Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Girls' Generation. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Girls' Generation. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 grudnia 2015

Kulisy k-popu: dieta gwiazd

Jak można się bez trudu zorientować, w k-popie muzyka nie zawsze jest najważniejszym punktem programu. Czasem aż żal, jak daleko spychana jest w hierarchii priorytetów, podczas promocji nowego zespołu. To co liczy się bez wątpienia bardziej, niż wszystko inne, to wygląd.

[słynne nogi dziewcząt z Girls' Generation]

Śliczna buzia, niecodzienna fryzura, odważne stroje i nienaganna sylwetka. I tak jak nie każdy rodzi się ze śliczną buzią, na pewno nie z nienaganną fryzurą, tak i nie każdy ma predyspozycje do utrzymania idealnej linii. By pozostać smukłą jak ta giętka trzcina, czy poszczycić się muskulaturą godną Raina, trzeba ćwiczeń i poświęceń. Każdego dnia, a na kilka dni przed występem w TV albo nagraniem nowego klipu w szczególności!

 [och, Rain, Rain! ^^]

W dzisiejszym poście skoncentrujemy się na dietach stosowanych przez dziewczęta. Generalnie można je podzielić na dwie grupy: diety stosowane na co dzień (po których nie można, niestety, spodziewać się zbyt wielu walorów zdroworozsądkowych) oraz diety i zabiegi stosowane na kilka dni przed dużym występem: debiutem, powrotem na scenę, nagraniem teledysku itp.

Diety długoterminowe
(stopień ekstremalności będzie stopniowo wzrastał)

Dieta 1500 kalorii


Dziewczyny z Girls’ Generation znane są z tego, że nie koncentrują się aż tak bardzo na diecie, a po prostu więcej ćwiczą. Dzięki temu mogą pozwolić sobie raz na jakiś czas na ludzkie jedzenie oraz słodkości. Co nie znaczy, rzecz jasna, że nie przestrzegają diety! Szczególnie, gdy zbliża się czas występów na scenie i przed kamerami, nie ma zmiłuj się.

Głównym założeniem ich diety jest spożywanie 1500 kalorii dziennie. Sprowadza się to w większości do ryżu, pieczonej (nie smażonej, olaboga!) piersi z kurczaka, gotowanych na parze brokułów i innych warzyw na śniadanie. Na obiad znów serwowany jest kurczaczy biust, ryż, kimchi, sałatka z papryki i migdały. Na kolację nie ma kurczaka (obie piersi zostały już zeżarte), są za to słodkie ziemniaki, jajecznica z żółtka jednego jajka (smutne to idolskie życie), kimchi i znów sałatka z papryki.

Dieta kubeczkowa


Nine Muses spopularyzowały tę dietę. Jej główną zasadą jest to, że można jeść niemal wszystko (powinno być jednakowoż pełnowartościowe!), ale w ograniczonych ilościach. Mocno ograniczonych. Znamienna jest zastawa, na jakiej podawane są frykasy: są to niewielkie trzy papierowe kubeczki (jakie czasem wypluwają automaty do kawy). Jeden z nich powinien być wypełniony ryżem (dzikim albo brązowym), drugi daniem-dodatkiem do ryżu, a trzeci owocami. Ważne jest, by jedzenie nie wystawało poza brzeg kubeczka. Dodatkowo powinno unikać się słonych i tłustych potraw.

Dieta bananowa


Zasada jest prosta. Na śniadanie je się tylko banany, a potem w ciągu dnia można jeść co się chce. Taki plan żywnościowy podobno sprawia, że buzia wydaje się szczuplejsza i oczywiście traci się na wadze. Seo In Young jest najbardziej znaną gwiazdą, stosującą tę dietę i podobno udało jej się zrzucić 6kg w miesiąc.

Brzmi fajnie, ale mniemam, że wciąż jednak dużo zależy od tego, czego zachciewa nam się jeść w ciągu dnia. Nieświadomie stosowałam tę dietę w Indiach przez jakieś 3 miesiące i owszem, wróciłam szczuplejsza, ale mniemam, że miało to więcej wspólnego z tym, że pikantne jedzenie bardzo wydatnie zwiększa tempo pracy moich jelit ^^

Dieta monotematyczna


Wkraczamy po woli na ekstremalne grunta. Ta dieta dobra jest dla ludzi o nieskomplikowanych umysłach, mających problem spamiętać własne imię. Należy wybrać sobie jedno zdrowe i niskokaloryczne jedzonko (mniemam, że wygrywają tutaj warzywa) i jeść je tak często, jak tylko się chce, ale… nic poza tym! Czyli, jeśli ktoś lubi ogórki, to może napychać nimi buzię 24h na dobę, ale to by było na tyle. Żadnych urozmaiceń. Nie wiem jak długo można tak pociągnąć i jakiego wstrętu się nabawić do biednych warzywek. Ja by nie polecała.

Dieta wysoko-białkowa


Dziewczyny z SECRET preferują tę dietę. Jak nazwa wskazuje, w jej skład wchodzą produkty o dużej zawartości białka (jak ryby, mleko czy tofu) i ogranicza się węglowodany, a konkretnie tak podstawowy dla koreańskiego życia ryż! Poniżej możecie przeczytać przykładowe menu dziewcząt:

Poniedziałek:
- śniadanie: 1 tost, 1 jabłko, 1 słodki ziemniak
- obiad: sałatka z piersi kurczaka
- kolacja: 8 pomidorków cherry, 1 ogórek

Wtorek:
- śniadanie: 1 tost, szklanka mleka odtłuszczonego
- obiad: 1 słodki ziemniak.
- kolacja: 8 truskawek, 5 pomidorków cherry

Środa:
- śniadanie: 1 tost, szklanka mleka odtłuszczonego
- obiad: 1 słodki ziemniak, 5 pomidorków cherry
- kolacja: 5 truskawek, 1 ogórek

Czwartek:
- śniadanie: 1 tost, szklanka mleka odtłuszczonego
- obiad: pierś z kurczaka, 8 truskawki
- kolacja : 5 truskawek, 1 ogórek

Piątek:
- śniadanie: 1 tost, 1 jabłko
- obiad: 3 jajka 1 ogórek, 5 pomidorków cherry
- kolacja: 10 truskawek, 1 ogórek

Sobota:
- śniadanie: 1 tost, szklanka mleka odtłuszczonego
- obiad: 1 słodki ziemniak
- kolacja: 1 tofu, 3 pomidorki cherry

Niedziela:
- śniadanie: 1 tost, 1 jabłko, szklanka mleka odtłuszczonego
- obiad: 1 słodki ziemniak
- kolacja: 1 ogórek

Mniemam, że dziewczyny są nieustannie głodne. I jeśli mnie ktoś pyta, to za dużo tego białka to tu nie ma.

Diety (oraz zabiegi) na kilka dni przed występem
Powieje teraz ekstremem!

Odwodnienie

[Lee Yeon Hee] 

Chyba najbardziej znana i najbardziej zatrważająca „dieta” stosowana na dzień przed ważnym występem. Na tydzień przed, idole piją dużo wody, nawet do 3 litrów dziennie, po czym przestają ją pić zupełnie w noc przed owym wydarzeniem. Ciało, przyzwyczajone do dużych ilości wody w organizmie, wciąż będzie się pozbywać nadmiarów wody, tyle, że nie dostaje już nic nowego w zamian! Ta metoda ma przeciwdziałać opuchnięciom oraz optycznie „odchudza”. Oko kamery ponoć bardzo uwydatnia każdy milimetr tłuszczyku, więc mówią, że warto.

Ciocia Walerianka jednak MOCNO nie poleca takich metod! Tak jak i wszystkich innych przedstawionych w tym artykule ^^

Odstawienie soli

Jedno z nielicznych, w miarę rozsądnych podejść. Zamiast usiłować się odwodnić, idole dostawiają na kilka dni sól. Sól znana jest z tego, że zatrzymuje wodę w organizmie, co często skutkuje opuchliznami, szczególnie widocznymi pod oczami. A tego na teledysku nikt oglądać przecież nie chce!

Gyeong Rock

[tak miło to chyba to nie wygląda...]

To właściwie nie jest dieta, a rodzaj masażu serwowanego idolom przed ich ważnym występem. Masażysta uciska kości twarzy, starając się chwilowo zmniejszyć całokształt idolowej buzi. Podobno działa, a jeśli tak, to boję się pomyśleć, co to właściwie robi i jak mocno trzeba cisnąć, żeby tę buzię wcisnąć w mniejszy rozmiar! @__@

Zastrzyki

Jeśli ktoś ma problem z wyjątkowo upartym tłuszczykiem, który opiera się dietom, ćwiczeniom i lojalnie pozostaje w ulubionych partiach ciała, i na to jest sposób! Taki uparty tłuszczyk traktuje się zastrzykiem z jakimś zajzajerem, który rozbija komórki tłuszczowe. Najczęściej zastrzyki te stosuje się na twarzy (olaboga! @__@) albo na nogach.

Podsumowanie

Co ciekawe, k-popowi artyści raczej z pokorą i zrozumieniem poddają się wszelkiej maści dietą i zabiegom, tłumacząc to wymogami profesjonalizmu. Że im więcej łez i burczenia żołądka, tym lepsze będą wyniki na scenie.

[Hello Venus rozgrzewa (się) na siłowni]

Jasne, że idole po to są, by cieszyć nasze oczy, ale czy ja naprawdę chcę, by te biedne dziewczynki głodowały miesiącami, na koniec odwodniły się i jeszcze dały zmacerować sobie twarz? Hmm… Czy nie łatwiej by było odżywiać się rozsądnie i zdrowo, by mieli siłę podołać szalonemu grafikowi i po prostu poćwiczyć przez pół godziny dziennie? Na szczęście coraz więcej agencji rozumie, że omdlony z niedożywienia i zmęczenia idol to raczej marny idol, więc starają się zachować odrobinę rozsądku w ich żywieniu. No, ale oczywiście nie każdy umie (albo chce) znaleźć to dodatkowe pół godziny na ćwiczenia, gdy plan dnia i nocy wypełniony jest po brzegi (więcej tutaj)! Koreanki w ogóle słynne są z tego, że nie przepadają za ćwiczeniami, a w zamian wolą stosować różnej maści szalone diety.

Czasem mam wrażenie, że odrobina ludzkich niedoskonałości dobrze by zrobiła k-popowi.

Też tak myślicie?

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

czwartek, 1 stycznia 2015

Przeżyjmy to jeszcze raz: k-pop w 2014 roku. Część II

Tragiczne wypadki, rozstania, kłótnie i pozwy… Spocone torsy, mleko kapiące z brody i nieprzystojne pląsy. Tak można by w skrócie podsumować rok 2014 w k-popie. Zapewne nie był to najbardziej udany rok dla naszych gładkolicych ulubieńców, ale bez wątpienia rok 2014-ty dał nam kilka muzycznych perełek oraz zapoczątkował procesy, które choć bolesne, powinny dobrze przysłużyć się całej branży.

[tragiczny wypadek samochodu Ladies' Code]

Zapraszam na część drugą naszego retrospektywnego przeglądu!
(Nie czytałeś pierwszej części?! Nic straconego! Artykuł jest do nadrobienia tutaj.)






Drugą połowę roku otwiera solowy debiut Yenny z Wornder Girls. Jak dla mnie jest to kolejna pretendentka do tytułu hitu roku z jej rewelacyjnym utworem „Ain’t nobody”. Piosenka pojawiła się w momencie, kiedy zaczynałam już wątpić, czy k-pop będzie w stanie wydać z siebie coś, co będzie mnie w stanie rozruszać. Jakby w odpowiedzi na moje wątpliwości pojawiała się Yenny z całym jej solowym albumem.

[Yenny aka HA:TFELT]

Zarówno muzyka, jak i tekst oraz teledysk do „Ain’t nobody” w liryczny sposób przedstawiają cierpienie kobiety, która nie jest w stanie zapomnieć o swojej miłości. Klip zrobiony jest ze smakiem, gdzie wszystko ma swoje uzasadnienie i sens. Momenty, w których Yenny tańczy, służą pokazaniu intensywności uczuć, jakich doświadcza zdradzona kobieta, a nie tylko uciesze męskiej części widowni.

I jedyne, do czego można by się przyczepić, to do kolejnej przekombinowanej nazwy, która skutecznie utrudnia mi wyszukiwanie nowych dokonań Yenny na Youtube. Co to jest za upodobanie do wciskania jakichś dwukropków, przecinków, apostrofów i innych cyferek do nazw zespołów i pseudonimów artystycznych? Czy ma to wyglądać bardziej cool, a może ma wprowadzać w konsternację takie robaczki ze słabą pamięcią, jak ja? Nie wiem. Oczywiście za tą nazwą jest kolejna uduchowiona historia. Yenny doszła do wniosku, że jej obecne imię kojarzy się z nią, jako piosenkarką, a przez to, że obecnie jest też producentką swojego albumu, potrzebuje nowego scenicznego pseudo. 


Po co wybrać coś normalnego i miło brzmiącego (może w rodzimym języku?), skoro można wziąć słowo z angielskiego i dziwacznie je zapisać? Yenny wybrała sobie heartfelt (płynący z głębi serca), ale ludzie w branży zasugerowali, że nazwa jest zbyt kobieca (ja tylko cytuję, nie oceniajcie mnie!) i że lepiej zmienić sposób pisowni. No to panienka sięgnęła po słownik i zobaczyła, że w amerykańskiej wersji słowo fonologicznie zapisano jako: Ha:rtfelt, a w brytyjskiej: Ha:tfelt. A że w Ameryce słowo hot wymawia się jak ha:t, Yenny umyśliła sobie zatem, że brytyjski zapis fonologiczny zawierać będzie w sobie dwa znaczenia ha:t jako serce i bycie hot.

Studiowałam lingwistykę stosowaną i filologię, ale na ten językowy galimatias nie mam słów.

Lipiec przyniósł nam jeszcze jeden dłuuuuuuuugo oczekiwany come back, ale… Tak jak w przypadku 2NE1, trochę się zawiodłam na f(x). Piosenka nie rzuciła mnie na glebę. Jak dla mnie za dużo się w niej dzieje, przez co trudno wyłapać melodię przewodnią i zlewa się to w chaos. Klip był ciekawy i nieźle zrobiony, ale same obrazki nigdy nie będą w stanie uratować muzyki.

 [f(x)]

Rozczarowujące było również szybkie zniknięcie dziewcząt z f(x) ze sceny, bo dosłownie kilka tygodni po rozpoczęciu promowania ich nowego albumu, Sulli przeżyła załamanie nerwowe i udała się na urlop. Powodem nerwowych kłopotów Sulli były podobno złośliwe plotki na jej temat i niekończące się ataki anty-fanów. Urlop nie przysporzył jej i tak już nadwątlonej popularności, gdyż fani przyłapali ją na spędzeniu czasu ze swoim chłopakiem oraz zabawie w klubach. Ano, jak wiadomo, podczas urlopu na podratowanie nadwątlonego zdrowia psychicznego wskazane jest siedzenie w domu i umartwianie się… Więcej na temat tutaj.

  



Muzycznie sierpień upłyną pod znakiem Taemina, który wydał swój solowy singiel „Danger”. Bardzo przypadł mi ten utwór do gustu i jak zawsze, nie mogę się napatrzeć na taeminowy talent taneczny. Profesjonalni tancerze w tle wypadają przy nim nad wyraz blado…

 [niezbepieczny Taemin]

Głównym newsem miesiąca była jednak wiadomość o haniebnym zachowaniu aktora i piosenkarza Kim Hyun Joonga, który został pozwany do sądu przez swoją byłą dziewczynę za pobicia i znęcanie się nad nią, w czasie gdy byli jeszcze razem. Wbrew początkowemu niedowierzaniu wielu fanów, sam Hyun Joong przyznał się do winy i przeprosił dziewczynę za swoje czyny. Ta, usatysfakcjonowana publicznymi przeprosinami, odstąpiła od postępowania przeciwko swojemu byłemu chłopakowi. Obie strony zarzekają się, że wycofanie pozwu nastąpiło z dobrej woli ofiary i w grę nie weszły żadne pieniądze, ale wątpliwości pozostają. Więcej na temat tutaj.

 [niezławny Kim Hyun Joong]





Wrzesień bez wątpienia pozostanie jednym z najczarniejszych momentów w historii k-popu. 3 września, o 1:30 nad ranem, samochód, w którym podróżował obiecujący girls’ band Ladies’ Code, wpadł w poślizg i rozbił się na autostradzie. 21-letnia członkini zespołu, EunB, zmarła na miejscu. W cztery dni później, w szpitalu, zmarła 23-letnia RiSe. Pozostałe dziewczęta były w ciężkim stanie i wyszły ze szpitala dopiero w 6 tygodni później. Powodem wypadku była nadmierna prędkość oraz zmęczenie kierowcy. Podobno manager śpieszył się na kolejne spotkanie (spotkania biznesowe o 2 w nocy w k-popowym świecie wcale nie są taką anomalią).

[EunB i RiSe]

Koniec miesiąca przyniósł kolejną szokującą wiadomość. 30 września Jessica przestała być członkiem Girls’ Generation. Powodem wydalenia dziewczyny z zespołu było jej (podobno) zbyt duże zaangażowanie w prywatne sprawy (kilka miesięcy wcześniej otworzyła własną firmę i stworzyła kolekcję dodatków) i zaniedbywanie obowiązków jako członkini GG. Wersja wydarzeń przedstawiona przez Jessicę mocno różni się od tego, czym karmi nas SM Entertainment. Kto ma rację? Więcej szczegółów tutaj.

 [Jessica]





Kilka dni przed wypisem 3 członkiń Ladies’ Code ze szpitala, zdarzył się kolejny tragiczny wypadek. 16-tu fanów zmarło, a 9 innych zostało ciężko rannych podczas koncertu 4Minute, gdy zawaliła się metalowa krata, która zabezpieczała szyb wentylacyjny podziemnego garażu. Fani weszli na kratę, by lepiej widzieć scenę i ta zawaliła się pod ich ciężarem.

[miejsce wypadku]

Organizatorzy koncertu przyznali, że chociaż fani nie powinni byli wchodzić na kratę, bo nie była to część wydzielonej widowni, są oni współwinni wypadkowi, gdyż nie zabezpieczyli terenu wokół sceny.

Oba wypadki, ten z udziałem Ladies’ Code oraz ten podczas koncertu, wywołały dyskusję na temat bezpieczeństwa gwiazd show-biznesu oraz ich fanów. Bardzo często gwiazdy zmuszone są pracować kilkanaście godzin dziennie, większość wolnego czasu spędzając w vanie, podróżując z jednego miejsca nagrań do drugiego. Przemęczenie, brak snu, wieczny pośpiech i stres kosztowały już zdrowie i życie nie jednego idola. (Więcej o życiu gwiazd można przeczytać w mojej serii o kulisach k-popu tutaj.)

 [miejsce koncertu]

A to jeszcze nie koniec październikowych wydarzeń! Luhan z EXO poszedł w ślady swojego chińskiego pobratymca, Krisa, i również wystosował pozew przeciwko SM Entertainment, zarzucając im dokładnie to samo, co Kris: nieludzkie warunki pracy, dyskryminowanie na tle narodowościowym oraz niewolniczy kontrakt. I tak z grupy 12-osobowej zostało 10 chłopa i ciężko orzec, czy w tej kwestii padło już ostatnie słowo. Więcej o Luhanie tutaj.

 [Luhan]

I na osłodę mieliśmy tylko powrót Super Junior, który dla odmiany pozytywnie mnie zaskoczył swoimi piosenkami: „This is Love” i „Evanesce”. Tak między nami, przyznam się nieśmiało, że jakiś czas temu położyłam już na SuJu krzyżyk, bo kolejne „hity” było co najmniej rozczarowujące. Miło było teraz zobaczyć chłopców w tak dobrej kondycji. Byle tak dalej!

[Super Junior]





Skoro jesteśmy już w przyjemnych, muzycznych klimatach, nie sposób nie wspomnieć o kolaboracji G-Dragona i Taeyanga, którzy w listopadzie wypuścili singiel „Good Boy”. Ciekawa to odmiana po tych wszystkich groźnych minach i gangsta pozach, gdzie gładkolicy chłopcy usiłują nas przekonać, jacy to są źli i niedobrzy. Chociaż uwzględniając różnorodne wysoki GD z lat młodzieńczych (np. tutaj), nie jestem przekonana na 100%, czy takie z nich dobre chłopaki. No, ale w końcu kim ja jestem by to oceniać :)

[GD i Taeyang]

I to by było na tyle dobrych wieści. W listopadzie BAP ogłosiło, że udaje się na zasłużony urlop po niemal 3 latach pracy non stop. Urlop okazał się być jednak tylko zasłoną dymną dla tarć, jakie miały miejsce między zespołem a ich agencją, TS Entertainment. Po wielu latach okradania ich (firma zarabiała na nich miliony, a sami chłopcy dostawali jakieś marne ochłapy), nie informowania o planach, dostarczania grafików na ostatnią chwilę, odmawiania dnia wolnego, uniemożliwiania kontaktów z rodziną, wyciskania z nich ostatnich soków, czara goryczy się przelała i cały zespół wniósł do sądu pozew, żądając unieważnienia kontraktu i wypłacenia im należnych pieniędzy. Trzymam kciuki za chłopaków z całej siły i nie tracę nadziei, że za jakiś czas do nas powrócą! Zapewne pod skrzydłami innej agencji, ale już z normalnymi warunkami pracy i płacy w kontrakcie! Hwaiting!

 [BAP]

Zainteresowanych tematem odsyłam do artykułu na Glam Paradise





Ostatni miesiąc roku nie wyłamał się ze schematu nienajlepszych wieści. To, o czym mówiło się już od jakiegoś czasu na temat MBLAQ (więcej tutaj), okazało się być prawdą. Joon oraz Thunder nie przedłużyli swoich kontraktów z agencją J.Tune Camp. Joon chce skoncentrować się na swojej aktorskiej karierze, a Thunder postanowił kształcić się w szkole muzycznej. Agencja zapewnia, że nie dojdzie do rozpadu pomimo utraty dwóch członków grupy. Na razie nie wiadomo, czy MBLAQ będzie nagrywać i koncertować jako trio, czy do zespołu dołączą dwie nowe osoby.

 [Joon i Thunder]

Jakkolwiek by się nie stało MBLAQ jakie znamy, odchodzi z rokiem 2014 do historii.

***

Czy 2015 rok okaże się być bardziej łaskawy dla naszych k-popowych ulubieńców? Tego im życzę! Wydaje mi się jednak, że odchodzący rok zapoczątkował zmiany, których obecnie nie da się już zatrzymać. Gwiazdy odważyły się wreszcie walczyć o swoje i miejmy nadzieję, że agencje zrozumieją, że czas bezwzględnego wyciskania z młodych, uzdolnionych ludzi ostatnich soków, dobiegł końca.

A żeby sobie przypomnieć, jak brzmiał rok 2014-ty, zapraszam do odpalenia sobie mojej k-popowejplaylisty! Możliwe, że zabraknie Waszych ulubionych szlagierów, bo wybór tego, co trafiło na listę był ściśle subiektywny! A co! Moja lista, to mi wolno!

Wszystkim moim kochanym Czytelnikom życzę, by Nowy Rok był jeszcze bardziej ekscytujący, niż poprzedni i by przyniósł Wam realizację Waszych najśmielszych marzeń!

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

wtorek, 30 grudnia 2014

Przeżyjmy to jeszcze raz: k-pop w 2014 roku. Część I

Tragiczne wypadki, rozstania, kłótnie i pozwy… Spocone torsy, mleko kapiące z brody i nieprzystojne pląsy. Tak można by w skrócie podsumować rok 2014 w k-popie. Zapewne nie był to najbardziej udany rok dla naszych gładkolicych ulubieńców, ale bez wątpienia rok 2014-ty dał nam kilka muzycznych perełek oraz zapoczątkował procesy, które choć bolesne, powinny dobrze przysłużyć się całej branży.


Bez dodatkowych wstępów zapraszam w małą podróż w czasie, gdzie przypomnimy sobie, co wydarzyło się w mijającym roku!





Początek roku nijak nie zapowiadał obfitości wydarzeń, jaka czekała nas w nadchodzących miesiącach. Muzycznie było dość ciekawie i obiecująco. K-popowe legendy cieszyły ucho i oko swoimi powrotami. Do najbardziej udanych można zaliczyć comeback Raina z 30 sexy” i DBSKSomething”. Jednak to GaIn jest bezsprzeczną bohaterką początku roku i jej poruszająca piosenka „FxxkU” wyznaczyła nowy poziom w k-popie, któremu trudno było sprostać innym wykonawcom. GaIn często porusza temat seksualności w swoich piosenkach (więcej tutaj), ale w jej wykonaniu nie ogranicza się to tylko do sugestywnych pocierań i niewybrednego machania pupą. „Fxxk U” to opowieść o gwałcie i przemocy w związku. Klip oraz słowa mogą szokować, ale był to zamierzony efekt, mający na celu zwrócenie uwagi na przemoc, jakiej doświadcza w domu wiele kobiet. Przemoc domowa jest w Korei dużym problemem, gdyż istnieje na nią swoiste przyzwolenie. Jest to zagadnienie, o którym się nie mówi, traktując je jako osobiste sprawy danej rodziny.


Najbardziej wyrazistym przykładem takiego rozumowania była przerażająca historia z 2012 roku. 28-letnia kobieta zadzwoniła na policję, błagając o pomoc, bo została porwana i oprawca usiłuje ją zgwałcić. Dziewczyna dość dokładnie podała swoją lokalizację, ale policjanci ani drgnęli ze swojego posterunku. W trakcie rozmowy napastnik przyłapał ją na próbie wezwania pomocy. Kobieta nie odłożyła słuchawki, gdy mężczyzna bił ją i katował. Po 8-minutach wysłuchiwania krzyków i odgłosów uderzeń, policjanci wzruszyli ramionami i stwierdzili, że to zwykła sprzeczka między małżonkami. Sąsiedzi mężczyzny również słyszeli krzyki, ale nikt nie zainteresował się losem torturowanej dziewczyny, gdyż oni również orzekli, że to na pewno małżeńska kłótnia. W 13-godzin później policja znalazła ciało dziewczyny, poćwiartowane i zapakowane do 14-tu foliowych toreb.


W tym kontekście odważne „Pier** się” GaIn rzucone w twarz swojemu kochankowi, który kwituje sprzeciwy swojej partnerki: „Nienawidzę tego robić w ten sposób”, stwierdzeniem „Ja tak nie uważam”, nie wydaje się być przesadzone. Koreańczycy są dość ospałym narodem, jeśli chodzi o debatę publiczną i zadzierzgnięcie kulturowych zmian, więc potrzeba mocnego uderzenia, by wywołać jakiś odzew.
 [Bumkey]

Co ciekawe, partnerujący GaIn Bumkey, okazał się być czarnym charakterem nie tylko na ekranie. W październiku tego roku został przyłapany na handlowaniu tabletkami Ecstasy i metamfetaminą w jednym z seulskich klubów. Z tego co ustaliła policja, handel narkotykami był biznesem, którym raper zajmował się od kilku lat. Biorąc pod uwagę to, że w Korei nawet posiadanie jednego skręta może skończyć się odsiadką w więzieniu, zapewne nie prędko zobaczymy Bumkey na wolności… (więcej o gwiazdach i narkotykach tutaj)





Muzycznie k-pop wciąż pląsa i ma się nienajgorzej. Kolejne gwiazdy powracają na scenę: 2NE1 z „Come back home”, MBLAQ z dwoma smętami singlami „Our relationship” i „Be a man”. Czymże byłby rok bez Hyuny pocierającej się tu i ówdzie, więc i 4Minute wróciło z „Whatchs Doin’ Today”. Żadnen z owych comebacków nie rzucił mnie jednak na kolana. Zawiodłam się szczególnie na 2NE1, po których spodziewałam się więcej. Sytuację uratował za to chwytliwy przebój Girls’ GenerationMr Mr” i przeurocza „Catallena” od Orange Caramel.






Kwiecień bez wątpienia należał do Akdong Musician! Rodzeństwo, które zawładnęło sercami jury i publiczności w drugiej edycji programu K-pop Star, wydało swój pierwszy mini album i niemal natychmiast stało się sensacją k-popowej sceny. Promujący album singiel „Melted” jest godnym konkurentem „Fxxk U” GaIn w walce o tytuł najlepszego utworu 2014 roku. Jak dobrze wiecie, moja miłość do ballad jest ograniczona, ale ta piosenka jest tak piękna i poruszająca, że trudno jej nie pokochać.


Muzyka, słowa oraz towarzyszący im klip tworzą przepiękną, dopełniającą się całość i aż trudno uwierzyć, że utwór napisany i wyprodukowany został przez niespełna 18-letniego Lee ChanHyuka i zaśpiewany przez 15-letnią Lee SuHyun. Akdong Musician oraz młoda i utalentowana reżyser, Dee Shin, poruszają problem emocjonalnego zobojętnienia dorosłych na cudzą krzywdę. Pojawia się też wątek różnic kulturowych, niezrozumienia i uprzedzeń rasowych.

Nie twierdzę, że muzyka powinna zawsze zajmować się poważnymi tematami, ale dobrze, gdy raz po raz pojawiają się utwory, które mają ambicje większe niż tylko stać się hitem, bezmyślnie nuconym pod nosem przez tłumy.


Dosłownie w dwa dni po ukazaniu się „Melted”, Korea pogrążyła się w smutku po katastrofie promu Sewon. Najprawdopodobniej w wyniku gwałtownego manewru, ładunek przesunął się na pokładzie, pozbawiając prom stateczności. Kapitan i załoga ewakuowali się jako pierwsi z pokładu, prosząc pozostałych na jednostce pasażerów o zachowanie spokoju. W wyniku katastrofy zginęło 304 ludzi, większość z nich to uczniowie szkoły średniej, którzy wybrali się na wycieczkę szkolną na wyspę Jeju. Haniebne zachowanie załogi i kapitana odnalazło swoje echo w słowach „Melted”:

Dlaczego lód (dorośli) jest (są) tak zimny (nieczuli)?”





Nie łatwo było Koreańczykom otrząsnąć się po tej tragedii. Cały k-popowy światek zamilkł na długie tygodnie, odwołano wiele koncertów i opóźniono daty planowanych powrotów i debiutów. W maju miłośników k-popu czekał kolejny cios: Kris odszedł z EXO i pozwał swoją agencję, zarzucając jej, że jest niesprawiedliwie traktowany, a podpisany przez niego kontrakt stoi w jawnej sprzeczności z podstawowymi prawami człowieka i pracownika (więcej tutaj). Wtedy nikt nie wiedział jeszcze, że Kris swoim wystąpieniem zapoczątkuje lawinę pozwów i rozstań z matkami agencjami. W kilka miesięcy później w jego śladu pójdzie Luhan (więcej tutaj), BAP (więcej w części II przeglądu), a Thunder i Joon z MBLAQ przedłożą własne interesy ponad wierność wytwórni.

[Kris]

Wiadomo, że fanowskie serce cierpi, gdy z ukochanego zespołu odchodzi ulubiony członek, ale mnie cieszy coraz częstszy sprzeciw gwiazd wobec wykorzystywania ich przez agencje. Może wreszcie te molochy zrozumieją, że ich firma nie są fabrykami produkującymi tańczące lalki, tylko miejscem, gdzie pracuje się z żywymi ludźmi, którzy mają takie same potrzeby i bolączki jak każdy z nas. Obawiam się, że owa „trzecia generacja” idoli będzie musiała stoczyć tę nieprzyjemną walkę z bezdusznymi agencjami, by kolejne pokolenie gwiazd mogło pracować i tworzyć w godziwych warunkach. Trzymajmy zatem kciuki za naszych odważnych ulubieńców!

 



Jak wszyscy doskonale wiedzą, czerwiec to miesiąc moich urodzin, więc i tym razem k-popowy świat przygotował dla mnie miły prezent. Taeyang tylko dla niepoznaki wydał swoją balladę „Eyes, Nose, Lips” w przeddzień moich urodzin, by szalone fanki nie skojarzyły faktów. 

 [mam nadzieję, że nie znienawidzicie mnie za to, żem ja przyczyną tej zbolałej miny!]

Doceniam starania, drogi Taeyangu. Wiem, że trudno Ci się pogodzić, że moje serce należy do innego, ale wierz mi, zawsze będziesz dla mnie kimś wyjątkowym! Jako, że Taeyang doskonale wie, że balladki to nie jest mój żywioł, szybko dogadał się z Tablo i machnęli przecudny cover piosenki, który słucham nałogowo do dziś!

[Tablo! <3]

I tym urodzinowym akcentem pozwolę sobie zakończyć dzisiejszy przegląd wydarzeń roku 2014. Do zobaczenia w części drugiej, którą można przeczytać TUTAJ!

P.S. Nie zapomnijcie sprawdzić playlisty z moimi ulubionymi k-popowymi hitami 2014 roku! TUTAJ

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

środa, 26 listopada 2014

Kłamstwa i kłamstewka koreańskiego show-biznesu

Czy te oczy mogą kłamać? I to jak! Nie dajcie się zwieść niewinnym buźkom! Twój najukochańszy oppa, czy idealna noona tak naprawdę mogą być niezłymi ziółkami!

[jasne Hyuna, już Ci wierzymy, żeś taka niewinna!]

Spójrzmy prawdzie w oczy. By utrzymać się w tym biznesie, nie można odznaczać się przesadną cnotą szczerości. Show-biznes w żadnym kraju na świecie nie sprzyja prawdomówności i rozmaite koncepty narzucane grupom, czy poszczególnym jego członkom wymagają od artystów odrobiny (albo i całkiem porządnej dozy) aktorstwa.

Zabawne historie, które co chwila przydarzają się celebrytom i są drobiazgowo omawiane w przeróżnej maści variety-shows, nie do końca muszą być prawdziwe. Dla podkolorowania tego czy innego życiorysu, managerowie dodają i odejmują różnorakie fakty, posypują je solidną dawką lukru albo zarzucają kłodami, by ktoś był bardziej godzien podziwu.


Jasne, że nie wszystko co wychodzi z idolich ust jest kłamstwem, ale… pewna doza sceptycyzmu jest wskazana. Poniżej znajduje się lista najpopularniejszych kłamstewek, które sprzedają nam gwiazdy k-popu.

1. W zespole jesteśmy jak jedna wielka, kochająca się rodzina

Tia… Nie bez przyczyny mówi się, że z rodziną to się wychodzi dobrze tylko na zdjęciach. Nie twierdzę, że wszystkie zespoły prowadzą wewnętrzne wojenki i nie szczędzą sobie złośliwości, ale zastanówmy się. Jakim cudem 5-tka, czy nawet 13-tka zupełnie przypadkowych, nie znających się wcześniej ludzi, może bez najmniejszego zgrzytu pracować i żyć razem 24h na dobę 7 dni w tygodniu? Dodajmy do tego wieczne przepracowanie, niedospanie, presję ze strony agencji, fanów, innych członków zespołu, wewnętrzne rozgrywki o miano najpopularniejszego i otrzymany czas antenowy… Jakoś nie widzę tutaj możliwości pokojowej koegzystencji. Spory muszą powstawać i tylko z czasem można się nauczyć, jak je najlepiej rozwiązywać. To tak jak w długotrwałym związku. Trzeba wypracować metody wspólnego pożycia, by wzajemnie się nie pozabijać. Tyle, że w związkach zazwyczaj sami wybieramy sobie osobę, z którą chcemy dzielić życie, a partnerzy w zespołach to w 100% małżeństwa aranżowane.


Każda z osób, która decyduje się zostać trainee i później debiutuje, musi odznaczać się wysokim współczynnikiem parcia na szkło i chęci zabłyśnięcia w świetle jupiterów. Każdy z nich marzy, by stać się gwiazdą, a to nie zawsze idzie w parze z chęcią dzielenia się sławą z innymi. Jasne, że okoliczności zmuszają ich do współpracy, ale nie musi to oznaczać, że ta współpraca zawsze przebiegać będzie bezboleśnie.

Dlatego zawsze śmieszą mnie te górnolotne wyznania, że te czy inne dziewczęta są jak siostry i ich przyjaźń i miłość trwać będzie aż po grób. Tak, piję tutaj do Girls’ Generation, które jeszcze niedawno zarzekały się, że nie będzie dla nich szczęśliwszej nowiny, niż wieść, iż któraś z koleżanek z grupy jest zakochana i wychodzi za mąż. Dziewczęta planowały rozkosznie, jak to będą 18-cie razy wyprawiać imprezy z okazji setnego dnia życia swoich maleńkich pociech (było ich wtedy jeszcze dziewięć i planowały mieć po dwójce dzieci).

[Boyfriend]

Nie chcę twierdzić, że prawdziwa przyjaźń pomiędzy członkami zespołów w ogóle nie istnieje. Na pewno spora ilość grup wypracowała sobie dobre relacje i szczerze się lubi i wspiera. Trudno jednak oczekiwać, by taka sielanka była jedynym obowiązującym trendem. Fanom miło się słucha, jak to wszyscy się kochają i szanują, ale rzeczywistość wygląda różnie

Więcej na temat można poczytać tutaj i tutaj.

2. Niewinny/-a jestem jak poranna zorza

Serio? Nigdy nie miał/-a dziewczyny/chłopaka? Nigdy nawet nikogo nie pocałował/-a, ani nie trzymał/-a za rękę? Nie wiem, może to mi przyszło pracować w jądrze ciemności, gdzie nawet moje przedszkolaki ganiają za dziewczynkami, próbując je pocałować, a dzieci z zerówki wyznają mi, że mają chłopaka w innej grupie.

Ja co prawda czekałam na mój pierwszy pocałunek do 19-tego roku życia, ale jakoś ciężko mi uwierzyć, że wszyscy są tacy niemrawi w sprawach męsko-damskich jak ja. Niełatwo też zrozumieć przyczyny fenomenu, skąd wszystkie te cudownie urodziwe nastolatki tak się wzorowo prowadzą. Czyżby była to zasługa porządnego, koreańskiego wychowania? Hmm… Więcej mogą mieć z tym wspólnego managerowie, którzy bardzo często zmuszają młodych ludzi do zatajania swoich minionych związków, albo co gorsza, zerwania ze swoim chłopakiem/dziewczyną.


Rozumiem, że towar nieużywany się lepiej sprzedaje, niż ten z drugiej ręki, ale poważnie? Czy idole to rzeczywiście tylko produkt, któremu nie przynależą się ludzkie przymioty i pragnienia?

3. To tylko przyjaźń!

Ile to razy słyszeliśmy tę samą śpiewkę? Ten i owa przyłapani zostali na romantycznym randez vous, ale wszyscy (z agencją na czele) zarzekają się, że te przytulaski i pociągłe spojrzenia to tylko oznaki szczerej przyjaźni. Gdyby agencje nieco żwawiej potwierdzały randkowe rewelacje, może skończyłoby się polowanie na czarownice w wykonaniu fanów i doszukiwanie się odbić w łyżce (tutaj) i hejtu na niewinnych fanów, którym się poszczęściło i udało cyknąć fotkę z idolem (więcej tutaj).

[G-Dragon też się ponoć tylko "przyjaźni" od wielu lat z tą uroczą Japoneczką
Więcej tutaj!]

4. Mierzę tyle i tyle centymetrów i ważę tyle a tyle

Och, naprawdę? Te kłamstewka dotyczące wagi i wzrostu są właściwie na porządku dziennym. Chłopacy nieustannie zawyżają swój wzrost, a dziewczęta odejmują sobie kilogramów (jakby było z czego odejmować!). Nie bez powodu w wielu variety-shows pojawiają się elementy typu: „pokaż nam, ile na prawdę masz wzrostu!” i goście muszą zdjąć swoje buty na koturnie i pozwolić się zmierzyć.

[niezłe koturny, Key!]

5. To, jak wyglądam, to dar mych rodziców

Niewątpliwie. Tyle, że takie drobne ingerencje w wygląd, jak machnięcie sobie podwójnej powieki, czy drobny implancik w nosie nie są w Korei uważane za operacje plastyczne. Bardzo często lepszy kształt szczęki to następstwa „nieszczęśliwego wypadku w dzieciństwie”, kiedy to ktoś musiał mieć zoperowane przetrącone ucho. Ach, ci koreańscy chirurdzy! Kto by pomyślał, że wycięcie podejrzanego pieprzyka zaowocować może nowym kształtem kości policzkowych!

[Uee to na pewno się ze zdziwienia oczy tak otworzyły, po tym jak wstąpiła do k-popowej branży]

Więcej o operacjach plastycznych tutaj.

6. „Spontaniczne” selki

Tia, te wszystkie sweet focie są tak spontaniczne, jak moje sesje na klozecie. Zdjęcia te zazwyczaj służą jako element autopromocji, gdzie maknae prezentują swoje słodkie minki i wyrafinowane dania, własnoręcznie wyczarowane dla czcigodnych eonni czy hyeongów, visuale chwalą się swoją „bezmejkapową” buzią, trendsetterzy dokumentują swoja kolejną, rewelacyjną kreację, a cała reszta żyje wesoło, otoczona wianuszkiem przyjaciół. Czasem zdarzają się przebłyski prawdziwie spontanicznych fotek, ale to niestety rzadkość.

[ta fotka IU i Eunhyuka rzeczywiście była spontaniczna! :D]

Trudno winić idoli za te wszystkie kłamstwa, gdyż środowisko w jakim żyją, zmusza ich do nieustannego mijania się z prawdą. Dla wielu kłamstwo to jedyny sposób przetrwania i dopięcia swego. Trafiając pod skrzydła agencji w bardzo młodym wieku, adepci na idoli muszą kombinować i wymyślać wymówki, jeśli chcą choć na chwilę wyrwać się z kieratu nigdy nie kończących się treningów i prób. Co zostaje im innego, jeśli nie zmyślić jakąś historię, jeśli nagle zachce im się spotkać z przyjaciółmi albo, o zgrozo! z dziewczyną, czy chłopakiem. Agencja w życiu nie zgodziłaby się na randkę (jako, że wielu idoli wiąż ma w kontraktach zakazutrzymywania romantycznych relacji), a pokus dla młodych, pięknych i potencjalnie sławnych, nie brak.

Jak z wszystkim, im więcej się trenuje, tym łatwiej to przychodzi. Wielu idoli nie zauważa już nawet, że opowiadane przez nich historyjki nie do końca zgadzają się z prawdą, a początkowo wyreżyserowane zachowania, stają się naturalne. Ile w tych wszystkich konceptach, oczekiwaniach i wyobrażeniach jest prawdziwego człowieka? To wiedzą tylko sami zainteresowani.

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...