sobota, 6 września 2014

Pulchność po azjatycku, czyli debiut Chubbiness

Wyznam Wam coś. Mało rzeczy tak mnie irytuje we współczesnej pop-kulturze, jak to szaleństwo wokół szczupłości, piękna ciała i wbijania się w obowiązujące normy. Wiem, wiem. Całe te kanony istniały od zawsze i nawet starożytni usiłowali się w nie wpasować. Nie zmienia to jednak faktu, że obecny dyktat przekracza granice zdrowego rozsądku i mnie zwyczajnie mierzi.


Dlatego zawsze z zaciekawieniem czytam wszelkie wzmianki o choćby próbach zrobienia czegoś, co odstaje od obowiązującego kanonu. I takim „czymś” był debiut nowego j-popowego zespołu Chubbiness. Dla nie znających angielskiego, nazwa zespołu znaczy dosłownie „pulchność”, co sugerować by mogło, że w jego skład powinny wchodzić dziewczęta rozmiaru przekraczającego przeciętność. Pulchność nie jedno ma jednak imię…

[dziesięć dziewcząt tworzących zespół Chubbiness]

Nieobeznanemu z azjatyckimi (w tym przypadku japońskimi) standardami, mogło by się wydać, że zespół to jakieś nieporozumienie, bo wszystkie dziewczyny są w świetnej formie! Gdzie tu obiecane pulchności? No cóż… Jakiś uczynny internauta stworzył na gajdzińskie* potrzeby wykresik, gdzie można sobie zwizualizować, jak w japońskim rozumieniu wyglądać figura idealna (0% pulchności), a jak wygląda osoba w 100% pulchna. Jeśli tak wyglądają oczekiwania wobec zwykłych zjadaczek ryżu, strach się bać, jakie wyśrubowane standardy muszą spełniać pląsające w show-biznesie dziewczęta!


Od jakiegoś czasu nieśmiało lansuje się w Japonii trend „dziewczyn pianek” (od słodkich pianek, co to skauci w amerykańskich filmach zawsze nad ogniskiem pieką). Ma to być słodkie określenie bardziej krągłych dziewcząt, by raz na zawsze wyplenić z języka popularny epitet debu, który znaczy mniej więcej tyle co „tłuścioch” czy inny „pasztet”. I choć pojawia się coraz więcej sklepów internetowych, oferujących ubrania w większych rozmiarach oraz stron, gdzie amatorki i profesjonalni styliści doradzają „piankom”, jak się fajnie i modnie ubrać, nie jest łatwo przełamać stereotypy Dla wielu Japończyków, „pulchność” to po prostu oznaka lenistwa, niedbałości o zachowanie zbilansowanej diety i braku samodyscypliny. W internecie nie trudno się natknąć na bojkot „piankowej” nomenklatury w postaci podobnych komentarzy:

„Nazywaj je jak chcesz, ale grubas to grubas”
„To wprowadza tylko zamieszanie, nazwy debu czy pizza [inne, popularne i poniżające określenie pulchnych dziewcząt] są w porządku.”
„Piankowe dziewczyny”, topią się, gdy się je podgrzewa”
„Zmieńcie nazwę na szynkę bez kości”
„One są raczej jak mochi [okrągłe, ryżowe ciastka, wizualizacja tutaj], a nie pianki.”
„Przestańcie racjonalizować tłuściochów!”


Urocze, prawda?

Ciekawe, jak długo panie z Chubbiness utrzymają się w branży? Debiut nie rzucił mnie na kolana, jak generalnie nie rzuca mnie na nic japoński pop, ale to pewnie kwestia gustu. Ich debiutancka piosenka utrzymana jest w standardowym, j-popowym stylu: szybki bicik, chóralne śpiewy, słodka melodia. Oczywiście musiało być o jedzeniu, żeby wpisać się w przyjętą konwencję. Generalnie tragedii nie ma, ale zdecydowanie nie mój kawałek muzyki.

[Chubbiness i ich debiutancka "Manmadeiya"]

Pytanie o przetrwanie nie pojawiło się przypadkiem, bo historia zna już podobne przypadki. W 2011 roku koreańska agencja gwiazd, Winning InSight, wydała na świat Piggy Dolls; trio obdarzone nieziemskimi głosami i kilkudziesięcioma kilo więcej, niż można by się po k-popie spodziewać. Panie były energiczne, pełne charyzmy, cudowne wokalnie i pełne dystansu do siebie. Wydawać by się mogło, że miały wszystko, czego potrzeba w muzyce rozrywkowej, ale niestety… Sztywne i nieco już zaśniedziałe (pewnie dla tego nie mogą się już ugiąć) prawidła koreańskiego show-biznesu nie pozwoliły im pozostać sobą. Gdy w pół roku po wydaniu swojego debiutanckiego mini-albumu „Piggy Style”, dziewczyny powróciły z nowymi piosenkami, pojawiły się odchudzone o łącznie 52 kg! Widać, nie był to zbyt imponujący wyczyn dla ich agencji, gdyż w kolejnym come backu już się nie ukazały. W 2013 roku wymieniono wszystkie dziewczęta na „chudsze modele”. Nazwa pozostała, ale zespół odszedł w niepamięć. Nowe członkinie Piggy Dolls, może i są ładniejsze i zdecydowanie chudsze, ale zabrakło siły głosu i niewymuszonego uroku, jaki bez wątpienia posiadał oryginalny skład. Fani poczuli się, oględnie mówiąc, zdradzeni przez agencję i jakoś nie wróżę powrotu Piggy Dolls na scenę…

 [Piggy Dolls kiedyś...]
[... i dziś]

By uprzedzić ewentualne komentarze typu: „ale promowanie otyłości jest równie niezdrowe”, nigdzie nie stwierdzam, że otyłość służy komukolwiek. Trzeba zachować rozsądek, tak w jedzeniu, jak i we wszystkim innym. W show-biznesie trudno jednak doszukać się owego „rozsądku”, gdy idole otwartym tekstem przyznają, że przed nagraniami w telewizji, czy do nowego klipu nie jedzą nic przez cały dzień i nawet nie piją zbyt wiele, by nie być „spuchniętym”. Girls’ Generation opowiadają o swojej cud diecie 800 kalorii, gdzie wiadomo, że średnie zapotrzebowanie kobiety w ich wieku o średnim(!) stopniu intensywności życia wynosi 2 200 – 2 400kalorii! Nie trzeba chyba nikomu uzmysławiać, jak wiele czasu idole spędzają na sali ćwiczeń, siłowni i na występach! Inną popularną praktyką jest np. rezygnowanie z kolacji. Sprowadza się więc to właściwie do dwóch posiłków dziennie: śniadania i lunchu. Ilość omdleń i hospitalizacji z przemęczenia w k-popie nie powinna zatem dziwić, prawda?

[Yoona waży 48,5 kg przy wzroście 168 cm]

Jeśli promowanie nierealnego wizerunku ciała i dopingowanie rozwoju chorób zaburzenia odżywiania jest lepsze, od przyznania, że piękno występuje we wszystkich rozmiarach i w każdym kolorze, to chyba wolę pozostać poza nurtem. I Wam również tego życzę!

:)

P.S. Jakby ktoś chciał jeszcze poczytać o nagonce mediów na kobiece ciała, to odsyłam do artykułów:

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com


* gajdzin (jap.): pejoratywna nazwa obcokrajowca

niedziela, 31 sierpnia 2014

SM Entertainment: skandale, plotki i niezapłacone podatki

Wygląda na to, że rok 2014 nie należy do najbardziej udanych dla k-popu. A już na pewno nie dla SM Entertainment. Skandale, plotki, niezapłacone podatki, pozwy i kłótnie… Warto przypomnieć, że to przecież dopiero koniec sierpnia! Pomimo tylu lat w branży i spektakularnych sukcesów zarząd wytwórni wciąż miewa problemy z opieką nad swoimi gwiazdami, uśmierzaniem niezdrowych kontrowersji i tonowaniem nastrojów.


Oddajmy jednak SM sprawiedliwość. Nie jest łatwo uśmierzać kontrowersje wokół gwiazd estrady i ekranu. Rozbuchane ego fanów każe im sądzić, że są panami i władcami nie tyle co kariery swojego idola, ale jego/jej samego/ej. Stąd, niestety, wciąż obowiązujący zakaz randkowania (więcej tutaj) a każde, nawet najbardziej głupkowate i absurdalne przypuszczenie, że ten czy ów umawia się z kimś po godzinach pracy, rani fanowskie serce na wskroś. Trudno jednak winić idoli, że też chcieliby mieć choć namiastkę normalnego życia. Toż nad porywani serca nie łatwo panować.

[Changmin i jego odbicie w łyżce jako dowód na to, że potajemnie spotyka się z Victorią z f(x)]

Uwzględniając zapewne wiek i status absolutnych gwiazd, agencja ulitowała się nad swoimi podopiecznymi z Girls’ Generation i dziewczyny hurtowo zaczęły umawiać się na randki. Tiffany z Nichkhunem z 2PM, Sooyoung z aktorem Jung Kyung Ho, Yoona z Lee Seung Gi. Co bardziej znamienne, we wszystkich przypadkach obie strony oficjalnie potwierdziły randkowe rewelacje i o dziwo, obyło się bez spektakularnych fochów ze strony fanów. Postawieni pod ścianą nie mieli za bardzo wyboru.… jednakże! Nie wszystkim się upiekło!

[Baekhyun i Taeyeon]

Taeyeon podpadła swoim fanom, bo nie dość, że ośmieliła się flirtować z Baekhyunem z EXO (bezczelna!), to jeszcze użyła do tego swojego konta na Instagramie! Skandal pierwszej wody, bo jak to przecież tak, adresować posty na portalach społecznościowych do kogoś innego, niż do najwierniejszych z wiernych fanów? Dziewczyna np. zamieściła swoje zdjęcie z uroczą maskotką opatrzone podpisem: „Lubię cię. Mogę cię lubić?”, albo „Znowu, kolejny raz czuję, że oszaleję przez ciebie” pod zdjęciem ciasteczek Oreo. Jakież było zdziwienie i ból fanów, gdy okazało się, że te wiadomości nie były adresowane do nich! Poczuli się oszukani, zdradzeni a ich godność podeptana! Sytuacja stała się na tyle poważna (jeśli w ogóle można używać takich słów), że biedna Taeyeon w ostatecznym geście desperacji, przeprosiła za „nieodpowiednie” posty na swoim koncie. Baekhyun również przeprosił swoich fanów za zamieszanie.

[jeden z postów Taeyeon, który wywołał takie zamieszanie]

Co ciekawe, Taeyeon nie jest jedyną, która poczuła się winna z powodu swoich romantycznych porywów. Wspomniana Yoona wiele razy przepraszała swoich fanów i koleżanki z zespołu, że posunęła się do czegoś tak skandalicznego, jak związek. Rzeczywiście… Bezwstydna…

[Lee Seung Gi i bezwstydna Yoona]

Na tym nie koniec zamieszania wokół Girls’ Generation. W internecie aż huczało od plotek o tym, jak to Hyoyeon pobiła swojego byłego chłopaka. Finalnie okazało się, że całe zajście było jednym wielkim nieporozumieniem. Hyoyeon wygłupiała się w towarzystwie kilku znajomych i rzeczonego „kolegi”. Zażartowała, że rzuci się z okna i gdy nieco poirytowany dowcipem chłopak chciał odciągnąć ją w bezpieczniejsze miejsce, dziewczyna odepchnęła go i nieszczęśliwie uderzyła go pod oko. Poszkodowanemu najwyraźniej para poszła uszami i jak stał, tak wyszedł i pobiegł na policję zgłosić całe wydarzenie. Jednak już podczas składania zeznań ochłonął trochę i przyznał, że całe zdarzenie było jednym wielkim nieporozumieniem z powodu nieszczęśliwego żartu i wycofał swoje doniesienie.

[Hyoyeon]
SM zapewne nie było zbyt uszczęśliwione tą aferą, szczególnie w świetle wszystkich innych skandali i randek. Postanowili jednak zastosować nową technikę oficjalnego potwierdzenia policyjnych doniesień, by w ten sposób ukrócić spekulacje. Wielu na pewno to przekonało, jednak internauci nie byliby sobą, gdyby nie wysnuli kilku spiskowych teorii dziejów. A okazja przecież była doskonała! Szczególnie chwytliwy okazał się kawałek o skakaniu z okna. Fani wysnuli teorię, iż dziewczyna naprawdę chciała popełnić samobójstwo, bo jest szykanowana i poniżana przez koleżanki z zespołu. Prawda li to? Hmm… Jedna Hyoyeon to wie.

Trzeba jednak czegoś więcej, by zachwiać karierą gwiazd pokroju Girls’ Generation. Dziewczyny nie jedno już przeszły i pewnie mało co jest w stanie je obecnie ruszyć. Czego nie można niestety powiedzieć o Sulli z f(x), która mocno przeżyła ataki cyfrowych (i nie tylko) hejterów na jej osobę. Jej związek z Choizą z Dynamic Duo nie został najcieplej przyjęty przez fanów, do tego już od dłuższego czasu krążą wokół niej najróżniejsze i najdziwniejsze plotki. Jakiś czas temu np. dziewczyna trafiła do lekarza z powodu gwałtownego bólu brzucha, co jakimś sposobem doprowadziło internatutów do wniosku, że to na pewno z powodu molestowania seksualnego, którego Sulli jest ofiarą.

[Sulli i Choiza]

Dziewczyna, zmęczona nagonką, nieustannym stresem i presją, postanowiła wziąć urlop od wszelkich działalności medialnych, co wywołało jeszcze większą lawinę spekulacji na jej temat. SM nie popisało się tutaj niestety zdolnościami medialnymi ani ochroną swoich podopiecznych przed szkodliwymi plotkami. Wytoczono co prawda sprawy siejącym zamęt blogerom, jednak na życzenie samej Sulli, odstąpiono od dalszych roszczeń. Odpowiedzią agencji na niezadowolenie fanów z powodu niespodziewanego przerwania promocji nowego albumu dziewczyn z f(x) „Red Light”, było szybkie wypromowanie nowego zespołu Red Velvet. SM pewnie sądziło, że skoro pierwszy człon nazwy się zgadza, to nikt się nie zorientuje z podmianki. Nie mam nic do Red Velvet, jednak sytuacja w jakiej przyszło im debiutować, nie była godna pozazdroszczenia.

[Kris]

Wydawać by się mogło, że wszelkiej maści afer starczy już na cały rok z nawiązką, kiedy to Kris z EXO wytoczył w maju sprawę przeciwko SM, nazywając podpisany z nimi kontrakt niewolniczym i żądając jego unieważnienia. Wśród zarzutów przeciwko agencji pojawiły się takie jak: niesprawiedliwy podział zysków, jakie agencja osiąga dzięki EXO, brak wolnego czasu i długość kontraktu (13 lat), bez możliwości ponownych negocjacji, co do jego kształtu.

Wszystkie te zarzuty brzmią znajomo, jeśli ktoś siedzi w k-popie dłużej niż kilka miesięcy. Sławne JYJ (Jaejoong, Yoochun i Junsu), trzej członkowie DBSK, w 2009 roku wystąpili do sądu o rozwiązanie umowy z SM z dokładnie tymi samymi argumentami, dodając jeszcze, że ich plany zajęć powstawały bez ich wiedzy a czasem i zgody, a także, że nastąpiły pewne zmiany w samym kontrakcie, o których nikt nie raczył ich poinformować. Sprawa ostatecznie zakończyła się w listopadzie 2012 roku, kiedy obie strony osiągnęły porozumienie, że wiążący ich kontrakt wygasł w 2009. Odstąpiono od wszelkich roszczeń i odszkodowań (w międzyczasie SM pozwało JYJ za złamanie ekskluzywnego kontraktu, gdy tamci podpisali inną umowę z agencją Avex).

[JYJ w konstelacji JJY: Junsu, Jaejoong, Yoochun]

Fani Super Junior na pewno pamiętają też aferę wokół Han Genga. W grudniu 2009 roku Chińczyk również zażądał rozwiązania kontraktu z SM. Przyczyny znów pozostają te same:

  • podział zysków w znacznym stopniu faworyzował agencję,
  • przesadna długość kontraktu: 13 lat (widać, taki standard umów w SM),
  • nie było możliwości ponownego negocjowania kontraktu, ani wprowadzenia do niego żadnych zmian,
  • był zmuszany do robienia rzeczy, do których go kontrakt nie zobowiązywał,
  • jeśli nie byłby posłuszny agencji, nałożona by została na niego dotkliwa kara pieniężna,
  • za każde spóźnienie albo nieobecność na koncercie/nagraniu/itp. odciągano z jego pensji ogromne kwoty,
  • nie słuchano żadnych jego sugestii ani próśb,
  • nie tyle nie wspierano, ale także uniemożliwiano Han Gengowi podjęcie jakichkolwiek samodzielnych, dodatkowych projektów,
  • ujawniono również, że SM nie dała Han Gengowi ani jednego dnia wolnego przez ponad dwa lata, co spowodowało rozwinięcie się u niego choroby przewodu pokarmowego i nerek.

Finalnie Han Geng rozstał się z SM w 2011 roku, znów za porozumieniem stron.

Wydawałoby się, że koledzy z zespołu we wszystkich wymienionych wyżej sytuacjach najlepiej powinni rozumieć ból pracy dla SM, jednak na wsparcie trudno by tu było liczyć… Wszyscy, bez wyjątku, zostali okrzyknięci zdrajcami, którzy niemal wbili nóż w plecy kolegom i całej grupie. Tao stwierdził, że podjęte przez Krisa zdziałanie to „złe zachowanie” i że „zawiódł zaufanie”. Chłopaki z EXO mieli szczególnie za złe Krisowi, że pozew przeciwko SM przygotował w tajemnicy i przekazał sprawę do sądu w kilka dni przed planowanym koncertem w Hali Olimpijskiej w południowej części Seulu, a także na krótko przed ich światowym tournee.

[EXO-M, błagam, nie każcie mi pisać, który jest który @___@]

Chen powiedział: “Wszyscy członkowie zespołu czują się zmartwieni i mają złamane serce… i martwią się, że tego typu kontrowersje pojawiły się przed koncertem, o którym tak długo marzyliśmy.” Xiumin dodał jeszcze: “wstyd mi, że takie kontrowersje pojawiły się w takim czasie. (…) 11 pozostałych członków pozostanie zjednoczonych i będą kontynuować przygotowania do koncertu, jako że Kris raczej nie wróci już do zespołu.”

Wisienką na torcie jest afera związana z samą agencją, kiedy to okazało się, że firma mataczyła w sprawozdaniach podatkowych i oszukała tym sposobem państwo na grube miliony wonów. Kiedy w marcu do drzwi SM Entertainment zastukali kontrolerzy z urzędu skarbowego, agencja stwierdziła nonszalancko, że to zwykła, rutynowa kontrola i wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jednak orzeczenie z 23 czerwca zaszokowało zapewne nie jednego miłośnika twórczność SM, gdyż urząd wezwał firmę do zapłacenia 10 miliardów wonów (około 10 milionów dolarów) należnych państwu podatków!


Tego samego dnia SM wydało oficjalne orzeczenie, w którym tłumaczyło się, że kara to jedynie wyrównanie podatków od zysków, jakie uzyskała cała korporacja SM Entertainment, mające swoje oddziały w innych krajach (chodziło tu o oddział SM Entertainment Japan).

„[Komisja podatkowa] ujawniła również, że nie stwierdzono przypadku uchylania się od płacenia podatków ani przeoczeń zysków płynących z zagranicznych promocji (…) W związku z tym, podejrzenia, jakie pojawiły się wokół naszej działalności zagranicznej i własności, które posiadamy poza granicami kraju, okazały się być bezzasadne.”

Może i tak było, fakt pozostaje jednak niezmienny, że dla tak dużej i renomowanej firmy, jaką jest SM, kontrola podatkowa i orzeczenie urzędu skarbowego o uchylaniu się od płacenia podatków na tak astronomiczne sumy, są po prostu upokarzające. SM nie tylko straciło na wiarygodności, ale również na prestiżu. Zakochane w chłopcach z EXO nastolatki, albo szaleni fani f(x) może i zapomną o tym w chwili, kiedy pojawi się nowy klip ich ukochanego zespołu, ale biznesowi partnerzy SM zapewne nie będą mieć tak krótkiej pamięci.


Zdecydowanie nie dzieje się zbyt dobrze w SM Entertainment i wydaje się, że zmiany w zarządzie i polityce firmy są nieuchronne. W odpowiedzi na liczne nadużycia agencji opiekujących się gwiazdami k-popu (i nie mówię tutaj tylko o SM, wykorzystywanie swoich podopiecznych zdarza się wszędzie), koreański rząd wydał 29 lipca nowe prawo, chroniące nieletnich adeptów na gwiazdy. W świetle nowych reguł, dzieci młodsze niż 15 lat mogą pracować tygodniowo maksymalnie 35 godzin, a młodzież w przedziale wiekowym 15-18 lat, 40 godzin. Wszelkie próby, nagrania i treningi nie mogą się obywać pomiędzy 22 a 6 rano, chyba, że prawny opiekun wyrazi na to zgodę. Nielegalne będzie również noszenie przez dzieci i nastolatków „wyzywających strojów” i wykonywanie przez nich erotycznych tańców i dwuznacznych ruchów. Złamanie któregokolwiek z postanowień może skończyć się dla firmy karą w wysokości 10 tysięcy dolarów.

Agencje już narzekają, że postanowienia są nierealne, że nagrania do programów muzycznych odbywają się przeważnie w nocy i że wielogodzinne treningi są nieuchronne, by osiągnąć sukces. Ale czy aby na pewno takie niewolnicze wykorzystywanie dzieci i młodzieży (więcej tutaj) jest jedyną drogą, jaka może zawieść ich na szczyt popularności? No i przede wszystkim, czy my, jako odbiorcy i konsumenci, naprawdę chcemy, by dla naszej przyjemności oglądania i słuchania, kilkunastoletnie dzieci harowały gorzej niż niewolnicy na plantacjach?


Mam wrażenie, że ten system jest po prostu agencjom na rękę. Minimum ryzyka i maksimum zysku. Szybko i wedle schematu… Trenerzy są już przeszkoleni, strategie opracowane. Wrzuca się tylko nowy narybek w sprawnie działający system, przerabia na papkę, kształtuje wedle uznania, wypuszcza w świat i zbiera tantiemy. A że temu i owemu zaszwankuje żołądek, czy inny kręgosłup… Że ten się załamie, a temu zrujnuje się życie? No cóż, bywa… Nikt ich przecież siłą nie rekrutował, prawda? Raz po raz się trafią niestety takie zdradzieckie mendy, co to nie potrafią docenić dóbr, jakie przynosi im matka agencja. Na szczęście pamięć opinii publicznej jest krótka a nowe zespołu wyrastają, jak grzyby po deszczu. I karawana idzie dalej…

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com

środa, 27 sierpnia 2014

Kim Hyun Joong oskarżony o wielokrotne pobicia swojej dziewczyny

22 sierpnia koreańską opinią publiczną wstrząsnęło doniesienie, że popularny aktor i piosenkarz Kim Hyun Joong został oskarżony o wielokrotną przemoc fizyczną wobec swojej dziewczyny.


Przyznaję, że i mnie mocno zaszokowała ta wiadomość, bo nie często na perfekcyjnych wizerunkach koreańskich idoli pojawia się taka skaza. Nieporadne próby zmarginalizowania całej sprawy przez agencję gwiazdy, Keyeast, tylko dolały oliwy do ognia. W odpowiedzi na wniosek dziewczyny Hyun Joonga, który wpłynął do sądu, agencja oznajmiła, iż:

  • Hyun Joong i jego dziewczyna (nazywana „A”) znają się od dwóch lat, ale zaczęli ze sobą chodzić raptem parę miesięcy temu,
  • Hyun Joong uderzył A tylko raz, 30 maja tego roku, podczas burzliwej kłótni, w której go co nie co „poniosło”,
  • podczas rzeczonej kłótni nie tylko Hyun Joong posunął się do użycia przemocy,
  • złamanie żeber A nastąpiło zupełnie niechcący, podczas „gwałtownej zabawy” (nie ja wymyśliłam to określenie) pomiędzy dwójką,
  • złamane żebra nie bolały A aż tak bardzo, bo zgłosiła problem dopiero następnego dnia.

Pierwszym, co przychodzi na myśl, czytając to oświadczenie, jest fakt, że dziewczyna musiała przedstawić mocne dowody, skoro agencja nie idzie w zwyczajową negację wszystkiego, co się da. Skoro przyznali, że Hyun Joong uderzył raz, istnieje duże prawdopodobieństwo, że podobnych zdarzeń było więcej.

[zdjęcia pary opublikowane na portalu Dispatch]

Jakby w odpowiedzi na istniejące wątpliwości, portal Dispatch opublikował kolejny raport, w którym pojawiły się zdjęcia pary datowane od 2012 roku i zapisy ich SMSowej korespondencji. Okazało się, że zapewnienia agencji, iż Hyun Joong i A są w związku raptem od kilku miesięcy, były zwykłym kłamstwem, a żarciki typu „złamane żebra są wynikiem wygłupów” po prostu zostawiają po sobie niesmak. Jaka „zabawa” czy „wygłupy” kończą się złamanymi żebrami i rozległymi siniakami? Z wiadomości tekstowych wynika, iż kłótnia z 30 maja dotyczyła domniemanej zdrady Hyun Joonga. A chciała zerwać z niewiernym partnerem, więc Hyun Joong uznał najwyraźniej, że argument siły będzie najlepszym sposobem, by przekonać swoją lubą, by go nie opuszczała. Hyun Joong sam przyznał się do winy w SMSie wysłanym do A, pisząc: „Nie wiem dlaczego to zrobiłem, skoro będę tego żałował za mniej niż dzień. Mam nadzieję, że siniaki i ból szybko miną. Bardzo cię przepraszam.

Dziś z kolei opublikowano zdjęcia siniaków i obrażeń, jakich doznała dziewczyna feralnego dnia. Obrazy mówią same za siebie:



Dziewczyna twierdzi, że podobne incydenty miały miejsce wiele razy. W pozwie wspomina się o trzech atakach, które miały miejsce w przedziale czasowym do maja do lipca tego roku.

A co robi koreański wymiar sprawiedliwości? Daje podejrzanemu czas na spokojne dokończenie pracy, wywiązanie się z kontraktów i wystąpienie w zaplanowanych koncertach w Tajlandii i Chinach. Wyznaczono mu przesłuchanie na początek września, zaraz po planowanym na 30 sierpnia koncercie w Guangzhou. Przemoc, przemocą, ale za coś żyć przecież trzeba, prawda?

[AKTUALIZACJA]
Procesu jednak nie będzie! Więcej tutaj.

Źródła:
rzecz jasna, nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, tylko opierałam się na wiarygodnych, anglojęzycznych źródłach. Niestety, w związku z inteligentna inaczej polityką Google, nie mogę zamieścić linków, skąd dokładnie pochodzą przedstawione w artykule informacje. Zainteresowanych zgłębianiem wiedzy proszę o kontakt mailowy! waleriankaa@gmail.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...