piątek, 17 lutego 2012

K-popowa typologia (boys bandy) część I

Naukowe ujęcie.

[Daniel Henney]

No, na poły… Właściwie nie do końca naukowe. Nie spierajmy się o szczegóły.

Niedawno zajęłam się rozkładaniem typowych wątków w koreańskich dramach na czynniki pierwsze, kompilując przepis na dramę doskonałą, co zainspirowało mnie do dalszych poszukiwań analogii w koreańskim show-biznesie. I oto stanęłam przed pytaniem, czemu by nie poddać podobnej analizie k-popowych klipów? Nie powinno nikogo dziwić, że moja orientacja w boys bandach jest zdecydowanie większa niż w damskich odpowiednikach (staram się nadrobić tę lukę, aczkolwiek motywacja nie ta sama ;p), dlatego też tym razem skoncentruję się na śpiewających panach i ich teledyskach. Drodzy moi, oto skompilowana przeze mnie typologia klipów boys bandów k-popu!

(znów zmuszona jestem podzielić post na części. Moja grafomania nawet mnie samą przeraża)

I podział – uwzględniający nastrój teledysku, tak zwany „feel” (nie mylić z polskim boys bandem). Wyróżniamy tutaj 5 głównych typów:

  1. aegyo boys i ich rozkoszny świat
    typowe elementy: kolorowe porteczki, misiaczki, serduszka, uśmieszki, robienie „dzióbków” do kamery, zalotne mruganie do kamery, tulenie/dotykanie kolegów z zespołu, radosne pląsy i wszystko co różowe, słodkie i urocze
    przykłady (kliknij, żeby obejrzeć): DBSK „Baloons”, SHINee „Replay”, „Hello”, B1A4 „Beautiful Target”, Boyfriend „Boyfriend”, GD „Breath”, F.CUZ „Wanna Be Your Love”, Big Bang „Lollipop 2”

[królowie kolorowych porteczek - SHINee]

Jestem więcej niż przekonana, że większości z Was przy pierwszym spotkaniu z tego typu „radosną twórczością” koreańskich boys bandów aż zawibrowały plomby w zębach od nadmiaru słodyczy. Nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie wywarł na mnie klasyk gatunku – „Baloons” DBSK – na samym początku mojej koreańskiej przygody. Oj, moja mina była wtedy warta zobaczenia! A teraz, zabawne, acz prawdziwe, uwielbiam ten teledysk! Przecież jest tak uroczy! ^^


No, ale nie oszukujmy się, ten nurt nie należy do moich ulubionych i w większości nie powracam już do raz obejrzanego klipu a już na pewno nigdy nie zdarzyło mi się oglądać jakiegokolwiek maniakalnie, sto razy pod rząd, jak zdarza mi się z teledyskami innego typu… -_-` Ale o tym później.


Oddajmy jednak sprawiedliwość – niektóre aegyo-klipy są całkiem fajnie zrobione i przyjemne dla oka. „Beatiful Target” B1A4 jest tak pocieszny, że nie można go nie lubić (no, pewnie można, ale mi ten teledysk zawsze poprawia humor). Mistrzami tego typu twórczości są jednak bez wątpienia SHINee. Ich kolorowe porteczki i urocze minki są słodkie, ale nie przesłodzone i ogląda ich się naprawdę miło. Sprawdzicie choćby takie hity jak „Replay” czy „Hello”, ale zapewniam, że jest tego znacznie więcej! Wart obejrzenia jest też teledysk Boyfriendsów do piosenki o zaskakującym tytule „Boyfriend”. Na uwagę zasługuje przede wszystkim dance version tego klipu. Moim zdaniem jeden z najlepszych układów choreograficznych, jakie widziałam. Niesamowite!



Mimo wcześniejszych zachwytów, jest też całe mnóstwo klipów, których przeciętny mieszkaniec starego kontynentu strawić nie może. A przynajmniej trawienie przychodzi z trudem, jak po sutej kolacji na imprezie u cioci. Moim ulubionym przedstawicielem w tej kategorii jest F.CUZ i ich „Wanna Be Your Love”. Nie wiem co ich stylista brał przed wymyśleniem tych stroi, ani tym bardziej co reżyser teledysku sobie myślał, każąc chłopcom się tak obściskiwać i trzymać za łapki, ale ewidentnie ktoś tu przesadził. Mam pewną teorię na ten temat. Myślę, że stylista został zmuszony do ubrania chłopaków w takie straszniste ciuchy i wcale nie był tym faktem zachwycony. Przemycił więc spostrzegawczym widzom wiadomość, co myśli na ten temat. Jedna z naszywek, naklejek, czy co to tam jest na piersi Lee-U głosi całemu światu „F*ck me blind”. Nie żartuję. Chciałabym.


  1. bad boys (vel. mroczny look)
    typowe elementy: czarne ciuchy, skóra, fura, komóra, kije baseballowe, mroczne spojrzenia, kopniaki i uderzenia pięścią w powietrze w tańcu (lub w czyjąś mordę w klipie z fabułą), wywijanie bioderkami i błyskanie nagością klat
    przykłady: B.A.P. “Warrior”, DBSK „Keep Your Head Down”, Block B „Nalina”, Kim Hyun Joon “Break down”, Lee Jun Ki „J Style”, Rain „I’m coming”, „Rainism”, Super Junior „Don’t Don”, GD „She’s gone”, Battle „Crash”, SuperNowa „Super Star”


O tak! To jest coś, co tygryski lubią najbardziej! Energia, testosteron, pewność siebie, otrzaskane mordy, groźne spojrzenia i rozróba! Mrrrr… To znaczy, nie żebym lubiła przemoc czy coś… Tudzież niegrzecznych chłopców… No tego, no… Ekhm.
Piosenki z tego nurtu zwykle są równie energiczne i „gorące” jak same klipy, a ja osobiście preferuję muzykę „z życiem”, więc zapewne właśnie dlatego z tej kategorii wywodzą się teledyski, które oglądałam już tyle razy, że wciąż się dziwię, dlaczego mi się jeszcze dysk twardy w tym miejscu nie zatarł… Tak, to na pewno kwestia wpadającej w ucho muzyki. Niczego innego. Ekhm. By ustrzec się przed dalszą kompromitacją, lepiej przejdę do omówienia kilku z powyższych przykładów.

B.A.P. „Warrior”


Że tak sobie pozwolę zacząć: oż, w paszczę! Toż to dopiero był debiut! Z przytupem! A właściwie, to z rąbnięciem! Woooow! O kim mowa? O B.A.P. (wbrew pozorom nazwa zespołu to nie skrót od Bezpiecznej Armatury Przeciwpowodziowej sp. z.o.o, ani tym bardziej od Biura Architektonicznego Plewa, a od Best Absolute Perfect, chociaż w świadku nie-koreańskich fanów k-popu zwykło się ten skrót rozszyfrowywać jako Blond Azjatyckie Persony). Chłopcy z tego zespołu mają w porywach 21 lat (najmłodszy, ZELO liczy zaledwie 15 wiosen! @_@), ale pewności siebie mógłby im pozazdrościć nie jeden stary chłop. Aż wieje od nich agresywnym przekonaniem, że to oni są właścicielami sceny i uwagi widzów. Mrauki! Naprawdę dobra robota, chłopaki! Mimo, iż nie jestem wielką fanką rapu, to Bang Yong Guk od pierwszej sekundy zawojował moją wyobraźnią swoim niskim, zachrypniętym głosem, a i nieletni ZELO nad podziw dobrze radzi sobie przed mikrofonem (przed kamerą z resztą też). Dobrych kilka dni chodziłam po domu, rycząc najniższym głosem, na jaki mnie stać, „waaaaaaarrior!”. W sumie, do teraz zdarza mi się tak podśpiewywać. No i jeszcze nie można zapomnieć o choreografii. Toż to prawdziwy majstersztyk! Totalnie uwielbiam ten moment, gdy w końcowej scenie ZELO zostaje otoczony przez swoich kolegów z zespołu, rozgląda się nerwowo, podskakując zgodnie z rytmem muzyki, a potem, pada, zastrzelony palcowymi spluwami. Byle tak dalej! Czekam na więcej!

Lee Jun Ki „J Style”


Że też koreańska cenzura to puściła! Ho-ho, czego to Jun Ki nie obiecuje swoim słuchaczkom, co zrobi z nimi w nocy… Strach się bać, co się teraz dzieje, jak wypuścili go takiego wyposzczonego z wojska. Przestaję się dziwić, dlaczego bilety na spotkanie z nim w dzień zakończenia służby zostały wysprzedane w 60 sekund… Oj, niegrzeczny, niegrzeczny chłopiec z tego Jun Ki…

Rain „Rainism”

Czy mówienie o niegrzecznych chłopcach miałoby w ogóle jakąś rację bytu, gdyby nie wspomnieć Raina? Toż to jest król bad boysów! Nie mam pojęcia, ile dokładnie jest teledysków w tej tonacji, ale na pewno duuuużo. No i najgorętszy z gorących, najbardziej diaboliczny i przesiąknięty ciemną mocą, czyli „Rainism”.


Jak już jesteśmy przy Rainie. Jakiś czas temu oglądałam na YouTube fragment koncertu, na którym śpiewał i tańczył do „Hip Song”. W choreografii pełno jest niedwuznacznych uderzeń biodrami i kręcenia nimi to w tę to w tamtą (w końcu piosenka biodrowa, jak sam tytuł wskazuje!), ale za każdym razem, gdy Rain podchodził w stronę publiczności, kręcąc bioderkami w ich stronę, kamera jakimś dziwnym trafem pokazywała akurat piosenkarza od tyłu. Albo jakoś tak tylko górną połowę ciała. Albo w ogóle było ujęcie na publikę… Eh, Rain, Ty stary zboczeńcu! Żeby Cię tak musieli ciąć i sprytnie kadrować, co by dzieci nie deprawować! Kocham koreańską troskę o delikatne umysły! ^^

[kliknij tutaj, by zobaczyć, o czym mówię]

  1. jesteśmy tacy hot i w związku z tym zakręcimy kilka razy bioderkiem:
    typowe elementy: kręcenie bioderkami bez celu innego, jak tylko wprowadzenie damskiej części widowni w stan bliski omdleniu, rozrywanie/zdejmowanie z siebie koszulki, kręcenie owym obnażonym torsem (to rzadko, niestety; częściej kręcenie okoszulkowaną klatą), pewne siebie uśmiechy i przeciągłe spojrzenia w kamerę. No i koniecznie, ale koniecznie (!) pocieranie dłonią warg i twarzy (więcej o tym fenomenie tutaj)
    przykłady: Super Junior „Sorry, Sorry”, U-Kiss „Tick-Tack”, DBSK „Mirotic”, MBLAQ „Oh, yeah”, Junsu „Intixication”, SHINee „Lucifer”, „Ring Ding Dong” i cała masa innych. Każdy zespół ma na swoim koncie takie dokonania.

W tej kategorii bezsprzecznymi mistrzami są Super Junior. Chłopcy tak dalece przekonani są, że sama ich obecność wystarczy, by stworzyć najlepszy klip na świecie, że nie martwią się takimi szczegółami jak scenografia, czy fabuła. Po cóż takie zbytki, kiedy mamy przed sobą całą masę przystojnego chłopa! Do wyboru, do koloru. Każdy pląsający, każdy wargi pocierający, każdy gorący, i niczym Adonis urzekający.

[lista wyszukiwania na YouTube. Różnorodność kadrów może uderzyć do głowy]

Nim fanki Super Junior zawiążą tajny spisek, by pomścić moje złośliwości, pozwólcie mi coś dodać. Nie zrozumcie mnie źle, daleka jestem, by narzekać na pląsających i wymachujących bioderkami skośnookich facetów! Co to, to nie?! Boże broń! Moje utyskiwanie związane jest ino z lekką monotonią prezentowanych przez Super Junior teledysków. Ile można umieszczać tych samych chłopaków w zupełnie pustym studio, ubierać ich w jaśniejsze lub ciemniejsze garniaki i kazać im pląsać? Czasem zdarzy się szaleństwo i chłopaki mają na głowach śmieszne, ruskie czapule. Wow… Po prostu stać ich na więcej i wreszcie powinni dostać szansę, by to pokazać. Wspomnijmy chociaż takie stare, dobre czasy, jak „Don’t Don” z 2007. Jak się chce, to można!

[Super Junior i ruskie czapule]


  1. przeżywająco-smutni:
    typowe elementy: wilgotne spojrzenie, obsesyjne obserwowanie podłogi, ból odmalowujący się na licach, łapanie się za ciuchy na klacie, kładzenie dłoni na sercu (własnym), łapanie się za głowę, przesadna gestykulacja podkreślająca ból istnienia
    przykłady: 2AM „Like Crazy”, 2PM „Without you”, SE7EN „When I can’t sing”, B2ST „Fiction”, Taeyang „Wedding dress”, MBLAQ „Cry”, DBSK „My Destiny”, Big Bang „My Heaven”

    [chłopie, przestań się mazać!
    Kadr z klipu MBLAQ "Cry"]

To nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Jestem dość wrażliwa na muzykę, wiec staram się unikać smętnych pieśni, by nie popadać niepotrzebnie w melancholię. No, chyba, że męczy mnie chandra, to wtedy fajnie jest sobie włączyć coś, co pogłębi stan emocjonalny. Albo jak się uczę/próbuję uczyć, to wybieram wtedy mniej porywający do tańca podkład muzyczny. A co do teledysków tego typu: jak dla mnie są najczęściej straszliwie nudne. Nie ma tańcy, nie ma kręcenia bioderkami (chociaż… zdarzają się miłe wyjątki! ^^), zwykle jest stanie w kącie/na moście/w łazience nad odkręconym kurkiem (co oni mają z tym marnowaniem wody?!), ewentualnie siedzenie gdzieś pod budką telefoniczną/nad brzegiem rzeki/w ciemnym mieszkaniu czy gdzie tam jeszcze i długie sekwencje przeżywania. Zbolałe miny, łzy w oczach, darcie szat (czasem dosłownie! Rain, na Ciebie zawsze można liczyć!) i generalny brak akcji. Zdarzają się ciekawe wyjątki, jak B2ST „Fiction” czy 2PM „Without You”, ale generalnie, szału nie ma.

  1. w romantycznym uniesieniu:
    typowe elementy: pojawia się kobitka, kobitka jest tulona i głaskana po łepku, trafiają się nawet pocałunki (!), klimat jest miły i romantyczny, chociaż nierzadko gdzieś w tle czai się widmo przeżywająco-smutnego klimatu
    przykłady: Jay Park „Star”, GD&TOP „Baby Good Night”, Rain „Love Song”, Seungri „Open the window”, Teen Top „Crazy”

    [GD i "Baby Good Night"]

Takie klipy nie zdarzają się za często, bo jest pewna rzecz, którą należy wiedzieć o azjatyckich fanach – są namiętni. By nie powiedzieć szaleni. Niektóre fanki latami żyją w wyimaginowanym związku ze swoim idolem i jakąkolwiek panienkę u boku swojego bożyszcza traktują jak śmiertelnego wroga. Nie mówiąc już o tym, że istnienie niebezpieczeństwo, że fanka obrazi się śmiertelnie za zdradę. Co innego, gdy taki teledyskowy romansik pokazany jest jako retrospekcja tragedii, w której owo dziewczątko zginęło, albo zdradziło naszego bożyszcze. Wtedy sprawa wygląda inaczej. Wtedy fanka ma pole do popisu, może przytulić i ukoić złamane serce swojego „chłopaka” (no, przynajmniej w jej imaginacji) i wszyscy są zadowoleni. Aczkolwiek w klipie Jay Parka „Star” albo w „Good Night” duetu GD&TOP widma tragedii i złamanego serca nie ma. Zaskakujące. Ciekawe jak mają się aktorki, występujące w tych teledyskach?

[na miejscu tej pani, wolałabym mieć na głowie papierową torbę. Aczkolwiek miejsce godne pozazdroszczenia :D. Jakby ktoś nie wiedział, to Rain i jego "Love Song"]

Na chwilę obecną to tyle. II część typologii i podział teledysków ze względu na występujące w nich stałe wątki tematyczne znajduje się tutaj.

sobota, 11 lutego 2012

Chabry z poligonu

Czując natchnienie płynące z podniosłego faktu, że pierwszy kwiatek zostanie niebawem wypuszczony z wojska tej zimy oraz uświadomieniem sobie, że jest to mój pierwszy kwiatek, którego znałam na długo przed jego wcieleniem do armii (co świadczy o tym, że moja przygoda z koreańskim show-biznesem chwilę już trwa), postanowiłam zrobić przegląd moich ulubionych skośnookich panów w kontekście ich wojskowych zobowiązań.

[lepiej nie podskakiwać koreańskim żołnierzom!]

Trzeba wiedzieć, że Korea Południowa, ze względu na swoje sąsiedztwo z nieprzewidywalną Koreą Północą, żyje w permanentnej gotowości bojowej (oficjalnie państwa znajdują się w stanie wojny, ale od 60 lat panuje pokój dzięki porozumieniu o zawieszeniu broni). Północnokoreańska armia to przerażające monstrum. Liczy aż milion i 112 tysięcy żołnierzy w służbie czynnej i aż ok. 5 milionów w rezerwie., kiedy ogół społeczeństwa to około 22 milionów obywateli. Dlatego też Korea Południowa nie ma litości i każdy mężczyzna, jeśli tylko ma dwoje rąk i nóg, od służby wojskowej się nie wymiga. Są rzecz jasna osoby, które chcą uniknąć wcielenia za wszelką cenę (łapówki, lewe papiery, załatwiane naprędce karty stałego pobytu w innych krajach (najchętniej USA), ale generalnie – nie ma zmiłuj się. Nie ważne, czy jesteś szarym człowieczkiem, synem prezydenta, celebrytą światowej rangi – i tak będziesz musiał wcześniej czy później włożyć kamasze.

Mężczyzna powinien wypełnić swój patriotyczny obowiązek pomiędzy 18-tym a 30-tym rokiem życia, ale najczęściej do armii wcielani są chłopacy w wieku 20-22 lat. Przyjęło się, że lepiej odbębnić służbę wcześniej, by później móc się spokojnie skoncentrować na studiach i karierze. Inną rzeczą jest, że w społeczeństwie koreańskim wiek odgrywa bardzo znaczącą rolę, ale w armii to ranga wojskowa odgrywa kluczową rolę we wzajemnych stosunkach. Jeśli więc nowo-wcielony do armii mężczyzna dobiega 30-tki, ma nad sobą w większości 20-kilkuletnich chłopaczków, którym musi oddawać przynależne randze honory, co w odniesieniu do dzielącej ich różnicy wieku jest dość… niezręczne dla obu stron. A armii oddaje się dość długi kawałek życia. W siłach lądowych i morskich obowiązkowa służba trwa 22 miesiące, a w siłach powietrznych 25, choć planowane jest ujednolicenie czasu służby do 22 miesięcy we wszystkich jednostkach.

[bo trzeba być twardym, nie miękkim!]

Armia koreańska liczy sobie 587 tys. żołnierzy (plus cała masa przeszkolonych obywateli), co przy ok. 49 mln społeczeństwie daje dość imponujący wynik (dla porównania, w Polsce mieszka nieco ponad 38 mln ludzi, a nasza armia to 100 tys. żołnierzy).

Po zapoznaniu się z podstawowymi faktami, możemy teraz przejść do ciekawszych rzeczy, a mianowicie przeglądu skośnookich panów, którzy obecnie przebywają w wojsku.

Lee Jun Ki
Jak pisałam jeszcze wczoraj (wpis tutaj), Jun Ki kończy swoją przygodę z armią już za tydzień, 16.02.2012.

Kang Dong Won
Jest w wojsku od 18.11.2010, więc jak nie trudno obliczyć, powinien powrócić do nas koło sierpnia tego roku. Po woli można pomyśleć o poszukaniu odpowiedniej miary krawieckiej dla pana Kanga :)

Hyun Bin
Jak iść do wojska, to jak mężczyzna! Patriotycznie i z przytupem Hyun Bin sam zgłosił się do służby na morzu (uważanej za najcięższą) i skromnie pożegnał swoich fanów 7.03.2011. Przewidywana data jego powrotu to 4.12.2012.

Rain
Rain długo opierał się wcieleniu do armii i wciąż przesuwano datę jego powołania ze względu na szczególne zasługi na rzecz promowania kultury koreańskiej na całym świecie, ale wreszcie i na niego przyszła kolej! 11.10.2011 roku obciął włosy i rozpoczął swoją 24-miesięczną służbę.

[smutek i rozpacz w szeregach. Takie tłumy przyszły pożegnać Raina w dniu jego przyjęcia do wojska]

Kim Jae Wook
Został wcielony do armii 5-tego lipca 2011, więc na jego powrót przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

Kang In (Super Junior)
Jest pierwszym członkiem Super Junior, który założył wojskowy uniform. Koledzy z zespołu żegnali go wylewnie, a fanki płakały rzewnymi łzami. Został wcielony 5-tego lipca 2010 roku i powinien powrócić do branży już za dwa miesiące!

Prawdziwi patrioci.

Podczas gdy niektórzy usiłują zrobić wszystko, byle tylko uciec przed służbą, są chłopacy, którzy dobrowolnie oddają swoją zieloną kartę, by móc spełnić swój obowiązek względem kraju.

Taecyeon (2PM)
Ciężko powiedzieć, co tak bardzo ciągnie Taecyeona do wojska, ale jego parcie, by znaleźć się w służbie czynnej jest imponujące! Nie dość, że zrezygnował ze swojej karty stałego pobytu w Stanach, to jeszcze zawiedziony wynikiem kontroli lekarskiej, na której lekarze orzekli, że z jego słabym wzrokiem i problemami z barkiem (po zwichnięciu go w 2008 roku), powinien pracować jako pracownik cywilny w jakimś ciepłym biurze, a nie biegać po poligonie, postanowił poddać się operacji korekcji wzroku i jeszcze raz spróbować dostać się do normalnej służby. Nieźle, Taecyeon. Jestem pod wrażeniem!

Park Yoochun
Yoochun również postanowił oddać swoją zieloną kartę, by spełnić patriotyczny obowiązek. Na razie armia łaskawie się o niego nie upomina, ale pewnie niebawem nadejdzie ten moment.
UPDATE: U Yoochuna stwierdzono przewlekłą astmę, ale póki co nie przekreślono go z listy potencjalnych poborowych. Ma być poddany jeszcze dwukrotnej kontroli lekarskiej przed ewentualnym wcieleniem. Zobaczymy, jak mu tam będzie zdrówko odpisywać...

A na kogo armia czyha z oddechem ziejącym na plecach?

Kim JaeJoong

Wojsko już wyciąga po niego swoje lepkie macki, ale JaeJoong zdołał odroczyć datę swojego powołania na 31.08.2012, tłumacząc się dłuższym pobytem za granicą. Zdaje się jednak, że tej daty nie będzie można już przesunąć, więc należy powoli oswajać się z myślą, że za pół roku ujrzymy czołowego koreańskiego przystojniaka w zmienionej fryzurze…
Pominęłam kogoś ważnego? Dajcie znać!
P.S. Data powołania Siwon-ssi to rok 2014, więc na razie nie ma stresu :)
Źródła?
Całe mnóstwo: trochę allkpop.com, trochę wikipedia, trochę inne portale. Tym razem musicie zadowolić się brakiem konkretnych linków, bo za dużo by tego było ;)

piątek, 10 lutego 2012

Aktualizacja


Zapomniałam wczoraj o jeszcze jednej scenie, która zawsze, ale to zawsze powtarza się we wszystkich możliwych serialach. Natchnęło mnie, gdy obejrzałam sobie kolejny odcinek Personal Preference i akurat natrafiłam na tę scenę :) Szukajcie uzupełnienia w dziale „Jakich scen NIE MOŻE zabraknąć” w poście Przepis na dramę doskonałą.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...