Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boyfreind. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boyfreind. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 listopada 2014

Wielce to Frapujące Momenty w K-popie, wydanie 5

Niemal już zgubiłam rachubę, który to odcinek cyklu! Czy kiedyś znudzi mi się szukania dziury w całym i wymyślania trzeciego dna, kiedy nie ma nawet pierwszego? Mało prawdopodobne! :D 


AOA - Like A Cat (kliknij tutuł piosenki, by obejrzeć ją na YouTube)

Jakoś wcześniej umknęły mi te panie, ale nic straconego! Nasze pierwsze spotkanie od razu zakończyło się szczerą sympatią, bo nic tak nie dostarcza materiału do WTF Moments jak dobry klip z wątkiem kryminalnym… O tak!

Kobiety-koty przebiegłe są i zwinne, jak te czarne pantery! Grawitacja się ich włosów nie ima! Co to za włam, jeśli nie zrzuci się z twarzy maski w środku akcji, wkroczy na miejsce planowanej zbrodni w stroju co najmniej niekompletnym i zaakcentuje się własną obecność stukiem 12-centymetrowych obcasów?!

[bo grawitacja jest dla cieniasów!]

Klip jest po prostu majstersztykiem, istnym podręcznikiem dla początkujących włamywaczy, obowiązkową lekturą nawet dla bardziej zaawansowanych w fachu!

Nie ma to otworzyć okno z hukiem, kiedy zakrada się do czyjegoś pokoju, a owy ktoś właśnie śpi smacznie w łóżku tuż obok. I koniecznie trzeba się po tym pokoju powyginać we wszystkie strony i potrzaskać jeszcze, czym tylko można trzasnąć. Nie gorszym pomysłem jest zmysłowe poczołganie się w stroju roboczym w szybie wentylacyjnym z jakąś śmiercionośną trutką (gazem usypiającym, czy co to było) w ręku, bez maski przeciwgazowej. Bo tylko cieniasy noszą maski, a jeszcze większe trzęsiportki uciekają w popłochu po rozpyleniu gazu. Prawdziwe twarde panny zostają na miejscu i godnie inhalują co rozpyliły! A co!

[haha, ale zabawa!
Tutaj jakoś grawitacja działa, hmm...]

[co to jest za ujęcie, ja się pytam!]
s
[ups!]

Z klipu dowiadujemy się, że bat jest śmiercionośną bronią! Już samo z niego trzaśnięcie sprawia, że rosłe chłopy padają jak muchy. Jednakowoż w obliczu przeważających sił wroga, nawet bat nie pomoże i należy salwować się szybką ucieczką.

[niezłego perwerka mają twórcy tego klipu, nie możecie z tym polemizować…]

Kto by się fatygował staniem na czatach… Spoko luzik! W chwili, gdy koleżanka usiłuje włamać się do sejfu można wygospodarować chwilę dla siebie i pograć na telefonie. I potem być bardzo, ale to bardzo zdziwionym, gdy do pomieszczenia wpada ochrona.

I najważniejsze lekcja: zawsze miej przy sobie pistolet! Jak wiadomo, pistolet to wspaniała broń obuchowa i nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda, by przywalić nią komuś w łopatkę.

Na marginesie muszę jeszcze dodać, że system zabezpieczeń w tym banku/posiadłości jest doprawdy żałosny. Lasery, pod którymi można się przeczołgać i wyłączyć za pomocą pstryczka, jak żarówkę w pokoju. Drzwiczki przezroczystej skrzynki chroniącej dużego szkiełka diamentu klekocą jak nie przymierzając pociąg PKP w pędzie. Ochrona jest bardziej wrażliwa na ból, niż moje 5-latki podczas szczepień, a szef całego bałaganu jest co najmniej niedomyślny.

Mniemam, że dlatego cała ta męska banda jest biała, bo żaden Koreańczyk nie odstawiłby takiej fuszery.

Boyfriend – Witch 

[uch! Już to Tobie koleś!]

Skoro jesteśmy przy bijatykach: jak pokazują poprzednie edycje WTF Momentów, mordobicie nie jest najmocniejszą stroną chłopców z koreańskich boys bandów. Niezmiennie bandziory leją ich po pyskach i zazwyczaj źle to wszystko wygląda. Chłopcy z Boyfriend klipem Witch wyznaczyli jednak nowy poziom nieudolności, który wymaga nie lada umiejętności: padania na ziemię po dotknięciu szaty wroga, czasem nawet zdarza się to i bez fizycznego kontaktu.

 [tak kobietę publicznie rozbierać?! @__@]

 [no to teraz masz problem, koleś...]

[troszkę żeście spudłowali chłopaki]

Jako że analiza całego klipu dalece wykracza poza moją inteligencję, skupię się na kończącej klip scenie walk. Mam tutaj swoją teorię. Jakby nie spojrzeć, chłopcom przyszło się zmierzyć z wiedźmą! Jestem pewna, że dziewczyna, poirytowana tym, że jakiś nieletni wampiro-wilkołak śmiał zedrzeć z niej pelerynkę (a to zboczuch, nu-nu!), zaczęła emitować śmiertelną aurę, która rozłożyła przeciwników na łopatki! Samo znalezienie się w zasięgu śmiercionośnych wyziewów źle się skończyło, a cielesny kontakt to po prostu mogiła! Drogie bojfrendy, następnym razem zastanówcie się trzy razy, nim przejdziecie do rozbierania dziewczyny na dachu, w towarzystwie kolegów!

[pozamiatane!]

P.S. Czy tylko mi się przypomniał dach SHINee z Ring Ding Dong? :D

MADTOWN – Yolo 

Uch, jacy ci panowie są groźni i gangsta! Zdążyłam już trochę poekscytować na fanpejdżu, oznajmiając, że piosenka mi się bardzo spodobała, choreografia też jest niezgorsza, czegóż mi trza więcej! Klip też jest przyzwoity, chłopców może za bardzo poniosło pod koniec, kiedy to wandalizują wszystko, co wpadnie im w ręce, ale rozumiem koncept, niech im będzie. Graffiti na piłkach do kosza jest w jakiś sposób innowacyjne. Z przyzwyczajenia popatrzyłam sobie po dekoracji i znalazłam dwa momenty, a właściwie dwa teksty na ścianach, które mnie mocno zafrapowały.

Pierwszy jest ten:


„My hear is still BL” Moje słuchać jest wciąż… i tu rodzi się pytanie, jest wciąż czym? Jako mangowy zboczeniec, skrót BL od razu skojarzył mi się z Boys’ Love, a więc yaoi. Moje słuchać jest wciąż wysoce estetycznym i przyjemnym dla oka gejowskim pornosem? Hm, chyba nie… Klip nie ma żadnego oznaczenia 19+, więc chyba to nie to twórca miał na myśli. Z resztą co ma do tego zmysł słuchu? Chyba, że ktoś przedkłada bodźce słuchowe ponad wizualne. O gustach się nie dyskutuje.

Nic to, porzuciłam wątek yaoistyczny i chwyciłam za słownik. Może jest jakieś znaczenie BL, którego nie znam? Zapewne nie chodzi o Bibliotekę Brytyjską (British Library), wątpliwa jest też wersja o niskim poziomie baterii (Battery Low), czy też utracie krwi (Blod Loss) albo złamaniu nogi (Broken Leg)… Przekonująco brzmi banialuka, ale ja stawiałabym jednak na stan budżetu (Budget Line), bo ewidentnie ktoś przyoszczędził na jakimkolwiek sensie.

[więcej można sobie sprawdzić tutaj: http://www.abbreviations.com/BL
Jak ktoś ma lepsze pomysły na rozwiązanie tej łamigłówki, proszę, oświećcie mnie!]

A może za rogiem jest dalszy tekst i to nie jest hear (słyszeć) tylko heart (serce) i nie BL tylko BLACK? Hm…Sama nie wiem co lepsze.

Kolejny tekst głosi (jak mniemam, po niemiecku?)


„Friede den Hütten
*rieg den XXX
”

Pokój szałasowi (w tym szałasie? Dosłownie to jest napisane „pokój/zgoda szałas”, bo się gramatyka ciut-ciut posypała). Mimo moich usilnych starań, lingwistycznej kreatywności i dociekań, nie dowiedziałam się co ma oznaczać druga linijka. Pierwsze słowo to, jak przypuszczam, „Krieg”, czyli wojna. Całość pewnie to coś w stylu „Pokój temu szałasowi, a wojna światu”. Nie wiem co kto brał, ale należy to odłożyć!

Spica – Ghost 

[serio?! @__@]

Matko Bosko, ja wiedziałam, że bycie modelką to wymagający zawód, ale że… fryzjerka może ci sfajczyć fryzurę za pomocą prostownicy do włosów?! @___@ Toż to z tego narzędzia wydobywa się dym! Niech mnie ktoś oświeci, czy to jest jakaś nowa generacja prostownic ziejących ogniem i tak ma być, czy w wyniku montażu wycięto następujące sceny paniki, bezładnego biegania w kółko i wrzasków „łep ci się pali!”

Zszokowałam się! @__@

Boyfriend – White out

Boyfriend na bis! Tak mi się przypomniało a propos przerażania się. Czy Wy widzieliście te nóżki?! @__@ Tak, te jaśniejące na czarnym tle nóżki! Toż to moje ramiona są grubsze! Dajcie temu chłopcu coś jeść!


A tak poza tym, to robi się chyba tendencja, że się skośnoocy zaczynają prowadzać z zagranicznymi dziewczynami… Np. Zhoumi z Super Junior, w White out rozmowa potoczyła się po angielsku, więc na pewno nie była to Koreanka. Przypuszczalnie też była to biała dziewczyna, jak sugeruje sam tytuł: białe out…

Moje kochane czytelniczki, singielki, któraś planuje podróż na wschód? :D Wygląda, że to może być dobry moment!

[a tak w ogóle to pod prysznic nie wchodzi się w spodniach!]

Pozdrawiam jak zawsze serdecznie i niech moc trzyma się producentów klipów muzycznych! ^^

Więcej Wielce to Frapujących Momentów:

środa, 23 maja 2012

Grunt to bunt!

Lubicie słodkie minki i cukierkowe biciki, którymi od lat raczą nas debiutujące k-popowe grupy? To mam dla Was złą wiadomość, bo wygląda na to, że rok 2012 to rok buntu w tym uroczym muzycznym zagłębiu!


Przynajmniej trend dotyczy boys bandów. Grupy dziewczęce w większości niestety wciąż opychają ten sam schemat, wyciskając z siebie aegyo aż do bólu i wydymając słodziusio usteczka do kamery. Przyznam, że w świetle ostatnich boys bandowych debiutów, pokładałam pewne nadzieje w nowym zespole z Pledis Entertiment: Hello Venus, ale niestety. Jak nic czeka mnie próchnica od nadmiaru słodyczy.

[niestety, te iskierki to nie moja twórczość...]

Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że i dziewczęta próbują oprzeć się obezwładniającej sile aegyo. Debiutująca w tym roku SPICA przeciwstawia się dyktatowi słodkich minek i w swoim debiucie postawiła na dramatyczny efekt niegrzecznych gierek. „Russian Roulette” może jakoś nie rzuciła mnie muzycznie na kolana, ale była miłą odmianą po wcześniejszych dziewczęcych wyskokach, jak np. sławetne, zeszłoroczne „I Don’t Know” A Pink. Na samo wspomnienie aż mnie wykręca od przedawkowania cukierkowej radości…

 [SPICA "Russian Roulette"]

Panowie również w większości przypadków swoje pierwsze występy okraszali porządną dawką aegyo. Nawet takie legendy jak DBSK zadebiutowali budzącym zgrozę „Hug” (pamięta to ktoś jeszcze?), nie mówiąc już o strasznistym, ale to strasznistym debiucie U-KISS (dla odważnych, do obejrzenia tutaj). Całe szczęście, że ten mroczny okres mają już za sobą i podziwiać tylko, że zdołali się utrzymać, mimo takiego wejścia „z przytupem” ;)

 
[Changminek i koci pocałunek]

2PM, którzy od zarania przyjęli „męski” koncept, w „10 Points Out of 10 Points” nie ustrzegli się przed odpowiednią dawką aegyo. Trzeba jednak przyznać, że dawka jest odpowiednio wyważona a cały klip całkiem zabawny i sporadyczne nieszczęśliwe minki są pocieszne. W 2011 swój debiut mieli chłopcy z Boyfriend z wielce kreatywnym tytułem piosenki „Boyfriend” oraz B1A4 z „OK”. Ci ostatni są chyba jedynym zespołem w historii świata, który mnie nie irytuje swoim buchającym aegyo, co więcej, uważam, że są naprawdę przeuroczy w tych swoich występach! „Beautiful Target” to jest klasyk gatunku i działa na mnie lepiej niż prozac. Nie żebym kiedyś próbowała. Ale tak sobie myślę… Ekhm.

[czy temu uśmiechowi można się oprzeć?
B1A4 "Beautiful Target"]

Obecnie skośnoocy debiutanci obrali całkiem inny kurs! Pierwsze jaskółki pojawiły się już w 2011 roku, kiedy na światło dzienne wyłonił się np. Block B ze swoim „Freez”. Jasne, nie było tam wielkich innowacji, taniec synchroniczny, lans na blachach (swoją drogą może mi ktoś wytłumaczyć o co chodzi z tym szałem sportowych samochodów we wszelkiej maści klipach?!) i mizianie ustek (więcej o mizianiu tutaj), ale niemniej pierwszy sygnał poleciał w świat, że chłopcy nie będą zalotnie mrugać rzęskami i przykładać piąstek do buzi. Do tego cały ich koncept daleki był od grzecznych chłopców z dobrych rodzin, przyjęli raczej taką rozbaraszkowano-wygłupiaszczą konwencję, która całkiem sprawnie im wychodziła i żal, że przez tajlandzką aferę (jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to szczegóły tutaj) musieli mocno się wyciszyć i zniknąć na jakiś czas z ekranu.

[Block B]

Przechodząc wreszcie do meritum i teraźniejszości, mam wrażenie, że modę na bunt i agresywny image zapoczątkowali chłopcy z B.A.P. Ich „Warrior” bezlitośnie wciska w fotel i czasem aż ciężko uwierzyć, że to ich pierwszy singiel. Kolejna promowana piosenka: „Power” również nie pozostawia złudzeń, że panowie nie planują złagodnieć. Aż ciężko mi sobie ich wyobrazić, by mieli nagle przeistoczyć się w anioły-stworzenia, wyśpiewujące ballady do uszka swojej białogłowy. Niby na wypuszczonych krążkach znajdują się również rzewne pieśni, jak np. „전부 거짓말 (It’s All Lies)”, a podczas wywiadów chłopcy wcale nie próbują zalotnie odgryźć reporterom ucha, ale jakoś takoś… Z jednej strony chłopcy obrali sobie (tudzież agencja im obrała) trudną drogę, bo zastanawiające jest, jak długo będą chcieli utrzymać ten image i jak długo będzie on robił na słuchaczach tak samo silne wrażenie. Kiedyś będą musieli wyjść poza stworzony mit i bardzo jestem ciekawa, co im z tego wyjdzie. Pozostaje nam tylko czekać i bacznie się im przyglądać.

 
[męskie pogaduszki Himchana i Bang Yong Guka]

Kolejny tegoroczny debiut: Nu’est w „Face” może i mają niewinne buźki, ale leją się po nich jak zawodowcy! BtoB w „Insane” przeżywają i rozdzierają szaty z żalu za utraconą miłością, ale na końcu robią rozpierduchę pierwsza klasa! Myślę, że to jest odpowiednie miejsce, by coś oficjalnie ogłosić: przegrzebaliście sobie, chłopaki! Siedem lat nieszczęść – a proszę Was bardzo, Wasze nieszczęścia, tłuczcie sobie luster ile chcecie. Palicie fortepian? Spoko, skoro taką odczuwacie potrzebę… Wyrywacie sobie kłaki, luzik. Ale od książek wara! Co to ma być, żeby tak młodzież uczyć poszanowania do słowa pisanego! Nieładnie, nu, nu!

[żebym ja więcej takich scen nie oglądała!]

EXO również nie można zakwalifikować do kategorii słodziusich chłopięcych zespolików. Ciężko mi orzec, którą piosenkę powinnam uznać za ich debiut, bo nie do końca przemawia do mnie filozofia 10 tysięcy teaserów, prologów i czort wie czego tam jeszcze, ale zróbmy SM Entertainment tę przyjemność i uznajmy, że ich oficjalnym debiutem jest „History”. Ten zespół z kolei idzie w buntowniczy monumentalizm, a co więcej, przemycają tu i ówdzie co najmniej nieodpowiednie dla młodzieży treści. Ten gif rozłożył mnie na łopatki:

[dla tych, których angielski nie jest najmocniejszą stroną:
"szybka masturbacja"
niestety nie jestem pewna źródła, ale na 90% pochodzi on stąd]

I na koniec zupełna świeżynka: JJ Project z JYP Entertainment. Wow! Jestem naprawdę pod wrażeniem tego debiutu. Z przytupem, z poczuciem humoru, z powerem i tylko chciałoby się im życzyć, by tej energii nie zabrakło im w dalszej pracy! Wypuszczony singiel jest tak samo zachwycający, jak promowana piosenka. Na krążku, oprócz głównego utworu, są dwa kolejne i nie są to jakieś tam smętne „zapychacze”, jak to finezyjnie określa Miica na swoim blogu How Gee, ale dwie świetne piosenki, z czego ostatnia „이 노래가 끝나기 전에 (Before This Song Ends)” jest chyba nawet lepsza niż promocyjna! Dobra robota! Byle tak dalej, a może znów rozpali się we mnie „fan girl mode”. Kto wie?


Tyle moich zachwytów. A jak Wam podoba się buntowniczy trend w k-popie? Zauważyłam, że nawet te zespoły, które już debiutowały jakiś czas temu, powracają obecnie z bardziej zadziornym image, jak np. Dalmatian, który zupełnie nie zrobił na mnie wrażenia piosenką „That Man Opposed”, ale ich najnowszy przebój „E.R.” (swoją drogą jestem wzruszona chłopaki! żeby nazywać piosenkę od moich inicjałów, nie mam słów! Widać, ktoś docenia wreszcie mój wkład w promocję k-popu w Polsce ;), no, no… To już zupełnie inna bajka! I muzycznie i wizualnie… Ekhm… Chociaż nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, że ten klip zasługuje na pojawienie się w moim elitarnym cyklu wtf moment (jeśli ktoś nie zna serii, to zapraszam tu i tu). Z tej pani zimny chirurg to raczej jest nekrofil, bo jej sekcja zwłok ogranicza się do rozcięcia koszulek domniemanych trupów i ucałowania zimnego czółka. Ja doskonale rozumiem, że kobiety też lubią sobie popatrzeć, ale ta pani posunęła się chyba zbyt daleko w swoich maniactwach…

 
Na dziś to tyle wygłupów. Pragnę jedynie zakomunikować, że wreszcie zakończyłam wojaże i pisanie rzeczy, których pisać wcale nie miałam ochoty, co oznacza ni mniej ni więcej, a więcej czasu na pisanie tutaj. Spodziewajcie się więc na dniach bardziej ambitnych wpisów, a z moje strony czekam na kolejne wyrazy uznania płynące ze świata k-popu, jak wspomniana wcześniej pieśń Dalmatiana :D

Więcej na temat: 
Muzyka/Idole

sobota, 18 lutego 2012

K-popowa typologia (boys bandy) część II

Jeeeej! Druga część moich pseudo-naukowych, k-popowych wywodów! Cieszycie się? :D

[coś mi się wydaje, że już nawet Daniel nie wierzy w moje czysto naukowe intencje!]

Jeśli ktoś czuje się na siłach sięgnąć do pierwszego podziału, zapraszam tutaj.
Doszłam do wniosku, że i tak nie ma sensu powstrzymywać mojego słowotoku, bo niezupełnie nad nim panuję, mimo najlepszych chęci… A więc co tam, hulaj dusza! Przed Wami drugi (i chyba na razie ostatni) z moich elokwentnych podziałów k-popowych teledysków.

II podział – ze względu na stałe wątki tematyczne; czyli spośród klipów z fabułą (tudzież fabułą szczątkową) wyróżniamy 6 typów:

1. wszyscy kochamy tę samą dziewczynęopis: i co z tego, że są tłumy, które lecą na nas jak muchy na lep, cała piątka (albo i więcej chłopa), biega za tą samą dziewczynką, która to zwykle pozbawiona jest ludzkiej mimiki
przykłady: SHINee „Replay”, „Juliette”, B1A4 „Beautiful Target”, ZE:A „Watch out” (masakra, ale żeby nie było, że mało urozmaicone przykłady), Boyfriend „Boyfriend”, Super Junior "No Other"

[no w sumie, idea aż tak głupia nie jest... Boyfriend i ich noona]

Czy tylko mi się wydaje, że w większości teledysków występujące weń panienki mają… lekko mówiąc… ograniczoną ekspresję twarzy? W sumie ten fakt nie dotyczy tylko gatunku klipów „wszyscy kochamy tę samą dziewczynę”. To dość powszechne zjawisko. Pod warunkiem, że nie jest to jakaś znana i powszechnie szanowana aktorka jak, np. Park Si Yeon w klipie „No more perfume on you” (Teen Top) (odpuśćmy sobie już dyskusje na temat tego „dzieła”, moje zdanie można przeczytać tutaj), czy Park Min Young w „Haru Haru” (Big Bang). Inne panienki natomiast… No… Hmm… Niech poniższe zdjęcia posłużą za cały mój komentarz.

[B1A4 "Beautiful target"
(ograniczoną mimikę da się tu jeszcze zrozumieć, bo panienka to wynik chemicznego eksperymentu)
1. pierwsza randka (jak dla mnie wygląda na mocno znudzoną)
2. zaskoczona (ale nie traci fasonu)
3. zaskoczona
4. o mój Boziu, sama nie wiem co ze sobą zrobić]

[Teen Top "Crazy"
(tej panienki, niestety, nic już nie tłumaczy)
1. rozczarowana
2. zadowolona z połączenia z miłością swego życia
3. zamyślona/melancholijna
4. zaskoczona]

[SHINee "Replay"
1. pogodna mina na co dzień
2. to się nazywa "chamsko kogoś ignorować"
3. zaskoczona/zauroczona/wzruszona
4. zaskoczona]

[FT Island "Severely"
(niekwestionowana zwyciężczyni konkursu na martwą twarz)
1. oburzona
2. zszokowana
3. zauroczona
4. wkurzona
5. roześmiana
6. zaskoczona
7. przerażona
8. zrozpaczona
9. dalej w rozpaczy]

A co do samego wątku. Zastanawiam się, czy fakt „kochania się” wszystkich członków zespołu w jednej dziewczynie jest związany z:
a) ograniczonym budżetem klipu i możliwością wysupłania tylko jednej gaży dla aktorki/modelki, która w teledysku wystąpi
b) faktem, że chłopaki spędzają ze sobą zbyt dużo czasu i tak są mocno zaprzyjaźnione, że chcą się dzielić wszystkim, naprawdę wszystkim
c) reżyserzy takich klipów sądzą, że marzeniem każdej dziewczyny jest, by biegała za nią gromadka flower boysów, dlatego też podążają tym tropem
Cokolwiek nimi powoduje – czas przestać.

  1. ona zdradza go (najlepiej z którymś z członków zespołu)
    opis: piękna dziewczyna ma na własność któreś z ucieleśnień skośnookich fantazji połowy społeczeństwa i mimo to, zdradza go z jakimś innym gościem (zaskakująco często jest to kumpel z tego samego zespołu). Powoduje to niezmiennie łzy, cierpienie i obsesyjne obserwowanie podłogi przez nasze ucieleśnienie skośnookich fantazji. Czasem zaś niewierną panienkę spotyka zasłużony los… Sesese…

    przykłady: JYJ „Get out”, MBLAQ „Y”, „It’s war”, Big Bang „Beautiful Hangover”, „My Heaven”, U-Kiss „Shut up”, Taegoon „Call me”, Taeyang "Only Look at Me"
Ilekroć widzę klip tego typu, moje myśli niezmiennie formułują się w zawołanie: „Że kur**(cze), co?!” No bo jakim cudem w realnym życiu jakakolwiek kobieta ośmieliłaby się uprawiać skoki w bok, gdyby miała pod ręką takiego faceta jak Jun z MBLAQ, czy JaeJoong z JYJ, nie mówiąc już o tym biedaku G-Dragonie, którego w co drugim teledysku, albo zdradzają, albo opuszczają (mrą te dziewczyny na potęgę! Trzeba uważać, kto to wie, co w powietrzu lata!), w każdym razie nie ma chłop szczęścia do kobiet. Kto wymyśla takie fantastyczne historie? Po co? Czemu mają one służyć? Nawet nie mam siły tego komentować. Przejdźmy więc dalej.

[żeby tak Yoochunowi na oczach?! Z resztą w "Get Out" JYJ nie tylko on został zdradzony. Tyle dobrego, że panowie puścili niewierne połowice kantem... Wybaczcie moje bazgroły. Mam tylko touchpad do dyspozycji.]

  1. ona umiera
    opis: a było tak różowo. Ona kochała go, on ją. Żyli sobie razem szczęśliwie, jedząc sobie z dzióbków, aż tu nagle trach! Dziewczyna jest chora na raka, ginie w wypadku drogowym/lotniczym, albo trafia ją jeszcze inny szlag. I jak wyżej, powoduje to niezmiennie łzy, cierpienie i obsesyjne obserwowanie podłogi przez nasze ucieleśnienia skośnookich fantazji. A tutaj już na słodką zemstę liczyć nie można. Bu.
    przykłady: Big Bang „Haru Haru”, „Tell me goodbye” (ktoś tam na pewno umarł. Ino nie wiem kto), Teen Top „Clap” (domniemuję, że laska zginęła w katastrofie lotniczej), Taeyang „I’ll be there” (tam fikają, albo już są fiknięci), 2AM „You wouldn’t anwser my calls” (również domniemuję, ża kobieta została zamordowana), U-Kiss „0330” (w wywiadzie chłopcy sami przyznali, że dziewczyna umarła!), G-Dragon „She's gone”
Bezsprzecznie, drogie dziewczęta, trzeba zatroszczyć się o swoje zdrowie (tudzież unikać ciemnych zaułków i już definitywnie wybić sobie z głowy skoki w bok, gdy chodzi się ucieleśnieniem marzeń wszelakich), bo śmiertelność koreańskich dziewczyn jest zastraszająca. Ciężko orzec, czy to tylko azjatycki trend, czy ogólnoświatowe morowe powietrze, w każdym razie odrobina uwagi poświęcona własnemu stanowi zdrowia, na pewno nam nie zaszkodzi. Uznajmy to za taki prospołeczny element koreańskiej pop-kultury.

[nie chcesz skończyć jak Park Min Young? Big Bang przestrzega - regularne badania kontrolne uchronią Cię przed nieszczęściem! ("Haru Haru")]

Jak wiemy, Azjaci lubią sobie pochlipać przed telewizorem, wiec i teledyski bywają łzo-wyciskające. A jak najłatwiej wycisnąć łzy z oczu i do tego jeszcze pozostawić fankę z błogim uczuciem w sercu, że może ona będzie w stanie pocieszyć swego bożyszcze? Ukatrupić ukochaną owego bożyszcze! K-pop zna wiele takich smutnych historii. By nie był to jednak kolejny tendencyjny chusteczko-zużywacz, producenci tego typu klipów maksymalnie komplikują fabułę, nie tłumaczą nic, pokazują tylko naprzemiennie wesołe sceny ze scenami płaczu/miejsca zbrodni/wypadku/szpitala i pozostawiają resztę domysłowi. A z tym, szczerze, bywa różnie. Szczególnie, jeśli niezbyt rozumie się koreański… Dlatego w przypisach do przykładów pojawiły się pewne uwagi. No, ale generalnie, trupy są, a to się w tym typie liczy!

Nim przejdę dalej, chciałabym się pochylić na jednym teledyskiem.

G-Dragon „She’s gone”

Wooow! Kocham ten klip! Szaleństwo w oczach na pewno GD pasuje i scenę, gdy sobie tak spokojnie idzie, uśmiechając się demonicznie, podczas gdy jego ofiara ucieka przed nim w panice, mogłabym oglądać bez końca. Ale to akurat nie jest powód, dla którego ten teledysk znalazł się na tapecie w tej kategorii. Jak już mówiłam, oglądając różne teledyski Big Bang (w tym zespole występuje GD, gdyby był ktoś, kto tego nie wie), można dość do wniosku, że biedny GD nie ma zbyt wiele szczęścia w miłości. Jeśli kolejna dziewczyna go nie zdradzi, to na pewno umrze. Wygląda więc na to, że cierpliwość chłopaka w stosunku do płci pięknej się wyczerpała i postanowił odreagować wszystkie swoje frustracje. No cóż, bądź co bądź, mamy trupa w teledysku. Błahahaha!

  1. on umiera ratując ją
    opis: jeśli on umiera, to musi to być uczynione heroicznie. Nie tam, jakaś głupia choroba, czy bezsensowny wypadek. Jak już ginąć, to z przytupem. Ratując wybrankę swojego serca, dając rozjechać się pijanemu kierowcy tudzież, pozwalając się dziurawić jak ser szwajcarski. A jak! A tak na marginesie, czy tylko mi się wydaje, że „In Heaven” JYJ i „Severely” FT Island, to dokładnie ta sama historia, tylko aktorzy inni?
    przykłady: JYJ „In Heaven”, FT Island „Severely”, Bang Yong Gook „I Remember”
Niektórzy mordują wybranki swojego serca (by nie wskazywać palcem, kto to taki brutal, sami zajrzyjcie do kategorii wyżej). Inni z kolei heroicznie rzucają się pod nadjeżdżający samochód, mimo iż dziewczyna jest już dobry metr poza strefą zagrożenia. Ach, czego się nie robi w imię miłości. Ale poważnie, tego nie da się przeoczyć, oglądając „Severely” FT Island. Czy scenarzysta spał, kiedy kręcili tę scenę?! Czemu, no czemu on się rzuca pod te koła, kiedy dziewczątko już dawno przeszło na drugą stronę ulicy? Najwyraźniej do końca świata pozostanie to tajemnicą FT Island…

[po co skakać na samochód, kiedy dziewczyna jest dobry metr za linią zagrożenia? Zgaduję, że nie spytamy już o to Lee Hong Ki]

  1. potańcówa w klubie
    opis: klub, dużo ludzi, kieliszki, alkohol, dzikie pląsy – jednym słowy – impreza
    przykłady: GD&TOP „High High”, 2PM „Hands up”, Big Bang „Number 1”, TOUCH „Rockin’ the Club”, DBSK „Choosy Lover”
Co tu dużo komentować? Są chłopaki, jest impreza. Moim zdaniem, najfajniejsza jest u GD&TOP. Nawet ochronę mają tak uroczą, że nie można ich nie pokochać. Widzieliście te martwe twarze, gdy powstrzymują tłum, by nie zgnietli chłopaków? Jeśli nie, to przewińcie na 1:24 i obserwujcie uważnie :)

  1. Pif-paf! Czyli dziewczyny kochają facetów ze spluwą (wątek sensacyjny)
    opis: jest skośnookie ciacho, skośnookie ciacho trzyma w ręce spluwę, ale zazwyczaj i tak preferuje przywalić komuś z pięści, tudzież strzela do kaczek (znaczy się, w powietrze). Krew chlusta, trup ściele się gęsto. Jednym słowy – ekszyn!
    przykłady: DBSK „Before You Go”, Bang Yong Gook „I Remember”, Taegoon „Call me”, MBLAQ „Y”, „It's war”

    [nie zadzieraj z DBSK! Stare, dobre czasy, gdy chłopcy byli jeszcze w komplecie... ehhh...]
Jak by nie patrzeć, coś w tym jest. Przystojni skośnoocy, spluwa, akcja i sensacja, dreszczyk emocji. Męskość w czystej postaci. Mrauki. Może i fabuła zwykle nie jest powalająca i lepiej nie zagłębiać się w szczegóły (bo wtedy zazwyczaj nie trudno dopatrzyć się pewnych niedoróbek i całkiem poważnych braków w logice), ale co tam. Kto by się koncentrował na czymś innym, niż na umięśnionych rękach, dzierżących niebezpieczne narzędzia. Bezsprzecznie Wasze życie nie będzie pełne bez zobaczenia choćby raz „Before You Go” w wykonaniu DBSK. Kto by pomyślał, że niepozorny Changminek jest w stanie tak komuś przylać z półobrotu. A Yuhno… Och, co ja będę tyle gadać. Obejrzyjcie sami:

No to byłoby na tyle moich mądrych typologii i analiz. Rzecz jasna temat nie został wyczerpany. Zarysowałam w nim tylko najbardziej oczywiste i popularne trendy! Ale jak każdy (samozwańczy) naukowiec, otwarta jestem na konstruktywną krytykę i polemikę. Jakieś pomysły na wątki, które powinny były zostać zawarte?

piątek, 17 lutego 2012

K-popowa typologia (boys bandy) część I

Naukowe ujęcie.

[Daniel Henney]

No, na poły… Właściwie nie do końca naukowe. Nie spierajmy się o szczegóły.

Niedawno zajęłam się rozkładaniem typowych wątków w koreańskich dramach na czynniki pierwsze, kompilując przepis na dramę doskonałą, co zainspirowało mnie do dalszych poszukiwań analogii w koreańskim show-biznesie. I oto stanęłam przed pytaniem, czemu by nie poddać podobnej analizie k-popowych klipów? Nie powinno nikogo dziwić, że moja orientacja w boys bandach jest zdecydowanie większa niż w damskich odpowiednikach (staram się nadrobić tę lukę, aczkolwiek motywacja nie ta sama ;p), dlatego też tym razem skoncentruję się na śpiewających panach i ich teledyskach. Drodzy moi, oto skompilowana przeze mnie typologia klipów boys bandów k-popu!

(znów zmuszona jestem podzielić post na części. Moja grafomania nawet mnie samą przeraża)

I podział – uwzględniający nastrój teledysku, tak zwany „feel” (nie mylić z polskim boys bandem). Wyróżniamy tutaj 5 głównych typów:

  1. aegyo boys i ich rozkoszny świat
    typowe elementy: kolorowe porteczki, misiaczki, serduszka, uśmieszki, robienie „dzióbków” do kamery, zalotne mruganie do kamery, tulenie/dotykanie kolegów z zespołu, radosne pląsy i wszystko co różowe, słodkie i urocze
    przykłady (kliknij, żeby obejrzeć): DBSK „Baloons”, SHINee „Replay”, „Hello”, B1A4 „Beautiful Target”, Boyfriend „Boyfriend”, GD „Breath”, F.CUZ „Wanna Be Your Love”, Big Bang „Lollipop 2”

[królowie kolorowych porteczek - SHINee]

Jestem więcej niż przekonana, że większości z Was przy pierwszym spotkaniu z tego typu „radosną twórczością” koreańskich boys bandów aż zawibrowały plomby w zębach od nadmiaru słodyczy. Nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie wywarł na mnie klasyk gatunku – „Baloons” DBSK – na samym początku mojej koreańskiej przygody. Oj, moja mina była wtedy warta zobaczenia! A teraz, zabawne, acz prawdziwe, uwielbiam ten teledysk! Przecież jest tak uroczy! ^^


No, ale nie oszukujmy się, ten nurt nie należy do moich ulubionych i w większości nie powracam już do raz obejrzanego klipu a już na pewno nigdy nie zdarzyło mi się oglądać jakiegokolwiek maniakalnie, sto razy pod rząd, jak zdarza mi się z teledyskami innego typu… -_-` Ale o tym później.


Oddajmy jednak sprawiedliwość – niektóre aegyo-klipy są całkiem fajnie zrobione i przyjemne dla oka. „Beatiful Target” B1A4 jest tak pocieszny, że nie można go nie lubić (no, pewnie można, ale mi ten teledysk zawsze poprawia humor). Mistrzami tego typu twórczości są jednak bez wątpienia SHINee. Ich kolorowe porteczki i urocze minki są słodkie, ale nie przesłodzone i ogląda ich się naprawdę miło. Sprawdzicie choćby takie hity jak „Replay” czy „Hello”, ale zapewniam, że jest tego znacznie więcej! Wart obejrzenia jest też teledysk Boyfriendsów do piosenki o zaskakującym tytule „Boyfriend”. Na uwagę zasługuje przede wszystkim dance version tego klipu. Moim zdaniem jeden z najlepszych układów choreograficznych, jakie widziałam. Niesamowite!



Mimo wcześniejszych zachwytów, jest też całe mnóstwo klipów, których przeciętny mieszkaniec starego kontynentu strawić nie może. A przynajmniej trawienie przychodzi z trudem, jak po sutej kolacji na imprezie u cioci. Moim ulubionym przedstawicielem w tej kategorii jest F.CUZ i ich „Wanna Be Your Love”. Nie wiem co ich stylista brał przed wymyśleniem tych stroi, ani tym bardziej co reżyser teledysku sobie myślał, każąc chłopcom się tak obściskiwać i trzymać za łapki, ale ewidentnie ktoś tu przesadził. Mam pewną teorię na ten temat. Myślę, że stylista został zmuszony do ubrania chłopaków w takie straszniste ciuchy i wcale nie był tym faktem zachwycony. Przemycił więc spostrzegawczym widzom wiadomość, co myśli na ten temat. Jedna z naszywek, naklejek, czy co to tam jest na piersi Lee-U głosi całemu światu „F*ck me blind”. Nie żartuję. Chciałabym.


  1. bad boys (vel. mroczny look)
    typowe elementy: czarne ciuchy, skóra, fura, komóra, kije baseballowe, mroczne spojrzenia, kopniaki i uderzenia pięścią w powietrze w tańcu (lub w czyjąś mordę w klipie z fabułą), wywijanie bioderkami i błyskanie nagością klat
    przykłady: B.A.P. “Warrior”, DBSK „Keep Your Head Down”, Block B „Nalina”, Kim Hyun Joon “Break down”, Lee Jun Ki „J Style”, Rain „I’m coming”, „Rainism”, Super Junior „Don’t Don”, GD „She’s gone”, Battle „Crash”, SuperNowa „Super Star”


O tak! To jest coś, co tygryski lubią najbardziej! Energia, testosteron, pewność siebie, otrzaskane mordy, groźne spojrzenia i rozróba! Mrrrr… To znaczy, nie żebym lubiła przemoc czy coś… Tudzież niegrzecznych chłopców… No tego, no… Ekhm.
Piosenki z tego nurtu zwykle są równie energiczne i „gorące” jak same klipy, a ja osobiście preferuję muzykę „z życiem”, więc zapewne właśnie dlatego z tej kategorii wywodzą się teledyski, które oglądałam już tyle razy, że wciąż się dziwię, dlaczego mi się jeszcze dysk twardy w tym miejscu nie zatarł… Tak, to na pewno kwestia wpadającej w ucho muzyki. Niczego innego. Ekhm. By ustrzec się przed dalszą kompromitacją, lepiej przejdę do omówienia kilku z powyższych przykładów.

B.A.P. „Warrior”


Że tak sobie pozwolę zacząć: oż, w paszczę! Toż to dopiero był debiut! Z przytupem! A właściwie, to z rąbnięciem! Woooow! O kim mowa? O B.A.P. (wbrew pozorom nazwa zespołu to nie skrót od Bezpiecznej Armatury Przeciwpowodziowej sp. z.o.o, ani tym bardziej od Biura Architektonicznego Plewa, a od Best Absolute Perfect, chociaż w świadku nie-koreańskich fanów k-popu zwykło się ten skrót rozszyfrowywać jako Blond Azjatyckie Persony). Chłopcy z tego zespołu mają w porywach 21 lat (najmłodszy, ZELO liczy zaledwie 15 wiosen! @_@), ale pewności siebie mógłby im pozazdrościć nie jeden stary chłop. Aż wieje od nich agresywnym przekonaniem, że to oni są właścicielami sceny i uwagi widzów. Mrauki! Naprawdę dobra robota, chłopaki! Mimo, iż nie jestem wielką fanką rapu, to Bang Yong Guk od pierwszej sekundy zawojował moją wyobraźnią swoim niskim, zachrypniętym głosem, a i nieletni ZELO nad podziw dobrze radzi sobie przed mikrofonem (przed kamerą z resztą też). Dobrych kilka dni chodziłam po domu, rycząc najniższym głosem, na jaki mnie stać, „waaaaaaarrior!”. W sumie, do teraz zdarza mi się tak podśpiewywać. No i jeszcze nie można zapomnieć o choreografii. Toż to prawdziwy majstersztyk! Totalnie uwielbiam ten moment, gdy w końcowej scenie ZELO zostaje otoczony przez swoich kolegów z zespołu, rozgląda się nerwowo, podskakując zgodnie z rytmem muzyki, a potem, pada, zastrzelony palcowymi spluwami. Byle tak dalej! Czekam na więcej!

Lee Jun Ki „J Style”


Że też koreańska cenzura to puściła! Ho-ho, czego to Jun Ki nie obiecuje swoim słuchaczkom, co zrobi z nimi w nocy… Strach się bać, co się teraz dzieje, jak wypuścili go takiego wyposzczonego z wojska. Przestaję się dziwić, dlaczego bilety na spotkanie z nim w dzień zakończenia służby zostały wysprzedane w 60 sekund… Oj, niegrzeczny, niegrzeczny chłopiec z tego Jun Ki…

Rain „Rainism”

Czy mówienie o niegrzecznych chłopcach miałoby w ogóle jakąś rację bytu, gdyby nie wspomnieć Raina? Toż to jest król bad boysów! Nie mam pojęcia, ile dokładnie jest teledysków w tej tonacji, ale na pewno duuuużo. No i najgorętszy z gorących, najbardziej diaboliczny i przesiąknięty ciemną mocą, czyli „Rainism”.


Jak już jesteśmy przy Rainie. Jakiś czas temu oglądałam na YouTube fragment koncertu, na którym śpiewał i tańczył do „Hip Song”. W choreografii pełno jest niedwuznacznych uderzeń biodrami i kręcenia nimi to w tę to w tamtą (w końcu piosenka biodrowa, jak sam tytuł wskazuje!), ale za każdym razem, gdy Rain podchodził w stronę publiczności, kręcąc bioderkami w ich stronę, kamera jakimś dziwnym trafem pokazywała akurat piosenkarza od tyłu. Albo jakoś tak tylko górną połowę ciała. Albo w ogóle było ujęcie na publikę… Eh, Rain, Ty stary zboczeńcu! Żeby Cię tak musieli ciąć i sprytnie kadrować, co by dzieci nie deprawować! Kocham koreańską troskę o delikatne umysły! ^^

[kliknij tutaj, by zobaczyć, o czym mówię]

  1. jesteśmy tacy hot i w związku z tym zakręcimy kilka razy bioderkiem:
    typowe elementy: kręcenie bioderkami bez celu innego, jak tylko wprowadzenie damskiej części widowni w stan bliski omdleniu, rozrywanie/zdejmowanie z siebie koszulki, kręcenie owym obnażonym torsem (to rzadko, niestety; częściej kręcenie okoszulkowaną klatą), pewne siebie uśmiechy i przeciągłe spojrzenia w kamerę. No i koniecznie, ale koniecznie (!) pocieranie dłonią warg i twarzy (więcej o tym fenomenie tutaj)
    przykłady: Super Junior „Sorry, Sorry”, U-Kiss „Tick-Tack”, DBSK „Mirotic”, MBLAQ „Oh, yeah”, Junsu „Intixication”, SHINee „Lucifer”, „Ring Ding Dong” i cała masa innych. Każdy zespół ma na swoim koncie takie dokonania.

W tej kategorii bezsprzecznymi mistrzami są Super Junior. Chłopcy tak dalece przekonani są, że sama ich obecność wystarczy, by stworzyć najlepszy klip na świecie, że nie martwią się takimi szczegółami jak scenografia, czy fabuła. Po cóż takie zbytki, kiedy mamy przed sobą całą masę przystojnego chłopa! Do wyboru, do koloru. Każdy pląsający, każdy wargi pocierający, każdy gorący, i niczym Adonis urzekający.

[lista wyszukiwania na YouTube. Różnorodność kadrów może uderzyć do głowy]

Nim fanki Super Junior zawiążą tajny spisek, by pomścić moje złośliwości, pozwólcie mi coś dodać. Nie zrozumcie mnie źle, daleka jestem, by narzekać na pląsających i wymachujących bioderkami skośnookich facetów! Co to, to nie?! Boże broń! Moje utyskiwanie związane jest ino z lekką monotonią prezentowanych przez Super Junior teledysków. Ile można umieszczać tych samych chłopaków w zupełnie pustym studio, ubierać ich w jaśniejsze lub ciemniejsze garniaki i kazać im pląsać? Czasem zdarzy się szaleństwo i chłopaki mają na głowach śmieszne, ruskie czapule. Wow… Po prostu stać ich na więcej i wreszcie powinni dostać szansę, by to pokazać. Wspomnijmy chociaż takie stare, dobre czasy, jak „Don’t Don” z 2007. Jak się chce, to można!

[Super Junior i ruskie czapule]


  1. przeżywająco-smutni:
    typowe elementy: wilgotne spojrzenie, obsesyjne obserwowanie podłogi, ból odmalowujący się na licach, łapanie się za ciuchy na klacie, kładzenie dłoni na sercu (własnym), łapanie się za głowę, przesadna gestykulacja podkreślająca ból istnienia
    przykłady: 2AM „Like Crazy”, 2PM „Without you”, SE7EN „When I can’t sing”, B2ST „Fiction”, Taeyang „Wedding dress”, MBLAQ „Cry”, DBSK „My Destiny”, Big Bang „My Heaven”

    [chłopie, przestań się mazać!
    Kadr z klipu MBLAQ "Cry"]

To nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Jestem dość wrażliwa na muzykę, wiec staram się unikać smętnych pieśni, by nie popadać niepotrzebnie w melancholię. No, chyba, że męczy mnie chandra, to wtedy fajnie jest sobie włączyć coś, co pogłębi stan emocjonalny. Albo jak się uczę/próbuję uczyć, to wybieram wtedy mniej porywający do tańca podkład muzyczny. A co do teledysków tego typu: jak dla mnie są najczęściej straszliwie nudne. Nie ma tańcy, nie ma kręcenia bioderkami (chociaż… zdarzają się miłe wyjątki! ^^), zwykle jest stanie w kącie/na moście/w łazience nad odkręconym kurkiem (co oni mają z tym marnowaniem wody?!), ewentualnie siedzenie gdzieś pod budką telefoniczną/nad brzegiem rzeki/w ciemnym mieszkaniu czy gdzie tam jeszcze i długie sekwencje przeżywania. Zbolałe miny, łzy w oczach, darcie szat (czasem dosłownie! Rain, na Ciebie zawsze można liczyć!) i generalny brak akcji. Zdarzają się ciekawe wyjątki, jak B2ST „Fiction” czy 2PM „Without You”, ale generalnie, szału nie ma.

  1. w romantycznym uniesieniu:
    typowe elementy: pojawia się kobitka, kobitka jest tulona i głaskana po łepku, trafiają się nawet pocałunki (!), klimat jest miły i romantyczny, chociaż nierzadko gdzieś w tle czai się widmo przeżywająco-smutnego klimatu
    przykłady: Jay Park „Star”, GD&TOP „Baby Good Night”, Rain „Love Song”, Seungri „Open the window”, Teen Top „Crazy”

    [GD i "Baby Good Night"]

Takie klipy nie zdarzają się za często, bo jest pewna rzecz, którą należy wiedzieć o azjatyckich fanach – są namiętni. By nie powiedzieć szaleni. Niektóre fanki latami żyją w wyimaginowanym związku ze swoim idolem i jakąkolwiek panienkę u boku swojego bożyszcza traktują jak śmiertelnego wroga. Nie mówiąc już o tym, że istnienie niebezpieczeństwo, że fanka obrazi się śmiertelnie za zdradę. Co innego, gdy taki teledyskowy romansik pokazany jest jako retrospekcja tragedii, w której owo dziewczątko zginęło, albo zdradziło naszego bożyszcze. Wtedy sprawa wygląda inaczej. Wtedy fanka ma pole do popisu, może przytulić i ukoić złamane serce swojego „chłopaka” (no, przynajmniej w jej imaginacji) i wszyscy są zadowoleni. Aczkolwiek w klipie Jay Parka „Star” albo w „Good Night” duetu GD&TOP widma tragedii i złamanego serca nie ma. Zaskakujące. Ciekawe jak mają się aktorki, występujące w tych teledyskach?

[na miejscu tej pani, wolałabym mieć na głowie papierową torbę. Aczkolwiek miejsce godne pozazdroszczenia :D. Jakby ktoś nie wiedział, to Rain i jego "Love Song"]

Na chwilę obecną to tyle. II część typologii i podział teledysków ze względu na występujące w nich stałe wątki tematyczne znajduje się tutaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...