Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hwayoung. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hwayoung. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 kwietnia 2013

Kulisy k-popu: najmłodszy w rodzinie

Czyli o tym jak to jest być maknae: najmłodszym członkiem w zespole.

 

Bycie najmłodszym w rodzinie zazwyczaj wiąże się ze sporymi bonusami od życia. Wszyscy o ciebie dbają i cię rozpieszczają. Jeśli zrobi się coś głupiego i tak wszyscy machną tylko ręką, że „ach, ten młody. Jeszcze siano w głowie…” Jasne, że czasem bywa irytujące, że nikt nie traktuje cię poważnie i pomimo solidnego wieku nadal uchodzisz za dziecko, ale przynajmniej w moim przypadku, nie miałam na co narzekać.
Wydawać by się mogło, że i bycie „maknae” w k-popowym zespole to całkiem przyjemna pozycja. Nikt od ciebie nie oczekuje za wiele, poza byciem (zazwyczaj) uroczo niewinnym i aegyo princem/księżniczką. Odpowiedzialne zadania powierzane są twoim hyeongom tudzież eonni, a sympatia widowni odnajduje cię samoistnie, jako żeś ten najmłodszy i jeszcze nie opierzony. Tyle teorii.


[Changmin może i jest najmłodszy, ale lepiej z nim nie zadzierać!]

Za kulisami sprawa wygląda nieco inaczej. W Korei, gdzie system hierarchiczności wciąż ma się doskonale i zapewne jeszcze długo nic mu nie zaszkodzi, bycie maknae to nie sam cud, miód i orzeszki. Wiek, płeć, stan cywilny, pozycja społeczna lub zawodowa porządkują koreańskie życie i jasno ustalają miejsce w szeregu. Bycie najmłodszym wiąże się zatem z masą obowiązków wobec swoich starszych kolegów/koleżanek po fachu. Przede wszystkim od maknae oczekuje się okazywania ogromnego szacunku wobec reszty. Maknae powinien też bez szemrania spełniać wszystkie polecenia i prośby swoich hyeongów i eonni. A czegóż owa starszyzna może sobie zażyczyć? Właściwie wszystkiego. Tylko od nich zależy, czy cienka granica pomiędzy korzystaniem z przynależnych im kulturowo przywilejów a nadużywaniem swojej roli nie zostanie przekroczona. Zazwyczaj są to proste rzeczy, jak zmywanie naczyń po kolacji we wspólnym mieszkaniu, rozdzielanie dostarczonej kawy czy bieganie po drobne sprawunki dla reszty zespołu. Bardzo często maknae dostaje najmniejszy/najgorszy pokój w mieszkaniu, zmuszony jest dzielić łazienkę z innym (najmłodszym w kolejności lub nowym) członkiem zespołu, jako ostatni może wybrać kostium na scenę albo miejsce w samochodzie. Czasem jednak może się okazać, że wysługiwanie się maknae przybiera postać znęcania się albo traktowania jak niewolnika. Jeśli najmłodszy chce uniknąć konfliktów, musi zacisnąć zęby i robić, co mu się każe, bo w starciu z resztą zespołu ma raczej nikłe szanse na zwycięską batalię.

Nie każdy bowiem ma tyle szczęścia co Taemin z SHINee, który przy każdej nadarzającej się okazji podkreśla, że za nic w świecie nie oddałby swojej pozycji najmłodszego. Najwyraźniej chłopaki dobrze dbają o swojego maknae. Ciężko natomiast orzec jak wyglądałby stosunki w T-ARA, szczególnie w świetle skandalu z Hwayoung w roli głównej (więcej na temat tutaj i tutaj). Ona również była najmłodszą i wiele tzw. odwodów na to, jak reszta dziewczyn się nad nią „znęcała” nabiera nowego wymiaru w świetle obowiązujących standardów maknae vs starszyzna. To, że Hwayoung dostawała najgorsze miejsce w samochodzie albo jadła jako ostatnia, bynajmniej nie świadczy o tym, że reszta odnosiła się do niej z wyższością. Być może były jakieś wydarzenia, o których nie wiemy, a które w znaczący sposób wykraczały poza zdrowe relacje „najmłodszy-reszta”. Być może to Hwayoung nie okazywała należnego szacunku swoim starszym koleżankom. Nie nam to oceniać.

[tiaaa... ewidentnie ryby i maknae głosu nie mają. Taemin zapewne nie miał wiele do gadania, gdy posadzili go na fryzjerskim krześle.
Tylko drodzy styliści... WHY?!]

Przyznaję szczerze, że zawsze jestem pełna podziwu dla koreańskich zespołów, że dają radę ze sobą wytrzymywać. To nie byli przecież przyjaciele z dzieciństwa, którzy znają się na wylot i kochają szczerą miłością. Obcy sobie ludzie o ogromnych ambicjach i parciu na sukces zostali losowo wrzuceni do jednego wora i z dnia na dzień oczekuje się od nich, że staną się idealnie współdziałającym organizmem. Spędzając ze sobą 24h na dobę, pracując do utraty tchu, żyjąc pod wieczną presją i w permanentnym stanie przemęczenia/niewyspania, nie trudno o awantury nawet z najlepszym przyjacielem czy miłością swego życia! Mimo mojej wrodzonej niechęci do konfliktów, chyba ciężko byłoby mi się odnaleźć w takim środowisku… No, ale nie raz już się zarzekałam, że życie w świetle jupiterów to nie moja działka.


[Hwayoung]


A Wy bylibyście w stanie przełknąć swoją dumę i robić, co reszta każe?
  
Więcej artykułów z serii „Kulisy k-popu”
  
Źródła:

rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Obraz po burzy


Czyli jak wygląda sytuacja T-ARY w pół roku po wybuchu skandalu i moich przemyśleń kilka.
 

Jeśli ktoś interesuje się k-popem nieco dłużej, niż od rozpoczęcia się szaleństwa na „GangnamStyle”, nie mógł przeoczyć głośnej afery z wyrzuceniem Hwayoung z zespołu T-ARA z końca lipca. Pisałam o tym wtedy (tutaj), ale jeśli ktoś nie ma chęci przebijać się przez lawinę niesprawdzonych newsów i sensacyjnych doniesień, poniżej telegraficzny skrót wydarzeń:

Hwayoung została wywalona, ponieważ:
  • zachowywała się nieprofesjonalnie,
  • tuż przed występem T-ARA w programie muzycznym stacji KBS „Music Bank” (27.07.2012) odmówiła wzięcia weń udziału, zmuszając dwie inne członkinie zespołu do wykonania jej rapowej części,
  • słynęła z bycia kapryśną i marudną,
  • jej stosunki z resztą dziewcząt z zespołu były w najlepszym razie chłodne.

Oburzeni fani wzięli Hwayoung w obronę, za wszelką cenę pragnąc udowodnić, że to nie Hwayoung jest winowajczynią, a ofiarą knowań zespołu i pracowników agencji Core Contents Media. Na poparcie swej teorii namnożyli przykładów złego traktowania Hwayoung przez inne dziewczęta:
  • wpychanie słynnego ryżowego ciastka do ust Hwayoung przez inną dziewczynę z zespołu podczas japońskiego variety show,
  • podczas Idol Olipics Hwayoung była zmuszona rozmawiać z piosenkarzami z SISTAR i Infinite, ponieważ własny zespół ją ignorował,
  • Boram (koleżanka z zespołu) złamała parasol Hwayoung,
  • członkinie zespołu nie szczędziły kąśliwych uwag pod adresem Hwayoung na Tweeterze
  • dziewczyny z T-ARA były wkurzone, że Hwayoung nie występowała, gdy skręciła sobie kostkę i mogła poruszać się tylko na wózku albo o kulach.
 [Hwayoung i jej skręcona kostka]

Która z tych stron ma rację? Pół roku czekania nie przyniosło odpowiedzi na to pytanie, więc mniemam, że nigdy nie będzie nam dane poznać prawdy. Agencje oraz same gwiazdy dbają o to, by cokolwiek, co mogłoby zaszkodzić ich wizerunkowi, nie ujrzało światła dziennego. I nie ma co się im dziwić, nie przez takie rzeczy kariera wielu idoli i piosenkarzy wisiała już na włosku (więcej tutaj i tutaj). Bez wątpienia można jednak stwierdzić, że wiele z powyższych „rewelacji” wyssanych jest z palca albo zostało sfabrykowanych przez „netizenów” by podgrzać atmosferę. Przyznaję się bez bicia, że mnie generalnie mało kręcą ploteczki ze świata gwiazd a nigdy wielką fanką T-ARY nie byłam, więc poprzednio ograniczyłam się do przytoczenia doniesień z allkopopu i tyle. Dziś bez wątpienia mogę już stwierdzić, że ¾ owych „faktów” mocno mija się z prawdą. Szczególnie owe rewelacje a propos znęcania się dziewczyn z zespołu nad Hwayoung. Wiele wydarzeń wyrwanych jest z kontekstu i przedstawionych w potrzebnym fabrykantom świetle. Bardzo dziękuję jednemu z moich czytelników za zostawienie obszernego komentarza pod poprzednim postem o T-ARA (komentarz do przeczytania tutaj), w którym szczegółowo wyłuszcza, dlaczego nie należy brać zbyt poważnie wszystkich tych plotek. By nie powielać, przytoczę tylko przykład z ryżowym ciasteczkiem: „Jest to urywek z programu, w którym właśnie chodziło o to, że przegrywająca drużyna za karę miała zjeść ciasta – chwilę wcześniej karmiona jest podobnie koleżanka z zespołu, która zresztą broni się znacznie intensywniej.”

 [feralne ciacho]

Nie czarujmy się jednak. Praca w k-popowym zespole to nie sam cud, miód i orzeszki. Wyczerpująca praca po 16 godzin na dobę bez ani jednego dnia wolnego od miesięcy, ciągłe przebywanie z tymi samymi ludźmi, skrajne wyczerpanie i wieczny stres, czy aby się uda… W takich warunkach nie trudno o konflikty. Jasne, że idole starają się ze sobą dogadać. W końcu spędzają ze sobą 24h na dobę, więc jeśli nie chcą zamienić swojego, i tak już dość ciężkiego życia, w piekło, muszą się wzajemnie wspierać i starać się ze sobą zaprzyjaźnić. Nie zawsze jednak tak się da. Zespoły k-popowe to nie jest paczka przyjaciół z czasów szkoły, która wytworzyła się ze spontanicznej miłości do muzyki. Są to skompilowane przez agencje mini-fabryczki do produkcji pieniędzy. Może się więc zdarzyć, że trafiające do zespoły osoby mają osobowości tak różne, że na dłuższą metę nie mogą się znieść… Do show-biznesu też nie trafia byle kto. By wytrwać w branży trzeba być nie tylko szalenie utalentowanym, ale również posiadać determinacje terminatora i odporność psychiczną czołgu. Każdy z tych młodych ludzi nakręcony jest na sukces i rozpala go marzenie o staniu się super star, trudno się więc dziwić, że w takim mikrośrodowisku pojawiają się tarcia.

W przypadku T-ARY duża odpowiedzialność za skandal i niezdrowe podgrzewanie atmosfery leży na barkach samej agencji Core Contents Media (CCM), która w sposób wysoce nieprofesjonalny podeszła do zaganiania. Po całej tej batalii, obawiam się, że dyrektor CCM, Kim Kwang Soo, jest obecnie wrogiem publicznym numer 1 wśród miłośników k-popu (a już na pewno T-ARY).

[wróg publiczny nr 1: Kim Kwang Soo]

Cała afera zaczęła się od niezbyt dosadnych w swojej wymowie tweetów, które wymieniły pomiędzy sobą członkinie zespołu. Hyo Min zaczęła, wrzucając na swoim koncie zdawkowe: „Różnica w poziomie czyjejś determinacji. ^^ Wykrześmy z siebie więcej determinacji, hwaiting!”. Na zasadzie uderz w stół, Hwayoung odpisała na swoim koncie: „Czasami nawet determinacja nie wystarcza. W chwilach takich jak ta, czuję się przygnębiona, ale wierzę, że wszystko co się dzieje, to błogosławieństwo niebios. Boże, Ty wiesz wszystko, prawda?”. Potem do całej tej tweetowej wymiany zdań włączyła się siostra Hwayoung, Hyo Young, która również próbuje swojego szczęścia w innym k-popowym girls bandzie 5 Dolls. Może i owa dyskusja dawała mętny obraz, że w zespole nie dzieje się najlepiej, ale łatwo było zbanalizować te kilka zdań, a fani szybko zapomnieliby o chwilowym kryzysie nastrojów. Kim Kwan Soo postanowił jednak zabrać głos i mniemam, że do dziś nie dowierza, co mu z ust wypłynęło. Stwierdził, że konta dziewczyn biorących udział w dyskusji zostały zhakowane a cała wymiana zdań to rozkoszna twórczość owych cybernetycznych rozbójników. Później, gdy już zadecydowano o rozwiązaniu kontraktu z Hwayoung, podsycał atmosferę skandalu, wypuszczając co chwilę nowe komentarze i oświadczenia. Niby wspaniałomyślnie nie chciał robić swojej byłej podopiecznej czarnego PRu, ale bez mrugnięcia okiem wyliczył „niedociągnięcia”, którymi miała charakteryzować się Hwayoung. Sama zainteresowana skomentowała te rewelacje krótko na Tweeterze (a jakże): „Fakty pozbawione prawdy”.

[Hwayoung z siostrą]

Z resztą nie tylko zachowanie Kim Kwan Soo w owych dramatycznych dla T-ARY dniach budzi kontrowersje. Cały jego styl prowadzenia zespołu jest co najmniej wątpliwy moralnie. Jakiś czas temu postanowił dodać do wspinającej się na szczyt T-ARY dwie nowe członkinie. Dyrektor jest święcie przekonany, że wraz z upływem czasu, gdy grupa staje się coraz bardziej popularna i ugruntowuje swoje miejsce na k-popowej scenie, powoli wkrada się do zespołu element rozprężenia. Spada motywacja do ciężkiej pracy, a w zamian członkowie grupy stają się leniwi i gwiazdorzą. Z takim nastawieniem nie można utrzymać się na szczycie, dlatego też pan Kim znalazł cudowne lekarstwo na wszelkiego typu próby wykręcenia się od morderczych treningów i szalonych planów dnia. Ten, kto nie pracuje w ocenie ojca dyrektora wystarczająco ciężko, nie dostanie ani linijki do zaśpiewania, a przy wieloosobowych grupach nie jest to bardzo trudne. Dodając dwie nowe dziewczyny do T-ARA zapewne chciał dać swoim podopiecznym do zrozumienia, że mają tyrać tyle, ile im się każe, a jak nie, to zawsze mogą wymienić „leniwą” owieczkę na lepszy model.

Jasne, że nie jestem managerem k-popwych gwiazd i ciężko mi się wypowiadać, co jest dla nich dobre i co zrobić, by przebili się do świadomości mas. Takie zachowanie jednak wydaje mi się nieludzkie. Dziewczyny z T-ARY harują ciężko na swój sukces od trzech lat i jeszcze nie miały żadnych wakacji od dnia swojego debiutu. Jak długo można tyrać po 16-18h na dobę? Jak można oczekiwać od kogoś, kto zwichnął sobie nogę, że będzie pląsać po scenie, jak gdyby nigdy nic? Jak można podkręcać rywalizację pomiędzy członkiniami zespołu, kiedy wiadomo, że i bez wewnętrznych walk życie k-popowej gwiazdy jest wystarczająco stresujące? Te pytania zapewne nie odnoszą się wyłącznie do T-ARY, a do całej branży. I wątpię, by ktokolwiek dał na nie sensowną odpowiedź. Bo chodzi tutaj tylko i wyłącznie o zarabianie kasy i wyciśnięcie z młodych i naiwnych artystów tyle, ile się tylko da. Nie ważne, czy ten i ów trafią do szpitala z przemęczenia. Jak długo będą przynosić profit swojej agencji, wszystko jest OK.


Szumni i dumni „fani” również w wielu sytuacjach nie pomagają swoim idolom. Gdy tylko pojawiły się pierwsze plotki o „znęcaniu” się T-ARY nad Hwayoung z dnia na dzień stali się znawcami tematu, sędziami w sprawie i wykonawcami publicznego ostracyzmu. Zaledwie dwa dni wystarczyły, by zażarci fani grupy przerodzili się w jeszcze bardziej zażartych anty-fanów, albo pozostałej części dziewcząt, albo Hwayoung. Internetowe fora poświęcone grupie zostały zamknięte, założono petycje, nawołujące do wyznania prawdy przez T-ARĘ i jej managerów. Jedni chcieli rozwiązania całej grupy, inni swoją frustrację przelali na Hwayoung. Nagła niepopularność zespołu odbiła się również na ich biznesowej i muzycznej działalności. Anulowano zaplanowane udziały dziewcząt w reklamach, sponsorzy wycofali swoje dotacje, Eunjung straciła swoją rolę w dramie „Five Fingers” tuż przed rozpoczęciem kręcenia pierwszych zdjęć a ich pierwszy, planowany od dawna koncert został przesunięty.

A wszystko to było wynikiem zaledwie dwóch dni burzy. 31.07.2012 r. Hwayoung i jej siostra były widziane, jak wchodzą do siedziby CCM. Dziewczyna przeprosiła Kim Kwang Soo za swoje nieprofesjonalne zachowanie i dolewanie oliwy do ognia niepotrzebnymi komentarzami (i kto to mówi?!). Pokój został zawarty, a Hwayoung napisała na swoim Tweeterze: „Do wszystkich fanów: chciałam przeprosić za to, że byłam dla was jedynie źródłem rozczarowań po tym, jak wy okazaliście mi tyle miłości. Teraz, proszę, czekajcie aż mój image stanie się lepszy i dojrzalszy. Przepraszam za wszystkie zmartwienia, jakich wam przysporzyłam i chciałabym także przeprosić rodzinę Core Contents Media. Przywitam was lepszym image.”

 [jak dla mnie jej image jest całkiem ładny ^^
makijaż pierwszoklaśny!]

Co więcej, Hwayoung, pomimo że nie jest już w zespole, aktywnie wspiera działalność swoich byłych koleżanek. Wydany w sierpniu singiel „Sexy Love”, wbrew pesymistycznym zapowiedziom, odniósł sukces. Zapewne nie był to hit na miarę „Roly Poly”, ale wyraźnie nawiązuje do najlepszych muzycznych tradycji dziewcząt. Pewnie z założenia spisano singiel na straty, więc nie silono się na innowacyjność, a odwołano się do dobrze znanych i lubianych schematów. Jest prosta melodia, uzależniający bicik, wesołe śpiewy, coś z czego T-ARA jest słynna. Na przekór głosom, że to za wcześnie na powrót, że dziewczyny powinny zakopać się pod ziemię i przeleżakować ciężki czas, aż opinia publiczna się uspokoi, T-ARA zebrała dobre recenzje a jej piosenka grana była w radiu i telewizji.

Obecnie zespół zniknął z rodzimej Korei, koncentrując się na promocji za granicą. Na koncertach w Wietnamie, Malezji i Japonii T-ARA nie mogła narzekać na problemy z zapełnieniem miejsc na widowni. Co zaś tyczy się Hwayoung, ciekawa jestem jak potoczą się jej piosenkarskie losy. Czy ujrzymy ją jeszcze kiedyś w świetle reflektorów? Okaże się zapewne niebawem.

 ["Sexy Love"]

P.S. To mój 100 wpis na tym blogu. Wooooooo-hooooo! Kto by się spodziewał, że tyle tutaj tego napłodzę! ;)

Więcej na temat:

Źródła:

rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

poniedziałek, 30 lipca 2012

K-pop nie zawsze jest kolorowy

Ktokolwiek zagląda na portale z k-popowymi nowinkami, nie mógł przeoczyć wieści dnia, a mianowicie tego, iż Hwayoung została wyrzucona z T-ARY. Niespodziewane ogłoszenie agencji dziewcząt, Core Contents Media (CCM), wstrząsnęło zazwyczaj spokojnym k-popowym światkiem, odsłaniając przy okazji tę stronę show-biznesu, której pewnie nie chcielibyśmy oglądać.

[T-ARA jeszcze w komplecie]

Oglądając teledyski, variety shows i inne programy z udziałem naszych ulubieńców, nie trudno ulec złudzeniu, że świat k-popu to jedna wielka kochając się rodzina, a członkowie zespołów bliżsi są sobie, niż rodzone siostry i bracia i wszyscy są skromnymi i cudownymi ludźmi, którzy dają z siebie wszystko, by zrealizować swoje marzenia. Wszyscy są dowcipni i dobrze wychowani, szanują swoich przełożonych i pałają niegasnącą wdzięcznością i miłością do swoich fanów.

Jednak to, co możemy oglądać na naszych monitorach, zapewne średnio ma się do prawdy. Od razu przypomina mi się sławetna hetera, „cudownego charakteru” wschodząca gwiazda popu z dramy „You’re beautiful”, która pokazywała swoje prawdziwe oblicze dokładnie w tej samej sekundzie, gdy odwracały się od niej obiektywy kamer*. Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy celebryci to wilki w owczej skórze, ale pewnie ten i ów nie jest takim rozkosznym młodzieńcem, tudzież przesłodką panieneczką, na jakich chcieliby pozować.

[w BIGBANG też nie zawsze było tak wesoło]

Ta farsa musi jednak trwać, ponieważ koreański show-biznes to nie rozpasane Hollywood, gdzie obsceniczne wysoki w stylu Miley Cyrus czy Lindsay Lohan przechodzą niemal bez echa. Koreańczycy wyszli ze słusznego założenia, że skoro pląsająca w girls bandach i boys bandach młodzież jest idolami ich dzieci, to owi idole nie mogą promować złych wzorców jak branie narkotyków (więcej tutaj), czy nieodpowiednie prowadzenie się (więcej tutaj). Koreańczycy są też dalecy od prania publicznie brudów, uważając, że nieporozumienia i brudne sprawki powinny pozostać w rodzinie albo w firmie.

Stąd ogłoszenie, jakie wydało CCM jest bardzo stonowane:

„Szanując skargi wniesione przez 19-tu pracowników współpracujących z T-ARA (5 stylistów, 7 fryzjerów i wizażystów, 5 managerów oraz 2 bezpośrednich managerów grupy), kontrakt Hwayoung zostanie niezwłocznie rozwiązany bez żadnych dodatkowych konsekwencji.” 

„Przepraszamy za wydarzenia, które mogły zaniepokoić i zmartwić wszystkich tych, którzy kochają T-ARA, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wyrazić, jak jest nam przykro, że musimy ogłosić taką wiadomość w trzecią rocznicę powstania zespołu. Przepraszamy jeszcze raz wszystkich fanów Hwayoung i życzymy jej wszystkiego najlepszego, jako wspaniałej raperce. […] Z uwagi na to, iż Hwayoung posiada wielki potencjał jako raper, zadecydowaliśmy rozwiązać z nią kontrakt bez żadnych dalszych konsekwencji i wierzymy, że będzie dalej się rozwijać jako artystka.”

 [Hwayoung]

Teoretycznie powodem wyrzucenia dziewczyny z grupy było jej niestosowane zachowanie. Sprawa wydaje się być jednak dużo bardziej skomplikowana i nieprzyjemna. Wszystko zaczęło się od feralnego występu w jednym z programów muzycznych 22.07.12, gdy Hwayoung skręciła sobie nogę i mogła poruszać się tylko o kulach albo na wózku. Wydarzenie było szczególnie feralne, ponieważ dziewczęta 25 i 26.07 miały w planach pierwszy samodzielny koncert w Tokio, na sławnej arenie Budokan. Przez kontuzjowaną Hwayoung, T-ARA musiała szybko przeorganizować i skrócić show, a Hwayoung wystąpiła w kilku piosenkach, wspierając się na kulach albo siedząc na krześle.


Po tym występie, koleżanki z zespołu zamieściły na tweeterze kilka złośliwych komentarzy, wyraźnie sugerując, że „komuś” brak determinacji i woli, by dać z siebie wszystko, przez co cierpi reszta grupy. Odpowiedź Hwayoung była mocno stonowana („Czasami nawet determinacja nie wystarcza. W chwilach takich, jak ta, czuję się przygnębiona, ale wierzę, że wszystko co się dzieje, to błogosławieństwo niebios. Boże, Ty wiesz wszystko, prawda?”), ale internauci i tak od razu wysnuli teorie, że w grupie musi źle się dziać, a Hwayoung jest pewnie podle traktowana przez swoje koleżanki.

Agencja CCM wyraźnie zaprzecza, ażeby w zespole były jakieś nieporozumienia.

„Chcielibyśmy zapewnić, że ten fakt [zerwanie kontraktu z Hwayoung] nie ma nic wspólnego z doniesieniami o „znęcaniu się”, jakie rzekomo mają miejsce w T-ARA. Pomimo iż pracownicy Core Contents Media długo obradowali z członkiniami T-ARA, które chciały, by Hwayoung została w zespole, z przykrością musimy stwierdzić, iż nie mogliśmy nie uwzględnić argumentów naszych innych współpracowników.”

By słowa rzecznika CCM zabrzmiały bardziej wiarygodnie, przytoczono kilka przykładów „nieodpowiedniego zachowania się” Hwayoung. Po powrocie dziewcząt z Japonii 27.07, zespół przygotowywał się do nagrania dla programu „Music Bank”. W momencie, gdy było już tylko dwóch wykonawców przed T-ARA i dziewczęta były gotowe wkroczyć na scenę, Hwayoung nagle stwierdziła, że nie ma ochoty występować tego dnia. Jej zadaniem było tylko zaśpiewanie swojej rapowej kwestii, ponieważ w związku z uszkodzoną nogą, podczas występu miała siedzieć na krześle. Nie dała się jednak przekonać i by ratować sytuację (wstępy emitowane są na żywo), Eunjung i Hyomin musiały w ekspresowym tempie nauczyć się rapowej części. Niestety, ze stresu dziewczyny pomyliły się podczas nagrania.


Jakby tego wszystkiego było mało, w drodze do domu, Hwayoung, nie bacząc na obecność fanów i mediów, odrzuciła swoje kule i usiadła na podłodze, wrzeszcząc na swojego managera. Ponoć już wcześniej dziewczyna miewała podobne napady złości, pokazując je swoim fanom i reporterom. Rzecznik CCM stwierdził jednak wspaniałomyślnie, że „nie będziemy ujawniać więcej podobnych zachowań Hwayoung […], ponieważ chcemy ją chronić.”

A jak na to wszystko zapatruje się sama zainteresowana? W 40 min po tym, jak w mediach pojawiło się ogłoszenie CCM, lapidarnie napisała na swoim tweeterze „Fakty pozbawione prawdy”.

Póki co zbyt wcześnie jest, by wyrokować, kto w tym wszystkim ma rację, bo z każdą minutą w sieci pojawiają się nowe artykuły i doniesienia o tym, co naprawdę działo się w T-ARA. Istnieją jednak przesłanki, że rzeczywiście dziewczyna mogła być szykanowana przez swoje koleżanki z zespołu. Pomijając tweetowy napad na Hwayoung, fani wygrzebali inne dowody popierające ich teorię. Podczas jednego z nagrań dla japońskiej telewizji przed ich występem, możemy oglądać, jak Eun Jung zwraca się lekceważąco do swojej młodszej koleżanki i wpycha jej na siłę do ust ryżowe ciasteczko. Sądząc z wyrazu oczu Hwayoung, nie jest sytuacją zachwycona.


Kilka godzin temu internauci wykopali też stary wpis na jednym z koreańskich forów kogoś, występującego pod pseudonimem Suk Ryu (Ryu to nazwisko Hwayoung). Jest to wiadomość z 6.11.2011r. zatytułowana „Być wyrzutkiem… To naprawdę męczące i trudne.”:

„Cześć. Zastanawiałam się, czy powinnam zamieszczać ten post, czy nie, ale zdecydowałam napisać o kilku sprawach…
Zespół, do którego należę… To grupa, którą wszyscy rozpoznaliby nawet po inicjałach.
Jestem nową członkinią, i jest to dla mnie bardzo niezręczna [sytuacja], bo jestem bardzo nieśmiała.
Nie mogę się do nich zbliżyć… To jeden z powodów, dla którego zostałam wyrzutkiem.
Dziewczyny, które są w grupie od początku, musiały silnie protestować przed moim przyłączeniem się do zespołu.
Generalnie traktują mnie, jakbym była powietrzem, gdy jesteśmy we wspólnym mieszkaniu.
Ale gdy pojawia się kamera, nagle zarzucają mi ramiona na szyję.
Podczas treningów… Naprawdę czuję, jakbym miała za chwilę umrzeć.
Kiedy zrobię jakiś mały błąd, krytykują mnie, rzucając „Nie możesz nawet tego zrobić?” i przeklinają na mnie.
Nawet teraz, jestem sama, ponieważ one poszły na zakupy beze mnie.
Będą tu za kilka godzin, ale ja mam ochotę zapomnieć o mojej karierze i rzucić wszystko.
Jednak to jest droga, którą zdecydowałam się obrać, ja jestem tą, która zdecydowała się przyłączyć, więc nie mogę tego zrobić.
Czuję się nieco lepiej, kiedy to napisałam.
Dziękuję wam.”


Hwayoung nie jest pierwszą, która z hukiem wyleciała ze swojego zespołu. By wspomnieć choćby takie słynne przypadki jak Jaejoong, Yoochun i Junsu z DBSK. Oni co prawda sami zdecydowali się opuścić swoją agencję, ale kulisy sprawy były tak samo grząskie i nieprzyjemne. Kim Kibum oraz Alexander z U-KISS również w tajemniczych okolicznościach pożegnali się z zespołem. Oh Won Bin też miał nie po drodze z FT Island, tak samo jak HyunA i Sunmi z Wonder Girls. Brawurowe rozstanie zaliczył również Jay Park z 2PM. Internauci znaleźli jego niepochlebny komentarz o Korei i Koreańczykach, który zamieścił niedługo po swoim przybyciu do kraju (wychował się w USA), pewnie jako wyraz swojego zagubienia w nowym kraju. Niestety, branża i fani są bezlitośni i po wielu przeprosinach i sypaniu głowy popiołem, Jay Park zadecydował (tudzież ktoś mu pomógł), że wyjedzie z Korei do Stanów, by ucichła burza wokół niego i by on mógł zastanowić się nad sobą. Gdy wrócił, rozpoczął solową karierę i radzi sobie nie gorzej niż 2PM.

[DBSK]

Ciekawa jestem, czy będzie nam dane dowiedzieć się, co naprawdę wydarzyło się w T-ARA. Śmiem wątpić, ale może kiedyś dowiemy się prawdy. Póki co trzeba poczekać, aż burza wokół zespołu się nieco uspokoi. Na razie sytuacja T-ARY nie wygląda zbyt wesoło, bo oburzeni fani hurtem wypisują się z oficjalnego fanklubu i zwrócono masę biletów na najbliższy koncert zespołu.

A Was obeszła cała ta historia?

_______________________
* w związku z licznymi kontrowersjami co do tej wypowiedzi: miałam na myśli tylko dramową postać k-popowej idolki, granej przez Uee (jeśli mnie pamięć nie zawodzi), która to była słodka i urocza, gdy występowała przed kamerami, ale gdy tylko nagranie danej programu się kończyło, pokazywała pazurek :) Nie w realnym świecie, ale w tym przedstawionym w dramie, skoro był to serial o k-popowych idolach!
Wybaczcie zamieszanie. Mea culpa! -___-`


UPDATE z 31.07.2012
Tak jak można było przewidzieć, to co się obecnie dzieje wokół T-ARY to jedno wielkie piekło. Współczuję, niezależnie od tego, kto zawinił (a pewnie nikt tam bez winy nie jest).


Na chwilę obecną sytuacja wygląda tak:

  1. T-ARA się nie rozpadają, tylko po koncercie 1.08. bezterminowo zawieszają działalność, by dać ochłonąć opinii publicznej i sobie (http://www.soompi.com/2012/07/31/t-ara-to-indefinitely-suspend-activities)
  2. powstała w sieci petycja, by rozwiązać grupę. Jej twórcy mierzą w zebranie 100 tys. podpisów. Na razie mają ich 36,281 (przynajmniej na dziś, na godziny południowe koreańskiego czasu). Nie znaczy to jednak, że faktycznie grupa zostanie rozwiązana, nawet jeśli jakimś cudem znalazłoby się tyle chętnych do podpisania się. To tylko pobożne życzenia zakładających petycję. Ostateczna decyzja i tak leży w rękach władz CCM (http://www.soompi.com/2012/07/30/a-petition-for-t-aras-disbandment-has-started-online/)
  3. Co chwilę pojawiają się nowe doniesienia i rewelacje o tym, że dziewczęta jednak znęcały się nad Hwayoung. Co do ich wiarygodności…
  4. Szef CCM, Kim Kwang Soo, napisał wczoraj na swoim tweeterze (po angielsku!):
„Ostatnie zachowanie Hwayoung postawiło Core Contents Media trudnej w sytuacji. Z tego powodu byłem zmuszony rozwiązać z nią kontrakt. Jednakże, jeśli Hwayoung przeprosi za swoje zachowanie, będę rozmawiał z moimi współpracownikami i dziewczętami z zespołu o możliwości jej powrotu do T-ARA. Jednak nim to się stanie, jest ważne, by [Hwayoung] wzięła na siebie odpowiedzialność za swoje czyny.” (http://www.soompi.com/2012/07/31/core-contents-media-ceo-tweets-if-hwayoung-apologizes-i-will-discuss-the-possibility-of-her-return-to-t-ara/)

Jedyne co mogę radzić na tę chwilę, to nie zagłębiać się za mocno w temat i nie śledzić wyskakujących z każdą sekundą nowych doniesień, bo na razie to jedno wielkie szaleństwo pogoni za sensacją. Trzeba poczekać, aż się co nie co sprawa uspokoi. T-ARA odniosły zbyt wielki sukces, by tak łatwo się rozpadły, więc spokojnie.

P.S. Jak się czegoś sensownego dowiem, to dam znać!

Update3: Daję znać. Popełniłam kolejny artykuł: wnioski końcowe i rozrachunek zysków i strat w poście:

Więcej na temat:Obraz po burzy

Źródła:

rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...