto!


By godnie zakończyć zestawienie, nie wypada nie wspomnieć o moim najulubieńszym z ulubionych, czyli Kang Ji Hwanie. Niedawno poświęciłam mu więcej uwagi w jednym z postów (tutaj) i uważni czytelnicy doskonale są już zaznajomieni z wszystkimi talentami pana Kanga. Niestety, póki co nie pokusił się o wydanie solowego albumu, ale swoich zdolności wokalnych dowiódł niejednokrotnie w musicalach: The Rocky Horror Show, Grease i Cafe In. Ma też na koncie dwie piosenki do dram: Lie to Me (Lovin Ice Cream) i The Exhibition of Fireworks (그냥 아는 사람). Na moje nieszczęście, pierwsza to radosne pląsy, a druga to ballada, wiec moje muzyczne żądze nie są zbyt usatysfakcjonowane.


Ja widziałabym pana Kanga w jakiejś takiej stylizacji z pazurem. Elektryczne gitary, basik, tempo z przytupem… Może się kiedyś doczekam, kto wie? Jeśli jednak ktoś lubi cukierowo-urocze pieśni z roześmianymi przystojniakami (z Ji Hwanem na czele), polecam serdecznie jedną z wersji reklam Lotte:


I tym oto wesołym akcentem zakończmy dzisiejsze muzyczne poczynania.
Zainteresowanym polecam jeszcze szybki przegląd koreańskich zespołów rockowych.

Więcej na temat w zakładkach:
Muzyka/Idole
Film/Telewizja

niedziela, 11 marca 2012

WTF (Wielce To Frapujące) momenty w k-popie

Może jeszcze nie czuję się na siłach, by wystąpić w koreańskiej wersji „Jaka to melodia”, ale fakt jest faktem, że co nie co już w swoim życiu skośnookich klipów obejrzałam. Niektóre są ciekawe, inne nudne, część jest mocno przewidywalna, ale zdarzają się powiewy świeżości, jest też pewna ilość takich, które zawładnęły moją wyobraźnią lub estetyką i oglądam je maniakalnie już po raz któryś-setny… Jakiekolwiek by one nie były, każdy z nich posiada potencjał posiadania WTF Moments, czyli Wielce To Frapujących Momentów, które pozostawiają po sobie niezatarte wrażenie.



Pierwszy raz zwróciłam uwagę na ten fenomen, oglądając „Beautiful Hangover” Big Bang. Jest to jeden z moich ulubionych klipów EVER!, jednak posiada on pewien fragment, który, oględnie mówiąc, zastanawia. W pewnym momencie (2:49) Daesung nachyla się nad Taeyangiem i wyśpiewuje mu do uszka „Kiss my lips”.


Hmm… Rozumiem, że chłopcy spędzając ze sobą dużo czasu i pewnie się lubią, no ale… Do tego usiłuje mu jeszcze wcisnąć jakieś kolorowe tableteczki, podczas gdy Taeyang nie wygląda na zachwyconego… Daesung, bejbe, mniemam, że lepsze rezultaty osiągnąłbyś najpierw aplikując rzeczonemu owe tabsiki i dopiero później wykładając kawę na ławę. Obawiam się, że przedwczesne wyznanie zrujnowało nastrój.
Pozostając w temacie. Nie dziwota, że dziwaczne plotki krążą po sieci na temat Jang Geun Suka, kiedy ten w klipie do piosenki „Gotta Getcha” Team H, mając naokoło siebie roznegliżowane piękności, woli tulić się do jedynego faceta na planie… No, ale jak kto lubi.


Może to ze mną jest coś nie tak i doszukuję się trzeciego dna, tam gdzie nie ma pierwszego, ale… Jakoś tak mam wrażenie, że twórcy koreańskich klipów sami proszą się o kreatywne interpretacje. Bo jak rozumieć ruch chłopców z Teen Top w piosence „Crazy”, gdy śpiewając „Stop, stop breaking my heart (przestań, przestań łamać moje serce)” łapią się wymownie za krocze? Czyli co, opadło im coś? A może jednak prawdziwość dowcipu o wędrujących organach wewnętrznych u mężczyzn nie jest aż tak wątpliwa? Nie żebym coś sugerowała, ino grzecznie pytam…


Za to twórcy najnowszego teledysku girls bandu Chocolat do piosenki „One more day” nie pozostawili nam wiele miejsca na swobodę interpretacji. Oglądając te mocno nieletnie dziewczęta (najstarsza ma 23 lata, a dwie najmłodsze po 15-cie!) trudno nie zrozumieć, że uprawiają właśnie seks z krzesłami, w towarzystwie związanego gościa z torbą na głowie… Brzmi jak mroczny scenariusz filmu sado-maso? Nie da się ukryć, że gdy wspomniany, zamaskowany pan włącza się do tańca, robi się… groteskowo. Co twórca miał na myśli? Chciałabym wiedzieć.


To z resztą nie jedyny „pikantny” pomysł, jaki zrodził się w głowach producentów klipów. Widzieliście „VVIP” Seungri? Super piosenka, fajny, bajkowy teledysk, ino… Czy przypadkiem osobą, która weszła do zaczarowanego zamku i wypiła eliksir, nie była mała dziewczynka? Może i zamieniła się w piękną panienkę, ale jakby nie spojrzeć, tak naprawdę wciąż miała te swoje siedem, czy osiem lat… Czy przystawiając się do niej, Seungri nie stawia sam siebie w nienajlepszym świetle? Zdaje się, że to podpada pod konkretny paragraf…


A skoro już o paragrafach mowa… Wygląda na to, że DBSK wykazało się daleko idącym wizjonerstwem, tudzież miało już na koncie kilka doświadczeń, bo wydzwaniająca do chłopców dziewczyna w „Wrong Number” to jeden ze świrów pokroju tych, o których dopiero co pisałam (tutaj)! Widzieliście te stosy telewizorów, na których śledzi każdy krok chłopaków? Biedny JaeJoong zapija się w samotności z frustracji i wala po podłodze… Aż strach się bać, jak bardzo to prawdziwe.

[to się nazywa frustracja...]

Skoro już rozmawiamy o szalonych kobietach, dziewczyny z 4minute w „Heart to Heart” udowodniły, że lepiej z nimi nie zadzierać. Ich zemsta za zdradę koleżanki była tyleż straszliwa, co pomysłowa. Aczkolwiek nie wydaje mi się, by gościu wart był takiego zachodu, gdyż chyba lepiej się stało, że się rozstali. No bo bez kitu, co to za ćwierćinteligent?! Jego spostrzegawczość plasuje się na poziomie ameby...

[ciekawe jakim cudem ich nie zauważył...]

...intelekt powala, zwłaszcza gdy wyciąga z pudełka kłopotliwe prezenty tak wysoko, by wszyscy mogli je zobaczyć i na luzaku ogląda je sobie z wszystkich stron.

[pewnie, co tam będziesz się krył z damską bielizną. Niech wszyscy sobie popatrzą...]

Abstrahując już od zdolności aktorskich samego pana, które powaliły mnie tak samo, jak jego sztuczny pająk…


I tak jeszcze na marginesie, największy WTF moment i zagadka uniwersum, co on sobie tam chce ogolić?


Chłopcy z B1A4 też intelektem nie błysnęli, gdy w swojej debiutanckiej piosence „OK” wywiesili na oknie informację „B1A4, HIDDING PLACE”.


No cóż, jeśli chcieli, by ich kryjówka, zgodnie z napisem, była miejscem ukrytym, powinni chyba byli dwa razy przemyśleć pomysł wywieszenia tego plakatu w oknie. Obawiam się, że ktoś może się zorientować, gdzie znajduje się ich super tajna kwatera.
Wracając zaś do problemu niespełnionych miłości, wygląda na to, że dziewczęta z girls bandów rzadko mają szczęście do facetów, bo ich romantyczne historie zwykle smutno się kończą. Czasem jednak nie należy się dziwić, że chłopak czem prędzej zwija żagle. Widzieliście ten syf w domu Sandary, w teledysku 2NE1 „It Hurts”? Też nie jestem wielką entuzjastką domowych porządków, ale ludzie, czasem się sprząta! Podziwiać chłopa, że tak długo siedział przy kolacji…


Oddajmy jednak sprawiedliwość, niektórzy panowie także robią wszystko, by nic nie zaburzyło ich kawalerskiego stanu. Chłopcy z 2PM w dobitny sposób prezentują w piosence „I’ll be back” jak się NIE malować. Taecyeon, nie ma co robić takiej miny zbitego psa i przeżywać po kątach, tylko iść do łazienki i się umyć! Widmo wiecznej samotności nie będzie już nad Tobą krążyć…


2PM to nie jedyny zespół, który postanowił podzielić się z ludzkością swoją wiedzą z zakresu odstraszania płci pięknej. W teledysku LED Apple „Dash” dobitny przykład tego, jak facet tańczyć NIE powinien.


U-KISS też postanowiło dorzucić coś od siebie i Kiseop w „Shut up” prezentuje dumnie, jakiej odzieży należy unikać, jeśli nadal chce się cieszyć względami u płci pięknej. Męskiemu wydaniu stanika mówimy zdecydowane NIE!


Pomimo awersji do kobiet, 2PM potrafi mieć jednak czasem całkiem trafione pomysły i w „Hands up” prezentują genialny patent odzieżowy dla wszystkich tych, którzy mają tendencję gubić się lub przyjaciół w tłumie. Ile razy zdarzyło Ci się być w klubie, odwrócić na moment, by przyjrzeć się lepiej jakiemuś przystojniakowi tańczącemu obok, lub wyszłaś tylko na moment do łazienki, by już nie odnaleźć w tłumie swoich znajomych? Ze świecącymi w ciemnościach kurteczkami 2PM taka sytuacja już nigdy nie będzie mieć miejsca! Załóż sama, lub podaruj swoim znajomym i ciesz się ostateczną widocznością! Sprawdzają się także na ciemnych poboczach, w drodze do domu!


I na koniec prawdziwie Wielce To Frapujący moment, czyli pytanie o początek, które pozostaje bez odpowiedzi. Tajemnicze pochodzenie bąbelka w klipie „Danger” f(x) (0:13) zastanawia nie tylko mnie…


Ciekawa jestem, czy ten post stanie się zaczątkiem nowego cyklu. Póki co wierzę w pomysłowość k-popowych twórców. Jeśli zaś macie ochotę na więcej k-popowych analiz w moim wydaniu, zapraszam do postów:
WTF Moments (część II)
WTF Moments (część III)
WTF Moments (część IV)
WTF Moments (special edition)
K-popowa typologia: część I i część II
Oh, how hot! Czyli wszystko o seksownym pocieraniu ust
A także rzućcie okiem na inne posty w zakładce:
Muzyka/Idole
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...