Nie na długo udało mi się uciec przed mrocznymi sprawami. Wygląda na to, że temat fanów ekstremalnych uczepił się mnie i nie chce puścić. Co wejdę na stronę któregoś z moich ulubionych portali, wyskakują na mnie niechciane newsy. A że, niestety, nie umiem przejść obojętnie wobec niesprawiedliwości, znów zmuszona jestem podjąć nierówną walkę z wiatrakami (albo wariatami). Mojego ukochanego DBSK obsmarowywać nie dam!

Miałyśmy rację, dziewczęta, ktoś sobie ewidentnie wziął chłopców z
JYJ na celownik i postanowił za wszelką cenę zrujnować ich karierę. Jakieś dwa tygodnie temu do internetu wyciekł filmik, na którym to niby
Yoochun uderza swoją fankę (szczegóły
tutaj), a teraz pojawiły się nagrania audio, na których słychać, jak
JaeJoong wyzywa i obraża swoje fanki, które ewidentnie go śledzą. Słychać też jakieś trzaśnięcia/plaśnięcia i dziewczęce piski, sugerujące, że JaeJoong uderzył, szarpnął czy odepchnął którąś z dziewcząt. Potem włącza się głos
Junsu, który również niezbyt ciepło wyraża się o wyżej wspomnianych. W innym nagraniu słyszymy Yoochuna, który odbiera telefon od swojej fanki, która niewiadomo skąd wzięła jego numer. Sądząc po jego głosie, nie jest tym telefonem zachwycony.
[jedno z nagrań]
Jako, że są to plik audio, nie można na 100% stwierdzić, jak wyglądała sytuacja, ale słowa, które padły, są dość mocne. Oto kilka wypowiedzi JaeJoonga z nagrania, w którym fanki śledzą go, gdy z chłopakami po dniu pracy chcieli iść do klubu się napić (tłumaczone z angielskiego):
Ciągle mnie śledzicie…. Dobrze się bawicie, co? Dla was to pewnie świetna zabawa. Przez was… Przez was… Jesteście sasaeng, dziwki! [W tym momencie słychać owe pchnięcia/uderzenia i dziewczęce okrzyki. Sądząc po dźwiękach, fanki rozpierzchają się, a JaeJoong krzyczy za nimi] Wracajcie tutaj! Wracajcie tutaj, zanim sam was złapię… A spadajcie, suki! (gdybym to ja tak wrzeszczała, użyłabym innego słowa, ale po angielsku było „go”, więc nie chcę dodawać niczego od siebie ;)
[Później JaeJoong opisuje jakąś sytuację, która zdarzyła się w przeszłości] Ku**a, uderzyłem cię raz… więc narzekasz, że masz spuchniętą twarz i nie możesz wrócić do domu, chcesz odszkodowana, i (straszysz mnie, że) zadzwonisz po policję… Wy dziwki. To ma być fan? Żartujecie sobie. Ku**a!
[W innym nagraniu JaeJoong, rozmawiając z kimś, wylewa swoje żale na sasaeng fanów] Wolałbym mieć normalne życie, niż żeby moja prywatność była atakowana jak teraz… Gdziekolwiek nie pójdę, ktoś mnie śledzi… Gdzie nie idę, ktoś dzwoni do mnie, pytając „gdzie jesteś?” Ciągle muszę żyć z tym strachem… i wciąż muszę próbować uciekać… Kim ja jestem, przestępcą?
No i zaczęło się. Anty-fani poczuli wiatr w żagle i zasypali chłopaków komentarzami pełnymi nienawiści, że znów dopuszczają się agresji. Inni w mniej dosadnych słowach potępili zachowanie chłopców, twierdząc, że sasaeng fani to wciąż fani. A jak wiadomo, to właśnie dzięki fanom gwiazdy są tym, kim są i robią, to co robią. Dziwnym trafem nagrania trafiły do internetu właśnie wtedy, gdy JYJ byli w samolocie, lecąc do Chile z trasą koncertową. Mimo długiego lotu i zmęczenia, chłopcy zdecydowali się zwołać specjalną konferencję prasową, na której przeprosili za całą sytuację. Mam nadzieję, że to, co powiedzieli, wstrząśnie koreańską opinią publiczną i inaczej zaczną patrzeć na swoje gwiazdy.

Yoochun: Po naszym debiucie w 2004 roku, otrzymaliśmy bardzo dużo wsparcia i miłości od publiczności. Ale cierpieliśmy również z powodu saseng fanów przez niemal osiem lat. To jest jak więzienie, ktoś zawsze mnie śledzi, obserwuje, stara się dowiedzieć o mnie wszystkiego. Jakkolwiek bym się nie starał od tego uwolnić, nie mam wyboru, nie ma ucieczki od tego cierpienia i uczucia nieustającego osaczenia.
Junsu: Wytrzymywałem ten ból, ponieważ uważam, że sasaeng fani, to też fani. Jednakże zdarzało się, że fani wykorzystywali nasze osobiste dane, by dostać billing rozmów naszych telefonów i instalowali lokalizatory GPS w naszych samochodach. Włamali się nawet, żeby zrobić zdjęcia naszym osobistym rzeczom. Niektóre fanki próbowały pocałować mnie, gdy spałem, a inne niemal spowodowały wpadek, śledząc nas w taksówce, byle tylko zobaczyć nas na własne oczy. (...) Nasze życie zaczęło się sypać, ponieważ ciągle jesteśmy nagrywani, dotykani i wykpiwani. Prosimy tylko o to, byśmy mieli prawo do minimum prywatności i życia, jakie należy się ludzkiej istocie.
A po tym wszystkim JaeJoong miał jeszcze siłę powiedzieć: Chcielibyśmy przeprosić za nasze niegodne zachowanie w przeszłości. Jest nam przykro z powodu wszystkich tych fanów, którzy martwią się o nas i dzielą z nami nasz ból. W przyszłości będziemy myśleć o ludziach, którzy kochają nas jako osoby publiczne, niezależnie, czy osobiście będziemy w dobrej, czy złej kondycji psychicznej. Pamiętamy o odpowiedzialności, jaką nosimy na swoich barkach i nigdy już was nie zawiedziemy.
Trzeba naprawdę być Azjatą z krwi i kości, by móc powiedzieć coś takiego w świetle wszystkich potworności, jakich doświadczyli. Wypowiedź Junsu to tylko niewielki wycinek tego, z czym chłopcy musieli radzić sobie przez lata swojej kariery. Portal soomi.com opublikował listę najbardziej szalonych (i przerażających) rzeczy, jakich dopuścili się fani na DBSK. Mamy tutaj:
· dorobienie sobie kluczy do apartamentu chłopców
· śledzenie Changmina i złamanie mu małego palca
· uderzenia Changmina torbą pełną kamieni
· zablokowanie numerów prywatnych telefonów chłopców, sprawdzanie historii połączeń i obdzwonienie wszystkich, z którymi ostatnio wykonywali połączenia, by dowiedzieć się, czy nie były to przypadkiem dziewczyny
· poszukiwanie osobistych pieczątek chłopców (które odpowiadają mocy prawej ręcznego podpisu u nas), by wypełnić dokumenty i zarejestrować małżeństwo
· grzebanie w prywatnych torbach chłopców, by wykraść ich bieliznę
· zamówienie w sekrecie naręcza pizz i kubłów z kurczakiem do prywatnej rezydencji DBSK i zmuszenie ich do zapłacenia za jedzenie
· zakradnięcie się do apartamentów DBSK i próba pocałowania któregoś, podczas gdy spał
· zbieranie krwi miesięcznej, by później wysłać ją jako prezent dla swojego „oppa” (pewnie w kryształowej karafce)
· spowodowanie wypadku samochodowego, byle tylko móc wejść z nimi w bezpośredni kontakt
· zdobycie numerów do członków rodziny chłopców i wydzwanianie do nich
· założenie podsłuchów na ich telefony
Jeśli to nie przemawia do Waszej wyobraźni (w co wątpię), to kilka dni temu opublikowano zdjęcie Junsu, który pozuje na nim ze swoją koleżanką po fachu w pewnej restauracji. Zdjęcie jak zdjęcie, ale zwróćcie uwagę na zaznaczony fragment. Za przeszkloną ścianą widać tłum fanek, które jak bezmózgie zombie oblepiają szybę, byle tylko dostrzec swojego idola. Nie wiem jak na Was, ale na mnie zrobiło to piorunujące wrażenie. Nie ma co się dziwić, że chłopcy żyją w ciągłym strachu, bo kto nie przeraziłby się czegoś takiego, czekającego na ciebie za oknem…
Zupełnie niedawno (jakoś na początku marca) Yoochun został spoliczkowany, gdy przedzierał się przez tłum fanów, którzy zebrali się przed salonem fryzjerskim, w którym aktualnie przebywał. Fanka wyjaśniła później, że zrobiła to, gdyż wiedziała, że dzięki temu Yoochun ją zapamięta… Nie mam pytań.
Co myślę na ten temat? Sądzę, że nie będzie dla nikogo zaskoczenia, jeśli powiem tylko: ja pier***!
Wyznam Wam szczerze, że ostatnimi czasy coraz częściej zastanawiam się nad kondycją ludzkiej psychiki tak w ogóle. Owszem, świry się zdarzają i były od zawsze, ale skala tych wszystkich dewiacji jest zastraszająca. To nie jest pojedynczy wyskok. To są całe hordy ogarniętych swoją obsesją ludzi, którzy ze źle pojmowanej miłości niszczą drugiego człowieka. Skąd się bierze taka toksyczna „miłość”? Co pcha ludzi, by zakradać się do cudzego domu i usiłować pocałować właściciela o poranku? Nie wiem i to jest kolejna rzecz, której chyba nie chcę zrozumieć. Obawiam się, że trzeba być tak samo rąbniętym, jak owi sasaeng fani, by to pojąć.
I znów muszę powtórzyć to, co pisałam na zakończenie serii postów o anty-fanach (dla zainteresowanych, kliknijcie
tutaj). Wszystkim tym, którzy wypisują autorytatywnie, że gwiazdy nie powinny narzekać, bo w końcu sami się do branży pchali i powinni byli wiedzieć, na co się piszą, sugeruję puknąć się, ale zdrowo, w durne czółka. Niby dlaczego chęć podzielenia się swoim talentem ze światem i sprawienia radości innym swoją muzyką/grą aktorką ma wiązać się z przechodzeniem przez taką gehennę?! Szczerze współczuję wszystkim gwiazdom i celebrytom, gdyż cena, jaką przychodzi im płacić za sławę, jest przerażająca. Właśnie takie ciche przyzwolenie społeczne pozwala równego rodzaju zboczkom i szaleńcom wyżywać się na artystach i zamieniać ich życie w piekło. Daleka jestem od potępiania JaeJoonga i reszty JYJ za ostre słowa, bo czytając powyższe fakty i tak trzeba podziwiać ich, że jeszcze nie zwariowali i nie udusili nikogo własnoręcznie w tej nagonce. Smutny i zmęczony uśmiech Junsu na słynnym już zdjęciu z zombie-fanami-prześladowcami jest chyba najlepszym komentarzem całej tej sytuacji.

Żal mi Was, chłopaki. DBSK i JYJ hwaiting!

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com